Jump to content
Dogomania

kinia_w

Members
  • Posts

    337
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kinia_w

  1. Mój piesu też bardzo długo nie dawał głosu, widocznie nie miał potrzeby. Któregoś wieczoru patrzył sobie za okno, a tam przeleciała reklamówka i psiaka przestraszyła, więc ją obszczekał i skończyły się dobre czasy :evilbat: :evilbat: :evilbat: Od tej pory uznaje, że co nie pasuje, to należy obszczekać, zwłaszcza, jeśli jest ciemno i to coś mogłoby być groźne (np. przejeżdżający samochód, groźny śmietnik, atakujące drzewo :) ). A cichy był bardzo długo, też się martwiłam, że coś z nim nie tak, od kilku miesięcy nadrabia zaległości i wyrabia normy na następne lata ;)
  2. Powiem Wam, że bardzo długo wahałam się przed przejściem na gotowane, właśnie ze względu na zęby. A tutaj niespodzianka - podczas operacji piesu miał zęby dokładnie zbadane (jakieś 2 miesiące od przejścia na gotowane) i pani wet stwierdziła, że piesu ma zęby w doskonałym stanie :D A co do ilości: opinia jest taka, że mięsa powinno być jakieś 2% masy psa - znaczy tak mi powiedział wet ;) Szkoda tylko, że jakbym tyle dawała psu, to by chyba zaczął jeść ziemię z doniczek :D Już pomijam to, że od czasu przejścia na żarełko domowe stał się żarłokiem (z okropnego niejadka), po prostu widać, że piesu jest głodny :) Wg. tego przeliczenia powinien dostawać jakieś 5 deko mięsa dziennie. Pytanie - surowego, czy już po ugotowaniu (jakoś zawsze robi się dużo mniej). Ale nawet jakby to było 5 deko gotowanego dziennie, to i tak by było za mało. Dostaje więc więcej i mu nie wyliczam :) Ale nie tyje, ma sie dobrze, energia go rozpiera :)
  3. Moje skromne zdanie jest takie - wodę tak, czy tak dostaje (mleko to nie tylko białko ;) ), pozostaje jej forma. Na pewno nie ma się co bać, że psiak się odwodni, bo dostaje pewnie wystarczającą ilość mleka. Jeśli je domowe jedzonko, to tam też jest woda (Muszkietero w chłodniejsze dni nie pije wody prawie w ogóle, widocznie to, co dostaje w posiłkach mu wystarcza). Czyli pozostaje tylko przyzwyczaić psinkę do picia wody, zamiast mleka. Możnaby je stopniowo rozwadniać, najpierw bardzo mało, potem coraz więcej wody dolewać do mleka, aż w końcu zostanie sama woda :) Oczywiście stopniowo, tak żeby psinka nie zauważyła od razu, że chcesz jej wywynąć taki numer ;) i zamiast ukochanego mleczka dawać wodę. Oczywiście to wszystko przy założeniu, że psina mleko trawi i nie ma w związku z tym żadnych dolegliwości. Powodzenia w życiu ze Znajdką :)
  4. [quote name='Flaire']ale jak czytałam, to miałam przed oczami obraz hmmm dogomaniczki z wbitym kleszczem, nerwowo szukającej pensety. :wink:[/quote] No ja bym tak właśnie zrobiła :evilbat: Nawet jak po mnie jakiś robal łazi, to go ręką nie strącę, biorę jakąś kartkę, albo skaczę, żeby sam spadł (a potem na kartkę i do WC). Im mniej kontaktu, tym lepiej :)
  5. Jaki śmieszny golasek :D:D:D A tak serio: na lato jak znalazł :)
  6. To spanie razem jest przesłodkie :) I super, że psinka już zdrowa :sweetCyb: :sweetCyb:
  7. kinia_w

