Jump to content
Dogomania

erka

Members
  • Posts

    16858
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by erka

  1. [quote name='zuzlikowa']Kochana, [B]zuzlikowa prosi jedynie o podrzucanie bazarków..[/B].innego wsparcia nie oczekuje...a jeśli ktoś dla siebie coś jeszcze znajdzie lub komuś bazarek poleci, to już bardzo będę się cieszyć... [B]Jeśli możecie pomóc beniowi, który jeszcze w schronie siedzi.[/B]..to będę bardzo zadowolona,bo ja na teraz tylko tyle mogę ile nazbieram na dogo...a to może na więcej nie wystarczyć...muszę Borutkę/Lucusia podleczyc,a to potrwa i kupę forsy pochłonie...i Milunię do domciu wyprawić...na więcej nie mogę się teraz decydować:shake: , bo ani miejsca,ani pieniędzy,a ten chłopaczek mi na sercu leży strasznie!!![/QUOTE] Wiem, wiem, ale dobrze by było wesprzeć benie jakimś grosikiem. Co do tego biedaka w schronie, to tez o nim myśle,ale u nas taki kocioł ostatnio , ja juz nie mam na nic siły. Praktycznie codziennie zgłoszenia o wyrzucanych psach, nie dajemy rady.
  2. :multi:Emilia2280, bardzo dziekujemy:modla:. Koszt bedziemy znały jutro, jak odbierzemy Pako od dr Parczyka. Piesio podobno czuje się nieźle, mam tylko nadzieję,że te upały nie przeszkodzą w dobrym gojeniu sie rany.
  3. Sytuacja z Pako podnosi mi cały czas adrenalinę, nie mam czasu juz na inne psy. Bardzo prosze ogłoście jeszcze Mikę, jamnisiowatą sunie od p.Haas, bo tam jest jakaś nieciekawa sytuacja.
  4. Chociaz tu dobre wieści, bardzo się cieszę,że tak sie udało wszystkim maluchom.:)
  5. Tak ewelinko_m, jutro już będę wysyłała Jaadze kasę za dt Albinki.
  6. Bardzo dziękujemy halbina za zainteresowanie i pomoc:modla:. Niestety jest to bardzio przykre, ale Gisic87 postawiła nas w bardzo nieciekawej sytuacji . Ponieważ oferowała pomoc w dt na kilka dni, ja juz nie szukałam innych rozwiązań, a tu Jaaga dzwoni późnym popołudniem,że psa już trzeba odebrać, a Gisic sie nie odezwała, nie odbiera również telefonu . I znowu gorączkowe poszukiwania pomocy, a przecież można było nas uprzedzic i powiedzieć,ze cos sie zmieniło i pomóc nie mogę. To jest poważna sprawa, pies po cięzkiej operacji, tak sie po prostu nie robi. Całe szczęście,że wet zgodził sie go do jutra przetrzymac, bo nie wiem co by było.
  7. Nasza radość chyba była przedwczesna ,Gisic87 sie nie odezwała. Z trudem zdobyłysmy jej nr tel, ale nie odbiera.
  8. W tym nieszcześciu , jakie spotkało Pako, miał chłopak jednak dużo szczęścia . Bo gdyby nie to ,że Jaaga oferowała mu pomoc, to nie wyciagałybyśmy z tego schronu, umarł by tam w cierpieniach, bo oni twierdzili że nie wiedzieli,że on jest z wypadku. Ale gdyby nawet wiedzieli,to przeceiz i tak nie udzieliliby mu żadnej pomocy, najwyżej w szybszym przejściu za TM.
  9. Jaaga , co Ty robisz na nogach o tak strasznej godzinie???:crazyeye: Co do podziekowań, to zupełnie z tego wszystkiego zapomniałam o twoim TZ, który w taki upał poświęcił się,żeby przyjechać po zwierzaki, prosze przekaż mu serdeczne podziekowania:loveu::loveu::loveu:. I jeszcze bardzo dziekuję Państwu Pilipczukom, którzy przysłali worek karmy dla psiaków:loveu::loveu::loveu:. Tym razem jest do Josera, której jeszcze nie znamy. Myślę,że niezła, bo nawet trochę zdjadł jej Gucio, a jemu tylko smakuje Royal sensible mojego yorka :cool3:.
