-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AgaG
-
Balonik/Gucio od czterech lat czeka w hotelu na swoją szansę
AgaG replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
[quote name='erka']I żadnego odzewu z ogłoszeń? Bardzo prosimy o pomoc w utrzymaniu Kajtunia:).[/QUOTE] Niestety żadnego odzewu :( dziś przelałam 160 na poczet długów Kajetana.. jeśli ktoś może pomóc, to bardzo proszę. -
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
Kasiu wpisz proszę na pierwszą w rozliczeniu, że przelałam 150 na Smerfi za połowę grudnia, drugą wpłaci Ola. Według informacji od Marty Smerfeta jest zapłacona do 28 listopada. no to jeszcze dwa dni będziemy do tyłu, bo rozliczenie dotyczy 10 zł za dzień. -
Balonik/Gucio od czterech lat czeka w hotelu na swoją szansę
AgaG replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Don Gaetano ostatnio zaczął dla zabawy gonić koty.. to ostatnia nowa wieść z hotelu.. no a inna to, że długi rosną. Hmm -
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
[quote name='KasiaKia']Zapraszam na świąteczny bazarek dla Smerfuni i jej przyjaciół :) [url]http://www.dogomania.pl/threads/219210-%C5%9Awi%C4%85teczne-ozdoby-na-pomoc-dla-Smerfi-Balonika-i-Brysia-do-15.12?p=18171000#post18171000[/url][/QUOTE] kasiaKia wielkie dzięki :) buziaki Smerfunia się przypomina -
[quote name='wellington']Do czasu... Jak znam Age to Pomidorcia wnet bedzie pekac w szwach, i zamiast Pomidorci wielki pomidor bedzie sie rozkladal pod kolderka :)[/QUOTE] na razie trzyma linię zgrabnego Pomidorka, natomiast gorsza sprawa z Pomponiskiem :) wczoraj, mąż niosąc go po schodach stwierdził, że przypomniał sobie film o amerykańskich grubasach i że Pompon jest chudy już tylko na twarzy, a poza tym to jest wszędzie pulpetowaty:) No ale cóż ja mam zrobić, skoro on tak kocha jeść? miałam mu dziś w ramach odchudzania nie dać kolacji, ale wyczuł twarożek i tak się po mnie łapkami wspinał, że wyprosił
-
Czy ktos ostatnio robil swojwmu psu biopsję wątroby w Krakowie?? poszukuję wszelkich informacji. Moja staruszka Kropka ma podejrzenie raka wątroby, jest bolesność, fatalny obraz z krwi (normy przekroczone po kilka razy), kiepski obraz na usg - zmieniony watroby. Moja wetka zastanawia się jeszcze nad biopsją, choc uwaza, że to prawie na pewno rak.. i że taka biopsa może w tej sytryacji nie miec sensu.. Czy ktoś miał podobną sytuację z psem?
-
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
[quote name='Patia']:) Napisz o niej parę słów , może na wątku Zahira ? Fotkę też chętnie zobaczę . Jak będziesz miała chwilę czasu to opisz tą szczęściarę ![/QUOTE] Napisałam o niej na watku Pomponika [URL="http://www.dogomania.pl/threads/212788-Pomponik-ma%C5%82y-%C5%9Blepy-staruszek-ju%C5%BC-szcz%C4%99%C5%9Bliwy-w-swoim-domku-%29%29%29/page28"]http://www.dogomania.pl/threads/212788-Pomponik-ma%C5%82y-%C5%9Blepy-staruszek-ju%C5%BC-szcz%C4%99%C5%9Bliwy-w-swoim-domku-%29%29%29/page28[/URL] na razie są tam jej zdjęcia z domu Missieek ale wkrótce zrobię jej u siebie. To sunia podkołderkowa :) ideał babuni:) [URL="http://www.dogomania.pl/threads/212788-Pomponik-ma%C5%82y-%C5%9Blepy-staruszek-ju%C5%BC-szcz%C4%99%C5%9Bliwy-w-swoim-domku-%29%29%29/page21"] [/URL] -
tamarko, i ja mam niestety problemy zdrowotne plus z moją Kropką duże (podejrzenie raka wątroby), więc obarczyłam kasiaKia fantami na bazarek przedświateczny typowo, mam nadzieję, że coś się sprzeda i uda się wspomóc i Brysia. Jak tylko poczuję się lepiej i z Kropka opanuje sytuację, to rusze z naprawdę duzym bazarem . Na razie mocno mocno trzymam kciuki za powodzenie ogłoszeń lub wystąpienia w "Kundlu" . taki rozbrykany urwis dużo Ci pracy dodał, jejku!