    Brzydki nawyk

    [quote name='grygy'] Zeby szczeniak nauczył się wskakiwac na łózko to musi kilka m-cy minąć, a skor umiał wskakiwac to i zeskakwiać tym bardzij musiał umieć :wink: Niektóre rzeczy są logiczne[/quote] Jeśli umie wskoczyć, to jeszcze o niczym nie świadczy :) Muszysko bardzo szybko nauczył się wchodzić na schody, ale schodzić - nie. To samo z łóżkiem - wejść łatwo, z zejściem problemy. Ale w końcu szkrab się nauczy :)
  8. Owczarek wschodnio/zachodnio/południowo/północno(w zależności od miejsca zamieszkania ;) )polski. albo Kudłacz whitowy ;) ;) Piękności :)
  9. W doga super-hiper-ekstra miniaturkę :>
  10. [quote name='NNikka']Kupujesz yorka 1 kg i karmisz na doga i wyrasta 80 kg zywego psa! :wink: :lol: :lol: :lol:[/quote] Co za przerób ;) ABSy mogą się schować przy takim przyroście masy :D:D:D
  11. Mój piesu ostatnio po operacji, jak już się wybudził i rzucił na jedzenie, to też się długo nie załatwiał. Ale w końcu przed operację psiska są przegłodzone, to potem to trochę zajmie, zanim przez całego psa przejdzie :) Nadal trzymamy kciuki za Sabinę :)
  12. Wczoraj widziałam [b]zjawisko[/b]. Piesek z wyglądu dokładnie jak York, tylko w powiększeniu, gdzieś tak 4 razy. Pogadałam chwilę z właścicielką, piesek waży 10 kg! A właścicielka patrząc na Muszkiego: a dlaczego go pani nie karmi? Pani od zawsze chciała taką miniaturkę? Bo ja nie i inaczej karmiłam i widzi pani, jak ślicznie wyrósł. Lekko mnie zszokowało i zastanawiam się, jakie to rasy zostały zmieszane, że wyszedł piękny giga-york (bo chyba nie da się aż tak powiększyć rasy? a może się da, nie znam się).
  13. Super, że masz taką opiekę, to teraz nic, tylko się uspokoić i pamiętać, że wszystko będzie w najlepszym porządku :) Trzymamy kciuki :)
  14. To trzymamy :) Mam wolne, bo mój psiak właśnie miał ściągane szwy i już tym mogę się przestać martwić :)
  15. [quote name='adda']My Ciebie doceniamy :P [/quote] Super :D:D:D (jestem już nawet recydywistką 8) )
  16. No w końcu dołączam do zacnego grona zbieraczy kupsk :) Tylko jakoś nikt nie drwił, nikt nie robił zdziwionych min i w ogóle zostało to przez ogół społeczeństwa niedocenione. Jestem niedowartościowana tym faktem :] A piesu uznał, że szufelka to fajna zabawka jest i chciał mi ją zabrać (razem z zawartością :lol: ), ale dzielnie jej nie oddałam. Jestem z siebie dumna :)
  17. Chciałam zgłosić oficjalną skargę :evil: Najpierw nie umiałam nigdzie znaleźć takiej małej szufelki, w końcu w sklepie dorwałam, potem akurat się złożyło, że cały dzień byłam na uczelni i nie wyprowadzałam psa, a dzisiaj co? Albo się nie załatwia, albo nagle mu odbija i włazi w krzaczory, a ja jak głupia zaiwaniam z szufelką i nic. Grrr, jestem zła ;) Ja też chcę być dumna, no!
  18. [quote name='coztego'] Podział na wielkość psa się upowszechnił, więc musieli wymyślić jakiś inny wyróżnik. Teraz wszyscy producenci wprowadzą karmy dla poszczgólnych ras (ciekawe czym będziemy karmić nasze kundle?! :o ) ;)[/quote] Skoro mieszańce, to mieszanki. Piesu ma 10% z ON - 10% karmy dla ONków, 5% boksera - itd... :)
  19. kinia_w

