an3czka
Members-
Posts
5581 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by an3czka
-
Po pierwsze przeprosiłam na PW, że nie spytałam, a jedynie poinformowałam Panią, że "pozwoliłam sobie wkleić do tematu" wypowiedź. Po drugie usunęłam z mojego postu cytat i o to samo poprosiłam Marmaszę.
-
:cool3: Panowie sobie ziewali...
-
[IMG]http://i17.photobucket.com/albums/b91/an3czka/W%20domu/Obraz016.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i17.photobucket.com/albums/b91/an3czka/W%20domu/Obraz025.jpg[/IMG] [IMG]http://i17.photobucket.com/albums/b91/an3czka/W%20domu/Obraz013.jpg[/IMG] [IMG]http://i17.photobucket.com/albums/b91/an3czka/W%20domu/Obraz053.jpg[/IMG]
-
Sesja łóżkowa z...Panem... [IMG]http://i17.photobucket.com/albums/b91/an3czka/W%20domu/Obraz018.jpg[/IMG] [IMG]http://i17.photobucket.com/albums/b91/an3czka/W%20domu/Obraz004.jpg[/IMG] [IMG]http://i17.photobucket.com/albums/b91/an3czka/W%20domu/Obraz007.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i17.photobucket.com/albums/b91/an3czka/W%20domu/Obraz033.jpg[/IMG]
-
(mam nadzieję, że ich jeszcze nie wklejałam...) [IMG]http://i17.photobucket.com/albums/b91/an3czka/W%20domu/superdog.jpg[/IMG]
-
No niestety fotki muszą poczekać. Przy takiej temperaturze ani rusz:roll: . Wczoraj rano chciałam zrobić, ale jak wyciągnęłam rękę z rękawiczki moje palce prawie odpadły i dałam sobie spokój. Jutro ma być podobno cieplej. Zobaczymy... Może do tego czasu znajdę jakieś stare, które jeszcze nie były publikowane:loveu:
-
[quote name='SuperGosia']Jeszcze jedna kwestia - nie w kazdej sytuacji zapanujemy nawet nad super wyszkolonym psem. Sa sytuacje nie do przewidzenia :shake: Nigdy nie mamy 100% pewnosci jak sie zachowa nasz pies. Tym bardziej nie mozemy reczyc za zachowanie - dotad przyjaznie nastawionego - psa sasiada.[/quote] Przypomniała mi się historia, którą opowiedziała mi kiedyś pewna strasza pani. Ma ona kundelka, który zawsze jest na smyczy. Jazgotliwa cholera strasznie, ale ok. Niedaleko tej pani mieszkał (lub jeszcze mieszka) młody facet z rottim. Zawsze gdy się mijali, mały ujadał w kierunku rottiego. Rotti był tak wyszkolony, że ignorował małego, z czego jego pan był dumny jak paw. Dodam, że rotti nigdy nie chodził na smyczy!! I tak się psy mijały miesiącami. Mały 'atakował' a rotti ignorował. Pani kundelka miała wrażenie, że facet od rottiego prowokuje spotkania, by móc się chwalić swoim posłusznym psem... Pewnego dnia pani z kundelkiem szła sobie tradycyjnie. Gdzieś tam daleko zobaczyla rottiego z panem. Mały zaczął swój stały repertuar i niby miało być tak jak zawsze, ale rotti nie wytrzymał i puścił się pędem w kierunku kundelka. Nie pomogły przywoływania, w końcu krzyki pana... Dobrze, że rotti miał kaganiec. Skończyło się na tym, że mały był poturbowany, śmiertelnie wystraszony i przestał szczekać na rottiego.
-
[quote name='Berek'] Coraz więcej spotykam osób ktore, nie radząc sobie zupelnie z własnym zwierzakiem, wymagają wszelkich zabezpieczeń od reszty świata - i uważają że skoro ich pies a kagańcu i na smyczy, to już wszystko jest O.K. :roll: - i najlepiej żeby cały zwierzęcy świat zakagańcować i zasmyczować, a wtedy będzie juz dobrze. ;) Nie tędy droga... Oczywiście nie mówię o nikim z obecnych.[/quote] Agresywny pies "zabezpieczony" to jedno, ale jeśli jest sytuacja taka, że biegnie do nas "coś" (dobrze jak chce sie tylko 'przywitać') i ja się drę do właściciela, żeby psa odwołał, a tu się okazuje, że szanowny pan takiej mocy w sobie nie ma, to co? Nie tylko właściciele agresorów nie chcą być "napadani" przez inne spy. Zdaża się przecież, że ktoś akurat moze ćwiczyć posłuszeństwo prawda? Nie należę do osób, które cieszą się, że ich pies jest agresywny i zawsze mi się głupio robi nawet, gdy mój pokazuje zęby w obronie (mamy taką jedną sznaucerkę miniaturową...).