-
MA DOM Labkowaty młody Misza od lutego pod drzewem na wsi
AgaG replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
przypominam naszego pechowca, taki piekny, a wciąż zero odzewu na wspaniałe i tak liczne ogłoszenia kasiaKia -
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
[quote name='KasiaKia']No Smerfunia od połowy sierpnia szuka domu i nic, zero telefonów, nawet nikt o nią nie pyta. Wiem, że inne psy czekają dłużej, ale Smerfi nie jest już młoda, więc tym bardziej smutno, że nikt jej nie chce. Wykupiłam jej kolejny pakiet ogłoszeń i w sumie co więcej mogę zrobić? :shake: Kto pokocha Smerfetkę? :roll:[/QUOTE] nasze biedactwo wciąż samotne.. :( -
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
[quote name='Patia']Aga a ta nowa babcia w Twoim domu ma wątek ? Smerfetko gdzie domek ?[/QUOTE] patia ja sie w niej od razu zakochałam, no i byłam tymczasem jedna minutę.. a teraz jestem jej pańcią :) hmm:oops: -
Długo szukałam wątku, bo zapomniałam, że go Kiwi zakładała, a ona rzadko bywa na dogo.. Mam tragiczną wiadomość. Bodzio dziś odszedł:-(:-(:-(po ciężkiej walce, jaką stoczyła Ola o jego zdrowie. Widziałam psiaka jakiś miesiąc wtedy, miał wtedy gigantyczne wodobrzusze, przyjeżdżąła wetka do domu Oli ściągać to. Pies był już bardzo bardzo chory.. Do padaczki dołączyły inne dolegliwości. To cud, że w tak opłakanym stanie zdrowia jeszcze tyle sobie pożył od adopcji. Cud, a raczej należałoby powiedzieć nadzwyczajna postawa Oli Kł., która choć tak potwornie cierpi po śmierci każdego swojego psa, przygarnia te najbiedniejsze i jest dla nich aniołem dobroci i opiekuńczości. Kochana Olu łączę się z Tobą w smutku.. Dopiero odszedł Twój kochany Gawronek, parę dni temu sparaliżowany Pegaz, a teraz Bodzio.. tak sobie myślę, wiedząc w jakim stanie był Bodzio i jak często miał ataki, że taki przeciętny właściciel psa w Polsce, to niestety dawno by go uśpił, mówiac, "bo taki chory, bo taki stary i kłopotliwy". Ale Ola jest inna, ona niezależnie od tego, jak ciężka staje się dla niej opieka nad psem, jest z nim do końca w starości i chorobie, jest aż do śmierci.. Widzę to tyle razy i ogromnie współczuję kochanej Oli z powodu jej bólu.. Kochana Olu trzymaj się, choć wiem, jakie to trudne
-
wklejam mój głos w sprawie listu otwartego o odwołanie Głównego Lekarza Weterynarii oraz wstrzymanie niekontrolowanych wysyłek psów do Niemiec, będący reakcją na otrzymany parę dni temu list od Głównego Lekarza Weterynarii Janusza Związka. Najpierw skan listu od Janusza Związka: strona 1: strona 2: Kraków, 6.12.2011 r. Szanowny Pan Donald Tusk Prezes Rady Ministrów Głos w sprawie listu otwartego o odwołanie Głównego Lekarza Weterynarii oraz wstrzymanie niekontrolowanych wysyłek psów do Niemiec Szanowny Panie Premierze, w dniu 19.10.2011 r. wystosowałam do Pana list otwarty z apelem o natychmiastowe odwołanie z zajmowanego stanowiska Janusza Związka, Głównego Lekarza Weterynarii, oraz podjęcie pilnych działań na rzecz wstrzymania masowych i niekontrolowanych wysyłek psów do Niemiec, pod którym podpisało się 365 sygnatariuszy. Ponieważ decyzja odnośnie odwołania skompromitowanego Głównego Lekarza Weterynarii leży w Pana wyłącznej kompetencji ustawowej (art. 6 ust. 1 pkt 3 ustawy o Inspekcji Weterynaryjnej) pozwalam sobie z całą mocą przypomnieć nasz apel. Sprawa jest tym bardziej pilna, że reakcja pisemna, którą Janusz Związek w dniu 15.11.2011 r. przesłał zarówno do mnie, jak i do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (GIWz.420/AW-51-4/11), nie tylko potwierdza wszystkie zarzuty obrońców zwierząt, ale także naraża kolejne psy na ogromne niebezpieczeństwo, a ponadto świadczy o pożałowania godnej próbie manipulacji i zatajania prawdy zarówno przed sygnatariuszami listu, jak i Panem Premierem. Na wstępie pozwolę sobie zauważyć, że nasz list otwarty dotyczy sprawy „odwołania Głównego Lekarza Weterynarii i wstrzymania niekontrolowanych wysyłek psów do Niemiec”, a nie - jak pisze Janusz Związek - „wstrzymania wysyłek psów do Niemiec”. Przypominam, że nasz główny zarzut postawiony w naszym liście otwartym dotyczy stwierdzonych faktów, mówiących że „Inspekcja Weterynaryjna wydając pozwolenia na masowe wywózki psów do Niemiec, nie posiada żadnych umów