Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21459
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. Chyba zgłupiałam już do reszty. To są takie psy, takie które sie kocha za istnienie. Usmiechają się na widok człowieka, te słodkie staruszki pędzą i podskakują i śmieją się całymi mordkami. Pajucik to straszny rozrabiak, wpada w szybki kurcgalopek, a osoba na drugim końcu smyczy hamuje piętami. Saba dostojniejsza, tez pozwala sobie na chwile szaleństwa i podskakuje jak szczeniorek. Codziennie jezdzimy do nich na długie ponad godzinne spacerki, i wiecie co? Mimo, że to w obie strony ponad 50 km, że mało czasu, że dużo innych spraw, to te chwile z tymi radościami to odetchnięcie - taka czysta krystaliczna radość. Po biegach, tarzaniach, potem odpoczywamy na łączce i czeszemy futerka i głaszczemy brzuszki. To po prostu cuda!! [IMG]http://img82.imageshack.us/img82/7563/spacer10oz.jpg[/IMG] [IMG]http://img82.imageshack.us/img82/9919/spacer106kc.jpg[/IMG]
  2. [quote name='kinga']wiesz [B]mar.gajko[/B] Ty to powinnas: - na kolanach - z duzym bukietem kwiatków w zebach - przemaszerować do P. Joanny w podziekowaniu, ze Cię wybawiła od podobnych remontów generalnych :p - i jeszcze Ci jest wdzięczna zamiast przylecieć z kijem żadać odszkodowania:mad: za podrzucenie bandziora[/QUOTE] Bosze, sama chciała:cool3: ja wszytsko opowiadałam:evil_lol: przecież to kochane maleństwo:eviltong: mieszkało u mnie czas jakiś...
  3. Zaglądam do tego wątku zawsze i ... nie tak ma być. Ptyś ma być zdrowy i żyć z ciotką Lavinią długo i szczęśliwie. DŁUGO!! Ptysiu staraj się, z Tobą coś odejdzie.
  4. Ano nie mogę się powstrzymać i uzyskawszy zgodę p. Joanny zamieszczam jej list z pierwszych dni Gareta w domku: "Kolejne migawki z życia Gareta W poniedziałek od rana odczuwałam ssący niepokój. Garet po raz pierwszy miał zostać całkowicie sam w domu. Irena pojechała do Będzina, ja do pracy. Przed wyjściem wypuściłam go na dwór, zaopatrzyłam w plastykową butelkę po wodzie, która wspaniale trzeszczy przy gryzieniu, napełniłam miski i zlustrowałam pokój. Cztery maskotki, materacyk, jagnięca skóra do ewentualnej drzemki, gdyby nie chciało mu się wyjść na łóżko, dwa stare pantofle Kai, piłka – uznałam, że to go na jakiś czas zajmie. Potem może się znudzi i pójdzie spać – pocieszyłam się. Kiedy wróciłam, dom wyglądał na opuszczony. Moja matka gdzieś wyemigrowała, co nie wróżyło najlepiej. W korytarzu psa nie było, zajrzałam do pokoju i zamarłam. Pomieszczenie wyglądało tak, jakby je opuściła w dużym pośpiechu wyjątkowo niechlujna i złośliwa ekipa remontowa. Przez gruzy, radośnie merdając ogonkiem, z szerokim uśmiechem na pysku, przedzierał się nasz piesek. Tyłem mu lekko zarzucało, głową walnął o potwornie ciężką, ceramiczną donicę, w której jeszcze rano stał mój największy kwiatek, a która teraz odpoczywała leżąc na boku po podłodze. Kwiatek w większości został zredukowany do poziomu chlorofilu, a to, co pozostało, tworzyło komponent zieleni w mozaice zaścielającej podłogę. Uściskałam stęsknionego szczeniaczka, wysłałam do Kai enigmatyczny sms o treści „o,*****!” i zabrałam się za napełnianie kosza na śmieci. Wizja wymarzonego obiadu odpłynęła w bliżej nieznaną przyszłość. Po godzinie intensywnej pracy, ukoronowanej sprzątnięciem sporej kupy o bardzo dobrej konsystencji z wykładziny w pokoju Ireny, zdołałam przygotować coś na kształt posiłku. Garet z głęboką pogardą potraktował swoje mięso, wypił mleko, cisnął mi pustą miskę pod nogi i okazał żywe zainteresowanie mojemu makaronowi z sosem pomidorowym oraz sałacie. A jednak wegetarianin. W trakcie jedzenia przypomniałam sobie o telefonie do weterynarza, żeby przed świętami sprowadził mi niezbędne preparaty. Odwróciłam się tylko na