-
Posts
63826 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Asiaczek
-
Mnie ubawiły szczególnie te sarnie i lisie bobki:evil_lol:... pzdr.
-
A co się dzieje z Luną? Jakos o niej juz daaaawno nic nie było pisane... Że nie wspomne o kici:) pzdr.
-
Asiaczki przydreptały do Bejki:) Hahaha, wiedziała, gdzie posadzić dupkę:) [url]http://i56.tinypic.com/qxthg8.jpg[/url] Dla Sabuni ["] Pzdr.
-
Coś z FB... [B]Z rozrzewnieniem wspominam stare czasy - ehhh Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom śni się zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny. Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominany z nostalgią lata 80. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy). Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo. Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów. Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki. Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem. Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo - jak zwykle. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na Milicję, żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a Milicja zajmowała się sprawami dorosłych. Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt, z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka. Pies łaził z nami - bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na "sznurku od presy" i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce. Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, Każdy dzieciak to wiedział. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka. Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi. Nikt nie umarł. Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością. Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie i koledzy ze starszej klasy. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziękujemy rodzicom za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas „dobrze wychować”. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu. A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają![/B]
-
[quote name='unikatowydiament']głski zasyłamy:)[/QUOTE] Witamy:) [quote name='Glaria']Witajcie ! Masz przepiękne Basenji :loveu: Pozdrawiamy ! Magda i Bejka[/QUOTE] Witajcie po raz pierwszy u Nas:) pzdr.
-
Charty na tymczasie u Eden - Lenka i Lucky znalazły dom.
Asiaczek replied to aisai's topic in Już w nowym domu
[quote name='Eden']Podjęłam męską decyzję....Lenka zostaje u Nas :-) to będzie pierwszy chart chrobacki w Katowicach :-)[/QUOTE] No, proszę, jaka świetna decyzja:) Gratuluję i Wam i Lence:) pzdr. -
A mnie się to najbardziej podoba:) [url]https://lh3.googleusercontent.com/-gLwnxC8YP98/Tzf2ekvpZzI/AAAAAAAAAUQ/_VZcjucaRiM/s640/DSC_8105.JPG[/url] Pzdr.
- 5052 replies
-
- dalmatyńczyk
- dalmatynka diana
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[quote name='deangell']Witajcie , spróbowałam bez instrukcji babci "coś" zrobić sama ;) [B]ale nie umiem dodac zdjęcia[/B] uuuuu[/QUOTE] Wyslij mi na maila ([email protected]) i wskaż, gdzie mam je wstawić, tzn. do jakiej Galerii:) pzdr.
-
Upierdliwie witamy się i dzisiaj:) pzdr.
-
[quote name='Frytela']Tatuś to rodowity Fin :) Pies o pięknym, swobodnym, lekkim ruchu. Bardzo dobrze zbudowany, o przemiłym typowo pembroczym charakterze. Na swoim koncie ma: Młodzieżowe Zw Świata Zwycięzca Nordycki Zwycięzca Szwecji Zwycięzca Finlandii Młodzieżowy Zwycięzca Łotwy MULTI BIS, BIG, BIS Puppy itp itd... Rodowód z fotkami: [url]http://www.pedigreedatabase.com/pembroke_welsh_corgi/dog.html?id=1315947[/url][/QUOTE] Dzięki za info. No to tatus super-hiper:) Zaciskam kciuki za chilli:) pzdr.
-
Co tam w ręku dobrego było?:) [url]https://lh5.googleusercontent.com/-bqraNNNJPEA/TzE_ey-UOXI/AAAAAAAACaw/A3hRWjJeUew/s640/1.jpg[/url] pzdr.
-
Moje psy generalnie chodza po chodnikach, ale i tak wracaja brudne po brzuchy ze spacerów. A jak jeszcze na błocku trawiastym zachce im się ganiać - makabra... Pzdr.
-
A jak dzisiaj wygląda dom po powrocie? Jak Aza? pzdr.
-
Ja myslę, że policja powinna jednak jakoś zareagować na syt. opisana przez Pipi. Trzeba po prostu złozyc najnormalniejsze w świecie doniesie o popełnieniu przestępstwa (uspienie psów, znęcanie ise, krycie co cieczkę, brak jedzenia i picia.... na pewno coś się da przypasować). I w takiej sytuacji policja ma obowiązek reagować. Można powolać sie na ustawę o ochronie zwierząt. O sposobie reakcji powinna powiadomic osobe składającą zawiadomienie. tyle moge podpowiedzieć. Dlatego wizyta dzielnicowego byłaby jak najbardziej wskazana. Pzdr.
-
A ja lubię tak od czasu do czasu miec cos nowego wo domu, lubię uczyc chodzenia, stania, sikania na dworzu... mam z tego wielka frajdę:) Pzdr.
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Asiaczek replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Obyś tylko takie problemy miała:) Pzdr. -
[quote name='*anusia&ajlu*']ta foteczka mi się podoba :) zadowolone i dumne Asiaczki... [URL]http://i1262.photobucket.com/albums/ii614/JoannaGS/ZmianarozmiaruIMG_3556.jpg[/URL][/QUOTE] Oj, i jak jeszcze zadowolone:) [quote name='deer_1987']Romka jak wypiekniala :loveu:[/QUOTE] Po prostu dorosła. No i przełamała się, bo miała okres buntu i nie chciała współpracowac:) Pzdr.
-
QDŁACZEK do 3xsztuka... ZNÓW RAZEM Z LUZIĄ!!!
Asiaczek replied to clockwork's topic in Już w nowym domu
A nie masz nikogo, kto by przyjechal i porobił? pzdr. -
Oj, nawet tak nie mysl!!! Ma byc dobrze i.... bedzie dobrze:) pzdr.
-
[quote name='kaskaSz'][url]http://i1262.photobucket.com/albums/ii614/JoannaGS/ZmianarozmiaruIMG_3320.jpg[/url] zrobiłam swoje, a teraz daj nagrodę :)[/QUOTE] Dokładnie tak bylo:) A w kieszonce były pyszne kabanoski:) pzdr.
-
Czasami bywają. Mnie sie wydaje, że czarno-białych jest chyba najmniej w PL... Pręgowanych juz się nawet sporo porodziło, a tych jakos tak małowato. Pzdr.
-
I bardzo dobrze:) Pzdr.
-
Eris z Reptowskiego Lasu - i JUGO, czyli Anteris
Asiaczek replied to FredziaFredzia's topic in Galeria
A próbowałas podklejać...? pzdr.- 2363 replies
-
- buldog francuski
- eris
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
I jeszcze kilka fotek "złapanych" na ringu... [IMG]http://i1262.photobucket.com/albums/ii614/JoannaGS/ZmianarozmiaruIMG_3296.jpg[/IMG] [IMG]http://i1262.photobucket.com/albums/ii614/JoannaGS/ZmianarozmiaruIMG_3295.jpg[/IMG] [IMG]http://i1262.photobucket.com/albums/ii614/JoannaGS/ZmianarozmiaruIMG_3305.jpg[/IMG] Wierze, że z tych fotek dałoby się skleic jedna porzadną:evil_lol:. pzdr.