adopcyjnych, nie ma pojęcia, gdzie trafiają wywożone psy i w ogóle nie monitoruje ich dalszych losów”, które - jak podkreślamy - „pozostają w znacznej mierze nieznane”. Co więcej, wyraziliśmy obawę, że przynajmniej „część z nich nie trafia do niemieckich domów, ale na potrzeby badań laboratoryjnych, albo jako pomoce klinik i szkół weterynaryjnych, a pod szyldem działalności charytatywnej może kryć się także masowy i dochodowy biznes”. Niestety, Główny Lekarz Weterynarii zdaje się nadal nie dostrzegać swojej oczywistej winy oraz błędów i zaniechań, które wymagają podjęcia natychmiastowych działań. Co więcej, zamiast tego w sposób kłamliwy próbuje insynuować wielokrotnie, że nasza akcja dotyczy „adopcji zagranicznych” i powtarza wcześniejsze absurdy. W naszym liście otwartym stwierdziliśmy m.in., że urzędnicy Inspekcji Weterynaryjnej „swoją bezczynność i ignorancję próbują uzasadniać taką interpretację polskich przepisów, która ma ich zwalniać z jakiejkolwiek odpowiedzialności za losy wywożonych zwierząt”. Z zażenowaniem konstatuję, że Janusz Związek potwierdza tylko taką „linię obrony” i nadal nie przyjmuje do wiadomości, że zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem „Inspekcja Weterynaryjna pełni nadzór nad przestrzeganiem przepisów ustawy o ochronie zwierząt” (art. 34a ustawy o ochronie zwierząt), która zapewnia im m.in. ”humanitarne traktowanie”. Potwierdzenie tego zapisu zawiera art. 5, ust. 5 lit g. ustawy o Inspekcji Weterynaryjnej, a możliwości jego realizacji przez Głównego Lekarza Weterynarii stwarza m.in. art.13.ust. 1 pkt 1 tejże ustawy. W tym kontekście groteskowe są tłumaczenia Janusza Związka, który poszukuje ograniczeń swoich kompetencji w przepisach wspólnotowych, odnośnie „dokumentacji oraz środków transportu”. Żenująca jest też próba zamykania się w ramach jednego z rozporządzeń wykonawczych do ustawy o ochronie zwierząt, czyli aktu podstawowego, jakim jest rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi „w sprawie szczegółowych wymagań weterynaryjnych dla prowadzenia schronisk dla zwierząt”. Żenująca jest tym bardziej, że Inspekcja Weterynaryjna nie radzi sobie nawet z interpretacją elementarnych wymogów nawet tego rozporządzenia, dopuszczając do sytuacji, że na jeden, rzekomo adopcyjny adres w Niemczech, wydawanych jest nierzadko kilkadziesiąt albo kilkaset psów. W tym kontekście trudno się dziwić, że Główny Lekarz Weterynarii wielokrotnie zaprzecza samemu sobie odnośnie możliwości weryfikacji losów psów, które w sposób masowy i niekontrolowany wywożone są do Niemiec. Najpierw bowiem stwierdza, iż monitorowanie losów psów wywożonych zagranicę nie leży w jego kompetencji, a następnie zmienia zdanie i stwarza pozory, że usiłuje wyjaśnić tę sprawę w korespondencji z Głównym Lekarzem Weterynarii Republiki Federalnej Niemiec. W dalszej kolejności zaprzecza też samemu sobie, twierdząc z jednej strony, iż „weryfikowane są informacje oraz zbierane są dane w przedmiotowej sprawie”, a z drugiej strony pisząc o „najlepszej wiedzy” swojego niemieckiego odpowiednika i „wywozie adopcyjnym”. Niestety, Janusz Związek nie podaje żadnych konkretów odnośnie losów wywożonych zwierząt. Zamiast tego serwuje tylko urzędniczą nowomowę oraz ogólnikowe zapewnienia i zapowiedzi, z których absolutnie nic nie wynika: ani teraz, ani na przyszłość. Tymczasem nasze stanowisko jest oczywiste i precyzyjne - domagamy się wyjaśnienia losów tysięcy psów, które wywieziono w ostatnich latach do Niemiec z 27 schronisk w Polsce, a w szczególności z tego typu placówek w: Celestynowie, Legnicy, Ściechowie, Dzierżoniowie, Wrocławiu, Jeleniej Górze, Bełchatowie, Pabianicach, Piotrkowie Trybunalskim, Myszkowie, Łodzi, Gorzowie Wielkopolskim, Orzechowcach, Ostródzie, Stargardzie Gdańskim, Lęborku, Dąbrówce, Golczewie, Świnoujściu, Rudzie Śląskiej, Dłużynie Górnej, Przyborówku, Szczecinie, Zelgoszczy, Swarzędzu, Radomsku oraz w Mielcu. Domagamy się owego wyjaśnienia tym bardziej, że w większości z nich zastosowano schemat mielecki, polegający na tym, że polskie schroniska zrzekały się pisemnie prawa do jakiejkolwiek kontroli podopcyjnej całych transportów wywożonych zwierząt, co jest rozwiązaniem niedopuszczalnym i skandalicznym; stwarzającym pole do najgorszych