Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21461
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. Och, jak ja się denerwuję. To takie cudne pogodne, trochę uparte stworzenie. Takie kochane!!
  2. Wczoraj Sabcia miała operację. Nic nie pisałam, aby nie zapeszać. W poniedziałek byliśmy na badaniach i oględzinach weterynaryjnych, no i ustaliliśmy termin na wczoraj. Wprawdzie szereg osób sugerowało, iz w tym wieku raczej powinniśmy sobie odpuścić operacje, bo suka stara i "nie warto", ale teraz mimo wielkiego strachu i sraczki przez cały wczorajszy dzień, wiem, że było warto. Sabunia miała na macicy i jajnikach cysty wielkośći kurzych jajek. Oczywiście zrobiliśmy prześwietlenia czy nie ma jakich innych przerzutów i NIE MA. Płuca czyste!!!!!!!! Sabunia została w klinice pod czujnym okiem lekarzy, byliśmy wieczorem - wybudzała się z narkozy. Jedziemy dzisiaj po południu. Teraz mamy "wizyty" w dwóch miejscach: u Saby w klinice i Pajutka w hotelu. Zaraz też będę dzwonić i pytać jak tam maleństwo. Ileż to nerwów kosztuje, ile stresu. Cały wczorajszy dzień to kłębowisko nerwów, dzisiaj może trochę lepiej, ale do 10-tej, jak będę dzwonić też nerwowo. Sabunia w klinice zostanie 4-5 dni. Aż będzie "całkiem bezpiecznie".
  3. ['] Ptysiu, byłeś moją wirtualną miłością. Lavinio - nie wiem jak to zniesiesz. Poryczałam się w robocie. Jaka szkoda, jaka niesprawiedliwość.
  4. Nieśmiały protest na tego Devila zgłaszam. Jego tatusiem był piesek!!!! Nie zanotowałam w okolicy diabelskich nasień!!!!!
  5. Zofio, "kręcenie sie psa w kółko" nie jest chorobą zagrażającą życiu. Nie jest to guz mózgu, nowotwór kości, etc. - to jest stanowiko wet. Może się pkręcić i lat 100, co im tam.
  6. W krakowskim azylu NIE MA PSIEGO PSYCHOLOGA i w tym problem. A od strony medycznej pies jest w kondycji zadawalającej (jak na schronisko). I własnie weci nie widzą powodu aby psa poddać eutanazji. Wg starej metody: "pomęczy się i sam zdechnie".
  7. Ago tu nikt nie ma pretensji o czynnik ludzki w odniesieniu do zachowań tego nieszczęsnika. Wszystkie osoby starały się aby mu pomóc. Chodzi o to aby uniknąć takich nieszczęść i psich i ludzkich, od razu na początku. Ten pies powinien zostać zdiagnozowany (na gruncie neutralnym) przez psychologa i albo przygotowana "recepta" albo eutanazja. My nie wiemy, jak długo był w schronisku, czy od początku miał te objawy. Czy on był agresorem czy ofiarą we wspólnych boksach. I sie tego pewnie nie dowiemy. Ale na dzień dzisiejszy, stan tego psa i brak jakiejkolwiek możliwości współpracy z psychologiem...
  8. Psi psycholog po kilkakrotnym widzeniu i "badaniu" reakcji psa. A moje pytanie: Kto jest władny zdecydować o dalszym życiu tego psa i kto może na to patrzeć. Oczywiście można "mieć nadzieję", wybaczcie mój sarkazm, że pies sam się wykrwawi na śmierć.
  9. Wszyscy róznie to formułując chcemy powiedziec to samo. Człowiek jest najwazniejszy. Trzeba ograniczać ryzyko do minimum. Wszyscy o to się staramy. Są jednak różne przypadki. Samookaleczanie się psów w schroniskach jest, może nie częste, ale spotykane, ostatnio pies (z łapą) po zmianie warunków i kontakcie z człowiekiem "zresocjalizował się" a były to początki choroby. Ale inną sprawa jest powrót tego psa do schroniska. WSzyscy wiemy iż przez kolejne kilka lat będziestał w kojcu, i daj boże sam, to jest najgorsza zbrodnia wobec tego psa. Ból psychiczny, który każe mu kaleczyć siebie zadjąc sobie ból fizyczny. Nie jest to "litość nad chorym zwierzęciem przysłaniająca racjonalne rację" jest to okrucieństwo wobec tego psa.
