W schronie, nie był psem zapomnianym, i tylko dzięki temu Joaa tak swobodnie do niego podeszła ( przygotowana była na wojnę, a była tylko wojenka), napewno pan Sebastian nie jest supermenem od zwierzątek, ale jak zauważyłam dobrze swoim podopiecznym życzy, i chciałabym, żeby w innych schroniskach byli tacy pozytywnie nastawieni opiekunowie.
Teraz, my musimy zadbać o tego cudownego psa i wspomagać Jooę ( okropny nik do odmiany), bo przecież nie może przygarnąć wszystkich psów, które kocha , bo trzeba by mówić do niej Violetto!