nadużyć. Jestem też zbulwersowana zatajaniem prawdy przez Janusza Związka odnośnie wysyłek psów ze schroniska im. Św. Franciszka z Asyżu w Mielcu. Ku mojemu zdumieniu, Główny Lekarz Weterynarii w swoim piśmie ukrywa fakt, że w latach 2008-2010 wywieziono stąd do Niemiec bez wiedzy i zgody Inspekcji Weterynaryjnej, z oczywistym naruszeniem przepisów prawa, w tym m.in. rozporządzenia Rady (WE) nr 1/2005 z dnia 22 grudnia w sprawie ochrony zwierząt podczas transportu i związanych z tym działań (…) blisko pół tysiąca z ogólnej liczby 555 psów, które trafiły za zachodnią granicę. Szczegółowe informacje na ten temat ujawniła jako pierwsza redaktor Barbara Pawlak z TVP Rzeszów w programie „Pytania do” z 26.10.2011 r. http://www.tvp.pl/rzeszow/publicystyka/pytania-do/wideo/2610/555 , a potwierdził je na antenie Powiatowy Lekarz Weterynarii w Mielcu Roman Tomas. Główny Lekarz Weterynarii ukrywa też fakt, że w dalszej kolejności Powiatowy Lekarz Weterynarii złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, o czym poinformował m.in. mielecki Tygodnik KORSO z dnia 9.11.2011 r., pod jakże wymownym tytułem „Afera z mieleckimi psami w tle”. http://www.korso.pl/publicystyka/o-t...i-w-tle-5.html. Zamiast tego Główny Lekarz Weterynarii w sposób lekceważący dezinformuje Kancelarię Premiera Rady Ministrów, wspominając jedynie o kwestiach transportowych dotyczących tegorocznych wysyłek, które na dodatek za sprawą protestów obrońców zwierząt, odbywały się przynajmniej pod częściową kontrolą opinii publicznej. Jest to kolejny dowód na totalną kompromitację Janusza Związka i kolejny dowód na to, że utracił on ostatecznie zdolność do sprawowania swojej funkcji. Tym bardziej, że jak wynika z docierających do nas sygnałów, nie tylko niekontrolowany (bo o fikcyjnym charakterze kontroli Inspekcji Weterynaryjnej pisałam powyżej), ale w sposób oczywisty bezprawny i nielegalny przerzut polskich psów do Niemiec (bez jakiegokolwiek zgłoszenia do Inspekcji Weterynaryjnej) miał miejsce nie tylko z Mielca, ale także m.in. ze schroniska w Orzechowcach oraz wielu innych schronisk z naszej listy. Świadczy to z jednej strony o charakterze tego procederu i jego uczestnikach, a z drugiej strony o braku jakiegokolwiek nadzoru Inspekcji Weterynaryjnej nad schroniskami dla bezdomnych zwierząt. Dlatego też w dniu dzisiejszym wystosowałam pisma do wszystkich Powiatowych Lekarzy Weterynarii - właściwych dla schronisk w: Celestynowie, Legnicy, Ściechowie, Dzierżoniowie, Wrocławiu, Jeleniej Górze, Bełchatowie, Pabianicach, Piotrkowie Trybunalskim, Myszkowie, Łodzi, Gorzowie Wielkopolskim, Orzechowcach, Ostródzie, Stargardzie Gdańskim, Lęborku, Dąbrówce, Golczewie, Świnoujściu, Rudzie Śląskiej, Dłużynie Górnej, Przyborówku, Szczecinie, Zelgoszczy, Swarzędzu oraz Radomsku - o szczegółowe sprawdzenie, czy psy były z nich wywożone masowo za wiedzą i zgodą Inspekcji Weterynaryjnej, a także o podjęcie stosownych kroków prawnych wobec stwierdzonych faktów. Na zakończenie, uwaga natury ogólnej: skompromitowany Główny Lekarz Weterynarii usiłuje usprawiedliwić brak jakiegokolwiek nadzoru Inspekcji Weterynaryjnej nad masowymi i niekontrolowanymi wysyłkami psów do Niemiec także swoim „stanowiskiem”, według którego zagraniczne wywózki są „jednym z lepszych rozwiązań” problemu bezdomności polskich psów i objawia się nawet jako ich „promotor”. Taki pogląd jest równoznaczny z promocją standardów panujących na Ukrainie czy w Rumunii, skąd także wysyła się masowo psy do Niemiec i gdzie władze, zamiast konsekwentnie walczyć z problemem bezdomności, próbują się go pozbyć za wszelką cenę. Mam nadzieję, że Janusz Związek nie będzie już w ten, ani żaden inny sposób, „promować” i kompromitować polskich instytucji państwowych. W tym miejscu pozwolę sobie jeszcze raz zauważyć, że oprócz natychmiastowego odwołania skompromitowanego Głównego Lekarza Weterynarii, 365 sygnatariuszy listu otwartego domaga się od Pana Premiera także: „podjęcia pilnych działań na rzecz wstrzymania masowych i niekontrolowanych wysyłek psów z polskich schronisk do Niemiec, przynajmniej do czasu jasnych i skutecznych mechanizmów kontrolnych oraz wyjaśnienia wszelkich wątpliwości co do losów tych psów, które już trafiły do Niemiec”. Z poważaniem Agnieszka Wypych Przewodnicząca Komitetu Założycielskiego Stowarzyszenia „Interwencja dla Zwierząt” Załączniki: - List otwarty w sprawie odwołania Głównego Lekarza Weterynarii oraz wstrzymania niekontrolowanych wysyłek psów do Niemiec a dnia 19.10.2011 r. - Pismo Głównego Lekarza Weterynarii z dnia 15.11.2011 r (GIWz.420/AW-51-4/11) Do wiadomości: Posłowie i Senatorowie RP Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Główny Lekarz Weterynarii Republiki Federalnej Niemiec Media polskie i niemieckie
