Jolu u mnie raz na wozie , raz pod wozem. Bebechy dają się we znaki po leczeniu, rzadziej, bo rzadziej ale gnaty też, ale coś za coś. Miałam przerwę w tych cholernym uderzeniach gorąca. Jaka była moja radość, kiedy udało mi się przesypiać całe noce, czy funkcjonować bez zalewania potem. Radocha moja była przedwczesna. Wszystko wróciło i nadrabia straty. Pije jak smok , żeby wyrównać poziom płynów ( organizm sam wola) . Bez picia ani rusz. 29 lipca mam pełen pakiecik kontrolnych badań.
Nerwówka? W mojej sytuacji, to normalka. Która z matek by jej nie miała.
Jeśli chodzi o Mustafę, to podejrzewam, że trwało to bardzo długo. Dobrze, za trafił na ciebie, bo z opisu wynika, ze do odparzeń skóry było bardzo blisko. Dopiero wtedy by się psina nacierpiała. Nie wspomnę już o tym jak dredy zatykają odbyt.
Ludziom naprawdę brak wyobraźni. Dredziarze nie linieją i ludzie myślą, ze można nic nie robić. Tymczasem jak nie zadba się o psiaka, to mamy takie widoki. Dobrze, że maluch jest w DT. Mam nadzieję, że znajdzie prawdziwy, kochający domek.
Psoniu niedługo minie 9 lat......... tęsknię i kocham.
PAMIĘTAM