Melduję, że po wczorajszym Międzynarodowym Dniu Zwierząt strat nie ma.
Opilstwa nie było (bo nikt nie chciał pić w czwartek... mając w perspektywie piątek:evil_lol:)
Baski nie odpuściły ze spacerami, z pobudką o godz. 5 rano - tym bardziej:diabloti:
Pan Sławek - fachowiec - zrobił wszystko, co było do zrobienia, czyli:
- wymienił wąż w prysznicu...
- udrożnił lodówkę, a więc teraz mogę z większą świadomością oczekiwać, że jednak lodówka jeszcze trochę u mnie pobędzie...
- suszarka na balkonie - zamontowana. Już nawet wieczorkiem pranie tam powiesiłam, ale schnąć nie chce. Wieczorne i nocne deszcze nie pozwoliły:cool1:
- obrazeczki w liczbie dwóch - powieszone w dużym pokoju. Kto przyjedzie - ten zobaczy.:lol:
- kontakt w kuchni już ma połączenie tzw. mostek (cokolwiek by to miało znaczyc:diabloti:). to znaczy, okazało się, że ZAWSZE mial, ale inny fachowiec, wynajęty z PGM stwierdził, że nie ma. To chyba jakies inne szkoly kończyli - pan Sławek i fachowiec. Zobaczymy przy najbliższej kontroli...
I to wsio.
Pzdr.