-
Posts
28478 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
-
Jednym słowem wszystko jest w porządku i tak ma być. Moim zdaniem wynik histopatologiczny też taki będzie, ale kciuki zaciśnięte. Jasne, że jest stres. Wierzę i wiem co czujesz. U nas też zawsze był. Nie opisywałam tego wszystkiego, ale dopóki wetka nie zadzwoniła do nas kiedy otrzymała e- mailowo wyniki z laboratorium, to trzęsłam się jak galaretka i nie mogłam się na niczym skupić. Dosłownie na niczym. Może ciężko w to uwierzyć, ale tego dnia nawet nie gotowałam obiadu, bo chyba bym wszystko tak doprawiła, albo przypaliła, że nadawałoby się do śmieci. Wetka o tym wiedziała i dlatego dzwoniła zawsze tego samego dnia bez względu na porę.
-
I jak poszło Radku?
-
Będzie dobrze, zobaczysz.
-
-
-
Wszystko idzie ku dobremu i tak ma być. Kciuki zaciśnięte na maksa calutki czas. Z mamą to chyba był jakiś wirus. U mnie w domu też choroba. Oboje z mężem jesteśmy na lekach. On już ma zapalenie płuc, ja jeszcze nie i mam nadzieję, że mnie nie dopadnie, bo i bez tego mam trudności w oddychaniu. Nie pamiętam żebyśmy kiedykolwiek byli tak chorzy.
-
Będzie dobrze.
-
Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i z mamą i z małą mordką - i tak ma być.
-
-
Kciuki zaciskam cały czas i czekam na dobre wieści.
-
Masz bardzo trudną sytuacje, ale musisz się trzymać. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to wcale łatwe. Kciuki zaciśnięte calutki czas, ale Ty o tym wiesz.
-
To pełne serduszko ma 36 lat. Dostałam je od męża jak urodził się Szymon. To z łapkami jest nowym nabytkiem dostałam je w prezencie od męża i syna. Trzy łapki, trzech suniek. Oba są cenne i teraz oba nosze na sercu.
-
Kłopoty zawsze lubią chodzić parami zauważyłeś to? Lekarz ma rację. Moja mamcia była po rozległym udarze, którego efektem był paraliż. Też ją dopadło ją zapalenie płuc i to bez gorączki. Pierwszym objawem było właśnie splątanie. Nie miała nawet kaszlu. Kiedy wezwałam karetkę i zabrali mamcię do szpitala, postawili diagnozę i byłam w szoku, że ma zapalenie płuc. No bo jak to? Bez kataru, kaszlu, gorączki? Leżała 2 tygodnie na oddziale. W pierwszym tygodniu nie było widać za bardzo poprawy choć lekarze twierdzili, że jest. Ja jej nie widziałam. Mamcia nie jadła, była blada, miała sińce pod oczami i była bez kontaktu, wyglądała okropnie. Poprawę naocznie zauważyłam dopiero na początku drugiego tygodnia. Zaczęła jeść, wrócił kontakt i było coraz lepiej. Po pełnych 2 tygodniach wróciła do domku. Bałam się o nią okrutnie. Żeby było ciekawiej to targały mną wyrzuty sumienia, że nie dopilnowałam mamci. Szymona tydzień wcześniej potrącił na pasach samochód i leżał tydzień w szpitalu w innym mieście więc do mojej rodzicielki przychodziła siostra, a ja jechałam do niego do szpitala. Szymona ze szpitala przywiozła karetka o godz. 10:00 rano, zamontowali go na łóżku, a mamusię karetka zabrała tego samego dnia o godz.13:00 . Wyłam jak pies do księżyca z niemocy, bo mąż w pracy, mamcia w szpitalu i trzeba do niej lecieć, Szymon leżał w domu z nogą na wyciągu i nie był w stanie sam nic zrobić. Chodziłam dosłownie po ścianach padając na pysk ze zmęczenia. Kiedy wypisali mamcię miałam już lżej, bo biegałam między nimi od pokoju do pokoju. Cały czas zaciskam kciuki za mordeczkę i oczywiście za Twoją mamę. Mam głęboką nadzieję, że da radę i wszystko się dobrze skończy. Trzymajcie się i bądźcie silni w tych trudnych chwilach.
-
-
Przykro mi. Trzymam za nią kciuki. Daj znać jak się czuje.
-
To prawda. Szkoda tylko, że tak krótko żyją.
-
One wszystkie trzymają tam łapinki, tak jak my tutaj.