Jump to content
Dogomania

shirrrapeira

Members
  • Posts

    2138
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by shirrrapeira

  1. Trzymamy kciuki bardzo mocno, biedna psinka. Mam nadzieje, ze bedzie dobrze.
  2. Po pierwsze bylam wczoraj na konsultacji w ośrodku Ogród, mam sie zglosic za tydzien z wypelniona ankieta. I Pani psychoterapeutka dobierze mi odpowiednia terapie. Czy to bedzie grupa wsparcia czy terapia indywidualna, czasem jest tak, ze nasi bliscy maja nas w nosie co nas boli, ale musimy to zmienic. Dostaje tyle wsparcia od obcych ludzi jak np: menrzus, czy wy tutaj na tym watku. Alu zycze Ci wszystkiego co najlepsze, zdrowia nie tylko fizycznego, bo jak dusza cierpi tez jest zle, milosci, ale takiej prawdziwej, jesli naprawde kochasz, akceptujesz drugiego czlowieka, bo milosc nie jest za cos tylko wbrew czemus. Szacunku, takiego, ktorym obdarzaja Cie bliscy, ale ktory nie jest wymuszony, radosci i spelnienia wszystkich marzen tych duzych i tych malych...
  3. Wiecie co, duzo pomogla mi rozmowa z Wami i zwlaszcza rada jednej z forumek, ktorej z calego serca dziekuje. Jutro ide na psychoterapie. Dziekuje.
  4. Mam pewien bodziec naazywa sie moje mieszkanie, moze byc nawet na koncu swiata, to kiedys powiedzmy za kilka lat. A na razie znalezc prace, jakakolwiek i kupic sobie drzwi takie zamykane na klucz z klamka... I zyc swoimi zyciem, nie ogladac sie na innych. Duzo mi dala kiedys rozmowa z moim przyjacielem, ktory powiedzial, ze zyjesz dla siebie a nie dla innych i masz zyc tak, aby Tobie bylo dobrze, ze nie musisz nikomu, niczego udowadaniac, ze Twoje zycie zalezy tylko od Ciebie i to jak Je przezyjesz zalezy tylko i wylacznie od Ciebie, a nie od Twoich rodzicow, moga Cie oni albo wspierac, albo nie robic nic, na pewno nie powinni Cie krytykowac. Kiedys nie mieszkalam z nimi tez sie klocilismy jak tylko sie widzielismy, moj ojciec dziala na mnie jak plachta na byka. Do tego jest alkoholikiem, pije po kilka, kilkanascie piw dziennie, pali jak smok, do tego studia sknczyl, tylko dlatego,ze mama Mu pomogla inaczej by go wyrzucili a do tego pracy magisterskiej nie napisal, bo mama Mu nie napisala. A moj przyjaciel powiedzial jeszcze jedna madra rzecz, nie przejmuj sie innymi, kazdy ma wady i zalety i na pewno nikt nie jest idealny, bo idealow nie ma. A trzeba nauczyc sie akceptowac siebie, takim jakim sie jest, nie kazdy jest przebojowy, pewny siebie i nie kazdy umie sie pchac z lokciami przed siebie, ale kazdy ma w sobie cos, zas co warto Go lubic i szanowac. Nie kazdemu w zyciu sie udaje od razu znalezc prace, czesto sie szuka miesiacami, ale trzeba wierzyc w siebie i w to, ze akurat nam sie uda, ze to bedzie nasz czas. Trzeba zauwazac swoje male sukcesy, to ze cos sie udalo, a nie to, co sie nam nie udalo. A jesli sie nie udalo,upadasz i podnosisz sie znowu, nie mozna sie zalamywac niepowodzeniami, krytyka, zycie jest zbyt krotkie na to by sie przejmowac, co kto o Tobie mysli i jakie ma zdanie, bo to Ty bedziesz zyc, a nie kto inny... Trzeba uwierzyc w siebie i zaakceptowac i polubic siebie wtedy sie ma wszystko, bo jesli ktos nie wierzy w siebie, to mozna po nim jezdzic, bo on i tak wie, ze jest beznadziejny, a jak ktos zna swoja wartosc to wtedy takie gadanie ludzi czy to bliskich czy to obcych splywa po nas jak po kaczce... Teraz slowa jego trzeba przekluc w czyn. Pojde do pracy nawet w supermarkecie jak bedzie trzeba, a w pozniejszym czasie bede szukac czegos lepszego... Mnie sie w zyciu do tej pory troche wszystko opoznilo, ale teraz bedzie lepiej musze w to tylko uwierzyc, ze dam sobie rade, bo dam... A nie chce sie stac takim wrednym, plujacym jadem alkoholikiem... Od dzis sie zmieniam i wprowadzam tzw tumiwisizm, bo naprawde moj ojciec bez mamy by zginal i wiecie co jestem drugim magistrem w rodzinie, ale moze tez zmienie nazwisko. Moge przeciez przyjac nazwisko panienskie mojej matki. Nie bedzie tak ladne jak moje obecne, ale bede mogla zaczac zycie od nowa, na wlasny rachunek, bez pietna nazwiska,jak myslicie, menrzus?? A do tego mowia, ze jak nie bedziesz sie sam cenil to nikt nie bedzie Cie cenil, wiec cenie sie, skonczylam studia sama bez pomocy, znajde prace tez sama i tez bez pomocy... Juz mi sie kilka razy udalo znalezc prace, wiec teraz tez sie uda, musi. Jak mowil moj inny kolega zyj po swojemu a innych miej w "d*****". Musisz nauczyc sie zyc, jeszcze wiele razy sie potkniesz, ale wstaniesz i wezmiesz sie w garsc. Dotkniesz dna, ale potem odbijesz sie i siegniesz gor, mozesz byc kim zechcesz, ale wiedz jaka droga zmierzasz, a drugie to cytat z filmu " bo zyjac w strachu, zyjesz polowicznie" Wiec zacznij zyc pelnia zycia. A do tego sama mama mowi, ze to beznadziejny ojciec, moze i maz dobry, ale ojciec fatalny... A moze sciagnac chlopaka, wyslac Go do pracy i siebie i znalezc mieszkanie?? Najpierw do wynajecia. Moze...? Co moze byc impulsem by zaczac zyc, a nie uwazac sie za ofiare losu i ze nic sie nie uda, jak sie tak mysli to sie naprawde nie udaje, wiec moze trzeba zaczac myslec, ze sie uda... ;) Co Wy na to...? Jeszcze kiedys napisze, ze jest mi dobrze... A od dzis zyje dla siebie, tak jak ja chce. A jego o pomoc nie prosilam, nie prosze i prosic nie bede... nigdy. Mam nadzieje, ze kiedys sam bedzie potrzebowal pomocy... a wtedy wiecie co zrobie...? Oj te ceche charakteru tez powinnam zmienic, ale jak ktos jest dla mnie mily ja tez potrafie, jak nie to i ja sie odegram w takim momencie jak bedzie trzeba... A ze jestem bardzo pamietliwa i wredna... to nie nalezy ze mna zadzierac, bo mozna sie przejechac i przeliczyc... No coz to sie nazywa toksycznosc, tak mowila moja pani psycholog do jakiej chodzilam... Moze powinnam znowu zaczac, jeszcze inni nazywaja to przemoca psychiczna, a taka moze rujnowac psychike, moja mama jest silna, bo od dziecinstwa miala wpajane, ze jest madra, zdolna i wszystko potrafi a ja nie i to sie na mnie odbija, ale czy nie jest za pozno by to zmienic, wiele lat tyrady psychicznej... Poza tym musze sie isc porzadnie sie przebadac, oczy, uszy, narzady rodne, krew, mocz, a przede wszystkim naprawic swoja skrzywiona psychike. Zaczynamy od dzis...
  5. Menrzusiu, gdzie Twoj avatarek sie podzial?
  6. [quote name='Selket']Shira, nie możesz brać na siebie spraw, słów i problemów innych ludzi. Gdzieś przeczytałam coś takiego: cokolwiek ktokolwiek mówi o mnie lub do mnie, nie mówi tego z mego powodu. To co ja myślę o sobie jest najważniejsze, bo to ja kształtuję swoją osobowaść, swoje życie. Nie inni. Jeśli np Kasia będzie miala dobry humor pochwali mnie za to co zrobiłam, ale jeśli będzie miała zły,to dostanę ochrzan za tą samą czynność. Czy to znaczy, że robiłam źle? Nie, to znaczy, że reakcje innych ludzi są podyktowane działaniem środwiska i własnymi problemami. One mnie nie dotyczą. Bo ja robię coś dla siebie. I jeśli uważam,że to co robię jest dobre, to nieważne co mówią inni, ponieważ ich to nie dotyczy. Jaki z tego wniosek? Że Ty masz się czuć dobrze z tym co robisz, a opinie innych są podyktowane ich własnymi celami. Nie bierz ich do siebie.[/quote] Jak to zrobic. Wszyscy krytykuja to, ze nie mam teraz pracy, ze przez rok nie pracowalam... Ale dla mnie kasa nie jest najwazniejsza, chcialam dobrze sie wszystkiego nauczyc i zdac magistra najlepiej jak moglam, a jak pracowalam i przychodzilam do domu kolo 19 to nie mialam sily sie juz uczyc. W koncu mam 33 lata i co gorsze nie wszystkie prace moge wykonywac, bo mam krzywy kregoslup, oczy slabe i cos z uszami. Do tego nic mi sie nie chce. Nie widze w zyciu sensu. To tak sie zrobilo jak mialam 10 lat i mnie napadli, wtedy wszystko jak by sie spowolnilo. Od dziecka bylam niesmiala, balam sie wlasnego zdania.W pierwszej klasie jak mialam odpowiedziec to mowilam Pani na ucho... I to sie nie zmienilo, nie lubie ludzi, nie lubie z nimi dyskutowac, nie umiem miec wlasnego zdania... Moze kiedys zamieszkam gdzies. Moj chlopak ma we Wroclawiu dzialke, moze postawi dom. Pesymizm szkodzi ja to wiem i nie wiem co zrobic dalej jak sie wyrwac z tego blednego kola, jak sobie pomoc. Moze psycholog by mi pomogl znalezc dystans do siebie? Podobno kazdy powinien miec dystans do siebie i zyc swoim zyciem tak jak on chce. Chcialabym nauczyc sie miec to w 4 literach, to jest taki typ czlowieka, ktory nie jest zadowolony nigdy. Ten typ tak ma.
  7. Ale taki tumiwisizm na tych, co krytykuja. A najlatwiej jest siedziec przed kompem i krytykowac nie znajac osoby... No coz pod most nie pojde. Jeszcze zloze moze papiery gdzies poza granicami Warszawy?
  8. No nie umiem sie nie przejmowac. Na szczescie za tydzien wyjezdza. Przyszlosc... Kiedys mowilam, ze dobrze by bylo jak by mnie nie bylo. Pesymizm i czarnowidztwo to moje cechy naczelne. A szukanie pracy jeszcze bardziej mnie dobija. Bo to co zle, latwiej zauwazyc. a ja jestem taki cudak, ze sie wszystkim przejmuje a moze powinnam zastosowac tumiwisizm?
  9. No nie nastepna, a myslalam, ze fajna kobitka czy ja mam sie przejmowac? [B]Shirra[/B]... troszku jestem zdziwiona Twoja postawa, jednakże domyslam sie ze czujesz sie calkiem bezradna, w stanie depresyjnym(?) masz o ile sie nie myle pesymistyczny styl wyjasniania-tak wynika z Twych wypowiedzi, i kółko sie zamyka. Twoje zycie zamyka sie w okół rodziców, i patrzeniu za nimi. Nie dostalas chyba jeszcze mozliwosci, i nie doswiadczylas wolnego lotu-szkoda.. bo zycie Ci ucieka z lekka. Uwierz mi-sa gorsze problemy na swiecie-wojny, zabijanie. My mamy Polske wolna, praca jest wszedzie, nawet przy glupich ulotkach. Albo wiesz ilu ludzi w sklepach, nawet na kasie poszukuja? Nic prostszego-pójść spytac i juz siedzisz na kasie i zarabiasz-grosze na początek bo grosze- ale ZAWSZE TO WLASNE. I jak napisal [B]Olek[/B] mądrze-zacznij życ na własny koszt to Cie zaczna szanowac ;-) Nie sadze ze Olek i reszta sie na Tobie wyzywaja...raczej wedlug mnie chca pomóc bys zrozumiala pewne sprawy :smile: Z Twoich wypowiedzi jasno i dokładnie wynika ze myslisz jak myslisz, nie potrafisz przerwac blednego koła. Ciagle znajdujesz wymówki, zeby tylko nie zaczac dzialania własnego, bo to sie wydaje trudne. Narzekanie sie pojawia -to Twoj nawyk, dzieki ktoremu chcesz by wszyscy za Ciebie robili..a tak na dluższa mete sie nie da.....serio. A najbardziej mnie dziwi, że...ekhm... sluchasz sie w ten sposob matki :-o szok... jakbym ja sie sluchala tak matki i ojca to chyba bym dawno ześwirowala. Ja tak im pyskuje czasem ze maja mnie dosc,wychodze, trzasne drzwiami, oni ględza dalej, ja rozpuszczam muze i luz :lol: :evil_lol: Poza tym tez slyszalam madre slowa-ze mozna mieszkac z rodzicami, ale trzeba sie usamodzielnic... mieszkac nie znaczy byc od nimi zaleznymi ;-) Szczerze Ci powiem ze ja keidys tez nie potrafilam postawic na swoim, moj brat tez nie(3lata mlodszy). Nasi rodzice starsznie nas przytlaczali, takie przymuły bezradne chodzilismy. Najpierw moj brat sie odcial, zaczal robic co chce, kiedy chce, zaczal prace, teraz wyprowadzil sie. Pozniej mnie namowil, przez rozmowy zebym tez zaczela lepiej zyc.... i naprawde czuje sie normalnie, wiem ze nic nie musze, prace mam chyba 3 czy 4 ale mam. Zawsze sie cos znajdzie, Jak nie przy telefoni komorkowej to w Kakadu ;-) a teraz w osiedlowym zoologiku :smile: byle do przodu. A TY napisalas cos [B]Shirra[/B] o facecie-Ty go masz? Uff ale sie rozpisalam :loveu::diabloti: No coz dla kazdego sa inne problemy... Moze do tego dochodzi slaby wzrok, krzywy kregoslup a i ostatnio sluch, bo kiedys mnie do pracy nie dopuscili z powodu sluchu.
  10. Tylko powiedzcie jak uwierzyc w siebie, jak przestac myslec o tym co mowi ojciec i przestac sie przejmowac.
  11. Na razie musze zrobic jedno nie dac sie, wreszcie uwierzyc w siebie. Uwierzyc, ze co chce mi sie uda i przestac sie przejmowac tym, co mowi moj ojciec, bo on taki juz jest, ze ma taki sposob bycia i sie nie zmieni. A chyba jak ktos nie umie konstruktywnie skrytykowac tylko tak zeby czlowieka wkurzyc to nie powinien nic mowic... zachowac swoje uwagi dla siebie, krytyka jest dobra jak cos wnosi. Musze tylko zaczac wierzyc w siebie. Jeden cel juz zrealizowalam skonczylam studia magisterskie... Teraz cel znalezc prace, potem kolejny cel mieszkanie, moje. Od przyszlego roku bedzie ze mna mieszkal moj facet, moze wtedy zalozymy drzwi z kluczem do naszej gory... A potem szybko znajdziemy mieszkanie, podobno mieszkanie z tesciami to jest kiepski pomysl. Wlasciwie to jestem zla na siebie, ze jestem taka jakas bez polotu, ze nic mi sie nie chce, ze nigdy tak naprawde nie mialam ojca, takiego co by ze mna chodzil na spacery, do kina, co by sie mna interesowal a nie wiecznie krytykowal. Najgorsze jest to, ze teraz z nim musze cos robic, a on ma taki sposob bycia, ze jemu sprawia frajde to zeby komus dokopac. Moja babcia na to zawsze mowila zebym wyrazala tumiwisizm. Kiedys na przyklad wykrzyczal mi, ze zamkna mnie w wariatkowie, bo poscielilam lozko inaczej niz on, bo najpierw polozylam koc a potem przescieradlo czy tam odwrotnie. Zawsze jak cos ma Mi zrobic to mowi: zgroza, tragedia. Dzis sprzatalismy koszamr nikomu nie zycze. Nie ma prawie przyjaciol. Chyba ma jakies kompleksy... Nigdy nie byl dla mnie ojcem... Nie chce Mu niczego udowadniac, jego opinia przestala byc dla mnie wazna w wieku 15 lat. Chyba do tego tez przyczynily sie dwa napady na mnie. Nigdy nie pomagal mi tak naprawde, wlasciwie jego niby milosc polegala na dawaniu kasy i wyrzucaniu mi jaka to jestem idiotka, kretynka i Bog wie czym jeszcze jak mial mi cos wytlumaczyc. Ech zycie, ale wszystko co zle sie wyrowna. Mam nadzieje, ze kiedys bedzie naprawde czegos potrzebowal, a ja wtedy zachowam sie tak jak on... I tu wychodzi moja okropna cecha msciwosc. Wtedy niech sie nim zajmie synek, ktory z nim nie mieszka... Jak bedzie stary i w potrzebie. Ja uwazam, ze zle uczynki i to, co zrobilismy innym wraca do nas... No coz najlepszego charakterku nie mam...
  12. Tez nieznosze chamstwa. No coz niektorzy ludzie maja taki sposob bycia. Uda mi sie??
  13. A czego konkretnie? Bo ja mam takie samo wyobrazenie, dobrze, ze na ten watek nie wchodzi. A powiedz mi menrzusiu jak mam sie wyprowadzic, jak nie mam pracy, jak moja mama nie chce bym sie wyprowadzala. Moze na razie znalezc prace, tylko ciekawe kiedy, jak moja wada jest to, ze szybko sie poddaje...
  14. Niestety na razie nie ma szans na wlasne m2 nawet, bo wynajem nawet kawalerki kosztuje 1200 zla za cos trzeba zyc. A pracy tez nie jest tak latwo dostac, bo albo mam za duze kwalifikacje, albo za male... Albo nie jestem dlugonoga blondynka. Ech zycie... Bedzie dobrze, tylko kiedy... Z milych rzeczy w sobote odbieram dyplom... Bo szkole skonczylam sama bez problemow. Mam 4.00 na dyplomie z czego jestem dumna, to taki maly krok w przyszlosc. Niestety do przebojowosci i pchania sie lokciami mi daleko. A ja cenie sobie konstruktywny krytyki, to znaczy takiej, ktora cos daje. Powiem wiecej ja niestety odziedziczylam charakterek po ojcu, jestem tak samo jak on leniwa, zlosliwa i nienawidze jak ktos do mnie mowi wladczym tonem, jak ktos mowi do mnie jak bym byla jego pracownica, a do tego najbardziej nie lubie jak ktos oglada moje szafki, albo pyta mnie o jakies rzeczy o ktorych nie mam pojecia i do tego z usmiechem satysfakcji mowi jak mam Ci pomoc, jak nie odpowiedzialas na zadne pytanie, nie pamietam tego, czego sie uczylam ponad rok temu, wyrzucilam z pamieci, ja nie chce by mi pomagal tylko zeby raz na zawsze sie odczepil i dal mi zyc po mojemu... Moze spadek. Moj kolega teraz znowu jest bezdomny, bo nie mogl sie dogadac z rodzicami, a pracowal i wrocil do szkoly. Jemu sie nie udalo, a to najsilniejszy czlowiek jakiego znam, to jak ja mam sobie poradzic?? Nawet nie mam 1/25 sily tego czlowieka prosze o wsparcie... Cos mi dzis lezy na sercu... Zaraz bede spala i mam nadzieje, ze mi sie uda, zlozylam 102 CV moze sie uda... Trzymajcie za mnie kciuki. Ja naprawde jestem taka beznadziejna, moze Olekg89 ma racje. Co z tego, ze mam 33 lata i nie mam pracy, nie mam, bo wczesniej musialam sie zajac babcia, potem zdawalam mature w 2003 roku, potem zaraz poszlam na studia dzienne przez 3 lata. I coz kiedy mialam pracowac? Potem byly co prawda studia zaoczne, ale firma w ktorej pracowalam upadla, czy to moja wina, ze ona upadla. A potem juz nie szukalam, chcialam jak najlepiej zajac sie studiami... Udalo sie ukonczyc szkole...Musialam pisac prace magisterska, a ona byla dosc trudna... No coz ciekawe skad Olekg to wyczytal. Jakos nie zauwazylam w swoich postach takich symptomow, chyba, ze pisze w watku, ze mi zle... Oj chyba sie rozpisalam.
  15. Dzieki menrzus, ale to nie do konca tak ja nie moge nic sama zrobic, nawet sie nie moge wyprowadzic, bo mieszkam z rodzicami, a tak tez uwaza moj ojciec, bo od zawsze po mnie jezdzil przez to mam bardzo duzy brak wiary w siebie. Nie jestem niestety tak przebojowa jak moja mama, ale moja mama byla wychowana w innej rzeczywistosci, w pojeciu, ze jest najmadrzejsza, ze jej sie zawsze wszystko uda. A ja z kolei w tym, ze jestem beznadziejna, kiepska, kretynka, idiotka i co tam chcesz Napisał [B]olekg89[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f38/watek-dla-tych-ktorym-wlasnie-jest-zle-33137-post11356660/#post11356660"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I]hahaha 33letnia wykształcona i bez pracy.:lol::lol::lol:.Ja się nie dziwie ,ze cię stary jedzie skoro nie potrafisz się im postawić i zachowujesz się jak 10letnia dziewuszka ze wsi. Tak pisze o mnie Olus super nie... [/I]A u mnie jest do dupy, kto mnie pocieszy, albo kto mi powie, kiedy znajde prace.:-(
  16. Menrzusiu czy Ty tez uwazasz, ze jestem niezaradna zywiowo i czy to az tak bije z moich postow, bo jak tak to przestane tu pisac...Tak uwaza jakis dzieciak Olekq... Naprawde az tak zle jest ze mna?
  17. Dodalam nowe rzeczy do bazarku, zajrzyjcie [url]http://www.dogomania.pl/forum/f99/zakrecona-bizuteria-fajne-buciki-na-psy-erki-torebki-spodniczka-do-06-12-2008-a-126150/[/url]
  18. Rozmowa super nie udana, ale czemu to nie wiem, tak bywa, ale w sumie to dobrze, bo inaczej by bylo zle. Facet szef to taki typ starego podrywacza co mu tylko spodniczki i nozki w glowie, ale szukamy dalej co jest straszne...
  19. Zajrzyjcie na bazarek i od czasu do czasu podnieście proszę.
  20. No ja też jestem w tym stowarzyszeniu, bo wszystko jest do dupy.
  21. Zapraszam bardzo serdecznie na bazarek, który wystawiłam dla Psiaków Erki. [url=http://www.dogomania.pl/forum/f99/zakrecona-bizuteria-fajne-buciki-na-psy-erki-126150]Zakręcona biżuteria i fajne buciki na psy Erki. - Dogomania Forum[/url]
  22. Proszę bardzo mocno trzymać za mnie dziś kciuki. Dziś bardzo ważny dzień dla mnie. Może od dziś zacznie się moja kariera zawodowa. Trzymajcie mocno...
  23. Wlasnie sie fotki laduja na fotosik powoli i zaraz piekne buciki i piekne srebrne pierscionki poleca na bazarek.
  24. Oczywiście, że chce pomoc. To co wystawiać. Musze obfocić, poszukać rzeczy na bazarek, może ktoś coś kupi...
×
×
  • Create New...