  10. Ten pies, cokolwiek sie podziało, nie powinien wracać do schroniska, wszyscy o tym wiemy. Jak obejrzałam zdjęcia zaczęłam kojarzyć tego psa, stał w pierwszym lub drugim boksie, zdaje sie na sukach, sam. Kręcił się za ogonem, ale... jeżeli dało mu się cokolwiek do roboty: piłkę, zabawkę - miał w boksie. Zaczynała się zajmować zabawką. Podchodziłam wtedy do krat. Nie wykazywał cienia agresji do mnie. Nie wykazywała też agresji "przez płot" czyli do psów obok. Wiem, że na hotelu jak się "zajął" gryzieniem kości nie interesował się swoimi ogonami czy jądrami. Dlaczego mimo tych pogryzień przez inne psy i jego psów on nie zostal wykastrowany????????? Ten pies został skazany po raz drugi, tym razem dożywotnio i to dosłownie. A to nie powinno tak być.
  11. [quote name='Elso']:lol: a gdzie ja to czytałam o tęsknocie za dziurawymi skarpetkami????:p chyba u Garecika jeszcze bedącego u cioci MarGajko:evil_lol:[/QUOTE] Żeby tak od razu tymi dziurawymi skarpetkami, tak w oczy:evil_lol: no tak od razu, oj, oj.:cool3:
  12. [quote name='kinga']hm... mar.gajko - czy to się nie nazywa czasem: [B]kopanie leżacego[/B]? :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/QUOTE] Kiedyż, szczerze mówię, grzeczniejszy był:eviltong: naprawdę:evil_lol:
  13. Joanno kochana, tak całe dnie myślę, dlaczegóż ten maleńki, słodki szczeniaczek, niewinny i uroczy, takie brewerie wyprawia. No, owszem i u mnie bywały drobne nieporozumienia i pewne, hmmm, konflikty na temak kapci, skarpectek i innych części garderoby i wystroju wnętrza, ael nie aż tak!!! I zaraz misternie Ci wywiodę co należy zrobić, aby Garecik (maleństwo kochane) było odrobinę grzeczniejsze. Otóż, Garecik aby porządnie się wyszaleć i dać możliwość swojemu, jakże uroczemu, temperamentowi, miał do dyspozycji: pkt. 1. - Freda - szczeniaczka, ok. 4 miesięcznego, bardzo żywiołowego i chętnego do zabaw i szczenięcych szaleństw. Cechy te były bardzo pomocne przy wyładowywaniu niespożytej energii w kierunku wskazanym, tzn. Garet - Fred. pkt. 2. - Zula - suczka ok. 2 letnia, której w głowie szaleństwa iście szczenięce, a "kotłowanie" się po podłodze z Garetem to jedno z bardziej z ulubionych zajęć. Rozrywką było też "gonienie" czyli bardzo szybko, po meblach, pod meblami, pod schody, na schody, pod szafkę, na fotele, z foteli. Ok. 20 minut takich biegów i ok. 1 godz. obgryzania trochę męczyło Zulę i pkt. 3. - kot Tort i kot McCom, koty ok. 1,5 roczne, trochę schorowane, ale pełne energii i chęci do ganiania pod byle jakim pretekstem (Garet), tu wchodziły w grę wyższe rejony, więc nasze maleństwo Garetowe tym bardziej cierpiał, strał się aby pogonić, dogonić, złapać i dziabnąć. Kiedy pkt. 3 się wyczerpywał wracaliśmy do pkt. 1, etc. Czasami w harmonogram rozrywek wchodziły jeszce inne kocie egzemplarze, ale dość nieregularnie i bez większego zaangażowania. Więc moja propozycja aby Ci ULŻYĆ to jest dopsienie się podobnymi egzemplarzami, które zaposiadał wcześniej do dyspozycji Garet i myślę, iż sobie ODPOCZNIESZ. Pozdrawiam gorąco.
  14. Przeciążenie wątroby i trzustki. Po długim niejedzeniu, a teraz obfitych posiłkach. Wet natychmiast. Jeżeli siądzie całkiem trzustka to trzeba będzie psa uśpić!
