Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28486
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Śliczny psiak! Jak wydobrzeje to powinien szybko znaleźć domek. Podnoszę watek. na razie w kieszeni mam pusto.
  2. Dziewczyny, Lucky jedzie w piątek do Warszawy, a kiedy będzie miał operacje?
  3. No, dlatego napisałam, ze wkrótce może pojawić sie ogłoszenie, ze sprzeda sukę ze szczeniakiem za 1000 zł, a każde z osobna po 400 Ma sie konie i to wyścigowe , a nie stac ich na szczepienie suni. makabra! Suka szczeka? A to se trza było fundnąć pluszaka, byłby grzeczny i nie darł ryjka. Gdybym miała kasę to bym wspomogła dziewczynę,, żeby wykupiła ta sunieczkę, bo szkoda, żeby tam tkwiła. ale nie jestem w stanie zaoferować żadnej pomocy. Jedyne 100 zł jakim dysponowałam wysłałam na ratowanie życia Luckiego z Rawy
  4. No właśnie kto? Oj malutka chętnie by zagrzała pupcię we własnym domku i położyła główkę na kolanach pani lub pana.
  5. No z ekonomii jest facet kiepski, bo w hurcie sprzedaje drożej niz w detalu. Pomijajac wszystko pewne jest, ze sunia jest w nieodpowiednich rekach i wkrótce się może okazać, ze sunia będzie sprzedawana ze szczeniakiem za 1000 zł.
  6. Dziewczyny na żyrandol i na sanki jest podany inny numer kontaktowy, a na zwierzyniec i na maszynkę do mielenia mięsa ( za cenę z księżyca) jest podany ten sam numer telefonu kontaktowego. Czy osoba , która chce wykupić psiaka zna osobiscie tych ludzi? jedno jest pewne, sunia nieodpowiednich rękach.
  7. Nie taki pół mózg i nie taki prosty. Widzieliście inna jego aukcję? [URL]http://www.allegro.pl/item919224023_kon_konie_spotrowe_folbluty.html[/URL] Konie tez dostali w prezencie? I to w komplecie?
  8. Kodinka czeka na dom! \
  9. Mała, sliczna sunia wciąż bez domku
  10. Borys cały czas prosi o wsparcie na DT
  11. Ok, nie zrozumiałam postu. Juz uzupełniłam pierwsza stronę.
  12. 10 luty 2010 r. Psoniu, w ten rocznicowy dzień wyprowadź mamę i tatę na piękny spacer po Tęczowych Łąkach. Smutno mi. Kocham cie okruszku
  13. Papryko szukam tej książki, albo mi się gdzieś zapodziała, albo komuś pożyczyłam, szukam dalej.
  14. U Stefana na wątku tez masz odpowiedź, ze potwierdza zaraz jak kasa wpłynie na konto fundacji http://www.dogomania.pl/threads/106611-A-A-dA-Stefan-5-lat-w-schronie-JuA-w-hotelu-Nadal-potrzebne-wsparcie/page191
  15. Czyli w poniedziałek trzymamy zaciśnięte na maksa kciuki
  16. Luta jak jest ze spacerkami i zakładaniem obroży? Dawno temu mój brat znalazł w lesie sunie przywiązana do drzewa . Oczywiście odwiązał ją i przywiózł do domu. Sunia do końca życia nie pozwoliła sobie nic założyć na szyję. Miała lęk przed obrożą. W grę wchodziły tylko i wyłącznie szelki. Moja Balbinka zachowywała sie podobnie jak Tedi . Ten chociaż ci je z reki, a ona podchodziła do miseczki na ugietych łapinkach, kradła kąsek i uciekała w ciemny kąt, żeby go zjeść. Bała się i kobiet i mężczyzn. Strach ją dosłownie paraliżował. Nie pomagały rady behawiorystów, którzy stwierdzili, że sunia była psem katowanym.Jeden z nich "wysiadł" jak mu się wyczerpały pomysły sugerując eutanazję. Mówił, że sunia się sama bardzo męczy a nas przy okazji. Co mu powiedziałam to nikt nie chciałby tego usłyszeć. Bała się podniesionej ręki, głosu, na dźwięk dzwonka do drzwi wciskała sie w najciemniejszy kąt jaki sobie znalazła. Nie wyciągaliśmy jej, bo stwierdziliśmy, że musi mieć swój azyl. Kiedy wyszła i do niej podchodziłam kładła się na pleckach, odsłaniając brzusio i popiskując łapkami zasłaniała główkę. Przy tym tak bardzo się trzęsła, że nie potrafię nawet tego opisać. Była w takim stanie psychicznym, ze patrząc na nią stawała nam klucha w gardle. Żeby psa wyprowadzić z takiej traumy musi mieć non stop kontakt z człowiekiem, a nie sądzę , ze tak jest w jego przypadku. To musi być dom. U Balbinki małymi kroczkami parliśmy do przodu i się udało.Jak? Ano sercem i cierpliwością. Tylko tyle było jej potrzeba. Ja nie pracuje, wiec non stop była pod opieka, gadałam do niej uśmiechałam się, kładłam się na dywanie i zniżałam się do jej poziomu udając psa ( kurde, nawet szczekałam) i kochając , przede wszystkim kochając. Dzis wydaje mi się to śmieszne, ale napisze ci jak ją uczyłam jeść z miseczki. Kroiłam do niej mięsko i dawałam sobie jeden kęs mlaskając i cmokając przy tym jak idiotka a drugi jej. Jak tak cmokałam, mlaskałam to wyszła . Gapiła sie na mnie jak na czubka, ale podeszła. Na początku rzuciłam jej kąsek, ukradła i znów się schowała, ale ponieważ jej zasmakował, a macocha znów mlaskała jęzorem i cmokała to znów wyszła z kąta . Podeszła bliżej, ale jej nie rzucałam, wyciągnęłam rękę i czekałam kiedy podejdzie, sama przy tym ciamkając ile się dało. Niepewnie, na ugiętych łapinach, ale podeszła, wzięła.Tak karmiłam ją przez kilka dni stopniowo zmniejszając zasięg wyciągniętej w jej kierunku ręki. W końcu musiała sięgnąć po kąsek do miseczki. Wtedy odtańczyłam taniec radości i zadzwoniłam do męża do pracy z nowiną. Od tej pory je z miseczki, ale nie miałaby nic przeciwko temu, żebyśmy z niej jadły obie. Z jej dawnych lęków pozostał lęk przed wystrzałami i burzą ( ale tego mało który pies się nie boi), boi się ciemności, wiec na noc mamy zapalone światło w łazience i otwarte drzwi do pokoju,w którym śpi. Dzięki temu panuje tam półmrok, a nie drakonskie ciemności. W panikę wpada gdy elektrownia wyłączy prąd. Wtedy ładuje mi się na kolana i się trzęsie. Matka utuli, inni zapalą świece i po paru minutach jest ok. Panicznie bała sie much, wiec w oknach i drzwiach balkonowych założyliśmy moskitiery. Boi sie kratek piwnicznych w starych kamienicach, które są montowane w chodnikach. Z tym nie potrafimy sobie poradzić. Poza tym to rozpieszczona, pogodna i bardzo kochana sunia. Wie, ze ludzka dłoń głaszcze, tuli, smyra, a nie zadaje cierpienie. Rozrabia jak pijany zając w kapuście i jest strasznie obrażalska. Demonstrowała to w szczególny sposób gdy zaadoptowaliśmy Zuzie. Teraz sama ją podpuszcza do rozrabiania i tworzą wspaniały duecik .
  17. Tyśka uczy się chodzić na smyczy. Na razie słabo jej to wychodzi. Woli luźne wycieczki, ale pojętna z niej kobitka, więc powinna szybko załapać o co chodzi. Kocha przesiadywac na ludzkich kolankach i rozdawac buziaki. Zastanawiam się czy nie zmienic jej imienia na takie jak napisała ciapus - Lizaczek. Tyle tylko, ze to chyba bardziej pasuje dla psa a nie suni.......... Nie jest wybredna jeśli chodzi o jedzenie, lubi wszystkiego popróbować. Malgośka dostala opr, bo nauczyła ja żrec cukierki, a małej to pasuje. Sunia jest naprawdę słodka i kochana tylko domku brakuje jej do szczęścia. Jak do tej pory nie było ani jednego telefonu w jej sprawie.
  18. 10 kg???????????????? Matko, to się z niej antałek mały robi. Sunia- nie rób mi wstydu i się zachowuj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A ten twój zwierzyniec jest słodki. Moja poprzednia sunia tez była czarna podpalana. Mam sentyment do psów takiej masci. Psiaki miały szczęście, że do was trafiły, widać gołym okiem, ze maja jak pączki w maśle.
  19. Dziś w południe wysłałam pieniądze przekazem pocztowym. Program obejrzałam i o mało szlag mnie nie trafił.
  20. Jutro kase przesyłam przekazem pocztowym
  21. Nie mamy papryko. Sunia jest kawał drogi ode mnie, ja nie dysponuję samochodem, zeb do niej dojechac, a Małgoska nie potrafi sie posługiwać moim aparatem fotograficznym. Teraz jestem bardzo zalatana, ale postaram się w najbliższym czasie o jakieś foty. Ludziska to taki słodki lizaczek, czemu nikt jej nie chce?
×
×
  • Create New...