Jump to content
Dogomania

GoniaP

Members
  • Posts

    11760
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by GoniaP

  1. Współczuję Ci Dea i jestem z Tobą w Twych zmaganiach... Kurewski świat, ot co.....
  2. [quote name='andzia69']Goniu - to już jestem "w domu":evil_lol: Już wszystko jasne!:loveu: Dzieki za tłumaczenie tumanowi:oops:[/quote] Tobie mogę tłumaczyć do skutku, bo jesteś "kochany" tuman :diabloti:
  3. [quote name='andzia69']Oj to dobrze - bo mi się już wydawało, ze cos z głową mi się dzieje:evil_lol: A Gosiu...powiedz mi jeszcze,to które druty w łapie pękły/złamały się - w tej uwolnionej czy w tej drugiej?:oops::oops: i która była 2 raz operowana...[/quote] Pixie miała 2 urazy: 1. strzaskany nadgarstek 2. wyrwany z panewki łokieć Łokieć był operowany jako pierwszy, bo nie było szans, by zrósł się samoistnie, podczas, gdy nadgarstek był w gipsie, a potem w klepce, a potem w szynie, a potem w łupce :cool1: W łokciu pękły druty, dlatego operowany był po raz drugi... W dniu powtórnej operacji łokcia, całkowicie uwolniony został nadgarstek łapy drugiej...bo stwierdzono zrost. W zamian, usztywniona została operowana łapa, by nie dopuścić do jej używania podczas zrostu, a tym samym, by nie dopuścić do powtórnych komplikacji... Jeszcze raz powtarzam, gdyby Pixie została zoperowana do 5 dni po wypadku, prawdopodobnie zostałyby zoperowane obydwie łapy, a teraz prrawdopodobnie byłaby prawie w 100% sprawna...
  4. Z nowości... Rufik chce być Pixie, Pixie chce być Rufikiem :cool1: Obecnie Rufik śpi w kojcu Pixie, a Pixie obok kojca wtulona w Halinkę... I powiedzcie mi, że zwierzaki nie mają rozumu....:shake:
  5. [quote name='ab-agnieszka']Witam Goniu strasznie sie ciesze ze z Piexie juz lepiej teraz juz napewno prosta droga do zdrowia.:loveu::loveu::loveu:[/quote] No jeszcze nie na pewno... ale będziemy się starać i pojawiło się światełko ;) [quote name='andzia69']To teraz Pixi ma drugą łapkę w gipsie???? a ta pierwsza, na której była ta okropna szyna już bez niczego??? czy to jakoś zdjęcia się poobracały:oops: czy ja juz jakas nie teges jestem:oops::oops::oops: coś chyba ze mna nie tak:shake:[/quote] Andziu kochana :loveu: Masz rację, że teraz druga łapka jest usztywniona, ale to nie gips, tylko obanda zowana łupka... Ta pierwsza jest już uwolniona, i tak już pozostanie... Od czasy wypadku minęło prawie 7 tygodni, więc łapa zrosła się w sposób niekontrolowany. Trzeba ją wzmacniać i monitorować... Ewentualna korekta chirurgiczna może nastą pić za parę miesięcy... [quote name='Monia70']A gipsik to pod kolor sweterka Halinki czy odwrotnie ? hihihi Cudnie sie komponują dziewczynki w zieleniach :loveu: Samych dobroci dla was. Pixulince caluska na dobranoc :multi:[/quote] Dzięki Monia za życzenia i całuski :loveu: I wiesz, dziś sama się z Halinki śmiałam, że ubiera się w kolorach Pixie :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  6. [quote name='Fasolka']Ależ się cieszę z tych wieści. Oczywiście myślimy o Was i nadal trzymamy kciuki za Pixusię :loveu: Jest cudną pannicą :loveu: Zobaczysz będzie dobrze!!! Jeszcze trochę i będzie dziewczynka na własnych łapkach rozdawać Wam całusy :loveu: Bullmisie takie są :loveu: Kochana ta Wasza Piteczka - za to co dla niej robicie - będzie Was kochać do końca życia tym swoim żywiołowym Pit Bullkowym serduchem :loveu: [SIZE=1]Cieszę się też, że aukcja ruszyła. Przyznam, że również rozesłam info do znajomych i widzę wpłaty :oops:[/SIZE][/quote] Przeoczyłam Ciebie Fasolko :oops: I nie mogę się doczekać, by Twoje życzenia stały się jawą... My ją cały czas pacyfikujemy, wydajemy te same komendy, siad, połóż się (kochanie, słoneczko, niuniu nasza kochana, suniu najpiękniejsza, nasza księżniczko itp) Całusy więc rozdaje z poziomu zero... I wiem, że poszłaby za nami w ogień, szczególnie za Haliną. Ona już rozróżnia, że ja jestem dochodząca, a u Halinki mieszka... I powtarzam jak mantrę, nie daj Boże, żeby ktoś nam chciał zrobić krzywdę... Zeżarłaby delikwenta... :diabloti: Raz miała miejsce mała kłótnia małżeńska... Ja siedziałam z Pixie na dworze, a mąż Halinki zaczął na Nią krzyczeć i wymachiwał rękoma :cool1: Myślałam, że jej nie utrzymam... ;) Teraz Halinka ma atut i bardzo Jej kibicuję :razz:
  7. [quote name='Inez de Villaro']Gonia- ciotki pisalay że najlepsza klinika kardiologiczna jest we Wrocławiu...nie wiem ile w tym prawdy ale gdyby coś nie tak z Poznaniem to mogę popytać lavinii...[/quote] Pewnie, że podpytaj. Poznań doraźnie, a Wrocław docelowo...