-
wklejam mój głos w sprawie listu otwartego o odwołanie Głównego Lekarza Weterynarii oraz wstrzymanie niekontrolowanych wysyłek psów do Niemiec, będący reakcją na otrzymany parę dni temu list od Głównego Lekarza Weterynarii Janusza Związka. te listy są też już na początku wątku, gdyż foksia i dżekuś udostępniła na nie swój post nr 5 Kraków, 6.12.2011 r. Szanowny Pan Donald Tusk Prezes Rady Ministrów Głos w sprawie listu otwartego o odwołanie Głównego Lekarza Weterynarii oraz wstrzymanie niekontrolowanych wysyłek psów do Niemiec Szanowny Panie Premierze, w dniu 19.10.2011 r. wystosowałam do Pana list otwarty z apelem o natychmiastowe odwołanie z zajmowanego stanowiska Janusza Związka, Głównego Lekarza Weterynarii, oraz podjęcie pilnych działań na rzecz wstrzymania masowych i niekontrolowanych wysyłek psów do Niemiec, pod którym podpisało się 365 sygnatariuszy. Ponieważ decyzja odnośnie odwołania skompromitowanego Głównego Lekarza Weterynarii leży w Pana wyłącznej kompetencji ustawowej (art. 6 ust. 1 pkt 3 ustawy o Inspekcji Weterynaryjnej) pozwalam sobie z całą mocą przypomnieć nasz apel. Sprawa jest tym bardziej pilna, że reakcja pisemna, którą Janusz Związek w dniu 15.11.2011 r. przesłał zarówno do mnie, jak i do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (GIWz.420/AW-51-4/11), nie tylko potwierdza wszystkie zarzuty obrońców zwierząt, ale także naraża kolejne psy na ogromne niebezpieczeństwo, a ponadto świadczy o pożałowania godnej próbie manipulacji i zatajania prawdy zarówno przed sygnatariuszami listu, jak i Panem Premierem. Na wstępie pozwolę sobie zauważyć, że nasz list otwarty dotyczy sprawy „odwołania Głównego Lekarza Weterynarii i wstrzymania niekontrolowanych wysyłek psów do Niemiec”, a nie - jak pisze Janusz Związek - „wstrzymania wysyłek psów do Niemiec”. Przypominam, że nasz główny zarzut postawiony w naszym liście otwartym dotyczy stwierdzonych faktów, mówiących że „Inspekcja Weterynaryjna wydając pozwolenia na masowe wywózki psów do Niemiec, nie posiada żadnych umów adopcyjnych, nie ma pojęcia, gdzie trafiają wywożone psy i w ogóle nie monitoruje ich dalszych losów”, które - jak podkreślamy - „pozostają w znacznej mierze nieznane”. Co więcej, wyraziliśmy obawę, że przynajmniej „część z nich nie trafia do niemieckich domów, ale na potrzeby badań laboratoryjnych, albo jako pomoce klinik i szkół weterynaryjnych, a pod szyldem działalności charytatywnej może kryć się także masowy i dochodowy biznes”. Niestety, Główny Lekarz Weterynarii zdaje się nadal nie dostrzegać swojej oczywistej winy oraz błędów i zaniechań, które wymagają podjęcia natychmiastowych działań. Co więcej, zamiast tego w sposób kłamliwy próbuje insynuować wielokrotnie, że nasza akcja dotyczy „adopcji zagranicznych” i powtarza wcześniejsze absurdy. W naszym liście otwartym stwierdziliśmy m.in., że urzędnicy Inspekcji Weterynaryjnej „swoją bezczynność i ignorancję próbują uzasadniać taką interpretację polskich przepisów, która ma ich zwalniać z jakiejkolwiek odpowiedzialności za losy wywożonych zwierząt”. Z zażenowaniem konstatuję, że Janusz Związek potwierdza tylko taką „linię obrony” i nadal nie przyjmuje do wiadomości, że zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem „Inspekcja Weterynaryjna pełni nadzór nad przestrzeganiem przepisów ustawy o ochronie zwierząt” (art. 34a ustawy o ochronie zwierząt), która zapewnia im m.in. ”humanitarne traktowanie”. Potwierdzenie tego zapisu zawiera art. 5, ust. 5 lit g. ustawy o Inspekcji Weterynaryjnej, a możliwości jego realizacji przez Głównego Lekarza Weterynarii stwarza m.in. art.13.ust. 1 pkt 1 tejże ustawy. W tym kontekście groteskowe są tłumaczenia Janusza Związka, który poszukuje ograniczeń swoich kompetencji