Cierpię Dinko i to bardzo, ale gdyby nie moje dwie adoptowane wampirzyce moje cierpienie byłoby o wiele większe. Teraz znów słyszę szczekanie. Ma kto sie przytulić, zamerdać ogonkiem, coś spsocic.
Zycie bez psa? Nie wyobrażam go sobie.
Czuję, ze to Psonia pchnęła je w nasze ramiona. , a teraz udawania mi, że sie nimi opiekuje.
Nie mam jej fizycznie, ale kocham ją tak samo mocno.Ona żyje we mnie, w nas.