Jump to content
Dogomania

Fela

Members
  • Posts

    3935
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fela

  1. Po Doriana mają przyjechać ludzie z Gdańska w najbliższą sobotę. Są zdecydowani, dom sprawdzony - wizyta wypadła bardzo ok, zupełnie bez zastrzeżeń.
  2. Niestety, ona zaczęła rodzić przy nas, w boksie, gdzie było dużo innych psów. Bardzo to nieładnie wyglądało. Zajęłam się przeniesieniem jej do tzw. szpitalika (czyli pojedynczej klatki), nie było możliwości robić zdjęcia. :-(
  3. Zainteresowanie było, i to całkiem spore. Podobno o niebo większe niż w ubiegłym roku. Trzy psiaki poszły już do domów (dwa od razu, wczoraj, jeden dziś). A zapowiadają się jeszcze dwie kolejne adopcje. Ale tfu, tfu, odpukać. Pewnie poszłoby więcej psów, ale mamy głupi zwyczaj niedawania każdemu, kto wyrazi taką chęć ;-) Dom musi być naprawdę ok.
  4. Tak, powiedziałam że potrzeba 10 razy tyle, bo to prawda. Zwłaszcza, ze nie wiedziałam że Beka oferuje bezpłatny dt. Tylko co, jak się okaże, że np. po operacji on nie może być w kojcu? Płynnie trafi do hotoelu i wówczas koszty będą wiadome. Zresztą, co się będę mądrzyć, same się przekonacie, że tak będzie. No i niestety, w schronisku jest kilka innychktóre również potrzebują pilnej pomocy. Nie wiem, czy nie pilniejszej. Na przykład suka, która miała powikłany (bardzo!) poród i zapewne teraz rozwinął jej się stan zapalny. Dziwne, że jeszcze nie zeszła. Nikt jej wątku nie założył... Może dlatego, że nie przypomina żadnej rasy. Jest zwykłą kundlicą, a nie owczarkiem albo terierem.
  5. [quote name='idusiek']Bardzo się cieszę Fela,że i Ty jestes. Super, ze i na Twoją pomoc będę mogla liczyć w kwestii tego psa !:)[/QUOTE] Ida, Ty sobie żartujesz?? W kulki leciesz? Ja rozumiem, że całe schronisko w Ostrowi wyłącznie na Twojej głowie, ale przypomnij sobie czasem, że pomagamy tym psom wspólnie. Nie mówię, że masz o tym pamiętać non stop i bez przerwy. Ale wiesz, tak od czasu do czasu chociaż. Bo potem, jak jest jakaś gardłowa sytuacja, to i tak Ciotka Felka ma załatwiać.
  6. [quote name='idusiek']pochlastam to się ja jak psa sciągne i bez samochodu i pieniędzy z nim sama zostanę :( [/QUOTE] Ech, Idusiek... Tak , jak pewnie sama zostałaś z tymi 25, które są już w Warszawie. Jakoś zapominasz na tym foirum, że bynajmniej sama nie jesteś.
  7. Wszystko pięknie, ale jak pies będzie wymagał operacji, gdzie trafi po niej? Przecież nie do budy. Moim zdaniem potrzeba ok. 10 razy tyle, ile zadeklarowano na tym wątku - tak na początek. No i jeszcze jedna kwestia organizacyjna: Czy ktoś może (tak konkretnie i z całą odpowiedzialnością) [B] zadeklarować, że zajmie się nim: wożeniem do weta, zbieraniem kasy, rozliczaniem tej kasy, szukaniem domu itd?[/B] Na wszystkie 25 psów ściągniętych z Ostrowi zostałam praktycznie sama jedna z samochodem. A wkrótce będę bez samochodu być może. Pracuję i nie jestem w stanie zająć się - organizacyjnie - kolejnym psem. Idusiek, mimo ogromnej energii i mnóstwa dobrych chęci, samochodu nie ma i nie zawiezie go nigdzie. A coś czuję, że sporo będzie z nim jeżdżenia. Generalnie fajnie jest „wyciągać” na hurra kolejną biedę. Tylko niestety, zawsze jest ktoś na końcu tego łańcuszka ludzi dobrej woli, kto musi rzucić wszystko, bo np. nie ma komu zawieźć psa na operację. Dlatego bardzo proszę o pomoc - zaangażowanie się kogoś z Warszawy lub okolic - kogoś zmotoryzowanego. I jest to bardzo poważna prośba. Bo inaczej temu psu nie pomożemy. (Tak się skłąda niestety, że w Ostrowi jest jeszcze co najmniej kilkana psów, które wymagają pilnej pomocy)
  8. [quote name='mariolka']Guci jest gruby i ubity :) jak go nioslam to myslalam ze padne po drodze. moze miec 10 moim zdaniem. Ja juz se nie wtracam :) jak sadzicie jakiej wielkosci beda maluchy? Chmurka ma najkrótsze łapki. Dominika chyba bedzie najwieksza z nich.[/QUOTE] Gustaw waży dokładnie 7 kilo, śmy byli u doktora i ważyli. Igraszka tak z 6. Jest bardzo tolerancyjna i spokojna, nie atakuje innych psów, ale tak jak Mariolka pisała - interesują ją przede wszystkim ludzkie kolana. Ona i Gustaw ładnie zachowują się w domu (to znaczy załatwiają się na zewnątrz). Maluchy wszystkie będą raczej średnio-małe, Chmurka najmniejsza.
