-
Posts
1627 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Justyna_wolontariat
-
w zasadzie to piesek mógłby odrazu pojechać do Krakowa zapewniam, ze dziewczyna bardzo fajna warunki też super dla pieska. wysle ci na pw nr gg tej dziewczyny i tel.
-
Piesek musiałby przyjechac domnie w czwartek tylko wtedy bede go mogła odebrać:cool3:
-
Mam dom dla jedengo takiego malucha z tym ze to nie moze byc ten z ta chorą łapką, wiem ze maluszek tym bardziej zasługuje na dom ale to nie dlamnie piesek dla rodziny z Krakowa., wydałam mojego Foresta a miałam kilku chętnych, jeżeli te maluszki nie znajdą domów a ktoś mogłby przywieźć malucha do Rudy Śląskiej gdzie mieszkam dp mogłabym znaleźć mu dom, pani która jest chetna mieszka w Krakowie ma duży dom z ogrodem, piesek mieszkałby w domu.
-
Jeżeli nie znajdziemy dla Koszi żadnego miejsca do niedzilei wieczora, to nie zostawie jej u tej kobiety zreszta dzwoniła domnie jakąś godzine temu co załatwiłam:cool3: powiedziłam jej ze nadal szukam ale napewno zabiore sunie w poniedziałek ma sie o to nie martwić. Jeżeli nie zabiore Koszi to może ją oddać na Paluch lub do Celestynowa niewiem:-( Zabrałabym ja do domu ale juz umnie była i widziałam jej reakcje na moją kotkę, Lara przez dwa tak się jej bała bp ciągle ja goniła że siedziała na szafie, mój tata bo kotka jest jego pupiliem nie pozwoli by zabrać takiego psa, który nie zgadza sie z kotami:-( Schronisko to ostateczność ale napewno bedzie to lepsze wyjscie niz pozostawienie Koszi tam........
-
:cool3: Nie moge niestety zagwarantować, że koszi zgodzi sie z twoim psem, jak była umnie 2 dni to 4 pietro to z moim Dinem się zgodziła ale mój Dino to bardzo ugodowy pies, a zamkniecie jej w pokoju nieiwem czy by sie nie skonczylo zdrapanymi drzwiami skoro jej pani twierdzi ze ona niszczy wszytsko Najlepszy byłby dom z ogrodem, lub ktos kto ma czas wyprowadzać sunie na długie spacery jezeli to mieskzanie w bloku
-
Nie nie chodzi mi to że gdyby Koszi była głodna to jedzeniem możnaby ja nagradzać, nieee Myśle że jak ona karmiła ja 4 razy dziennie czego nie rozumiem, nawet gdy sunia cos pogryzła dostał miche jedzenia zaraz po tym fakcie to mogła skojarzyć ze jak cos pogryzie dywan czy cos zrzuci z stołu to dostanie pełną miskę jedzenia. Chodziło mi o to.
-
Pani która zabierała Koszi wiedziła ze to pies po przejsciach, ze nigdy nie miała domu całymi dniami biegała bezpańsko pod blokiem, wiec czego miała sie nauczyć,,,,,, kto jej miał nauczyc podstawowych komend normalnego zachowanie, popołudniu dzwonił domnie kierownik bo znim też ta pani rozmawiała, powiedził jej ze popełniła jeden z podstawowych błedów na co sie obużyła, a mianowice Koszi dostawała jesć 4 razy dziennie ona kocha jedzenie nawet gdy cos zrobiła nie tak pani ja karmiła, to napewno wpłyneła na jej dalesze zachowanie.... szkoda ze ten cały szkoleniowiec jej tego nie powiedział jego by może posłuchała bo jak kierownik jej to pwoiedził ze mu odpowiedziła ze mało wie o psach i ma sobie poczytac dodatkowe ksiazki o psiej psychice..... Ja jutro rana jade do krakowa, wiec cały weekend nie mam dostępu do internetu jeżeli sie cos znajdzie to prosze o kontakt na komórke 510 268 586 Niestety domnie nikt sie nie odezwał w sprawie tymczasu:-(
-
psiakom pomagam już długo, nie krytykuje tej pani ale opisuje cała sytuacja jaka miała miejsce mysłałam ze oddaje psa po przejsciach odpowiedzialnej osobie, jak zreszta ona sama siebie nzatwała, ta majętna kobieta myśląca ze pieniadze psa uszcześliwią, nie pisałabym w ten sposób ale samo jej stwierdzneie ze "Koszi to pies bez serca" który nie potrafi być wdzieczny za to co dostał a kolejne ze mam 3 dni by jej cos znaleźć bo ona juz psychicznie nie wytrzymuje bo jej krzak za 300 zl został zniszczony, Nie dałabym tej pani już zadnego psa jezeli bedzie chciała niech zabierze psa z ulicy wtedy nie ebdzie miała do nikogo zalu ani pretensji zachowania psa nie da sie przewidziec zrozumiałabym gdyby chodziło o agresywnego psa ale Koszi nigdy taka nie była znam tego psa bardzo dobrze leczyłam ja gdy była chora na nosówkę, co jak jej kolejny pies bedzie no za dużo szczekał, zsika sie na dywan za 1000 zl albo jak koszi zgryie jej krzak za 300 zl, rozumiem tę pania ale tak sie nie robi mogła zadzwonic powiedziec jaka jest sytuacja ale nie stwierdzic ze mam 3 dni Niektórzy myślą ze jak mają pieniadze i daja psu wszytsko to on bedzie na dwóch łapach chodził za nimi przez całe zycie bedąc niewiadomo jak jej wdziecznym.
