Jump to content
Dogomania

Vectra

Moderators
  • Posts

    13361
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Vectra

  1. [quote name='nick_']oczywiście :evil_lol: p.s. zebys Ty kobieto zobaczyła jak wyglądałem 2 lata temu, to byś zwątpiła :D[/QUOTE] opowiadaj o tym co było 2 lata temu :razz:
  2. [quote name='nick_']to ten jest nadzwyczajny.. ale mimo to Buldog ogon nijaki ma? a nie goly odbyt na wierzchu..[/QUOTE] odbyt na wierzchy ma :evil_lol: Bogusław to ma z centymetr ogona ;) U bulw te ogony mogą być różne i mogą być całkiem w zaniku. Trzeba sobie powiedzieć szczerze , że szkielet buldożka to serio jedna wielka deformacja ;) szczątkowy ogon , ale i szczątkowa kufa !!! Cała sylweta tej rasy , to jedno wielkie nieporozumienie i kpina z natury.
  3. [quote name='nick_']nic mi nie mow o buldozkach.. mam z jednym typem doczynienia na codzien, jest tak pokręcony, ze głowa mała.. poza tym wygląda jak prosiak :diabloti:bialo czarne to to jest.. w dodatku nie ma wogole ogona, bo zostal nie prawidłowo obcięty i musiał być usunięty..[/QUOTE] buldogom nie obcina się ogonów , one rodzą się bez ogonów ;)
  4. [quote name='nick_']jezu Vectra tak ładnie to wszystko ujmujesz ze aż chce się Staffika.. :diabloti:[/QUOTE] bardziej polecam buldożka francuskiego ... to nie wykazuje żadnych emocji :evil_lol: wywalone ma na wsio ... :diabloti: w obyciu taki bezczelny typek :shake:
  5. [quote name='nick_']e tam Twojej matki Vectry to ja sie wcale nie obawiam :diabloti: daje jedno i finito.. :eviltong: [URL]http://www.tinypic.pl/bzb5fsdk4uo2[/URL][/QUOTE] eee to Ty całkiem miły dla oka jesteś :cool3:
  6. a ja cenię moje pieski które kochają mnie i skaczą dookoła mnie , bo mam rasy których ludzie nie lubią :eviltong: No i nie mam psów myśliwskich ... staffiki myśliwskie jakie mam w rodzinie , doskonale sprawdzają się w swojej profesji ..... ja nie jestem myśliwym , mój kolega owszem Do sklepu , biura czyli do pracy , mogę brać psy i nie wkurzać się , że są upierdliwe dla innych ludzi swoją nachalnością. Są przy mnie. Tak samo w lesie , nie polecą za jeleniem.Bo wolą piłkę. Staffik jest zwierzątkiem które okazuje bardzo wyraźnie emocje , różne uczucia i to jest w nich cudowne. I gdyby nie okazywały chociażby przerażenia ;) że człowiek jego ukochany zniknął ... znaczy że gdzieś nastąpił błąd w sztuce hodowlanej. Staffik jest i ma być emocjonalny.Ma się nakręcać , ma być pasjonatem. Jak coś robi , ma robić całym sobą. Na tym polega ta rasa. Tak została wyhodowana. W domu to przy staffiku nie można się nawet porządnie popłakać :evil_lol: bo płaczą całym ciałem i duszą razem z człowiekiem. To są takie wieczne szczeniaczki i trzeba to pokochać i uszanować. Jak ktoś chce mieć poważnego , statecznego , powściągliwego psa .... to na pewno nie powinien mieć staffika :) Dlatego są różne rasy psów i prócz wyglądem , bardzo różnią się charakterami.
