-
Posts
7399 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Lulka
-
Zagłodzona, katowana Nela znalazła expresowo dom!!! i to jaki:)
Lulka replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
została w biurze u dyrektorki schroniska, bo dzis nie dałysmy rady jej nigdzie upchnąć :-( w poniedziałek musimy ją zabrać tylko wszystko na razie palcem po wodzie pisane, tymczasu brak :placz: szukamy taniego hoteliku, wszystko zapchane na maxa -
Zagłodzona, katowana Nela znalazła expresowo dom!!! i to jaki:)
Lulka replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
a oto zdjęcia biedaczki: [IMG]http://i9.photobucket.com/albums/a98/viva21/DSC09662.jpg[/IMG] [IMG]http://i9.photobucket.com/albums/a98/viva21/DSC09665.jpg[/IMG] [IMG]http://i9.photobucket.com/albums/a98/viva21/odobrozy.jpg[/IMG] [IMG]http://i9.photobucket.com/albums/a98/viva21/DSC09671.jpg[/IMG] [IMG]http://i9.photobucket.com/albums/a98/viva21/DSC09667.jpg[/IMG] -
Dziś rano w drodze do schroniska, natrafiłyśmy z Chrupkiem na psa przy ulicy. Okazało się, że jest to dość młoda sunia. Najprawdopodobniej uciekła od swojego kata. Sunia jest przerazliwie chuda, żebra ma na wierzchu. Psiak okazywał paniczny strach przed człowiekiem, ogonek miała przyciśniety do brzucha i nie chciała do nas podejść. Musiała być okropnie bita :-(. Na szczęście głód zwycieżył i powolnymi kroczkami sunia podeszła i zaczęła jeść. Bardzo się bałyśmy, żeby nie wyskoczyła na ulicę pod pędzący samochód. Udało się nam złapać suńkę i wpakować do samochodu. Na szyi miała starą, sztywną, skórzaną obrożę, zaciśniętą na maxa, nie wiem jak ona oddychała :crazyeye:. Musiała być uwiązana przy budzie, bo ma od tej obroży aż wytartą sierść do żywego. Tak więc zwracamy się do Was o pomoc w szukaniu domu na stałe lub choć chwilowo jakiegoś tymczasu albo baaardzo taniego hoteliku. Jeśli moze ktos pomoc finansowo, żeby opłacić hotel albo w wystawianiu ogłoszeń to bardzo prosimy.
-
lavinia - doszedł moj pw? jesli nie to prosze o numer konta:) [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL]
-
Bardzo sie ciesze, ze Viki okazala sie madrzejsza od swojej mamusi i nie sprawia problemow, co wiecej jest chetna do pracy i szybko łapie :lol: Temu psu wlasnie tego trzeba było - pracy i kontaktu z czlowiekiem. Cwiczcie, cwiczcie - wpadne to chetnie poogladam waszą pracę :p no i czekamy na dalsze ralacje :eviltong:
-
chetnym przypominam, ze nadal zbieramy na sterylki, jesien tuz, tuz mozna wplacac na alarmowy :p
-
super wiadomosci :multi: az milo sie czyta :loveu: Viki to wie jak sie w zyciu ustawic :evil_lol: ;) kropelki to co jakies 6-8 tygodni
-
Jedzonko dziś zawiozłam. Postanowiłam kupować troszku lepsze niz to najtansze, bo psiaki na nim nic nie przybierają na wadze. Zobaczymy jak będzie na chappi. Wiem, ze to zadna rewelacja, ale choc ciutke lepsze. Jak nic nie nabiorą ciałka, to ponownie odrobaczymy. Tym razem amiprazolem przez 3 dni po rząd, tak odrobacza sie schroniskowce i wyłazi z nich wszystko:mad: Wet powiedział, że pratel jest jednoskladnikowy i na psy długo nie odrobaczane nie podziałą za dobrze. Sonia jest już radosna, stara pańcia cała podrapana, tak na nią skakała i się przymilała, więc nie jest najgorzej :lol: A jak się miewa Viki? Grzeczna, nie ucieka, nie szuka Soni? Moze wpadne do Was w przyszłym tygodniu? (jak mnie zaprosicie :evil_lol:)
