-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Z Żyrardowa do Krakowa, czyli Makumba zmienila adres! ...MUCHOMOREK [']
ulvhedinn replied to fona's topic in Już w nowym domu
I pozczytaj na miau- w kocim ABC sa trzy tematy o FIPie . I nie zamartwiaj się, FIP to nie pp, nie dopada kota tak łatwo... -
Z Żyrardowa do Krakowa, czyli Makumba zmienila adres! ...MUCHOMOREK [']
ulvhedinn replied to fona's topic in Już w nowym domu
Fona, trzymaj się...Zacytuje z miau: FIP - em nie mozna sie za bardzo zarazic. Jest takie ryzyko, ale bardzo male. Kazdy kot posiada w swoim organizmie wirusy wywolujace ta chorobe. Tyle ze zazwyczaj wirus ten jest calkowcie nieszkodliwy - po prostu sobie jest. Az nagle dzieje sie cos (silny stres, choroba, operacja lub niewiadomo co) - i wirus nagle mutuje i atakuje. Smiertelnie. Uwaza sie ze jesli kot z FIPem sie wylize - to znaczy ze to nie byl FIP. Testy na FIPa sa bardzo niemiarodajne - wlasnie ze wzgledu na fakt ze w kociej krwi zawsze kraza te wirusy, tyle ze lagodne - niemal nie do odroznienia od zlosliwych w czasie standardowego badania. Diagnoze stawia sie na podstawie pojawienia sie objawow i jednoczesnego bardzo wysokiego miana przeciwcial we krwi. To bardzo tajemnicza choroba, istnieje o niej wiele teorii i przypuszczen. Prawda natomiast jest ze weci bardzo czesto nie mogac postawic wlasciwej diagnozy i widzac ze pacjent im umiera - stawiaja diagnoze FIP. Bo to wszystko tlumaczy. I maja z glowy, nikt im nie powie ze to z ich winy zwierze odeszlo. Sa dwie formy tej choroby - najbardziej charakterystyczna jest ta objawiajaca sie silnym wodobrzuszem - jest dosyc latwa do rozpoznania. Tyle ze wodobrzusze nie zawsze jest objawem FIPa. Moj znajomy wet, nota bene zajmujacy sie chorobami zakaznymi u zwierzat - powiedzial ze w swojej praktye widzial tylko JEDNEGO kota z FIPem. Za to trafialo do niego wiele kotow z postawionym takim rozpoznaniem a okazywalo sie ze to bylo cos zupelnie innego. -
No właśnie. U mnie co któreś zwierze znajduje dom stały, nie z chęci, ale dlatego, że nie udało sie go wyadoptować, albo, że się do adopcji nie nadaje... Tak było ze Skorem, któremu zostało mało czasu, wiec nawet nie szukalismy zbyt intensywnie domku, tak jest z Kra, której przez ponad 2 lata nikt nie odważył się adoptować. Przyznam, że jeśli Kraksicy stanie się cos poważnego (a może- jej kalectwo może stac sie przyczyną dodatkowych problemów), to na chwile obecną nie bedzie mnie sta na jej ratowanie :shake: Co wtedy? P.S. KrA miała byc jedną noc, została na zawsze- to nie była decyzja "biorę sobie pieska", tylko brak wyboru.
-
No to wstawiam "mocne" fotki z przebierania: [IMG]http://img148.imageshack.us/img148/7567/dscf1988lz8.jpg[/IMG] [IMG]http://img147.imageshack.us/img147/6752/dscf1991zz1.jpg[/IMG] [IMG]http://img140.imageshack.us/img140/7403/dscf1990gq9.jpg[/IMG] Później damy fotki mniej upiorne, Mai w bandażach- na razie jest na mnie ciężko obrażona za opatrunek i zastrzyki....
-
Żebysz jeszcze nie była tak przeraźliwie pomysłowa.... :placz: Poza tym mamy w domu wesoło jak w cyrku.... Kornisz ma rujke i drze sie wniebogłosy wypinając zadek do nieba. Młode drą sie jak syreny (a najgłośniej najmniejsza czarna Gremlin): "mama jeść, mama pić, mama kupka, mama zastrzyk ałaaaaa!!!!!". Pikulec napada na Kornisz w celach zabawowych, a potem sie leją, równierz nader hałasliwie. Kra ... - własnie wyjrzałam z pokoju a Kra usiłuje utopić w sedesie swoją miskę, bo pańcia wody nie nalała..... Bigos głupek złamał nogę, a teraz musze mu masować puchnącą stopę. Pałek napada na dziadka. Majka drze się przenikliwym wizgiem na koty (wyraźnie sie ich boi). ......
-
Krakula to jednak prawdziwy potwór :mad: Ostatnio udało jej się zwiac przez niedokładnie domknięte przez Agę drzwi do mieszkania- Aga złapała paskudę pod bramą wracając z Karmelem!!!! A dziś zauważyłam, że zawsze jak Aga wychodzi, to KrA łapą sprawdza, czy drzwi nie są aby uchylone.... :crazyeye: Co za upiór.....