  10. Marra, Szarka odpadła nie ze wzgledu na brak sterylki, bo jest juz po , tylko przede wszystkim dlatego,że jej opiekunka nie odda jej do budy. Jedna szczeniorka , która pojechała do Jaagi , przyjechała z powrotem do Kielc, bo tu znalazła dom. Dwa nastepne szczeniaczki maja tez szansę na dom, zostanie jeden chłopczyk.
  11. Pixelek cały czas szuka domu!
  12. Halbina dzięki:). A czy w tym hotelu zajęli by sie psem po operacji? Nie wiem, chyba pójdziemy z torbami, ale jak nic innego nie wymyslimy...
  13. Jak małpiszonek już wystartował do samochodu, to znaczy, że sie dobrze czuje:). Niesamowite, biorąc pod uwage,ze juz była jedną łapką po tamtej stronie. Ale rzeczywiście nie ma się z czego cieszyć, bo nawyk paskudny i trzeba zasiegnąć porady, co z tym zrobic.
  14. A tu jeszcze inne kieleckie psiaki potrzebuja pomocy finansowej, zuzlikowa prosi o wsparcie, jak to wszystko ogarnąć:(:(:(:(
  15. Oczywiście bardzo prosimy o pomoc w sfinansowaniu operacji Pako, to bedzie ok 400-500zł, zupełnie nie byłysmy przygotowane na ten wydatek. Dzisiaj w kieleckiej lecznicy zapłaciłam 80 zł za podanie surowicy i przetrzymanie 2 dni w szpitaliku. Ogromne podziekowania jak zwykle dla Jaagi:iloveyou::iloveyou: za wszystko! Jeszcze dzisiaj zgodziła sie zabrac kocią rodzinke podrzuconą do hurtowni. Kotki nie miały tam żadnych szans, bo plątały się miedzy samochodami i ich dni były policzone. Mam ogromne wyrzuty sumienia, ze jeszcze obarczyłysmy ja tak wielkim kłopotem z Pako:oops:, ale nikt zupełnie nie spodziewał sie takiego obrotu sprawy.
  16. Jaaga, gdyby było więcej chetnych, niż szczeniorków, to pamietajmy o Junie u slaya. To chyba jedyne dobre wiadomości z ostatnich dni, że te szczeniorki tak szybko znajduja domki.
  17. Zuzka2, może zostać , chociaz nie sądzę,żeby przyniosło natychmiastowy efekt, a psa odebrać z lecznicy musimy juz jutro. Usuń tylko to zdanie: "Ze względu na okres kwarantanny....
  18. Zuzka2 , juz pisałam na wątku ogólnym,że na razie szukamy dt . Bardzo też prosimy o pomoc finansową na tą operację Pako, to jest zupełnie nieprzewidziany wydatek, nie byłysmy na to przygotowane, Pako miał ledwo na transport. A ta operacja będzie koszttowała ok. 400-500 zł, dokładnie będzie wiadomo jutro. W kieleckiej lecznicy zapłaciłam dzisiaj 80 zł/za podanie surowicy i przetrzymanie w szpitalu/.
  19. Ale Zuzka2 dla kogo Allegro, dla Pako? My szukamy na razie dla niego dt, przecież nie można wydac do ds psa w taki stanie. Trzeba pisać do dogomaniaków ze Śląska o pomoc w przetrzymaniu Pako chciaż kilka dni.
  20. Podnoszę bo sytuacja tragiczna, jutro nie ma gdzie odebrać Pako po operacji ratującej życie! Potrzebny dt dosłownie na kilka dni!