  8. [quote name='ida47']Trzymaj sie Goniu , wytrzymaj jeszcze , wszyscy jestesmy z Toba, robisz to wszystko dla Pixie , ona niedlugo bedzie zdrowa , a teraz cierpi , badzcie obie dzielne , pozdrawaim[/quote] No przyznam, że wczoraj miałam dół, ale już dziś, po bardziej pozytywnych wieściach, znów dostałam wiatr w żagle :lol: [quote name='Azir'][B]Gonia[/B] żadnych zmarszczek nie posiada :eviltong:, ale przyznam że wiadomość o paczce od Emir mnie rozczuliła :). Goni przyda się odrobina dowodów, że o niej pamiętamy :) [/quote] Dobrze je maskuję, jak mam czas ;) Teraz wyglądam jakl ostatni dziad, ale mam to w nosie. No i masz rację, takie gesty wiele znaczą i dodają sił. No ale Emir to Emir, jest kochana i wie jak traktować podwładnych ;):diabloti: [quote name='Azir']Goniaczku, siedzę przy kompie z czerwonym nosem i nie nadaję się do wizyt, szczególnie do rehabilitantów. Uważajcie na siebie, proszę się nie przeziębiać w tę paskudną aurę. Jakby co, to ja już wzięłam wszystko na siebie ;)[/quote] Biedna Elżunia... Normalnie zakradłabym się do Ciebie i wzięła choć trochę, ale mam rehabilitantkę, dla której muszę być zrowa ;) [quote name='sleepingbyday']masz dużo napieć, to mózg odreagowuje. twój ukochany kot to ty - jesteś wymęczona emocjonalnie i stąd ta pustka. a nowy, kot to ten moment, w którym wszystko sie wyklaruje i odetchniesz. słowem- wszystko się wyklaruje :cool3:. buahaha, ja kompletnie się nie zajmuje interpretacją snów, zeby była jasność. ale poszło mi calkiem składnie... [/quote] No fakt, masz talent :diabloti: Takiej właśnie interpretacji nocnych omamów oczekiwałam. Już mi lepiej ;) [quote name='Atira']Witam trafilam na ten watek 2 dni temu, a poniewaz chcialam przeczytac wszystkie posty, to zeszlo mi do dzis. wielkie uklony dla Goni i p. Halinki oraz super TZ-ta :loveu:. melduje, ze rozeslalam po znajomych linki do allegro dla Pixuni (i juz widze, ze jedna z kolezanek kupila cegielke, wiec odzew jest). ja w tym miesiacu mam wyczerpane rezerwy federalne :oops:, ale na 4 szt. wykrobie z zaskorniakow. buziaki dla psiurki!![/quote] Witam Cię Atira i dziękuję, że jesteś i dbasz o nas i o Pixie... To bardzo wiele dla nas znaczy, kiedy nie czujemy się odosobnione....:Rose: [quote name='DuDziaczek']Pixie jesteśmy z Tobą :loveu:[/quote] Ty zawsze jesteś, dzięki :calus: [quote name='Helga&Ares']Koniecznie pokaż tą surykatkę:evil_lol: Moc uścisków dla Was![/quote] Pokażę, ale po Jasiu surykatki nie ma :( Może jutro się uda ;) [quote name='DuDziaczek'] Pozwoliłam sobie wstawić ;):oops:[/quote] Dziękujemy :loveu: [quote name='sleepingbyday']normalnie chciałoby sie ją schrupać![/quote] Też chrupiemy ją codziennie ;) [quote name='ida47']na zdjeciach widac ze Pixie jest pieknym psem, i rana sie goi , :p ,[/quote] [quote name='ida47']nadal wysylamy pozytywne fluidy i czekamy na dalsze tak dobre wiesci[/quote] Ida, dzięki za wczorajszy telefon i za to, że po prostu jesteś... :calus:
