Ja mimo wszystko jestem za tym pomysłem i będę go realizować. Nie chciecie, nie macie ochoty - nie angażujcie się. :) Mam nadzieję, że wypali pomysł.
Poza tym nie każdy klub powstawał z inwencji trenera. Dziewczyny w Łodzi zorganizowały sobie tor, plac i same się wzajemnie od siebie uczyły, z tym że regularnie na seminaria jeździły. Dla chcącego nic trudnego, a jeśli mogę mieć dostępny tor, częściej niż raz w tygodniu i wtedy kiedy ja będę miała ten czas to jestem za. :)
Poza tym jak dla mnie jest to najmniejszy problem...
Jeśli ktoś chce trenować z trenerem to niech nie bierze może w tym udziału, bo to nie ma sensu... Ja osobiście trenerem agility w Trójmieście nazwę tylko Magdę, bo p. Przemysława nie znam i nie znam jego metod. Poza tym... mam już zaufanie do Magdy. ;)
Dlatego radzę to DOBRZE przemyśleć osobom, które chcą brać w tym udział. Od początku do końca. ;) Nie będzie to najlepiej świadczyło, jeśli w ciągu trwania "projektu" ktoś nagle się przebudzi i stwierdzi, że nie chce jednak brak udziału.