  9. A to nasze nowe nabytki (po kliknięciu na zdjęcie wyświetli się albumik): Chmurka, sunia malutka, ma ok. 3 miesiące. Troszeczkę nieśmiała, ale jak trzeba naszczekać na psa, to też potrafi. Będzie małym glutem, nawet jak urośnie: [URL="http://psyniczyje.jalbum.net/Chmurka"][IMG]http://jalbum.net/static/icons/album/id/1273220/q/80/type/FEATURED/[/IMG][/URL] Jej siostra (chyba) Duszka, ciut większa i zdecydowanie bardziej przedsiębiorcza. Pierwsza przy misce, potrafi nawet zawarczeć (co w tak ogromnym pysku brzmi dość komicznie) [URL="http://psyniczyje.jalbum.net/Duszka"][IMG]http://jalbum.net/static/icons/album/id/1273293/q/54/type/FEATURED/[/IMG][/URL] Mała Dominiczka biało-czarna jak kostki domina. Chudziutka. I kaszląca trochę (chyba efekt robaków, ale już z nimi walczymy). Wesoła i wszędobylska, ale bardzo grzeczna psina: [URL="http://psyniczyje.jalbum.net/Dominka"][IMG]http://jalbum.net/static/icons/album/id/1273327/q/88/type/FEATURED/[/IMG][/URL] Debeściak absolutny w tym gronie i nie tylko - Gustaw. Mały miś. Na początku przelękniony jak nie wiem co, przytulający się w strachu do ziemi. Ale już po chwili tulący się do rąk. Ma niecały rok, siusia jak panna, może jeszcze ciut urosnąć, ale niewiele. Zdecydowanie lepiejj prezentuje się w realu niż na zdjęciach. [URL="http://psyniczyje.jalbum.net/Gustaw"][IMG]http://jalbum.net/static/icons/album/id/1273249/q/10/type/FEATURED/[/IMG][/URL] No i wreszcie I-Graszka. Nakolankowa. Z pewnością była domowa. Ma tak ze 2-3 lata. Jest bardzo dobrze wychowana i cierpliwa. Idealna i niekłopotliwa malutka sunia, która zdecudowanie musi znaleźć szybko swoje kolana. [URL="http://psyniczyje.jalbum.net/Igraszka"][IMG]http://jalbum.net/static/icons/album/id/1273340/q/2/type/FEATURED/[/IMG][/URL]
  10. No nie żartuję. Przecież to po rozmowie ze mną pani postanowiła psa oddać.
  11. Zapłakana, bo ciotka Felka ją paskudnie potraktowała. Klarowała, że same dobre chęci to ciut mało, trzeba jeszcze trochę pracy, żeby psu pomóc. Uraziła panią, bo jest paskudną awanturnicą. I pani nie chce mieć z takimi do czynienia, więc psa oddała. Wszystko przeze mnie. Dostałam dziś wieczorem od niej smsa "I co? Jest pani zadowolona?"
  12. wysłałam PW. A darczyńca nie chce przypadkiem Przecinka przygarnąć?
