Dobra, proszę o rady...
Tośka od dwóch dni wychodzi na 4 spacery dziennie, a w między czasie, zwłaszcza po piciu i jedzeniu idę z nią do ogrodu.
Od dwóch dni, dokładnie raz zrobiła siusiu na spacerze (godzinnym) za co została nagrodzona...
Niestety zwykle dzieje sie tak, że wychodzimy z nią, ona wącha, biega, napawa sie nowymi doznaniami, a po powrocie załatwia wszystkie swoje potrzeby na parkiecie :angryy: Oczywiście nic nie mówię, tylko pokornie sprzątam.
Czasami zdarzy jej się, za namową, zrobić to i owo w ogrodzie. Ale na spacerze za Chiny Ludowe nie :roll:
Co robię źle?