-
Śpi w swojej klateczce (tam sie czuje najbezpieczniej) i poburkuje, jesli tylko jakis pies czy kot próbuje sie do niej zbliżyć, o wsadzeniu nochala w miskę nie mówiąc :evil_lol: Ma charakterek panna, oj, ma :evil_lol: Rana fajna, nawet brzegi skóry wyglądają coraz lepiej- juz nie sa rozpaprane, tylko się podgajają :lol: Myślę że walkę o życie Maja wygrywa- teraz musimy omówić z wetami ewentualność przeszczepu skóry...
-
Poker :loveu: Brutus ogólnie bezzmiennie, czyli dobrze.... martwi mnie najbardziej to, ze domku nie widać, a psies coraz mocniej przywiązuje się do mojej cioci :roll: W domu chodzi za nią bezustannie, na dworze ciagle ogląda się z niepokojem, czy aby nie zniknęła, a ostatnio rozbestwił sie na tyle, żeby się ładować na kanapę i razem z ciocią "oglądać" TV....
-
[quote name='BoUnTy'] C do Boksi i żekomego oddawania do schroniska, to proszę niech powiedza osoby, które dały DT i były od ludzi deklaracje wpłat, co się na watkach najczęsciej robi, gdy długi rosną, powiem: ' daj jakiś dramatyczny tutuł, zeby przyciągnął' - to jest najprostsza i zarazem najskuteczniejsza zasada DGM, żeby ludzie wreszcie watek zauwazyli i pomogli, w wypadku Boksi poskutkowało, az strach myślec, co by było gdyby nie poskutkowało i dłygi ciągle rosły - met by boksi nie oddała... Jak dla mnie taka wypowiedź met brzmiała całkiem poważnie: i raczej nie dotyczyła zmiany tytułu. Przy czym met wściekle domagała sie natychmiastowej wpłaty, ale nie raczyła odpowiadać na telefony. Wypowiedź padła, choc met wiedziała że są załatwiane formalności z AFNem, dotyczace przelewu na Kongę. Wiedziała, że szukamy transportu dla Kongi, żeby ja zabrać. Prosiłam o jakiekolwiek faktury za leczenie i karmę- nie było, były za to pretensje, że nie może leczyć psa, bo nie ma kasy... :cool1:
-
[B][COLOR=red]ROZLICZENIE:[/COLOR][/B] [B][/B] [B]WPŁATY:[/B] 15 zł Marta Dorota S. 100 zł Urszula Monika K. 20 zł Beata M. 12 zł Daria B (Prissa allegro) 20 zł Ewatr allegro 100 zł TheBestBut ----------------------- [COLOR=blue][B]267 zł[/B] [/COLOR] [B]WYDATKI:[/B] [B][COLOR=blue]18 zł[/COLOR] [/B] [B]MAMY:[/B] [B][COLOR=blue]249 zł[/COLOR][/B] :multi::multi::multi:
-
[B]A teraz dobre wieści dla kibiców Mai:[/B] Wczoraj prawie wcale nie było ropy, za to była świeżutka krew i ziarnina :multi: Maja zaczyna jeść sama!!!!! :multi::multi: Maja sie ozywiła!!!! Na spacerze krzyczy na psy, a w gabinecie u Pani doktor zrobiła koncert; juz nie jest taka straszne apatyczna, reaguje na otoczenie, merda ogonem!!!! :multi::multi::multi: A Isadorze faktycznie by jakoś wypadało pomóc w tym allegro... kurcze.....
-
Macie absolutna rację, piszac, że ktos oddając zwierzę pod opiekę fundacji/DT itp MUSI sie wywiazywac z obietnic finansowych... Tylko- tylko, ze ktos kto kocha zwierzeta, nie straszy sponsora schroniskiem, albo uspieniem przy najmniejszym opóxnieniu. W przypadku Kongi faktycznie były opóźnienia w płatnościach, przyznaję sie do winy. A to dlatego, że... z opóźnieniem wpływały wpłaty na psa, który był z kolei u mnie na płatnym DT (skomplikowana sytuacja, bo Konga znienacka spadła mi na głowę, kiedy Rudzia juz była u mnie). Nie wiem, mi osobiscie nie przeszło przez myśl pozbycie sie skądinąd dość kłopotliwego psa, jakim była Ru, nawet gdyby wogóle przestały wpływac pieniądze. O agresywnym upominaniu sie też jakoś nie pomyślałam... :roll: Po drugie, met wybitnie mnie zraziła również swoim zachowaniem, jeśli chodzi o kontakt. Z jednej strony kompletny brak opowiedzi, informacji, mimo próśb, z drugiej, nagle świetna łączność, kiedy szło o upominanie o kasę.... Mówicie "porywy serca"- zdarzaja mi się, jak chyba wielu i NIGDY nie było tak, żebym przerzuciła problem na kogoś i "zapomniała". Jeszcze raz przypomne, że Konga nie była "porywem", tylko zwrotem z adopcji po ponad roku- zostałam znienacka z psem w ręce o 23 godzinie!!!! To tak gwoli wyjaśnienia sprawy Konguli. Koni nie widziałam, ni umiem powiedzieć w jakim sa stanie. Wiem, że Kulfon zaginął? Nie żyje? A met nie zamierza udzielić jasnej odpowiedzi nikomu. Wiem, że zaginęły łódzkie koty. Wiem, że Konga wróciła od met zaniedbana, chuda, zaciążona..... Mam nauczkę, żeby na przyszłoś podpisywać jasne umowy i bardziej sprawdzać także fundacje. I żeby wobec każdego stosowac zasade ograniczonego zaufania, niestety.