  7. [quote name='Rinuś'][I][B]A Kasieńka gdzie idzie? [/B][/I][/QUOTE] w ręce które zaspokoją jej żywiołowość :diabloti:
  8. [quote name='Rinuś'][I][B] Nie, nie zgubiłam się:diabloti: TŻ jest zazdrosny o Oleczka :evil_lol:[/B][/I][/QUOTE] wiesz że zazdrość się leczy ? bo potrafi przerodzić się w psychozę :cool3: syndrom Otella jest bardzo męczący :diabloti:
  9. to musisz mieć drugiego psa lub kota ... a tak gnij tutaj :diabloti: Ja wchodzę przez panel , tam gdzie mam subskrypcje .... więc mi lotto , gdzie Twoja galeria i tak tu trafie :eviltong: a co znowu się zgubiłaś w lesie ? :evil_lol:
  10. [quote name='nick_']do odważnych świat należy :loveu: już się boje.. i gdzie ta odwaga?:diabloti:[/QUOTE] a to podobno kobiety są niezdecydowane :evil_lol:
  11. Jak ktoś chce pogłaskać ,to nie ma problemu. Mówię tu o sytuacji jak pies aż wyje do każdego napotkanego człowieka. Przerabiałam taki psi egzemplarz , dostawałam piany na pysku ;) Było to uciążliwe i niosło za sobą nieprzyjemności. Serio żadna frajda jak pies zaczepia każdego napotkanego na ulicy ...
  12. o romans się nam tu szykuje :diabloti:
  13. Prędzej obcy samiec zaakceptuje szczyla niż suka :diabloti: i to taka bolesna prawda jest , bardzo ciężko trawiona przez ludzi. Przeważnie jest taki pogląd , że jak dorosły pies nie lubi szczeniaków , to jest psychiczny ;) Owszem są psy co lubią maluchy ... ale w większej części są takie które nie cierpią :cool3: No chyba że pozna i mu przejdzie nienawiść .. tak było z Franiem , przecież Maryśkę to na dzień dobry chciał zeżreć :evil_lol: a teraz ? teraz jest fanem szczeniaków ino że swoich domowych. Moje psy nie proszone , nie podchodzą do obcych :grins: ale ja to tempie w zalążku. Sama nie lubię być napadana szałem radości przez kundle wszelkie ... nawet z tytułem intera galaktyki .... więc uważam że inni też mogą nie lubić. Obcy ludzie są nudni i tej wersji psy mają się trzymać :grins:
  14. Znając moje szczęście, to się sama nie wchłonie :evil_lol: masuje ją masuje .... powinno się też przykleić .... ale to by się równało z rozdzieleniem jej z rodzeństwem ... bo inaczej to by jej wyszarpały plaster ;) Szkoda malucha , a to tam nie zabija ;) jak się wchłonie to się wchłonie , a jak nie to się zrobi zabieg.
  15. Marysia spełniona piłkarsko , nie stwarza wielu pretensji :evil_lol: a jeszcze do szczeniaków , to życie lubi płatać figle i decyzją konsylium rodzinnego. Zostaje z nami to o to stworzonko , bo o ile nic jej nie eliminuje z życia domowego , wystawowego ... to jako mama nigdy być nie może ;) Wyskoczyła przepuklina pępkowa i jeśli samo się nie wchłonie , to trzeba będzie zabieg robić. W życiu nie miałam z tym do czynienia niestety , ale zawsze trzeba mieć swój pierwszy raz :grins: a że jest śliczna , kochana , ma słodki charakter .. to pewno zostanie ... bo tłumaczenie ludziom że nie jest to śmiertelna przypadłość i drżeć czy na pewno ktoś nie wpadnie na pomysł mieć sceniacków , jakoś mnie nie bawi ;) Albo odczekam stosowny odstęp czasu , wysterylizuje ją i wtedy znajdzie dom. to jest ta dziewuszka :grins: [IMG]http://i1090.photobucket.com/albums/i376/pennstaff1/staffik/2012_12_12_0919.jpg[/IMG]