  13. Przecinek mieszka sobie tymczasowo w Otrębusach koło Pruszkowa. I bardzo się ucieszy z jedzonka :-)))
  14. Lepiej wcześniej niż później. Trudno. Znajdzie jeszcze swój dom i swojego człowieka. Takiego, któremu będzie na Szymku zależało.... Ciotka Felka zadzwoniła, zaczęła dopytywać, próbować cokolwiek ustalić konkretnego, uświadomić panią, że biorąc psa, bierze też za niego odpowiedzialność. No i pozamiatane. Pani sama zrezygnowała i oświadczyła, że chce o oddać. Tylko że takie rozmowy powinny odbywać się przed, a nie po fakcie :-/
  15. Ewa, dzwoń, bardzo proszę. Bo mam bardzo do pogadania (no i zaległe pierogi musimy odrobić). I koniecznie poprosimy i linka do bloga. Ko-nie-cznie! (a coś Ty się ciotka z dogów na takie małe bździągwy przerzuciła?)
  16. [quote name='malagos']Jej, Felu, aleś gotowy scenariusz na dramat podała... No, może i dramat, ale z optymistycznym zakończeniem :) Małe goowienko juz bezpieczne![/QUOTE] Zakończenie optymistyczne to będzie, jak Kropka dom znajdzie. Ale kompletnie mnie rozłożył na łopatki ten brytan z łańcucha, który usiadł jak trusia na siedzeniu w samochodzie. Po drodze wspólnie i wielkiej komtywie spożyłyśmy hot-dogi z orlenu (ona bez sosów;-)). A gdy sobie już pojadła, wywąchała w skrytce psią zabawkę (tę żółtą kostkę) i cichutko, żeby nikt nie zobaczyl, zaczęła sobie ją memłać. Ile jeszcze takich psów skurczysyny trzymają na łańcuchach?
  17. Cześć E-S, kopę lat :-))) A wiesz, że ja nawet do Cię dzwoniłam (ale wyłączone miałaś, może numer inny?). Wiem co u Daszy :-) Po diecie odchudzającej (bo troszku przytyło się) wygląda jak księżniczka. Kocha i jest kochana. Cuuuuudnie! Ze zdrowiem, odpukać, ok. Esbek ma drugiegop psa, miał go już wcześniej (tamten chociaż budę ma, jest duży, więc i lepiej traktowany). Bywam tam czasem, widzę. Oczywiście, wykorzystuj. A to jeszcze fotki Kropki na chwilę przed zabraniem: [URL="http://img59.imageshack.us/i/kropeczka006.jpg/"][IMG]http://img59.imageshack.us/img59/7801/kropeczka006.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img535.imageshack.us/i/kropeczka005.jpg/"][IMG]http://img535.imageshack.us/img535/5397/kropeczka005.jpg[/IMG][/URL] Tu mieszkała: [URL="http://img97.imageshack.us/i/kropeczka004.jpg/"][IMG]http://img97.imageshack.us/img97/6606/kropeczka004.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img687.imageshack.us/i/kropeczka002.jpg/"][IMG]http://img687.imageshack.us/img687/4237/kropeczka002.jpg[/IMG][/URL]
  18. Z Mińska jest rybon36, to Agata Andraka Kozieł, lek wet. Ma lecznicę w Mińsku ze szpitalem, pomaga bezdomnym (chyba, kiedyś w każdym trazie pomagała). Oto jej namiary: [B]AMPUŁKA Przychodnia Weterynaryjna Dla Zwierząt Różnych Lek. wet. Agata Andraka-Kozieł[/B] [B] ul. Warszawskie Przedmieście 14 05-300 Mińsk Mazowiecki [/B] [B]Tel./fax: (025) 758 23 18 Tel. 501 448 864 Tel. 502 615 556 [/B]
  19. Że się wtrącę :-)) I uściślę. Za Kropkę (vel Sabę) zapłaciłam osobiście nie 20 zł (bo tyle flaszka kosztuje), ale 80. I tak stargowałam, bo chłop krzyknął 100. Kropka była u sąsiadów osoby, która na zasadach hotelowych zajmuje się kilkoma naszymi psami. Rzuciła nam się w oczy, gdy z powodu wielkiego śniegu musiałyśmy zmienić nieco trasę dojazdu do hoteliku i przejeżdżać koło dziada. A tam stało takie małe coś, w zagrodzie, bez budy, przypięte łańcuchem do palety i ujadało jak wściekłe. Podpytałam naszą p. Marię. Okazało się, że suka nie jest wcale spuszczana z łańcucha, karmiona rzadk, nie raz i nie dwa oberwała. Dziad mściwy, były esbek (młodsi pewnie nie bardzo wiedzą, co to znaczy). Wiele