Kontrola wyszła bez większych zgrzytów. W moich podrobach nic się nie zmieniło, nadal mam uważać na wątrobę tudzież insze bebechy. Poprawa jest na dole.
Nikt nie wie dlaczego mnie napierdziela łeb, ponoć od pogody.
Włosy gubię garściami, bo ponoć tak może być. Mogę zostać nawet łysa i to bezpowrotnie. To jest niby coś w rodzaju detoksu. Jesli w tym czasie zgubię włosy to na amen. Póki co zgubiłam połowę.
Kolejna kontrola ( o ile nic się nie będzie działo ) za pół roku.
Psoniu trzymaj swoje łapinki za wuja Janka ( mojego szwagra). We śerodę po utracie przytomnosci pogotowie zabrało go do szpitala, gdzie stwierdzono krwiaka mózgu. Zrobiono mu odwiert w czaszce, wypłukano krwiaka. Stan jest bardzo ciężki, prawdopodobnie całkowity paraliż prawej strony. Do tego ten cholerny Parkinson.
Matko, żeby odzyskał przytomność!
I pomyśleć, ze tak może się skończyć idiotyczny upadek z wersalki.
Psotuś, modle się nieustannie, ale i ciebie proszę- zaciskaj mocno te kochane pazurki.
Kocham cie maluszku.