-
Ok, Myszko ;) No własnie, nie jest za wesłoło z tymi długami, jakie są... Musiałam pozyczyć sobie od Pikuliny kasę, bo wczoraj u weta wydałam ok. 100 zł na stwory, m.in. kupiłam Duphalyte (taki "dopalacz"), w związku z tym, że mam nowych delikwentów- czwórkę malusieńkich kociołków z kk... Do tego jedzenie mokre dla tych co jedzą mokre, karma dla maluszków i kolejne ponad 40 zł. :oops::oops::oops: A żeby było mi weselej, to Bigos głupek złamał nogę, skacząc przez zagrodę (co tej grubej doopce strzeliło do łba!!!) i prywatne zaskórniaki szlag mi trafił :shake: Wrrrrr....... Przyszły wpłaty z bazarku Makulki, po 15 zł od Rybon, od Bili i od Desideratum- razem 45 zł Bardzo dziękuję!!!!!!!! :multi::multi::multi:
-
Ja również podtrzymuje swoje bardzo negatywne zdanie na temat met. Przyznam, że owszem, dałam sie nabrać na \"sliczne słówka\" przy pierwszej wizycie, jednakże dalsze postepowanie tej osoby zdecydowanie rozwiały moje złudzenia. I nie mam tu na myśli nawet obraxliwego, wulgarnego, czy oburzajacego tonu jej wypowiedzi. Jedynie fakty. Fakt, że nie mozna było otrzymac żadnych informacji nt. Mafi, poza dwoma lakonicznymi - ze jest na próbe u jakichś państwa (a czy to była prawda, któz to wie...) i że zaginęła. Fakt, że Konga nie była leczona, a przesłane dla niej leki podobno nie dotarły. I nade wszystko fakt, że met NIE POINFORMOWAŁA nikogo o pokryciu Kongi, co umożliwiłoby szybką sterylke, oszczędzając tym samym chorej suce ciąży, śmierci szczeniąt, o kosztach nie mówiąc. Dodajcie do tego sprawe Kulfona, łódzkie koty, tajemnicza śmierć Dinga. Plus całe mnóstwo kłamstw, oskarżanie oponentów o Bóg wie co....
-
Tak naprawdę byłoby idealnie, gdyby znalazł sie doświadczony dom, który weźmie psiula na zawsze. Bo z domem tymczasowym, to widze taki problem, ze nawet jesli uda sie uspokoić i odczulić psa, to po pierwsze nie wiadomo, jak później zareaguje na kolejna zmiane domu, a po drugie, czy potem dom stały bedzie umiał sobie poradzić równie dobrze co tymczasowy...? Każda zmiana, każde przerzucenie tego psa, to kolejny stres, który na pewno nie wpływa pozytywnie na zwierzę, chociażby dlatego, że nie pozwala mu na odbudowanie pewności siebie, za to wprowadza niepewność, co do \"stałości\" sytuacji, w jakiej się znajduje, burzy zaufanie zwierzęcia do ludzi... Nie chcę krakać, ale jak się popatrzy na watek Rexa...
-
Niedźwiedź na kanapę po wielu próbach w swoim domku! WROCŁAW
ulvhedinn replied to Koperek's topic in Już w nowym domu
Owszem, przytył i to nawet chyba ciut więcej ;) Poza tym gluta ma coraz mniej, ostatnio wcale mnie nie osmarkał :evil_lol: No i co dodać? Siedzi biedulek w kojcu, a wolałby codzienne spacerki... Na spacerach jest rewelacyjny, juz w zasadzie nie ciągnie, chyba, że coś jest niezwykle ciekawe (ostatnio- kosiarka do trawy :evil_lol:). Za to trawki, krzaczki, błoto, ptaszki- wszystko go interesuje.... -
W sąsiednim boksie sa takie dwie sucze, co wszczynają draki.... skądinąd całkiem fajne psy, a że według własnego mniemania walczą o byt? Przeciez to nie ich wina, ze znalazły się w schronisku. Niestety albo zostaną szybko adoptowane, albo czeka je wyrok, za dużo już sobie nagrabiły. A że nie są zbyt atrakcyjne fizycznie, to czarno to widzę....