razy mu mówili, żeby dał psu spokój i jakąś budę chociaż postawił. Ale on wiedział lepiej. No i wiadomo - z sąsiadem trudno zadzierać, zwłaszcza że tam nasze psy, za które p. Maria bierze odpowiedzialność. POszłąm więc do gościa i mówię: ja: panie, mam chętnych na tego tam psa on: ale to mój pies!!! (wściekłość) ja: no wiem, ale oni mieli takiego samego i teraz płaczą on: ale to mój pies!!! (wściekłość, twarz powoli robi się purpurowa, bo do tej pory purpurowy tylko nos był) ja: zapłacę on: ale to mój pies!!! (gulgot, biel i purpura na przemian, dobrze że on z metra cięty) ja: ile? on: (po przerwie) STO!! ja: ile?!!! za sto to ja se na bazarze rasowego kupię on: sto i już, za mniej nie odddam. A co, ona nie rasowa? ja: pięćdziesiąt co najwyżej on: STO!!! jak się nie podoba to niech pani sp.... (z szacunkiem do niewiasty podszedł) ja: dobra, osiemdziesiąt i biorę ja: (gdy ją połaskałam i przekonałam się, jak bardzo jest chuda) przecież to nie pies, a same kości! ja drugie sto na lekarza wydam! albo i dwieście! on: pani, ale ona pierwszorzędnie szczury łapie ja: (ciszej, żeby zdania nie zmienił)... bo pewnie nic innego do żarcia nie dostaje i tak oto wzięłam sukę pod pachę, a potem wsadziłam do samochodu. Od tego czasu jest kochanym, nakolankowym, wesołym pieskiem. Tylko gania te cholerne szczury. A że ich nie ma w hotelu, to gania koty. Kurtyna ;-)))
  20. Na poniedziałek Jogi ma umówioną kastrację. Mariola, przy okazji poproś koniecznie o prześwietlenie tej łapy, która jest nie teges. Jakby co, w tej lecznicy przyjmuje genialny lekarz. Ortopeda.
  21. Kto był na widzycie przedadopcyjnej u tej osoby? Bardzo potrzebny jest kontakt - pilnie. Od tego myślę sporo zależy. Bo jeśli od początku była mowa o 3 psach i kolejnym (jak się okazało Szymku) czwartym, i było to jakoś sensownie uzasadnione, to próbujemy ustalić z panią plan działania, by psy się dogadały. Jeśli zaś nie było wiadomo o 4 psach, to inna bajka.
  22. A propos tekstu do ogłoszeń o Sedzie (to, co jest na stronie schroniska bardzo smutne, ale mało mówi o samym psie - więcej o jego nieudanej adopcji - i chyba trochę zniechęca, zamiast zachęcić do adopcji). Znam seda, po powrocie do Teresina widziałam go kilka razy. Oceniam go tak: Pies spokojny i zrównoważony. Posłuszny. Ponieważ ma już swoje lata, energia go nie rozpiera. Potrzebuje spokoju i serca. Więcej wymagań nie ma ;-) W zamian odwdzięczy się ogromnym przywiązaniem. Sed nie sprawia prpoblemów wychowawczych. Ładnie chodzi na smyczy. Nie wyrywa ręki z barku. Co jakiś czas upewnia się, że człowiek jest z nim. Przybiega na wołanie - nie ma z tym najmniejszego problemu. W stosunku do ludzi jest bardzo łagodny i całkowicie uległy. (Nie zauważyłam jeko rzekomej niechęci do mężczyzn). Jak każda żywa (i rozumna) istota miewa swoje sympatie i antypatie. Nie przepada za innymi psami - no cóż, nie musi. Z suczkami żyje w przyjaźni. Kocha dzieci - z wzajemnością. Dzieci kochają jego. Ma w tej chwili ok. 7 lat (na stronie schroniska jest 3, ale to pomyłka) i wszystkie zalety faceta w średnim wieku. Swoje już ptrzeżył, przygód nie szuka, doceni stabilizację. Ma rozum i mądrość taką, jak przystoi na wiek średni. To genialny materiał na przyjaciela - jeszcze na dłuie, długie lata.
  23. To napisz że słowacki i zostaw znak zapytania. Wystarczy wygooglać, zobaczyć foty słowackiego i porównać
  24. Nie było żadnego telefonu. Mariola, trochę w błąd wprowadza tytuł wątku. Przecinek nie bardzo podobny do fouska, natomiast identycznie wygląda jak wzorcowy wyżeł słowacki (nie czeski).
×
×
  • Create New...