Ja po kilku latach znalazłam Melci piłkę u Maksa w budzie, kiedy to właśnie budę sprzątałam po śmierci Maksiuty :-(
Była i radość i straszny smutek.
Radość z piłki, że była cały czas u Maksia i smutek, że Maksia nie ma...
Straszne to życie czasami.Ale dobrze, że tu możemy spokojnie o tym wszystkim mówić.Umarłabym chyba bez dogo i TM , bez mówienia o Meli , śmierci radości, bez rozmów z wami , o waszych psach, waszych śmierciach....