-
[quote name='dominika73'] Nie musimy się zastanawiać, chcemy ją z powrotem, tylko, że to zajmie parę miesięcy :shake:. Jeżeli tylko może na nas tam poczekać, to my będziemy czekać na nią. [/quote] Chyba juz nie macie wyjscia, ona Was wybrała :loveu: :eviltong:
-
nie martw sie, dzis juz sie przymilala do starej pani, wiec nie jest tak zle;) ona Was po prostu straaaasznie pokochala i juz, daliscie jej od razu tyyyyyylllle milosci, ze nie moglo byc inaczej:loveu: To sie na prawde zadko zdarza, zeby pies tak szybko zaakceptowal nowa rodzine, zazwyczej potrzeba około 2 miesiecy. Ale bedzie dobrze, bede do niej dosc czesto wpadac, krzywda jakas straszna jej sie nie stanie, jedzenie bedzie miala zapewnione, no i troszku glasków ode mnie ;) To na pewno nie to samo co u Was, ale poradzimy sobie jakos, juz tyle czasu czekała, ze wytrzyma, szczegolnie, ze czeka na nią taka wspaniała rodzina i boskie życie :loveu: Strylke sie zrobi, wczoraj bylam nawet w tej lecznicy, gdzie sa tanie sterylki, oblukałam, lecznica jak najbardziej ok. Nie bedzie problemu. :p
-
U Soni ok. Dzis ma juz lepszy nastrój:)
-
Mi tez bardzo smutno, szkoda mi psa (jest to pies wyjątek, bo wcale sie nie cieszyl w starym domu...), żal mi Was :-( Wczoraj to nawet nie umiałam się cieszyć jak wiozłam dwa psiaki do adopcji. Ale dziś wstał nowy dzień i myślę sobie, ze bedzie dobrze. Rozumiem, ze chcecie nadal Sonie i nie mam szukać jej domu? Czy potrzebujecie jeszcze chwile, zeby sie zastanowic? Dziekuję Dominiko za kase na jedzenie, bede jej wozic regularnie. Wczoraj dostalam tez od Chrupka worek karmy 15 kg. Jak tylko sie uporam z porzadkami w domu to do niej pojade. ;)
-
A tego jedzenia to jest dla nich, moim zdaniem, zbyt dużo. Ja wiem, że one są chude i chciałabyś żeby jak najszybciej przybrały na wadze, ale na to potrzeba czasu... Ja nie wiem, ile powinno się podawać gotowanego, ale sprawdzę w książce jak tylko jakąś znajdę, bo wydaje mi się, że kilogram to strasznie dużo,
-
jestem na sekunde, dorwalam kompa u znajomych, troche glupio tak w gosciach :oops: , ale musze wiedziec co u was. U moich znajomych jest tez kojec z pastucha. Ale zamiast linek maja siatke. Od dolu nie maja szans, gorzej jak ona skacze przez siatke jak kangur, nie dotykajac jej. :shake: Bo pastuch jest niewysoki w sumie. Zapytam ich, gdzie kupowali. Wydaje mi sie, ze w lomiankach jest tez taki sklep. Jak sie czegos dowiem to dam znac. Jakby co to jestem pod telefonem. Jakbym mogla jakos pomoc to dzwońcie. Moge przyjechac prawie w kazdej chwili. pozdrawiam
-
Ewo - dzieki ze zajrzałaś ;) ja niestety bede kilka dni bez netu:( ale myslami jestem z Wami, jakbym mogla jakoś pomóc to jestem pod komórką. Trzymam kciuki, zeby udało sie spacyfikować Sońkę.