  9. [quote name='Tengusia']przepraszam za off ale sprawa jest dosc pilna, mlody pitbull ktory poszedl z naszego schroniska do adopcji okazal sie byc nieuleczalnie chorym (ma wade serca, diagnoza stwierdzona na podstawie zdjecia RTG) potrzebne mu sa dokladne badania ktore wykaza na ile powazna jest to wada, na ile da sie ja zaleczyc, na ile ten psiak ma szans na normalne zycie ???? macie jakis pomysl jakiegos dobrego weta ???? prosze pomozcie bo ja stad (z katowic) nie wiele moge zrobic a to ja posredniczylam w adopcji i choc bylam przekonana ze wydaje zdrowego mlodego psa nie zostawie tych ludzi teraz samych z problemem !!!!! prosze wiec was o pomoc !!!!!! [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10901381#post10901381[/URL][/quote] [quote name='Inez de Villaro']lavinia miała problemy z bulwa ...najpierw stwierdzono wadę serca potem okazało się że to co innego...z tego co pamietam jeździła do Wrocławia jest tam bardzo dobry kardiolog...napisz do niej pw![/quote] [quote name='amelka2'][B]Tengusia[/B] kołuj kasę na leczenie i stawaj na głowie, aby ludziom pomóc. Więcej nie napiszę, bo to temat Pixie i nie chcę zaśmiecać. Czytałam na niebieskim , niedobrze to wygląda.[/quote] Mały został wyadoptowany na umowę Emir, a zbanowany niestety Donvitow czuwa nad nim i trzyma rękę na pulsie. Jest z właścicielem pitka w stałym kontakcie i załatwiają wizytę u kardiologa w Poznaniu ;)
  10. Sebol, a jaki wet postawił tę diagnozę?
  11. Nowy album zdjęc: [url]http://picasaweb.google.pl/Bolutojo/Pixie170908#[/url] .
  12. Na podziękowania znajdę czas później, ale wpadłam Wam powiedzieć, że z nóżką naszej Pixuni LEPIEJ :multi::multi::multi: Zakażenie się cofa :multi::multi::multi: Nie było już wysięku, wet nic więcej nie wycisnął!!! Jest szansa, ale dalej przesyłajcie pozytywne myśli! Mam nadzieję, że dziś zrobiliśmy znów malutki kroczek ku normalności, niestety znów na Jasiu :( Nieważne czy trzeźwym, czy chwiejnym krokiem, ale zmierzamy ku lepszemu!!! Teraz lecę z moim zaniedbanym stadem, a potem mam dyżur z Pixie. Ściskam Was mocno, bardziej optymistyczna Gonia! Uff.
  13. Muszę się jeszcze czymś pochwalić :lol: Dziś dostałyśmy z Pixie wspólną paczkę od Emir :multi: Pixie dostała wyciąg z wątroby rekina na wzmocnienie, preparat wzmacniający chrząstki i stawy, bandaże i witaminki. :multi: A mnie się skapnął krem p. zmarszkowy ;), krem do ciała nawilżający i perfumy :multi: Natychmiast obie zaczęłyśmy się regenerować :evil_lol: Z nowości, to robi mi się niedobrze na widok gotowanych kurczaków i kurzych łapek. Podzieliłyśmy się z Halinką robotą. Ja obieram kurczaki, a Ona kurze łapki, których widok przyprawia mnie o mdłości. Pixie za to da się za nie pokroić ;) Oczywiście wcina też ze smakiem chrząstki i żelatynę. Muszę Wam zrobić zdjęcie jak Pixie robi za surykatkę ;) A te jej miny są nie do podrobienia :evil_lol: No i stróż jest z niej pierwszorzędny! Reaguje na szmery w lesie, szczekanie psów, obcych, przechodzących za płotem... Nauczyła się tego od Rufika ;) Nie zrywa się jednak z posłania, szczeka na leżąco :evil_lol: Ponieważ zrobiło się zimno, wizyty w ogrodzie są krótkie... Dziś jednak poświęciłam się przez godzinę... Pixie leżała opatulona w 2 koce (wyglądała jak kokon), a ja, ubrana co prawda jak cebula, ale i tak marzłam siedząc przy niej... No ale ponieważ zasnęła kamiennym snem, a ja nie chciałam jej budzić, no to siedziałyśmy tak zanim nie przemarzłam do szpiku :evil_lol:. Ale już wykombinowałam co zrobię. Mianowicie ubiorę się w kombinezon narciarski, wezmę książkę i żaden ziąb nas z ogrodu nie wykurzy :evil_lol::evil_lol::evil_lol: A teraz, ponieważ wybija godzina duchów, mówię Wam wszystkim dobranoc!
  14. [quote name='majqa']O matko...Goniu, Ty musisz wypocząć...:-([/quote] No tak, w tym SPA, kiedy już Pixie będzie brykać w nowym domu ze złotymi klamkami :lol:
  15. [quote name='lilith27']pozytywne myślenie Goniu przyciąga pozytywne zdarzenia i a contarrio na odwrót tyle ludzi jest sercem i duszą z pixie w gazecie o niej pisali w telewizji była każdy gorąco kibicuje jej walce o nowy los i nowe życie[/quote] Staram się myśleć pozytywnie, przysięgam! Ale umysł mi już płata figle... W nocy mam koszmary, najświeższy, wczorajszy, z moim osobistym kotem w roli głównej :roll: Dlaczego z moim kotem?? :mdleje: Mianowicie mój Joguś odniósł jakieś obrażenia (chyba do niego strzelono) wrócił do kociarni (???) i umierał wijąc się w agonii.... Miał dziurę w boku... Podniosłam go by zobaczyć ranę i zobaczyłam, że w środku jest pusty :nerwy: Za chwilę umarł :placz: A ja zrobiłam przegląd pozostałych kotów z kociarni, wzięłam na ręce najbardziej podobnego do mojego Jogurta i powiedziałam mu po angielsku :question: "You'll do just fine" i wzięłam, go do domu.... :stupid::stupid::stupid:
  16. [quote name='Fasolka']Dopiero dziś tu dotarłam. Pixie cudeńko... I tak pieknie o niej Goniu piszesz... Widać, że ją kochasz :-) Ja też zakochałam się w bullkach właśnie dlatego, że trafił do mnie ranny bullmiś :-) Dlatego trzymam kciuki za Was. Mam nadzieję, że nic złego się już nie wydarzy, że to już cały worek nieszczęść jaki miał się wysypać na Pixie, że teraz będzie już tylko lepiej. To silna, młoda psinka o wielkiej woli życia. Jak zniknie stan zapalny, przejdzie goraczka, zagoją się łapki, Pixie zapomni o bólu tak jakby go nigdy nie było. Będzie się bawić, cieszyć i szaleć aż będziesz mieć dość, zobaczysz :-) Posyłam dużo ciepłych mysli suczynce i Wam także. Będzie dobrze.[/quote] Dziękuję, że tu zajrzałaś i dziękuję za te słowa :calus: Przy zdrowych zmysłach trzyma nas jedynie nadzieja, że wszystko będzie dobrze, i że poświęcenie zaowocuje. Inaczej palnę sobie w łeb :flaming:
  17. [quote name='Isadora7']Koniecznie. Jest jeszcze 86 cegiełek i 5 dni aukcji muszę wrzucic jakies fotki i troche tekstu.[/quote] Swoją drogą zastanawiam się nad przyczyną opieszałości w kupowaniu cegiełek... Czy zdjęcia się opatrzyły? Czy co? Na wątek też coraz mniej ludzi zagląda :(
  18. [quote name='Isadora7'][B]Gonia jakieś zdjęcie masz?[/B][/quote] Nie mam :shake: Jutro będę miala, obiecuję.