  16. o tak , kocham jak ktoś posiądzie szczeniaczka i cały wszechświat ma obowiązek ze szczeniaczkiem się powitać i ten lament potem , że szczeniaczek oberwał. Nie zrozumiem nigdy celu tej mody , że szczeniaczek musi mieć kontakty z ogromną ilością innym psów. Potem zdziwienie , że pies kocha tylko psy , albo jak dużo razy oberwie , to zaczyna nienawidzić. Może przez to , że jest to źle zrozumiane znaczenie słowa KONTAKT z psami. Owszem ma je znać , oglądać , widzieć i uczyć się spokojnie z nimi żyć. A powszechnie kontakt , oznacza że musi się z każdym psem pobawić ... Raczej wolę by dobierać psu stosowne towarzystwo do zabawy i kulturalnie zachowywać się w towarzystwie innych psów. Tym tropem , to powinny mamy "nakazywać" dzieciom swoim małym , rzucać się na szyję , każdej napotkanej osobie ... bo przecież mały człowiek , też musi uczyć się egzystować w społeczeństwie :evil_lol:
  17. Akurat dobór repa , to nie tylko 3 oceny doskonałe :evil_lol: są takie co mają wszystkie tytuły świata i żadna suka by tego kijem dotknąć nie chciała. Chodzi tu o ostudzenie zapału kombinatorów ... bo przecież NIKT nie chce psa na wystawy , bo chce taniej , a potem takie psy biegają po ringach. Więc skoro ktoś kupuje taniej bo nie na wystawy i taka jest umowa z hodowcą , to super by było , że za złamanie tej umowy , powinna być łatwo egzekwowalna rekompensata do ceny psa wystawowego. Tak właśnie jest w kotach z tytułu rozmnażania ... w psach już trzeba niestety zacząć od wystaw ;)
  18. Marysia wyszkoliła całą rodzinę. Jak żył mój tata , jeździłam z Marysią i Rekinem do rodziców praktycznie co niedzielę ;) Niestety nikt więcej nie mógł jeździć , bo foksiki rodziców tolerowały tylko owe damy. Więc tak , o tym że jest niedziela i pora jechać do dziadków .. Marysia urządzała demonstrację i było wiadomo jaki dzień tygodnia. Po dojechaniu do rodziców , klatka schodowa , winda , wypad ekspresowy z windy Iiiiiiiii , no właśnie , nie daj boże nie były otwarte drzwi by Marysia mogła natychmiast wejść .. w przeciwnym razie , waliła łapami jak ZOMO w czasie stanu wojennego. Komitet powitalny musiał oczekiwać na nią w przedpokoju ... raz tam jeden i ostatni , tata odlewał w kuchni ziemniaki , więc nie mógł pokłonów złożyć ... Myślicie że dała mu się pogłaskać ? że zjadła kiełbasę ? HA nic z tych rzeczy :diabloti: była obrażona jak nikt na świecie. Musiałam z nią wyjść i przybyć do rodziców ponownie , tata grzecznie czekał w przedpokoju i wtedy i się przywitała i zjadła kiełbasę. Pobyt u rodziców wyglądał następująco ... mogłam zjeść obiad , Marysia się bawiła , cieszyła ... w chwili kiedy piłam kawę , to była kontrola zawartości kubka ... kubek pusty = natychmiast spacer , bo w przeciwnym razie , kiełbasa była niesmaczna , radość gasła. Spacer , wielkie słowo :evil_lol: Moi rodzice mieszkają , znaczy teraz to mama , na osiedlu z ogromną ilością terenów zielonych i jest taki placyk trawiasty , duży i tam odbywał się spacer ...Trzeba było wyjść z klatki , pędem pomaszerować na ów placyk i Marysia nie sikając , nie obserwując niczego i nikogo czekała na co ? Na rzucanie piłki. Oczywiście zanim wyszłam od rodziców , miałam wskazane miejsce gdzie leży piłka i przypomniane bym o niej nie zapomniała. Rekin dzielnie jej zawsze wtórowała w całej ceremonii :grins: Po meczyku , pieski były spełnione - deser smakował Wujcio Rafał też był i jest szkolony ... bo na pewno nie przeoczy soboty ... rano ma buty wyjściowe ułożone na poduszce , od 5 rano sępy dwa czekają aż powiekę uchyli .. jak tylko się przebudzi , jest wypychany z łóżka , jak się zwlecze , targany przez Rekina za nogawkę w stronę łazienki. Po drodze oba z Mieciem kontrolują który zestaw ubrań bierze ( Rafał ma warsztat samochodowy przy domu , więc przeważnie chadza w ubraniu roboczym jak pracuje) wyjściowe ubrania trzyma w innej szafie ;) W sobotę nie jedzą , nie piją , nie interesują się piłką - jadą co cioci :diabloti: Nie