  21. Kopiuję, to co napisałam na wątku Pako, bo po akcjach z ostanich dni mam wszystkiego dość. Po prostu nie mam słów na określenie tego co sie stało[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/anger.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/diablotin.gif[/IMG]. Kompletna niekompetencja, brak wiedzy , umiejętności, zupelnie wiem, czym mozna wytłumaczyć , to co zrobił wet w lecznicy, która swego czasu była uznawna za jedną z lepszych w Kielcach[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_mad.gif[/IMG]. Pako był bliski śmierci, o krok od sepsy, porozrywane wszystkie mięśnie, w strzępach, w miejscu uderzenia przez samochód, jelita przez to wypadły, dobrze,że otrzewna cudem wytrzymała, bo juz by było po nim. Jakis płyn pojawił się w jamie ciała, różne farfocle w nim . To wszystko stwierdził wet w Zabrzu, po otworzeniu Pako, a jak go tylko zobaczył, to powiedział,że od razu na stół. O tym ,że pies kwalifikuje sie do natychmiastowej operacji wiedziała tez Jaaga , jak tylko Pako dzisiaj do niej dotarł. [B]Ale jakims cudem nie stwierdzili tego lekarze w kieleckiej lecznicy, gdzie Pako był diagnozowany po przywiezieniu ze schronu i gdzie dwie doby przebywał w szpitaliku[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/anger.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/anger.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_mad.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_mad.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/diablotin.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/diablotin.gif[/IMG]!!![/B] Tam wet po badaniu powiedział, że poza otarciami naskórka w kiku miejscach jest ok.[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/cool3.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/diablotin.gif[/IMG]. Jak ten psiak musiał strasznie cierpieć[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_frown.gif[/IMG]. Jeden dzień po potrąceniu przeleżał na tej wiosze, drugi dzień spędził w schronowym zatłoczonym boksie, gdzie był wrzucony, jak każdy zdrowy psiak, bo tam podobno nie wiedzieli nawet,że psiak po wypadku, a potem dwa dni w klatce w "szpitaliku"[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/cool3.gif[/IMG] lecznicowym. Po odebraniu dzisiaj z lecznicy , ja go nie oglądałam tak dokładnie, wydawało mi sie ,że coś nie tak jest z żebrami, ale juz nie było czasu,żeby wracac do lecznicy. Myslę zreszta ,że nawet nie byłoby po co, bo był ten sam niekompetentny wet. Był straszny upal, TZ Jaagi sie spieszył, a już przeciez zawozilismy szczeniorkę do domu, a jeszce mieliśmy jechać łapać kocicę za małymi, która podrzucili do tej hurtowni, gdzie karmię Oskara. I właśnie dzięki tym kotom Pako żyje. Bo Pako miał jechać do dt na wieś 40 km od Katowic, ale ponieważ był tak straszny upał, samochód niestety bez klimy, koty strasznie płakały w transporterze,więc TZ Jaagi postanowił napierw zawieźc koty do domu do Katowic, a dopiero później zawieźć Pako na wieś. I tylko dlatego zobaczyła go Jaaga, obejrzałą dokładnie. Gdyby pojechał na wieś , ten starszy pan, u którego miał być z pewnością by tego nie zrobił. Zresztą nie było takiego powodu, przeceiż nie odbieralismy psa z pralni, tylko z lecznicy, gdzie weci stwierdzili,że jest zdrowy i nic mu nie jest[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/anger.gif[/IMG]. [B]Teraz jest ogromny problem .Jaaga nie miała miejsca dla Pako, dlatego miał jechać gdzie indziej. W tej sytuacji przecież nie może jechać na wieś, gdzie nie ma weta. Jedyne miejsce, gdzie Jaaga mogłaby go wcisnąć, to kojec i buda, gdzie jest piach. Nie można przecież dać do takich warunków psa po tak poważnej operacji, z założonym sączkiem .[/B] [B]Bardzo proszę pomóżcie szukać choc na kilka dni dt w lepszych warunkach, jak tylko rana się trochę podgoi, Jaaga go zabierze[/B].