chwilę, którą trwa wypowiedzenie „cześć” i „oddzwonię do ciebie później, bo mam pacjenta”. Garet w tym czasie zdołał wdrapać się na fotel, a kiedy spojrzałam za siebie, mordę trzymał w mojej misce z sałatą, przednie łapy na niskim, sosnowym stoliku, który powoli, ale nieubłaganie odjeżdżał, jako że jest zaopatrzony w kółka. Razem ze stolikiem odjeżdżała moja sałata oraz górna połowa psa, który robił się coraz dłuższy. Zdążyłam złapać ten pojazd akurat w momencie, kiedy już cały Garet wypstryknął z fotela, tylne łapy majtały mu rozpaczliwie nad podłogą, a przednie desperacko wbijały się w stolik. Ma facet charakter. Nie puścił do końca. Odsapnąwszy trochę poukładałam ocalałe książki oraz notatki i zabrałam się za poszukiwanie swojego prawego pantofla. Okazało się, że znikł. Najpewniej uległ dematerializacji. Odkopałam ze stosu śmieci stary klapek Kai. Fason nieco inny, ale rozmiar prawie dobry. Garet, najedzony, leżał na łóżku postękując cicho i w zamyśleniu przeżuwając róg półki. Zapewne układał sobie plan zajęć na kolejne godziny. Psy sypiają więcej niż ludzie. Szczeniaki dłużej niż dorosłe psy. Teoretycznie. Garet stanowi chlubny wyjątek. Sypia w nocy około pięciu godzin, podobnie jak ja, natomiast w dzień wykazuje superaktywność, czasami tylko tracąc przytomność na kilka minut. No to na razie. Gdybym nie miała siły jutro napisać, składam Tobie i Marioli w imieniu swoim, Kai i Gareta życzenia miłych, spokojnych świąt. Załączamy merdnięcia i liźnięcia. " cdn.
  5. Ano doszło to do mnie już po tym jak pojechałyście. Z rozmowy z p. Tomkiem. I też żałuję tych uścisków komunistycznych. Już się z Kserą "ugadałam", że ja to ta straszna baba w chustce byłam co wleciał do budynku porwała malamutka i poleciała spacerować w strugach deszczu.
  6. A to psiaki na czorajszym spacerze, niestety dojeżdżamy w porze wieczornej i obsługujemy wieczorny spacer a ponadto padal deszcyk, więc zdjęcia trochę "mokre". Ale psiaki usmiechnięte i zadowolone, i ...proszą o grosiki na hotel:oops: bo trochę trudno już nam sie robi z finansami. [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/7471/sabapajuhotel19vd.jpg[/IMG] [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/2787/sabapajuthotel29vt.jpg[/IMG]
  7. Mogę podnieść, tylko. Niestety. Taki fajny psiak.
  8. Nie prześłedzilam całęgo wątku, ale... czy wy podajecie surowicę? Caniserin? przecież to jedyna metoda w miare skuteczna przy nosóce czy parwo. Szczepienie to smierć dla psów! Koniecznie surowicę!!
  9. [quote name='kinga']oj bo moze tam w domu jest gdzieś taka karteczka jak w barach: " Po skonczonym posiłku prosimy o zwrot naczyń - dziękujemy" ?[/QUOTE] Kiedyż miska została przywleczona z kuchni do pokoju i tam pieprzenięta o podłogę. Więc, ten zwrot naczyń to..., takie Garetowe tłumaczenie:evil_lol: Łobuz jest i tyle:cool3:
  10. Malamuty od wczoraj są u nas w Krakowie. Dziękujemy wszystkim dotychczasowym rzeszowskim opiekunom. Są w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej. Pani doktor w Rzeszowie, powidziała nam wczoraj że Pajut powinien odzyskać swoją "zgubioną" sierść za około 3-4 miesiące. Jego wyniki wątrobowe są lekko niestabilne, w związku z powyższym będzie łykać lekarstwa, które dzisiaj nabędziemy i dowieziemy do hotelu. Saba właśnie kończy cieczkę i za ok. miesiąc będziemy robić zabieg kastracji. Potem usunięcie pasa mlecznego - guzy. Menu obu psiaków poszerzymy o Vita-Vet. Niestety rodzina ze Szczawnicy, która miała adoptowac Malamutki, parę dni temu zrezygnowałą - na korzyść młodszego egzemplarza tej rasy. Trudno! Szkoda, że dopiero teraz - zaniechaliśmy poszukiwań, sądząc iż ten dom jest na 100% pewny. Teraz, dopóki nie znajdziemy im dobrego domu, Pajut i Saba będą mieszkać w hotelu.
  11. Już ćwiczyliśmy "przełażenie ponad", "wypychanie" i "wyciąganie zębami". Prosiłam o umieszcenie tam pozycji "zbędnych" bądź likwidację dolnych rzędów. Hmmm. Sms sprzed chwili. Garet dorwał się do kociego mleka. Bardzo pyszne. Jak skończył wziął miskę w zęby i podszedła do Pani Joanny i walnął miską o podłogę. To był uprzejma prośba o jeszcze!
  12. Garet gryzie wszystko i ruchome i nieruchome. Gania z wdziękiem koty - część się wyprowadziła na rejony wyższe bądź niższe. Na razie obie panie dzielnie znoszą tę niszczycielską siłę. Apetyt mamy, sikamy z mocą. Jest dobrze! [IMG]http://img92.imageshack.us/img92/2290/garet15pw.jpg[/IMG] [IMG]http://img62.imageshack.us/img62/21/garet109dc.jpg[/IMG] [IMG]http://img92.imageshack.us/img92/9683/garet25ye.jpg[/IMG] [IMG]http://img62.imageshack.us/img62/8329/garet31qt.jpg[/IMG]
  13. No i stało się!! Wczoraj, po pracy i spacerach powiozłyśmy Gareta do nowego domu. Całą drogę myślałam, co tu by zobaczyć aby go nie dać i pomarudzić.A le kurcze nie dało się!!! Pani Joanna przecudownia osoba, jej córka Kaja - też. Ogródek całkiem spory. Koty do ganiania sztuk 5. Jedzenie już ugotowane było, zabawki kupione, miseczki też. Qrcze, no dałam!!! Na wizycie był z nami też Fredzi, by sam w domu nie siedział cały dzień. Na zdjęciach różne kombinacje. Koty uciekły - na zdjęciach brak. Pani wieczorem juz dzwoniła, że zjadł, 3 x siusiu, 1 x kupkę i zagonił koteczkę pod wannę, ii trzeba było trochę odpływ rozbierać, hmm. coś mi zdjęci anie chcą wchodzić dziwnie. Więc zdjęcia w poniedziałek.
  14. Miciowi kazałam powiedzieć "nie ruszać i czekać", bo... na cmentarzu koło mnie pojawiły się przedwczoraj dwa psy. Malutkie: suczka (chyba) prawie cała biała i piesek (na pewno) gładkowłosy tricolor. No i było szukanie właścieli, pytanie, zastanawianie się. Nie są "przylepne", uciekają. Chyba ktoś je wywalił. Więc, są dyżyru oswajalniowo-karmicielskie. I to jest priorytet, bo na 100% ta suczunia to albo jest, albo będzie w ciąży.
  15. [quote name='Elso']Zaraz założę watek: Mar gajko pilnie szuka szczeniaczka, koniecznie gryzącego skarpetki:diabloti: myslę że ze 100 znajdziemy...szkoda tylko tych skarpetek....oj[/QUOTE] No tak!!!! I tak się śmiac ze starszej koleżanki????? A tak na marginesiee, znowu spotkałam Miecia....