daj boziu , jak wujcio zanim przyjedzie do mnie , wyjdzie bez nich gdzieś ... to wtedy ma w kuchni wielką kupę o aromacie nerw i protestów. Dopiero u mnie zjedzą i grają w piłkę. Niemniej nie jest to tak wredne i przebiegłe w ich wykonaniu , jak wymusza Marysia. Bo z innymi psami można zawrzeć kompromis. Z Marysią nie ma szans :diabloti: Terrierek jest inny , bo ona nie przekupna jest wcale , ale nie wymusza ceremonii ;) No może poza grą w piłkę , gdzie musi być Marysia .. cudem że Lalka może być i nie ma obrazy .. Na bacie , to musi być tatuś :diabloti:
  19. No tak , ale u mnie nie występuje problem z nieprzychodzeniem , tylko by sobie poszły precz poniuchać kwiatki :evil_lol: I nie były uczone przychodzenia za smaczek czy piłkę - o co to to nie :eviltong: Na spacerze , nie muszę absolutnie wołać i pilnować , bo to ja jestem pilnowana. Nie ukrywam , że kocham się im schować i obserwować dramaty psychologiczne , psów porzuconych :evil_lol: I do tego nie muszę iść daleko , wystarczy że wyjdę z nimi w nasz ogrodzony las .... i korzystając z chwil ich nieuwagi , się ukryje ... to się zaczyna nerwowe poszukiwanie. Jedynie Lalka jest normalna i nie robi scen :grins: Żaden mój pies nie weźmie na dworze jedzenia , akurat system smaczkowy , nie ma żadnej racji bytu. W domu , w samochodzie ew jak jest biesiada grillowa na powietrzu , to sępy zjedzą. Nawet jak już weźmie które coś do ryja , to i tak wypluje , jeśli jest to w czasie spaceru. Ale to to ma piłkę zamiast mózgu :evil_lol: Serio to jest to wygodne , bo miałam kiedyś psa , na którym gardło zdarłam ;)
  20. No właśnie już są i podkreślają swoją obecność :evil_lol: Socjalizują zęby z wszystkim co się da.Najbardziej lubią żywe organizmy :diabloti: Marysia chyba miała najtrudniejsze dzieciństwo , z moich psów. Bo mimo że była mała , to żaden pies jej tak nie traktował :diabloti: A że bardzo im zawsze chciała dorównać , to serio wkładała w to całe serce i ciało i zęby. Franka , to Lalka traktowała jak dziecko ... Marysi nie .. reszta też miała zawsze jakąś nianię .. Rekinem opiekowała się Marysia , Hanią to i Emila i Rekin. Maria nie miała tyle szczęścia :evil_lol: Ona miała najwięcej przygód , przeżyć i wrażeń .... nie za darmo jej na imię Marysia .. roboczo miała być Matyldą .... Z moich staffików jest największą pijawką emocjonalną , ma ku temu warunki :diabloti: mimikę twarzy , którą umie super wykorzystywać przeciw ludzkości. Mistrz zrobienia z siebie - kupki nieszczęścia , co widać na fotach. Jest też małym szantażystą :diabloti: i umie "swoje" wyegzekwować od człowieka. Mnie też tresuje :grins: i dla świętego spokoju , wolę jej ustąpić , niż potem być narażoną na wymowne spojrzenia i słuchać westchnień. Nie ma gry w piłki w jej ulubionych godzinach ? to Marysia nie je , nie pije , nie da się pogłaskać , wygląda jakby ją ktoś pobił , leży przyklejona murem do drzwi i póki nie zostanie wypiłeczkowana - nie ma szansy na kompromis. Sporo było zamieszania ;) że Maria w końcówce ciąży zapindalała na aporcie :evil_lol: tylko ten kto jej nie zna , to nie zdaje sobie sprawy ... że mogła by się obrazić i ew nie chcieć urodzić dzieci :diabloti: Macierzyństwo też jest w jej wydaniu wybitne , bo ona wie lepiej i musi być po jej .. Sama sobie ukręciłam bicz na dupę , po wprowadzeniu jej systemu nagród :evil_lol: bo się to dzieli na nagrody , super nagrody i nagrody z lodóweczki. I trzeba pamiętać co jest za co , bo w przeciwnym razie - majestat się obdyma i robi protesty. Nagrodą nie mogą być byle smaczki psie czy ciasteczka , bo pluje tym w twarz. O ile przejdzie jako nagroda - ser żółty czy parówka , super nagroda to jest np szynka , a nagroda z lodóweczki , to są kabanosy. No i tak , za tam tresowanie ;) to przejdzie parówka , ale już czyszczenie uszów , to jest super nagroda i do ryja nie weźmie ani parówki ani sera czy czegoś tam. Musi być wędlinka i najlepiej ta z górnej półki. Za tortury typu odwiedziny u weta czy obcinanie pazurów , czy jakieś tam oględziny ... tylko nagroda z lodóweczki w postaci kabanosów czy suchej kiełbasy. I to było i jest zabawne i ciekawe zarazem , że jak wracam z nią do domu np od weta czy kilkaset km z wystawy ... to wyjściu z auta , rozpędza się jak guziec i hamuje na drzwiach od lodówki. Dramatem było , jak nie było kabanosów - dlatego zawsze takie w domu mam :evil_lol: Teraz jak do mnie powróciła przed kryciem , były wypady do weta , po drodze jej piekarnia. Mają dobre pieczywo , bułeczki ... więc w drodze powrotnej , zatrzymywałam się na zakupy. Marysi posmakowały półfrancuskie bułki nadziane wiśniami :diabloti: Raz jeden , jakoś w roztargnieniu , nie zatrzymałam się przy piekarni .. w chwili kiedy ją mijałam , potwór Maria skoczył mi łapami na ramiona , z wymownym spojrzeniem - a bułka z wiśnią gdzie :evilbat: Innym razem wykupili Marysiowe bułki , to kupiłam z nadzieniem jabłkowym. Strasznie ciężko było sprać to z tapicerki :diabloti: Pies był obdęty pół dnia. W końcu kabanosem się dała przekonać.
  21. W Pl nawet jak się zastrzeże w metryczce , że nie hodowlane szczenię , to i tak wydadzą rodowód :grins: Tą drogą się nie da zatem ;) akurat samiec , to musi mieć 3 doskonałe , u suczek dopuszczalne są bdb :grins:
  22. Z osobą z którą rozmawiałam , to przedstawiała mi sprawę tak: Jeśli ktoś kupuje kota nie do reprodukcji , to on jest właśnie tańszy , nie wydaje się właścicielowi dokumentów , a w umowie jest zastrzeżone , że do iluś tam miesięcy , musi być wykonany zabieg kastracji. Bo jeśli nie , to musi wyrównać różnicę w cenie między repem a kastratem :) Więc właściciel kocura , musi okazać zwierza hodowcy po kastracji , wtedy dostaje jego dokumenty i sprawa załatwiona. W przeciwnym razie hodowca musi dostać dopłatę. W psach jest trudniej tu , bo jest obowiązek wydać metryczkę w dniu odbioru psa. No i psów kastrowanych nie da się wystawiać.
  23. Licytacja ile się komu rzuciło bądź nie , ma się tak jak obstawianie pogody na grudzień 2013 :diabloti: Mi małego Frania skasował dorosły pies - obcy pies , Franca nie toleruje obcych psów , ale nie miota się do nich jak wściekłe bydle :evil_lol: Jak pies podejdzie , to wtedy go kilim :grins: Bardzo przydatne było na wystawach ... jak go podpuszczali , przepięknie się wystawiał na konkurentów. Doprowadzają mnie do pasji psy , które na widok innego psa dostają korby :angryy: A jeszcze większy poziom gniewu wywołuje we mnie pierdoła na drugim końcu smyczy :diabloti: Bo zamiast trząchnąć tym psem we właściwym kierunku , to zaczynają lament - uspokój się , grzeczny bądź , masz misia , kupie ci zabawkę :evilbat: I wtedy serio mam ochotę kliknąć w łeb takiego właściciela , bo sam sobie w szkodę leci. I na warszawskim Mokotowie , jest to chleb powszedni ... piesusie i paniusie obu płci
  24. to faktycznie orzeszek :lol: ale dopiero na fotach z Iwanem widać jej małość ;) Niemniej uszy dodają jej sporo centymetrów :evil_lol:
  25. [quote name='motyleqq']piękny i do tego ma cudny charakter, bardzo łagodny, spokojny kot :loveu:[/QUOTE] ciekawe jakie wyjdą maluszki :) a to tak też się kryje rodowód , typ etc ?
×
×
  • Create New...