-
[quote name='szaraduszka']Nie jestem wegetarianką i psom też tego nie zalecam (choć oczywiście dodatki roślinne mój zwierzyniec uwielbia). Krówka, którą widujecie u mnie na zdjęciach będzie mamusią... ale ma być ona początkiem stada mięsnego. I prosiaczki też znam z bliska :roll: i tak moje obiekcje wielu może uważać za głupie. Wiele osób gdyby było przy uboju pewnie przeszłoby na wegetarianizm. Konie mają w moim życiu miejsce szczególne (jak i psy, jak i koty). Ale zdziwiłam się tą kością tym bardziej, że w polskiej kulturze i tradycji jedzenia koniny nie ma. A większość koni rzeźnych z naszego kraju jedzie do Włoch. A co do ścian we krwi... mnie się to zdarzyło gdy kot skaleczył się w końcówkę ogona :lol: spowodowało to dwukrotny "potop", raz na świeżo, drugi gdy rana się otworzyła (jak Basco).[/quote] Sklep, w którym koninę kupuję zajmuje się sprzedaża tylko tego rodzaju mięsa i powiem, że czasami są tam ogromne kolejki... Ja nie jem mięsa wcale, od dawna... Mąż też, choć ostatnio przyznał, że dziczyznę będzie "skubał", bo już jest obiektem zartów (myśliwy a nie je mięsa). Ogon, uszy i poduszeczki są strasznie ukrwione. Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Potok krwi... Mam zdjecie z polowania settera, który skaleczył sobie poduszkę w przedniej łapce. Nazywam ją piętką (to ta znajdująca się najwyżej). Powiem wam, że widok jak z horroru... Z jednej strony to bardzo ukrwione miejsca, z drugiej jakby bólu nie sprawiało ranienie ich. Ww. setter wcale nie myślał wracać do auta. Chciał dalej rewirować:roll:
-
HAHAHA! Dzięki dziewczyny! Kolejny filmik w toku, choć będzie on już w innym nieco klimacie... Myślę, że Sonia wpadłaby również Basco w oko:cool3: . On lubi takie czarnookie (i czarnonose) lalunie...:cool3: :loveu:
-
Przepraszam, ale usuwam cytat.
-
Teraz coś optymistycznego. Basco ma się dobrze. Niestety wczoraj kilka razy trzepał uszami i rana się otworzyła (mam trochę ścianę schlapaną).:roll: Dzisiejsze poranne trzepanie było już bezkrwawe.:loveu:
-
Szaraduszka wybacz, ale ogon koński jest dla mnie tym samym co ogon cielęcy, wołowy, czy wieprzowy. Jest elementem diety mojego psa, który jest mięsożercą i inaczej się nie da. Nie obcuję z końmi i być może dlatego nie mam do nich specjalnego podejścia. Jeśli fakt, iż mój pies się tym żywi uraża Cię, to faktycznie trudno będzie Ci bez negatywnych emocji oglądać galerię Basco. HankaRupczewska rozumiem, że Ciebie to również oburzyło... Przykro mi bardzo z tego powodu:-( Choć sama mięsa nie jem od dawna, mojemu psu chcę zapewnić jak największą różnorodnośc, gdyż tego właśnie wymaga jego dieta BARF (wieprzowina i kurczak go uczula). Szaraduszka o ile dobrze pamiętam na zdjęciach w Twojej galerii był cielaczek i inne zwierzęta. Rozumiem, że masz do nich podobne podejście jak do koni? Nawet nie zapytam czy Wy i Wasze psy jesteście jaroszami, bo to się rozumie samo przez się! Jeszcze raz bardzo mi przykro, że kogoś uraziłam.:-(
-
[quote name='Behemot']Biedny, biedny Księciunio :-( Uszy są bardzo ukrwione, więc wyobrażam sobie te hektolitry krwi :-( Ale pewnie Wy więcej się strachu najedliście niż on... Okropność... ja bym chyba zemdlała :cool1: Szczęście, że to tylko skaleczenie! :calus:[/quote] Ręce mi się tak trzęsły... Mówię Ci...
-
[quote name='HankaRupczewska'][B][I][FONT=Comic Sans MS][SIZE=3]DLACZEGO HAHAHA ??? :shake: Koński ???[/SIZE][/FONT][/I][/B] :-( :-( :-([/quote] hahaha oznaczało porównanie go do ucha Basco. Nie widzę w tym nic złego. Gdyby jadł akurat ogon cielęcy czy wołowy, również byłoby "hahaha":roll:
-
[quote name='Vidge']Ogólnie one są,ale albo już nie ma,albo w ten dzień nie ma dostaw itp[/QUOTE] No to nie wiem:roll: [quote name='Vidge']"Niesmiertelny reaktywacja":lol:[/QUOTE] No:cool3:
-
[quote name='Nugatowa']An3eczka czy Basco to naprawdę jest takim agresorem jakoś nie mogew to uwierzyc zawsze taki grzeczny na błoniach :question: :bigok:[/quote] No... Taki właśnie jest.
-
Vidge może źle szukasz:evil_lol:
-
[quote name='Nugatowa']Biedactwo:placz: :placz: To jest coś koszmarnego widziec zakrawionego psa a nie wiedziec gdzie jest przyczyna:placz: Co do uszka to i tak z tym białym kikutkiem wyglada przystojnie:loveu:[/quote] Białego kikutka już nie ma. Spadł jakoś, ale po ranie nie ma prawie śladu:loveu:
-
Moment moment!! Behamot wyjaśniła całą sprawę, że Sońka Jej wybiegła. Chyba dostała wystarczającą nauczkę nie?? Mi nie byłoby do śmiechu gdyby mój zaatakował szczeniaka, niezależnie czyja wina!
-
Okolice Borku Fał. Blisko szpitala przy Kobierzyńskiej:evil_lol:
-
Dobrze, że to nic poważnego, bo Twój dowcip mógłby wydać mi się nie na miejscu:mad: :razz: :lol: