Też tak myślę :)
Ja miałam podobną sytuację jak łapałam Lisia w mojej gminie.
Na początku były dwa psy, ten drugi trochę starszy. Dom Tymianka obiecał przyjąć dwa.
Jak przyjechałam na miejsce to tego starszego już nie było. W sklepie obok powiedzieli, że ktoś się nim interesował.
Przyjechał samochodem i CHYBA go zabrał, bo ładny.
Ktoś inny mówił, że ganiał rowerzystów i ....czego ja akurat nie zauważyłam. Zawsze grzecznie spał.
Nie dało się tego sprawdzić, ale żeby się nie zamęczać przyjęłam do wiadomości, że był to ktoś dobry.
Lisio wylądował w ostateczności u Kwiaciarenki, potem u mnie w BDT, a na końcu w DS-e w Ciechanowie.