  16. [quote name='tarantino100']Hi hi, na skarpety się nie piszę, ale parkiet to ci mogę zasikać :diabloti: Ciekawe jakie to uczucie lać tam, gdzie się stoi, hi hi hi. Poprosimy o szczegóły.[/QUOTE] A szczekanie w nocy?? A obgryzanie łóżka???? A gryzienie pantofli? No zadzwoniła Pani z Olkusza, wiem namawiałam na schronisko, ale Pani tam nie chce iść. Więć od razu przyleciała córka Pani - studiująca w Krakowie - i chce brać!! Ale tak nie ma. My sobie pojedziemy i zawieziemy. No i zaszczepiony był w poniedziałek i wet mói, coby ze trzy, cztery dni minimum odczekać, bo odporność spadnie i może coś się podziać. Więc krakowskim targiem umówione jesteśmy na pi ątek popołudniu. No i tak.
  17. No, chcą zabrać Garecika. Chcieli wczoraj, ale był szczepiony w poniedziałek i lekarz zabronił, no i chcą w piątek, buuuuuu, buuuuuuu. A kto mi będzie skarpety i spodnie obgryzał? Kto będzie szczał na parkiet? A kto będzie szczekał w środku nocy i gryzł łóżko??? NO....
  18. :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: buuuuuu, buuuuuuuu, buuuuuuuuu
  19. [quote name='jotpeg']a kto tam zerka z lekka obawa??? (ze schodow) [IMG]http://img122.imageshack.us/img122/2792/garet26zula45ey.jpg[/IMG][/QUOTE] Ho, ho, ho. Ta obawa to złudzenie. To jest p. Figa. Ona na nikogo nie zerka z obawą, a wręcz przeciwnie. Myślę, iż w tamtej chwili się zastanawiała czy przywalić jak są razem, czy poczekać jak się rozejdą - bo bezpieczniej. Garet faktycznie gania kociki, ale po pierwsze nie ma szans dogonić, a po drugie, gania bo mu pozwalają się ganiać. A Figuni to nawet moja Azulka nie podskakuje, taki z niej gagatek.
  20. No i jeszcze. [IMG]http://img138.imageshack.us/img138/6281/garet26zula211ht.jpg[/IMG] [IMG]http://img138.imageshack.us/img138/3615/garet26zula229xs.jpg[/IMG] [IMG]http://img122.imageshack.us/img122/2792/garet26zula45ey.jpg[/IMG] [IMG]http://img122.imageshack.us/img122/4363/garet26zyrafa9bj.jpg[/IMG] [IMG]http://img138.imageshack.us/img138/2193/garetnaschodach2js.jpg[/IMG] Czyż nie jestem CUDEM artystokratycznym w dodatku!!!!
  21. A oto niektóre figury, mam nadzieję, iż ze zrozumieniem podejdziecie do jakości tych zdjęć, ale rusza się tak szybko i wariuję że trudno go "uchwycić". [IMG]http://img138.imageshack.us/img138/286/garet26zula179ru.jpg[/IMG] Ten większy element na zdjęciach to moja sucz. [IMG]http://img138.imageshack.us/img138/4585/garet26zula181yz.jpg[/IMG] [IMG]http://img122.imageshack.us/img122/7190/garet26zula199kn.jpg[/IMG] [IMG]http://img122.imageshack.us/img122/435/garet26zula209ve.jpg[/IMG]
  22. Zaliczyliśmy pierwszą wizytę weterynaryjną w piątek. Garet był bardzo grzecznym pieskiem. Pani doktor popatryzwszy czujnym okiem, zapytała niepewnie: berneńczyk? Hmmm, a wygląda? No tak trochę wygląda. Więc ustaliliśmy rasę jakiej najbardziej będzie przyporządkowany nasz Garecik. Ważymy 6,5 kg. To całkiem sporo jak na takie maleństwo. Będą jakiesik zdjęcia jak się obrabią, ale to albo zasuwa z prędkością światła, albo spi pod szafką, więc możłiowści zdjęciowania ograniczone. ps. nowa historia o Mieciu. Biegamy sobie z moją sucza po łąkach i wertepach, towarzyszy nam 5 miesięczna haska o pięknym imieniu Nefretka, nagle sucze znikają w okolicach drogi. Gwizdamy, wołamy idziemy. Na drodze stoi sobie Miecio ze swoim Barrym, na gazie (Miecio nie Barry). Nasze suczy ganiają wokół niego, Barry się oplata smyczą. A Miecio lekko filozoficznie: Qrwa, ja to mam dzisiaj pecha!
  23. Na szczęście szef - to Luiza. A walnął personelowi.
×
×
  • Create New...