    Kastracja

    Już po :) Dzisiaj minie 3 dzień po operacji. Z psiakiem wszystko ok, choć mnie nieco nastraszył, jak się pokazały wybroczynki koło ranki zaraz pierwszego wieczora (i tak prześwitywało przez srebrny środek, którym jest spryskana rana, że wyglądało na świeżą krew). Teraz się kurujemy i czekamy tydzień na zdjecie szwów. Ale powiem Wam: niby taka prosta operacja, a stres nieziemski. Czy Muszki nie powinien się wybudzić? (jak spał) Czy Muszki nie powinien dalej spać? (jak wstawał) Jak zaczął chodzić: czy to nie za szybko? Jak leży pół dnia i śpi: o Boże, nadal śpi. I tak cały dzień. Po tym wszystkim będę potrzebowała urlopu, bo nic się nie dzieje, a ja panikuję. A naprawdę wszystko jest dobrze. Rany nie ma zamiaru ruszać (albo już się zorientował, że w obecnym kubraczku NIE MA NA TO SZANS ;) ), a jak nawet usiłuje coś wąchać, albo ja na chwilę wychodzę, to ląduje w kołnierzu, noce przesypia, jest tylko bardziej spokojny, bo jednak kaftanik/kołnierz trochę go krępują, ale to może w sumie dobrze, bo tak to by pewnie szalał i jeszcze zerwał jakiś szew (koszmar nocny: zerwany szew :roll: ). Nie widać, żeby go coś bolało :) Jedyne co, to ma traumę do weterynarza, bo ten go co chwilę kłuje :( Wczoraj, jak byliśmy na kontroli i po antybiotyk, to się wyrywał, drapał i kłapał zębami na głupie mierzenie temperatury. Przy zastrzyku było to samo :( Mam nadzieję, że mu przejdzie, bo to fajna lecznica jest. I może się w końcu nauczy, że je się wtedy, kiedy pańcia daje żarełko do miski ;), bo teraz dostaje jedzonko i dosłownie rzuca się na nie, nie marudzi, ani nic, pierwsze śniadanie po 2 dniach głodówki wchłonął w 20 sekund i chciał jeszcze! Non-stop głodny, ale w sumie miał porządną głodówkę, nie dziwię mu się :) Co do samej operacji: poszła bardzo szybciutko i sprawnie: przed 16 zostawiłam go w lecznicy po głupim jasiu, 2 godziny później odbierałam. Pani doktor powiedziała, że jedno jąderko (to, które złaziło i wracało ;) ) było trochę za małe, ale to możnaby w sumie podgonić lekami hormonalnymi i pewnie by nawet zeszło i gdyby tylko o to chodziło, to nie byłoby konieczności (przynajmniej na początku - chyba, że nie dałoby się tego wyleczyć) operować. Tylko, że to niedobrze by wpłynęło na to drugie, powiększone, bo ono naprawdę było większe. Nic takiego z nim nie było, tylko, że coś spowodowało, że bardziej reagowało na hormony i kuracja tego pierwszego, mniejszego, mogłaby spowodować jeszcze większy przerost tego drugiego i to na pewno dobre by nie było. Koniec końców - dobrze, że operacja jest, bo na pewno z tej strony problemów nie będzie, a im szybciej zrobiona po osiągnięciu dojrzałości, tym lepiej, bo piesu nie zdąży nabyć jakichś złych nawyków, a na dodatek jak jest młody psiak, to ryzyko związane z narkozą jest mniejsze i szybciej się wszystko goi. No i tyle :) Piesu znowu drzemie, pożarł śniadanko i zadowolony śpi :)
  20. Muszysko po kastracji zdrowieje i też chciałby przesłać całusy (łapki też potrzyma) w podzięce za dodawanie otuchy podczas jego małej operacji. Łapka!
  21. [quote name='adda']Hi hi, Patka, coztego miałaby podnieść, podać facetowi i powiedzieć, że zgubił? :lol:[/quote] Rzucić, rzucić! :evilbat: :evilbat:
  22. [quote name='Jonquil'] Może ja nauczę sukę, by od razu się tam załatwiała?[/quote] Moja kumpela nauczyła tak kota, ale jakoś nie sądzę, żeby to z psem przeszło ;)
  23. To ja tak skromnie, cichutko i z boku powiem Wam, że jakiś czas temu już sie zastanawiam 'a może' i się w końcu przekonałam. Jutro kupię zbieraczkę, pojadę zatankować auto i zgarnę stos rękawiczek ;) napadnę na pobliski market i zwinę reklamówki ;) i będę polować na kupska Muszkiego. Jak się zaczęłam zastanawiać, to tak: tylko mój pies na osiedlu chodzi w zimę w kubraczku, tylko mój pies teraz pomyka w kołnierzu, co za różnica, jak tylko ja będę sprzątać? Tylko muszę jeszcze się zorientować w rozmieszczeniu śmietników na osiedlu. 8)
  24. Wczoraj mój piesu był kastrowany, koszt to 120 zł, łącznie z antybiotykami, ale on jest mały. Doszło jeszcze 15 zł za kołnierz :)
×
×
  • Create New...