-
Rozmawiałam z pania kierownik z schroniska ona też zabrała bardzo problematyczna sunie, na początku jej Diana była grzeczna to roczna duza sunia, potem zaczeły sie kłopoty, Diana zaczeła niszczyć ogród, gryzła krzaki ogrodzenie pozostawione wiaderka itp...... Pni kierownik poszał z sunia na szkolenie co prawda nie dało ono dużo ale Diana jest grzeczniejesza, zna podstawowe komendy, ale nadal pozostawiana na dłuzej sama znajduje sobie zajecia pomimo ze ma kolezanke do zabawy, wiec Diana jeździ do pracy z czego jest zadowolona a jak nie wyjazd do pracy to wieczorny spacer i rzucanie aoprtu tak dlugo az sie zmeczy to pomaga ale pani Koszi sie niechce, zdawała sobie sprawę jakie psa bierze po przebytej nosówce myslała ze tak jak pisałam ona da jej wszystko a Koszi bedzie jej wdzieczna, twierdziz e ona jest madra ale bardzo złośliwa demolujac jej ogród bo jak moze tak robic majac wszytsko.... Mój Dino ma juz 10 lat przez całe swoje żyje w moim domu tyle poniszczył że juz nawet tego nie licze, powybijał szyby zdrapał nowe drzwi gumolity pogryzł moje ubrania nie wspomne o madacie za szczekanie, i co tez mam go uśpic bo ona juz taki jest, troszke pomogła kastracja...... Koszi potrzebuje kogoś kto poswieci jej czas bedzie sie z nia bawił wychodził na długie spacery ona uwilboa kontakt z inymi psami zabawe z piłką, a jednoczesnie trzeba ja uczyc co moze a co nie....... to madra i kochajaca sunia tyle jzu przezyła.....a tera znów ma wrócić do schroniska:-(
-
jeszcze raz dziekuje za opieke nad sunia i zabranie jej do domu, mycha bardzo sie ciesze ze ja zabrałas podziwiam Cie za cierpliwość:lol: mam nadzieje ze Ty i Nelcia bedziecie szcześliwe. Dobrze, ze czasem człowiek przeczyta cos takiego po takim dniu Nelcia ma szczesie wielkie szczeście ze trafiła na Ciebie;)
-
Na dzis mam dość, pewnie nie zasne cały czas myśle o biednej Koszi, pamietam jaka była chora jak walczyła o życie, wet stwierdził ze to cud ze żyje a teraz co ją spotkała ona ma pecha najpierw pani alkoholiczka topiąca jej szczeniaki potem nosówka teraz jak juz wszytsko miało być dobrze jej kolejna pani nie lepsza od poprzedniej :-( Od rana znów zabieram sie za szukanie,,,,,,,,,,,,,
-
:roll: ten dom tymczasowy to raczej na jakis dłuższy okres, ale bardzo Ci dziekuje za propozycje. Jeżeli nic sie nie znajdzie pisze juz gdzie moge z prośba o tymczas ale jak narazie nic:-( bede zmuszona prościc o transpoert suni z W-wy do Rudy lub sama ponią pojadą, nie zosatwie jej tam dłuże bo nieiwem co ta baba moze zrobic:roll: wyrzuci ja odda obojetnie komu czy jeszcze zdecyduje sie ja uśpić nawet o tym niechce myśleć:-(
-
:-( :-( Koszi chyba na spacery nie chodzi, poza domem z ogrodem psy tej pani jeżdzą na cały licpiec i sierpień na wieś tam mają wiecej miejsca do biegania. Owszem piłki i gryzaki ma sama jej ta pani kupowała przymnie w sklepie jak odbierała Koszi, jej pozostałe 2 psy też przygarnięte nigdy niczego jej nie zniszczyły, myślała ze jak zabierze Koszi podaruje jej dom wyleczy do Końca to sunia bedzie jej wdzieczna ale to nie człowiem przecież tak jej to tłumaczyłam ale ona nie rozumie dalej sie upierała że tak tak jak z ludzmi jak się komuś pomoże to większość ludzi jest wdzieczna zdazają sie osoby bez serca dla których pomoc nic nie znczy i Koszi własnie ejst jednym z takich przypadków, na to jej stwierdzenie juz nic nie powiedziałam bo słów mi brakło.:-( :-(
-
Ona nie da jej więcej czasu, powiedział ze powinnam być wdzieczna ze dała mi te 3 dni, jak jej nic nie znajde to mam ponią przyjechac i zabrać ja w poniedziałek do schroniska, i zdania napewno nie zmieni. Jestem sama na siebie zła, że oddałam jej Koszi, sama ja jej zawiozłam owszem miała warunki u niej bardzo dobre dom z ogrodem najlepsza karma opieka weterynaryjna, pani Ewa wydawala sie odpowiedzialną osobą, Ja już chyba nigdy nikomu nie wydam zadnego psa, czuję sie wina całej tej sytuacji, nie wyobrażam sobie pojechać po sunie w poniedziałek do warszawy i zawieźć ja z powrotem do schroniskowego boksu:-(
-
Powiedziłam jej ile mój Dino poniszczył, to powiedziała ze powinnam iść znim do tresera on mi powie co mam robić:-( Ona z Koszi była i ten powiedział jej ze to juz taki typ psa ona sie juz nie zmieni. Pamiętam Koszi jaka była wesoła i radosna zero agresji dzieci to prost uwielbiała a ona mi tu mówi ze zrobiła sie agresywna do obcych, przecież jak ma swój dom pania, to co jest złego w tym ze szczeka na obcych chcacych wejść na teren..... Jak to poźniej jeszcze stwierdziła Dopóki Koszi była grzeczna dopóki była chora, teraz jak jest już zdrowa i śilniejsza nie potrafi sobie znia poradzic, a na dodatej ona sama ucierpiała na tym najbardziej bo chciała jej pomóż , chciała jej dać dom dobre jedzenie a Koszi nawet odwdzieczyc sie nie potrafi.....już jej miałam słuchawką żucić ale się opanowałam bo jeszcze by ją gdzie na ulice wyrzuciła. Niewiecie moze czy ktoś z okolic warszawy mógłby Koszi narazie przygarnąc???? Niewiem co ta kobieta zrobi z Koszi w poniedziałek:-(
-
Jestem załamana i naprawde niewiem co zrobić Od poczatku tamtego tygodnia pani Koszi dzwoni domnie i mówi że ma z nia problem bo jej niszcze w mieszakaniu jest nieposłuszna, poprosiłam by skontaktował sie z jakimś psim psychologiem czy tez treserem, powiedziała, ze Koszi na od momentu przyjazdy przez jakis tydzień była grzeczna po czym zaczeła pani niszczyc no lae pani leczyła Ewa myslała ze jej to minie, to powód zmian jakie nastąpiły w jej zyciu..... Przed momentem zadzwoniła mówiac mi ze mam 3 dni by ja zabrać, bo ona juz dłuzej nie wutrzyma dziś zniszczyła jej krzak w ogrodzie za 300 zł i odrapała drzwi, jak to stwierdziła " leczyła sunie podawała najlepsza karme witaminy sunia spała w domu na kocu miała do duspozycji ogród do biegania, ona tyle jej dała i nie rozumie jak Koszi moze nie być za to wdzięczna" to usłyszałam w słuchawce telefonu, ona jest wykończona psychicznie nie radzi sobie z Koszi a nie jest osobą która skarci psa, dlatego mam ja zabrać z podkreśleniem 3 dni Jak to pisze to łzy mi same ciekną na klawiature, niewiem co mam zrobić, jak pomóż Koszi. Ta pani jak mi powiedziała kontaktowała sie z 2 weterynarzami u których też leczyła Koszi, opisała im zachowanie suni jej ciągłe nieposłuszeństwo i niszczenie i obaj stwierdzili, że juz pare razy spotkali sie z takim zachowaniem psa, ale tego nie da sie już odwrócić i najlepszym rozwiązaniem jest jego uśpienie
-
Jakby sie znalzł jakis dom tymczasowy i osoba która zajmie się Zefirkiem po operacji to byłoby super, tylko że on naprawdę wymaga opieki trzeba go plinować zeby nie rozlizał sobie rany przemywac dren i podawac antybiotyki, przedewszystkim trzeba sie liczyc z tym, ze rana po ponownym zszyciu moze sie znów rozejsc ona jest bardzo obszerna on jednak chodzi zgina tą łapkę..... Jezlei by sie znalazł dom tymczasowy to wtedy bedzie sie zbierać pieniądze...
-
Lejdunia jedzie do domu..:)
Justyna_wolontariat replied to Justyna_wolontariat's topic in Już w nowym domu
Ten domek tymczasowy juz niepotrzebny, bardzij by się Zefirkowi przydał:roll: Ja też dostał super wiesci, ze gruba jak ją nazywa jej pani jest kochana, bardzo sie ciesze że ta sunia ma taki dom i taka kochajaca pania:loveu: