-
Posts
28478 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
-
-
-
Dziś mijają 4 miesiące jak dołączyłaś do Psoni i Balbisi. Pewnie się razem nieźle bawicie na tych tęczowych łąkach, a my nadal liżemy rany, które za nic nie chcą się zabliźnić.
-
Po lekach, które dostała wygląda na to, że pojawiło się nadciśnienie, które trzeba zbić i robi to właśnie Enarenal, a Furososal w tym pomoże odprowadzając wodę z organizmu. Nie sadzę, żeby doszło do wodobrzusza i zalegania wody w płucach spowodowanych wadą serca, bo na pewno byś zauważył u suni objawy takie jak opuchlizna, męczliwość, zadyszkę i kaszel. My też na tego typu objawy mieliśmy zwracać uwagę. Na szczęście nigdy się nie pojawiły, ale między innymi Cardalis ją tez przed nimi chronił. Zapomniałam o tym wcześniej wspomnieć, że Zuzia też miala cały czas kontrolowane nerki, które są między innymi odpowiedzialne za odprowadzanie wody z organizmu. Z resztą sam wiesz, że tego typu psiaki mają wykonywany pełen pakiet badań. Nie denerwuj się. Myślę, że ta mała tygrysica da sobie rade i dobrze zareaguje na leczenie. Niezależnie od tego co myślę mam kciuki zaciśnięte calutki czas i bądź pewny, że nie popuszczę ani na chwilę.
-
Jaki lek teraz będzie brała na serduszko? Radku nie jest powiedziane, że ona będzie w grupie psów, które źle zareagują. Pamiętam pierwszą wizytę u kardiologa Zuzi. Weterynarz dał nam tabletki na 4 dni w gabinecie i receptę na całe opakowanie. Mieliśmy je wykupić jak się okaże, że będzie bobrze je tolerowała. Dostawała Cardalis. Tak się złożyło, że Zuzia zareagowała na nie idealnie i do końca życia nie było potrzeby zmiany na inny lek. Co poł roku kontrolne echo i zostawała na tych lekach. Kariolog zawsze nam dawał receptę na miesiąc. Na kolejne 5 miesięcy do następnej wizyty u kardiologa lek sprowadzała nam nasza wetka. Owszem trzeba było kontrolować krew, w tym potas. Jechaliśmy do niego zawsze z wynikami. On ją tylko ważył, osłuchiwał , wykonywał echo i decydował. Był zachwycony reakcją Zuzi na leczenie. Wada nie zniknęła, bo nie zniknie, ale się nie pogarszała , a leki pozwały Zuzi na zupełnie normalne życie. Choć wszyscy lekarze, łącznie z nami byliśmy pewni, że Zuzia zejdzie nam właśnie na serce, to tak się nie stało. Trzymam kciuki cały czas zaciśnięte na maksa.
-
U mnie też zaciśnięte
-
-
-
-
-
Każda z Was zostawiła wyrwę w naszych sercach, które się nigdy nie zagoją.
-
Wierzę i doskonale to rozumiem. Kciuków nie puszczam nawet na chwilę.
-
Na zawsze w naszych sercach i naszej pamięci. Zaopiekujcie się Śnieżynką, która stała się symbolem wszystkich cierpiących psiaków. Moje serce pękło jeszcze bardziej.
-
-
-
-
Wcale Ci się nie dziwię, bo każde ich badanie to stres. Też jestem zdania, że jak lecznica jest blisko miejsca zamieszkania, to nie ma co jeździć w inne części miasta. Daj znać na kiedy konkretnie ustalicie termin pomimo, że pazury mam mocno zaciśnięte.
-
Wiem. Dla nas to też była nerwówka. Tyle, że mała mordeczka ma tych badań bardzo dużo. U Zuzi nie było potrzeby robić częściej niż raz, góra dwa razy do roku. Chyba, że była taka potrzeba. Najwięcej badań miała 4 lata temu jak zachorowała. Wówczas tych badań było mnóstwo. Jednak wówczas trzeba było monitorować jej organizm bo brała bardzo dużo leków przez 4 miesiące. Potem była przerwa pół roku i powrót do normalnej rozpiski badań. Mam nadzieję, że to znowu jej starcza uroda, a nie kolejna choroba i za to jeszcze mocniej zaciskam kciuki.
-
-
Ale ona ma objawy zespołu Cushinga, czy jest podejrzenie, bo wyszedł podwyższony kortyzol? Jeśli chodzi o serduszko, to skoro jej humor dopisuje, nie meczy się, ma prawidłowe tętno i ilość oddechów na minutę, to raczej nie ma pogorszenia. Pamiętam jak kiedyś w panice wieźliśmy Zuzię na cito do kardiologa, bo miała zwiększoną ilość oddechów , a ten miał z nas ubaw, bo nie wzięliśmy poprawki, że panuje upał. Szkoda tylko, że jak nas szkolił jak monitorować Zuzię o tym nie wspomniał. Na szczęście skończyło się na panice. Kciuki zaciśnięte.