-
Tez pomyslalam o pastuchu ale jakos tego nie widze logistycznie. Raz zreszta widzialam, jak pies chcial przelezc i wpadl w pastuch i dostal takiego wyleku, ze uciekl i nie dal sie juz zlapac:( Lepiej pomyslec o zrobieniu murowanego kojca, troche wiekszego niz teraz, wiem, ze nie planowaliscie takiej "budowli" na dzialce :roll: Jest jeszcze jedno wyjscie, gdybyscie nie dawali rady, mozna sunie odwiezc do dawnego domu. Przykro mi bardzo, ze tak wyszło. Tego własnie sie balam, ze beda chcialy uciekac, ale kurcze nie wiedzialam, ze siatka da sie przegryzc :shake:
-
i kurcze jak to jest mozliwe, zeby metal przegryzła? :roll:
-
moze by panowie wymyslili jakies wzmocnienie tej siatki na dole, bo wydaje mi sie, ze jej balkon i tak i tak odpowiada, traktuje to jako nagrode. Wiem, ze chodzenie po 10 razy i odprowadzanie jej to lipa zupełna, ale nie mozna jej pozwolic zostac, bo sie nauczy. Sama juz nie wiem co poradzic :shake:
-
sa takie kosci wedzone, ogromne a czy z kojca tez sie wydostanie? pewnie tez bo tam tez siatka...ehh
-
kurde martwie sie :roll: i co to teraz bedzie... panowie juz pewnie sie wkurzyli :shake: przykro mi, ze sunie sprawiaja klopoty :placz: chyba sie do Was wybiore i spiore im tylki :mad: ....tylko to pewnie nic nie da
-
No w morde :mad: co za małpy. To ze beda siedziec w kojcu, to nic nie szkodzi, nic im nie bedzie, tylko problem wlasnie jak sie podkopia :roll: A moze by tak sunie z panami bardziej zaprzyjaznic? Moze niech je pomiziaja troszku i jedzeniem przekupią?
-
Niesamowite jak dziewczyny się kochają :loveu: Ten srodek przenika w gląb skóry, wiec na pewno krople dzialaja. Nie polecam frontline, bo juz sie wszystko na nie uodpornilo. Te kropelki to byl fiprex XL (40-60 kg) ale dla nich starczy L (od 20 do 40 kg). moze jeszcze ktos cos napisze, poleci :lol: Obroze sie mijaja z celem, bo je zgubia, a zreszta srodek z obrozy jest tylko na powierzchni sierci, wiec jak namokna to po ptokach. :razz: Nie nudzisz, nie nudzisz, jesli tylko nie jest dla Ciebie problemem i masz chwilke to pisz, jednego wiernego czytelnika masz na 100% :eviltong:
-
Jakbyscie chcieli jechac do weta na doszczepianie czy odrobaczanie to chetnie pomoge, ale mysle, ze odczekamy jakis miesiac zeby sie do was przyzwyczaily i mnie nie widzialy, choc z checia juz bym tam byla. :evil_lol: Strasznie te sunki pokochalam i bardzo mi na nich zależy. Niedobrze, ze czlowiek tak sie przywiazuje do kazdego ratowanego zwierza. Normalnie nie mogę jeszcze w to uwierzyć, ze dziewczyny maja nowy dom, jest to jak sen normalnie, a jak do mnie dochodzi, ze to prawda to ryczę ze szczescia. Ja juz traciłam nadzieje, ze znajda normalny dom i to 2 na raz, a one znalazly wspaniały dom! No cud normalnie! :loveu: :loveu: :loveu: Dominiko i rodzinko - baaaardzo Wam dziękuję, ,że jesteście, że zdecydowaliście się na "moje" suńki i w ogóle za wszystko! :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose:
-
jakie super wieści:multi: :multi: :multi: zaraz zmienie tytuł i porosze moda o przeniesienie! Jeśli chodzi o odrobaczenie, to wpisz sobie w książeczki 28 marca. Odrobacza sie co poł roku, ale myśle, ze teraz po szczepieniu nalezy odczekac 2 tyg. i mozna znow je odrobaczyć, chyba, ze Beata poradzi nam inaczej ;) Odrobacza sie na czczo. Tablety głęboko do pysia (w zasadzie gardła) i przytrzymać chwile zeby połknely. Choc z tego co pamietam to one je łykały jakby to jakies smakołyki były. Mysle, ze tak jak ja dawalam po 3,5 tabletki na łepiszcze. (bo 1 tableta jest na 10 kg) Ostatnio dostały Pratel (tez mozesz sobie zapisac) moze teraz podac amiprazol (czy aniprazol?-nie pamietam nazwy dokladnie) Beti- co Ty na to? Co polecasz? Dzis to dzieci pewnie nieszczesliwe przez ten deszcz :razz: A Sonia nadal TZ uwodzi??? :evil_lol: