Z tym jest dobrze, ze ludzie na wsi lubią bociany i jak sami nie umieja pomóc, przynodszą do naszej lecznicy. Gorzej jest z drapieżnymi, bo "to sa szkodniki", aja tak kocham te sokoły, jastrzebie, sowy....
Bocian starszy dzis odleciał na pole. Widzę go z okien, ma 2 towarzyszy. No ciekawe, jak to bedzie. Czy zbnajdzie jedzenie? gotowa jestem jurto rano biec a kawałkami mięska do niego :oops:
A Młody zajał rano, zaraz po opuszczeniu wioliery, tę imitacje gniazdka. Ma apetut, ale już nie je tak zachłannie. Nadal zaniedbana ma tę biel, raczej szary odcień, ale pierwszy deszcz go umyje.