  15. [quote name='Myszu']Chętnie skorzystam z ofert wspólnych spacerów. W którym hotelu są maleństwa, obecnie nie mam zbyt dużo czasu ale w najbliższym czasie powinno sie to zmienić, mogłabym zabierać je na spacerki. Tylko niestety nie dorobiłam się "prawka" więc mam problem z dalekimi podróżami:placz: .[/QUOTE] Myszu, za nic w świecie "nie odstąpię" przyjemności spaceru z malutkami. Ale możemy w trzy "pańcie" i w trzy psy pochodzić. My jeździmy codziennie samochodem, więc jak ci przyjdzie chęć i czas pozwoli, możemy "zabrać" po drodze ciebie i psa, pojechać razem i pobiegać w sześć sztuk:cool3: . No my to na końcach smyczy, a twoje pewnie luzem. Jak by co, to pisz. Będziemy się zdzwaniać.
  16. [quote name='Ania-tygrysiczka']Mariola a jak Aza w relacjach z malamutkami?Bylo juz bliskie spotkanie?[/QUOTE] Azulek jeszcze nie miał tej przyjemności, ale znając ją będzie tylko pełna radość. Ona jest kochana i dogaduje się z psami. Trochę się boję jej brać w "górki" bo tam pełno zajęcy, saren, bażantów, a w niej instynkt łowecki okropny. I jak idzie za zwierzem to nic nie pomaga. Wprawdzie dogonić nie dogoni ale może gzdieś się zapędzić. Ale pewnie w weekend sobie pojedziemy i z Azulkiem, tylko wtedy Chanelka zostanie zupełanie sama (no z kotami :evil_lol: ).
  17. Kochana Myszu, one sa CUDNE!!! Takie całuśne, kochane. Normalnie wytrzymać nie można by sobie nie głasknąc, nie klepnąć, przytulić. I one to uwielbiają. I jeszcze coś, one są mądrutkie. Po kilku razach już siadają, reagują na stój, uwielbiają jak się do nich mówi. Zresztą, zapraszamy na wspólny spacer. Możemy po drodze kiedyś zabrać z psiną na "pobiegi" po górkach i dolinkach.
  18. Morfologie owszem ale chemię też: watroba, trzustka, nerki. Przy takich nędznikach zawsze watro.
  19. [quote name='Kasie']Baska, na razie dzięki. Frotka zapewniła mu byt, Camara tez (:mad: [SIZE=1]ona juz wie o co chodzi![/SIZE][SIZE=2])[/SIZE] Na razie nawet nie podaję mu witamin ani innych srodków. Tylko ryż z miesem i marchewką (wiecej ryzu), żeby żołądek sie przyzwyczaił. Ale juz dzisiaj go nei czysci, tylko kupki są takie dziwne, popielate... QUOTE] Popielata kupa, jak sie utrzymuje, to trzustka. Gdyby dało się zrobić badania krwii?? Bo jak to trzustka to trzeba podawać leki koniecznie, zwłaszcza po zmianie jedzenia - czyli w jego przypadku jedzenia wogóle.
  20. Witam Joanno, nieśmiało i cichutko. To ja Mariola. I ... żyjesz?????
  21. No bo o tej głowie, że gryzie we włosy i w czaszkę, to ja faktycznie p. Joannie zapomniałam powiedzieć. Hmmmm. Nie wszystko tak można pamiętać, żeby na raz opowiadać, no i wogóle...
  22. [IMG]http://img521.imageshack.us/img521/7992/koziolkisp141yt.jpg[/IMG] Takie sztuki wyczyniamy!!! Takie! [IMG]http://img85.imageshack.us/img85/2824/koziolkisp163kk.jpg[/IMG] Wesoło nam na spacerkach??? Wesoło, wszystkim!!! [IMG]http://img85.imageshack.us/img85/2647/koziolkisp186zn.jpg[/IMG]
  23. NO drogie Panie przecież on kiedyś dorośnie??? Tak myślę.
  24. No sama nie wiem... Wszystko zmieniać... Chociaż z drugiej strony miałam "przyjemność sypiać" z Garetem, więc przemyślę problem... Luiza podała p. Joannie linka do dogo, pewnie już sami się dowiecie: Jett Garet III, jr. - po wykończeniu kochanej Joanny i Rodziny - szuka następnych chętnych do opieki.
×
×
  • Create New...