w przepisach wspólnotowych, odnośnie „dokumentacji oraz środków transportu”. Żenująca jest też próba zamykania się w ramach jednego z rozporządzeń wykonawczych do ustawy o ochronie zwierząt, czyli aktu podstawowego, jakim jest rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi „w sprawie szczegółowych wymagań weterynaryjnych dla prowadzenia schronisk dla zwierząt”. Żenująca jest tym bardziej, że Inspekcja Weterynaryjna nie radzi sobie nawet z interpretacją elementarnych wymogów nawet tego rozporządzenia, dopuszczając do sytuacji, że na jeden, rzekomo adopcyjny adres w Niemczech, wydawanych jest nierzadko kilkadziesiąt albo kilkaset psów. W tym kontekście trudno się dziwić, że Główny Lekarz Weterynarii wielokrotnie zaprzecza samemu sobie odnośnie możliwości weryfikacji losów psów, które w sposób masowy i niekontrolowany wywożone są do Niemiec. Najpierw bowiem stwierdza, iż monitorowanie losów psów wywożonych zagranicę nie leży w jego kompetencji, a następnie zmienia zdanie i stwarza pozory, że usiłuje wyjaśnić tę sprawę w korespondencji z Głównym Lekarzem Weterynarii Republiki Federalnej Niemiec. W dalszej kolejności zaprzecza też samemu sobie, twierdząc z jednej strony, iż „weryfikowane są informacje oraz zbierane są dane w przedmiotowej sprawie”, a z drugiej strony pisząc o „najlepszej wiedzy” swojego niemieckiego odpowiednika i „wywozie adopcyjnym”. Niestety, Janusz Związek nie podaje żadnych konkretów odnośnie losów wywożonych zwierząt. Zamiast tego serwuje tylko urzędniczą nowomowę oraz ogólnikowe zapewnienia i zapowiedzi, z których absolutnie nic nie wynika: ani teraz, ani na przyszłość. Tymczasem nasze stanowisko jest oczywiste i precyzyjne - domagamy się wyjaśnienia losów tysięcy psów, które wywieziono w ostatnich latach do Niemiec z 27 schronisk w Polsce, a w szczególności z tego typu placówek w: Celestynowie, Legnicy, Uciechowie, Dzierżoniowie, Wrocławiu, Jeleniej Górze, Bełchatowie, Pabianicach, Piotrkowie Trybunalskim, Myszkowie, Łodzi, Gorzowie Wielkopolskim, Orzechowcach, Ostródzie, Stargardzie Gdańskim, Lęborku, Dąbrówce, Golczewie, Świnoujściu, Rudzie Śląskiej, Dłużynie Górnej, Przyborówku, Szczecinie, Zelgoszczy, Swarzędzu, Radomsku oraz w Mielcu. Domagamy się owego wyjaśnienia tym bardziej, że w większości z nich zastosowano schemat mielecki, polegający na tym, że polskie schroniska zrzekały się pisemnie prawa do jakiejkolwiek kontroli poadopcyjnej całych transportów wywożonych zwierząt, co jest rozwiązaniem niedopuszczalnym i skandalicznym; stwarzającym pole do najgorszych nadużyć. Jestem też zbulwersowana zatajaniem prawdy przez Janusza Związka odnośnie wysyłek psów ze schroniska im. Św. Franciszka z Asyżu w Mielcu. Ku mojemu zdumieniu, Główny Lekarz Weterynarii w swoim piśmie ukrywa fakt, że w latach 2008-2010 wywieziono stąd do Niemiec bez wiedzy i zgody Inspekcji Weterynaryjnej, z oczywistym naruszeniem przepisów prawa, w tym m.in. rozporządzenia Rady (WE) nr 1/2005 z dnia 22 grudnia w sprawie ochrony zwierząt podczas transportu i związanych z tym działań (…) blisko pół tysiąca z ogólnej liczby 555 psów, które trafiły za zachodnią granicę. Szczegółowe informacje na ten temat ujawniła jako pierwsza redaktor Barbara Pawlak z TVP Rzeszów w programie „Pytania do” z 26.10.2011 r. http://www.tvp.pl/rzeszow/publicystyka/pytania-do/wideo/2610/555 , a potwierdził je na antenie Powiatowy Lekarz Weterynarii w Mielcu Roman Tomas. Główny Lekarz Weterynarii ukrywa też fakt, że w dalszej kolejności Powiatowy Lekarz Weterynarii złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, o czym poinformował m.in. mielecki Tygodnik KORSO z dnia 9.11.2011 r., pod jakże wymownym tytułem „Afera z mieleckimi psami w tle”. http://www.korso.pl/publicystyka/o-t...i-w-tle-5.html. Zamiast tego Główny Lekarz Weterynarii w sposób lekceważący dezinformuje Kancelarię Premiera Rady Ministrów, wspominając jedynie o kwestiach transportowych dotyczących tegorocznych wysyłek, które na dodatek za sprawą protestów obrońców zwierząt, odbywały się przynajmniej pod częściową kontrolą opinii publicznej. Jest to kolejny dowód na totalną kompromitację Janusza Związka i kolejny dowód na to, że utracił on ostatecznie zdolność do sprawowania swojej funkcji. Tym bardziej, że jak wynika z docierających do nas sygnałów, nie tylko niekontrolowany (bo o fikcyjnym charakterze kontroli Inspekcji Weterynaryjnej pisałam powyżej), ale w sposób oczywisty bezprawny i nielegalny przerzut polskich psów do Niemiec (bez jakiegokolwiek zgłoszenia do Inspekcji Weterynaryjnej) miał miejsce nie tylko z Mielca, ale także m.in. ze schroniska w Orzechowcach oraz wielu innych schronisk z naszej listy. Świadczy to z jednej strony o charakterze tego procederu i jego uczestnikach, a z drugiej strony o braku jakiegokolwiek nadzoru Inspekcji Weterynaryjnej nad schroniskami dla bezdomnych zwierząt. Dlatego też w dniu dzisiejszym wystosowałam pisma do wszystkich Powiatowych Lekarzy Weterynarii - właściwych dla schronisk w: Celestynowie, Legnicy, Uciechowie, Dzierżoniowie, Wrocławiu, Jeleniej Górze, Bełchatowie, Pabianicach, Piotrkowie Trybunalskim, Myszkowie, Łodzi, Gorzowie Wielkopolskim, Orzechowcach, Ostródzie, Stargardzie Gdańskim, Lęborku, Dąbrówce, Golczewie, Świnoujściu, Rudzie Śląskiej, Dłużynie Górnej, Przyborówku, Szczecinie, Zelgoszczy, Swarzędzu oraz Radomsku - o szczegółowe sprawdzenie, czy psy były z nich wywożone masowo za wiedzą i zgodą Inspekcji Weterynaryjnej, a także o podjęcie stosownych kroków prawnych wobec stwierdzonych faktów. Na zakończenie, uwaga natury ogólnej: skompromitowany Główny Lekarz Weterynarii usiłuje usprawiedliwić brak jakiegokolwiek nadzoru Inspekcji Weterynaryjnej nad masowymi i niekontrolowanymi wysyłkami psów do Niemiec także swoim „stanowiskiem”, według którego zagraniczne wywózki są „jednym z lepszych rozwiązań” problemu bezdomności polskich psów i objawia się nawet jako ich „promotor”. Taki pogląd jest równoznaczny z promocją standardów panujących na Ukrainie czy w Rumunii, skąd także wysyła się masowo psy do Niemiec i gdzie władze, zamiast konsekwentnie walczyć z problemem bezdomności, próbują się go pozbyć za wszelką cenę. Mam nadzieję, że Janusz Związek nie będzie już w ten, ani żaden inny sposób, „promować” i kompromitować polskich instytucji państwowych. W tym miejscu pozwolę sobie jeszcze raz zauważyć, że oprócz natychmiastowego odwołania skompromitowanego Głównego Lekarza Weterynarii, 365 sygnatariuszy listu otwartego domaga się od Pana Premiera także: „podjęcia pilnych działań na rzecz wstrzymania masowych i niekontrolowanych wysyłek psów z polskich schronisk do Niemiec, przynajmniej do czasu jasnych i skutecznych mechanizmów kontrolnych oraz wyjaśnienia wszelkich wątpliwości co do losów tych psów, które już trafiły do Niemiec”. Z poważaniem Agnieszka Wypych Przewodnicząca Komitetu Założycielskiego Stowarzyszenia „Interwencja dla Zwierząt” Załączniki: - List otwarty w sprawie odwołania Głównego Lekarza Weterynarii oraz wstrzymania niekontrolowanych wysyłek psów do Niemiec a dnia 19.10.2011 r. - Pismo Głównego Lekarza Weterynarii z dnia 15.11.2011 r (GIWz.420/AW-51-4/11) Do wiadomości: Posłowie i Senatorowie RP Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Główny Lekarz Weterynarii Republiki Federalnej Niemiec Media polskie i niemieckie
-
Balonik/Gucio od czterech lat czeka w hotelu na swoją szansę
AgaG replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
KasiaKia bardzo Ci dziekuję za ogłoszenia dla naszego dumnego jamniobaseta:) -
faro, przypominając wątek nieszczęsnego Argosa, przypominasz i jeszcze o czymś bardzo istotnym, o czym obrońcy wysyłek nie chcą najwyraźniej pamiętać: Mielec ma się wytłumaczyć bynajmniej nie z liczby 67 psów, które pojechały ostatnim nagłośnionym przez nas transportem i nawet nie z liczby 555, która przynajmniej oficjalnie (bo ilu było pasażerów na gapę tego oczywiście nie wiemy) została wywieziona między 2008 1 2011, lecz z liczby znacznie większej, bo sławetnej pajuni pomagierki mieleckie dostarczały psów do Niemiec już od 2006 roku.. faro, dziekuję, że pamiętasz o Argosie.. ciekawa jestem czy inne wolontariuszki pamiętają "swoje" psy powierzane często po ustaleniach na pw, w mailach, bez jednego słowa na dogo o tym, że pies jedzie do Niemiec.. ...Wiem, że są takie osoby, ale nie mają odwagi się przyznać do tego, że tak: powierzyły psa, doczepiły do zbiorowego transportu albo władowały "życzliwemu" do samochodu i nic nie wiedzą, co się z nim stało.
-
Pomidorcia zaliczyła koszmarne miejsce, jakim jest zdelegalizowane schronisko w Olkuszu, obecnie funkcjonujące niby jako "hotel" na prywatnym terenie. właściciel bierze psy od gmin, w ogóle o nie nie dba.. Tu jest istne piekło dla psów i kotów.. Nic się tu zmienia mimo wielu protestów i spraw sądowych. Byłam tam osobiście tylko raz, parę lat temu, miałam wziąć jedną sunię cieżarną do hotelu, by ja wysterylizować i zobaczyłam z koleżanką taki koszmar psów zagłodzonych, pogryzionych, zamarzających szczeniaków, że obróciłyśmy dwa razy i wzięłyśmy 16 psów, w tym 5 szczeniaków i zawaliłam nimi gabinet mojej wetce oraz hotel w Wieliczce. Szczeniaki były tak chore, że tylko jeden przeżył.. :( psy znalazły domy. Mam koleżankę, która ratuje wraz z mamą zwierzęta stamtąd i w "ciemno", tzn.nie widząc Pomidorci postanowiłam ją wziąć, gdy przeczytałam informację na wątku krakowskim, że mała stara sunia potrzebuje tymczasu :) Pomidorcia jest już odrobaczona, wypachniona, dopomina się spania w łóżku, a ponieważ wzrok ma dobry całkiem i nie obawiam się, że spadnie, no to ją do tego łóżka biorę :) Pomponia mogę brać do łóżka tylko gdy sobie leżę, no bo niestety gdybym zasnęła, mogłoby się to dla niego źle skończyć, bo by spadł. Pomponik ostatnio ma zwyczaj wycierania sobie po jedzeniu buzi o ściany , więc muszę mu zawsze mordkę poczochrać ręcznikiem papierowym, by tego nie robił. Wkrótce porobię zdjęcia :)
-
podpisuję się pod każdym słowem z powyższego postu wellington. Na szacunek ogromny zasługuje przeciwstawienie się klice, układom, towarzystwu, w imię wielkiej wartości, jaką jest prawdziwa odpowiedzialność za dobro psów. Martin dzieku temu jest bezpieczny i szczęśliwy :) i uwaga bardziej ogólna: ten wątek i różne inne wpisy na dogomanii pokazują odwieczną prawdą, ludzie albo mają skłonność by nonkonformistycznie iść za głosem wartości, albo reprezentują niską, prymitywną mentalność kliki, dla której to mentalności zasadą główną jest lojalność dla ludzi z kliki, czegokolwiek by oni nie czynili, i zupełny brak krytycyzmu wobec nich, a więc i wobec siebie.
-
trochę mam kłpotów zdrowotnyh, ale zaglądam do Brysia. Już pisze do KasiaKia )
-
[quote name='Lilek']Ależ oczywiście, że mam screen tego i bardzo wielu innych wątków, a także różne dowody, których, sorry, ale na obecnym etapie nie można ujawnić. A to jeszcze nie koniec. Myślę, że trzeba będzie coś postanowić w wielu sprawach, ale wolałabym, żeby ustalenia, póki co, były czynione nie publicznie, na wątku.[/QUOTE] Lilek dziekuję Ci za ogromną pracę przy porządkowaniu dowodów w sprawie kłamstw i przekrętów dotyczących rzekomo szczęśliwych losów psów wywożonych do Niemiec. Sprawa Ozziego, jego sfałszowanych zdjęć, jest jedną w z wielu i pokazuje, jakie są skutki braku rzeczywistych bezpośrednich kontroli adopcyjnych na terenie Niemiec. I oczywiście masz rację, dla dobra sprawy nie można na obecnym etapie ujawniać tu wszystkiego. Ale już te podane przykłady mówią naprawdę wiele.. Biedny Ozzy, stary, schorowany pies, co się z nim naprawdę stało?
-
Kraków-Nasz zwierzyniec-małe wielkie ZOO.Czynne 24/7
AgaG replied to iwoniam's topic in Już w nowym domu
Ciesze się, że Bryzunia już tak dobrze się czuje :) caŁUSY DLA DAISY -
dopisałam wszystkich i stąd i z maila. aktualna lista podpisów post 7. podpsiy nadal zbieramy, wkrótce kolejny list :)