  22. Po prostu nie mam słów na określenie tego co sie stało:angryy::diabloti:. Kompletna niekompetencja, brak wiedzy , umiejętności, zupelnie wiem, czym mozna wytłumaczyć , to co zrobił wet w lecznicy, która swego czasu była uznawna za jedną z lepszych w Kielcach:mad:. Pako był bliski śmierci, o krok od sepsy, porozrywane wszystkie mięśnie, w strzępach, w miejscu uderzenia przez samochód, jelita przez to wypadły, dobrze,że otrzewna cudem wytrzymała, bo juz by było po nim. Jakis płyn pojawił się w jamie ciała, różne farfocle w nim . To wszystko stwierdził wet w Zabrzu, po otworzeniu Pako, a jak go tylko zobaczył, to powiedział,że od razu na stół. O tym ,że pies kwalifikuje sie do natychmiastowej operacji wiedziała tez Jaaga , jak tylko Pako dzisiaj do niej dotarł. [B]Ale jakims cudem nie stwierdzili tego lekarze w kieleckiej lecznicy, gdzie Pako był diagnozowany po przywiezieniu ze schronu i gdzie dwie doby przebywał w szpitaliku:angryy::angryy::mad::mad::diabloti::diabloti:!!![/B] Tam wet po badaniu powiedział, że poza otarciami naskórka w kiku miejscach jest ok.:cool3::diabloti:. Jak ten psiak musiał strasznie cierpieć:-(. Jeden dzień po potrąceniu przeleżał na tej wiosze, drugi dzień spędził w schronowym zatłoczonym boksie, gdzie był wrzucony, jak każdy zdrowy psiak, a potem dwa dni w klatce w "szpitaliku":cool3: lecznicowym. Po odebraniu dzisiaj z lecznicy , ja go nie oglądałam tak dokładnie, wydawało mi sie ,że coś nie tak jest z żebrami, ale juz nie było czasu,żeby wracac do lecznicy. Myslę zreszta ,że nawet nie byłoby po co, bo był ten sam niekompetentny wet. Był straszny upal, TZ Jaagi sie spieszył, a już przeciez zawozilismy szczeniorkę do domu, a jeszce mieliśmy jechać łapać kocicę za małymi, która podrzucili do tej hurtowni, gdzie karmię Oskara. I właśnie dzięki tym kotom Pako żyje. Bo Pako miał jechać do dt na wieś 40 km od Katowic, ale ponieważ był tak straszny upał, samochód niestety bez klimy, koty strasznie płakały w transporterze,więc TZ Jaagi postanowił napierw zawieźc koty do domu do Katowic, a dopiero później zawieźć Pako na wieś. I tylko dlatego zobaczyła go Jaaga, obejrzałą dokładnie. Gdyby pojechał na wieś , ten starszy pan, u którego miał być z pewnością by tego nie zrobił. Zresztą nie było takiego powodu, przeceiż nie odbieralismy psa z pralni, tylko z lecznicy, gdzie weci stwierdzili,że jest zdrowy i nic mu nie jest:angryy:. [B]Teraz jest ogromny problem .Jaaga nie miała miejsca dla Pako, dlatego miał jechać gdzie indziej. W tej sytuacji przecież nie może jechać na wieś, gdzie nie ma weta. Jedyne miejsce, gdzie Jaaga mogłaby go wcisnąć, to kojec i buda, gdzie jest piach. Nie można przecież dać do takich warunków psa po tak poważnej operacji, z założonym sączkiem .[/B] [B]Bardzo proszę pomóżcie szukać choc na kilka dni dt w lepszych warunkach, jak tylko rana się trochę podgoi, Jaaga go zabierze[/B]. .
  23. Sunia miała wczesniej podawany w tabletce, ale zero reakcji, zresztą na żel równiez.
  24. Nie pisałabym o jej agresji w stos. do innych psów, nie kazdy chetny na adopcję ma juz psa, a taka inf. odstrasza. To mozna już powiedziec w rozmowie telefonicznej. To samo o tym podgryzaniu rak i nóg, to tez bym powiedziała później, bo tak , to nikt o nia nie zadzwoni. A co tam słychac u Kiary?
  25. Jest lepiej, wet wyjął ten sączek i opatrunek z oka, bo zrobił sie tam stan zapalny, nałożył tylko maść . Kala od razu lepiej sie poczuła.
×
×
  • Create New...