  19. Wieści takie sobie... Pixie jest co prawda "lepsza" niż wczoraj, ale widac, że cierpi. Wysięk nie ustal, ale jak wygląda rana, tego nie wiem, bo nie odwijaliśmy bandaża. Pixie natomiast caly czas próbuje lizac bandaż, więc większośc czasu spędza w kolnierzu, co potęguje jej frustrację. Nie wiem dlaczego, ale zn~ów się nie wypróżnia.. Może ból lub dyskomfort jest zbyt wielki... Jutro znów wizyta u weta. Trzymajcie kciuki, żeby jakoś to przeżyla, najlepiej bez znieczulenia... [SIZE=1]Nie dzialają mi niektóre polskie znaki :shake:[/SIZE]
  20. No nic kochani... Dobranoc. Trzeba choć troszkę się wyspać. Będę zasypiała z myślą, że nic złego się jutro Pixie nie przydarzy, i że z dniem jutrzejszym zacznie się jej definitywna droga do zdrowia...
  21. A oto relacja kochanej Gabrysi, która pełniła rolę dt: [I]Witam Was Kochani Dzięki za słowa otuchy !!! I po kolei...Mono jestem zachwycona tą rasą. Jak tylko okoliczności pozwolą, a na mojej drodze nie pojawią się inne skrzywdzone pieski w ilości dużej [IMG]http://www.collie.intertel.net.pl/forum/images/smiles/icon_biggrin.gif[/IMG] będę chciała mieć właśnie collaka. Prawdę mówiąc nie wiem, co oznacza, że przenosisz temat [IMG]http://www.collie.intertel.net.pl/forum/images/smiles/icon_question.gif[/IMG] Domyślam się, że skoro Książę ma nowy dom, to już nie tu będzie o nim pisane. Umowa adopcyjna jest w drodze. Niestety nowi opiekunowie nie mają netu w domu i dość utrudniony dostęp, więc raczej może być kłopot z pisaniem o Księciu. Natomiast ja cały czas jestem pod komórką, dzwonię, dostaję eski i mam wiadomości na bieżąco. Książę znalazł dom 200 km ode mnie, w domu z ogrodem, a obok pola i piękne tereny do spacerów. Pani Magda, Pan Tomek i 8-letnia Dorotka bardzo czekali na pieska. Swojego 15-letniego Lokisa stracili, jak pisałam w sierpniu. Lokis wychowywał Dorotkę. Zawiozłam Księcia w sobotę. Mogliśmy oczywiście jeszcze poczekać, ale przywiązanie psa z dnia na dzień było większe. Bałam się, że za bardzo będzie tęsknił. Nowi opiekunowie ze względu na pracę mogliby przyjechać dopiero po koniec miesiąca. Na taką podróż i pobycie na miejscu trzeba poświęcić calutki dzień. W samochodzie Książę był niespokojny. WIEDZIAŁ !!! Nowy domek nie jest duży, aktualnie w kapitalnym, remoncie, więc nawet, jak by coś zbroił na początek, nie będzie problemu. Ogród mniejszy niż u nas, ale najważniejsze, że jest. Poza tym Książę jako jedyny pies będzie miał poświęcone więcej uwagi. Pani Magda, osoba bardzo ciepła i łagodna, Pan Tomek ma podejście do psów i to było widać. Widać było, że lubią zwierzaki. Dorotka lekko przerażona, bo Lokis pozwalał jej na wszystko, a Książę na to, czego nie lubi, marszczy nos i może się odgryźć /nie ugryźć, ale marszcząc się gwałtownie odwraca głowę i wtedy może uderzyć zębem, tak było u nas na początku/ Po przyjeździe Książę był cały czas niespokojny, biegał w tę i z powrotem. Dobrze, że zabraliśmy Chichota, malucha, to czuł się lepiej, zwłaszcza biegając po ogrodzie. Zabraliśmy oczywiście akcesoria Księcia, zabawki, jedzenie jakie lubi itp. nawet jego ręcznik, żeby czuł zapach "starego" domu. Po dłuższym pobycie zdecydowaliśmy się zostawić Księcia z nowymi opiekunami, odjechać i wrócić po jakimś czasie. Oczywiście nadal był niespokojny, ale nie było tragedii, wycia, rozpaczy... Ja już się potem Nim nie zajmowałam, tylko Pani Magda. Nie żegnałam się wylewnie... przykazaliśmy Mu zostać..." Siad.., zostań, pilnuj tego domu.. " Gorzej było w drodze powrotnej. Ze mną [IMG]http://www.collie.intertel.net.pl/forum/images/smiles/icon_cry.gif[/IMG] [ [I]: Pon Wrz 15, 2008 10:08[/I] ] No i ciąg dalszy.. W drodze powrotnej byłyśmy z Panią Magdą po telefonem. Ja czułam Jego zapach, bo jadąc z tylu trzymał mi głowę na ramieniu. Nawet teraz pasy nim pachną. Wieczorem zjadł normalny posiłek. To była b.dobra wiadomość. Późno, już w nocy wrócił do domu Pan Tomek, ale Książę nie wiedział kto się próbuje dostać do domu, zaczął szczekać, ostrzegał.. Ale zaraz poznał nowego opiekuna, poszli jeszcze razem na długi spacer. Następnego dnia miał apetyt, znowu był na długim spacerze. Potem już się śmiał i chciał się bawić. Mam świadomość, że będą z Nim jakieś kłopoty, ale to bardzo mądry pies. ON WIEDZIAŁ, że tak musi być. Jak będzie miał okazaną miłość i uwagę, będzie szczęśliwy. A ja nie jestem szczęśliwa, choć w tym przypadku moje uczucia są najmniej ważne. Nawet jeszcze nie odkurzałam mieszkania i chwilę tak zostanie, z Jego kudełkami, zapachem... Tak chcę. Maluch Chichot nie ma z kim się bawić, bo Sara nieskora/będzie inaczej, gdy będzie starszy/. Ale i ona zdziwiona, choć przez nasz dom przewijały się różne psy. Mam zamiar utrzymywać kontakt z opiekunami i Księciem. Obiecali, że przyjadą tu. Ja na pewno pojadę tam za jakiś czas. Jeśli zobaczę, że jest szczęśliwy, to będę wiedziała, że mogę być spokojna. [/I]
  22. [quote name='majqa']Pamiętaj tylko, że ten miecz ma dwa ostrza. Pixie "czyta" też z Ciebie i...nie powinna wyczytać :shake: Twojego smutku i zatroskania, bo jej się udzieli. Będzie go czuła ale nie będzie wiedziała, dlaczego tak jest. [/quote] Wiem o tym majga... Ale jak zapanować nad emocjami?? Dziś w drodze do weta byłam bardzo zdenerwowana i pociły mi się dłonie... Pixie chowała główkę pod moim ramieniem, ale jak powąchała mi dłoń, zaczęła się trząść jak osika :-( MArtwi mnie fakt, że jest bardzo smutna i apatyczna... Ma co prawda apetyt, ale poza chwilą ożywienia podczas jedzenia, leży strasznie smutna :-( Nawet brzusia nie chciała dziś nadstawiać do drapania... Została zabezpieczona p. bólowo, ale chyba jednak, mimo wszystko, cierpi. I te smutne oczy :shake:
  23. [quote name='Murka']Paryskowi po kastracji zbiera się płyn w mosznie i jutro będzie miał zabieg odciągnięcia tego płynu :-([/quote] Ojej, straszna sprawa :-( Ucałuj chłopaka od nas!
  24. [quote name='majqa']No...moment historyczny!!! Taką Cię lubię Goniuś, PRO- PITTKOWĄ!!! :loveu:[/quote] No ba :evil_lol: Jak się powiedziało a, to i b trzeba powiedzieć. Pamiętacie jak na początku bałam się Pixuni i pisałam, że nie umiem czytać jej mimiki?? No to teraz już umiem [SIZE=1](i jestem dumna jak paw)[/SIZE], widzę kiedy jej dobrze, kiedy chce napić się wody, kiedy coś jej się nie podoba, kiedy coś ją zaciekawi, kiedy się złości, kiedy boli, kiedy czuje się zagrożona... Tak się z Pixie obie z Halinką związałyśmy, że po prostu ją czujemy... I tym bardziej serce się kroi, bo współodczuwamy jej fizyczne cierpienie i psychiczną udrękę. :-(
  25. [quote name='Paulina87']Nawet moja mama, która boi się pitów i astów oglądała Wydarzenia i pytała co tam u Was...[/quote] To wytłumacz Mamie, że nie ma co się tych psów bać, mówię jakem ekspert :evil_lol: One zrobią dla człowieka wszystko, są łagodne, cudne, bardzo w opiekuna zapatrzone. Problem mogą stanowić inne zwierzęta lub wrogowie, dlatego te psy należy szkolić pozytywnie. Oczywiście w nieodpowiednich rękach, mogą stać się maszynami do zabijania :-(
×
×
  • Create New...