-
Posts
26461 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by brazowa1
-
mam jeszcze jedno pytanie. DT,które maja kilkanascie psów,z reguły nie wpuszczają ludzi,zostawiających psy . Albo odbierają gdzieś na trasie,parę kilometrów przed posesją albo ci,odwazniejsi,pozwalają podjechac pod dom,ale miejsca gdzie konkretnie pies bedzie przebywał, ludzie juz nie widzą. Płacą,ale nie jest im dane DT zobaczyć. Tłumaczone zazwyczaj "bałaganem",na które kazdy psiarz jest przeciez uodporniony,bo żeby miec sterylnie przy psach,trzeba byc urodzonym pedantem. Czsy Kikou wpuszcza ludzi,aby mogli zobaczyc,gdzie pies bedzie miał swoje miejsce i gdzie ma dochodzic do siebie?
-
Hop z 2007 roku. Jedne z pierwszych czesan bez kagańca. Hektor i Kama. Kama odeszła na nowotwór w schronie, Hektor na ostatnie pół roku zycia znalazł wspaniały dom,dzięki Betbet. Ta smama wetka leczy czesto zwierzęta Millarcki (ostatnio sie okazało!). Jak się poznały? Była wezwana do uspienia Ramisia ( w zastępstwie ich stałego weta) ,gdy nadszedł kres jego życia. Ramiś leżał na swoim posłaniu,Millarca otwiera drzwi wetce,to był ich pierwszy kontakt w zyciu,wetka nie wiedziała , ze Ewka ma tez starego spaniela. Babka wchodzi ,wita się z nią od progu stary spaniel z siwa mordą. Wetka wiedziała tylko tyle,ze idzie uspic psa-staruszka. Z przerażeniem w oczach spojrzała wpierw na Domela,potem na Ewke i z jeszcze większym przerażeniem wykrzyknęła : "TO TEN?????" Ogonek siedzi w schronie,od lat wielu. Fajny,twardy pies w typie jagdterriera. W tle parszywa Niuśka. Fiona, niecały rok w schronie,wspaniały dom w Anna222;pół roku temu Fionka miała poważną operację,ale juz wszystko dobrze. Zuławka,trzy lata w schronie,wyadoptowana,póty co ma bardzo dobrze.
-
Nie,to tylko nazwa taka niewinna Nieduzo ma wspólnego (prócz smarków z nosa),z naszym ludzkim katarem. Agmarek,sa zaszczepione na wszelkie wirusówki? Jeżeli nie-to koniecznie.Nawet jeżeli są niewychodzące.
-
MAM!!!!!!!! to była Ira.Irunia,Irka! od "samotnego macierzynstwa" była Emi. Irka znalazła dom,sprawdziła sie jako towarzystwo dla dzieciaka,ale to dobry dom,potem odwiedzałam ich, dzieciaka od Iry wzieli ich znajomi. chwila oddechu,teraz historia najnowsza,rok 2007. Potem wrócimy do staroci sprzed pieciu i sześciu lat. Zobaczcie tez,jak sie zmienia forma robienia zdjęć,ujecia psów. Królika wszyscy znamy. Zasiedlił na wieki łazienkę w domu rodziców Wrednego Słonka. Słonko,przepraszam,ale HAJHAHAHAHA. Ktos Was odwiedza,a tutaj: psy wszędzie w ilosci dużej, idzie zapalic do ogrodu, a tam-gołębnik i kociarnia, w końcu idzie do jedynego (zapewne) intymnego miejsca,gdzie bedzie święty spokój, a tam tupią króliki sztuk dwa. Misiaczek... zaatakował najbliższą sobie osobę,Millarcę. Nie zrobiła nic,co by go mogło sprowokować.., w naszym ludzkim odczuciu,poszła do niego do boksu,zpuszka jedzenia. Poczuł sie zagrożony samym jej wejściem, był tchórzliwym i wielkim psem.Zdązyła zasłonic się ,więc koło oka tylko zanurzył kła,cały uscisk poszedł na rękę.Millarca była sama,zdołała uspokoic psa,który stał nad nia i ja trzymał. Zeby Wam tak nie było zal Millarcki,oto piesek,którego zaadoptowała,po 7 miu latach w schronie. Rudy Koks,legendarny pies-jedyny pies na swiecie,którego bała się wiewióra1. Beldonek. Cudownosci. Znalazł dom,myslę,ze jest OK (skoro jeszcze nie oddali)
-
Ni groma nie pamietam co to-musiało byc krótko.I na pewno wiewióra to lubiła i zapewne było suką. Pies "Akcja",7 lat w schronie,14 lat gdy wyszedł. Dobry dom, pies odszedł za TM zaledwie pół roku temu!!!!!!!!! Mam do tej pory kontakt z właścicielką. Foksiu,swir,wariat. Wiem,ze jeszcze rok temu zył,jak jest teraz-nie mam pojęcia. Stary rodowodowy malamut. Znalazł dom u miłosników zaprzegowców. Przyszedł z wielkim grzybem. Nazwałam go Smagner. Faaajny był,pełen godnosci,trzeba było z nim grzecznie i po dobroci,bo był przeczulony na swoim punkcie. No dobra,po ludzku: kogos tam chapną,ale juz nie pamietam kogo.
-
Koci katar... ta choroba zabija kociaki w schronach,a tak niewinnie sie nazywa.
-
nie,no grzecznośc nakazuje,aby sie umówic. Nawet jak ktos w panice pare godzin wczesniej zaczyna sprzątać po psach ,to jak ma brudno,bedzie widać. A jak dba na bieżąco,do niczego nie przyjdzie sie przyczepić. Najwiecej mówi stan psów, którego i tak nie da sie nadrobić w pare dni,godzin. Lista piesków z Dogo,jakie sa na tymczasie i wg nich porobic fotki,opisy,rzetelnie. Oczywiscie trzeba uwzględnić,ze psy staruszki nie maja tendencji do super kondycji i trudno od nich oczekiwac podskoków.
-
Piekny Hop w typie PONa. Zawrócił z TM :) i MA DOM
brazowa1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
w sumie tak. Wieści-bez zmian tez możemy uznac za dobrą ;) -
Nie masz wyjscia Akuszko,jak rośnie. Da radę,nie z takimi sercami psy sa operowowane. pewnie jeszcze znajde cos z 2004. Na razie 2005. Ola z "Czarną". Jeden z wielkich sukcesów adopcyjnych na Dogo,znalazła dom w swan. Łysek! Mój ulubieniec,gdy przyszedł miał łysą dupkę."pies pijaka". Znalazł cudowny dom. Klapek Całe życie w schronie.Wieczne zapalenie uszu. Łysek i Milka. Milka była oddana w wieku 7miu lat przez włascicieli. Bardzo sie do mnie przywiązała,w schronisku ,jakos rok po przyjsciu-oslepła. Została zabita przez wetkę,pomimo tego,ze jadła,była gruba i biegała na spacery. Po prostu pewnego dnia wetka sie oecknęła,ze suka cierpi na jaskrę i szybko rozwiązała problem. Milka walczyła o zycie,nie chciała sie dac zawlec do ambulatorium. Suka w tamtym momencie nie widziała od dwóch lat.Brak wzroku nie był dla niej juz żadnym problemem.
-
KAMIEŃ SZCZĘŚCIA DLA MIKI.Szukamy bohatera :)Trojmiasto.
brazowa1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
wspaniale!!!!!!! to juz coś dla niej bedzie! -
Dalej rok 2004-2005 Zibi. 8 lat gdy przyszedł,8 lat w schronie,16 gdy wyszedł. Miał operacje na "równe sikanie";poszerzanie cewki moczowej. kochany i dobry pies. Adoptowała go babcia Iza.Rok temu. żyje,ale juz nie widzi,nie słyszy,staruszek. w tym boksie było bardzo duzo psów...wszystkie deszły w schronie. to na pierwszym planie to Śpioch,przyszedł struszkiem,wpadał w stany jakby spiączki.To,co sie cieszy do wiewióry to Kunda,cudowna,malutka sunia,Ola ją uwielbiała,proponowałyśmy ja każdemu,nie udało się. Miała niechlubna ksywe "nieboszczka",poniewaz była z interwencji,pilnowała trupa swojej pani i pracownik,który pojechał musiał ja zdją z nieboszczki,na której leżała. To w głębi,to Prymula. Naście lat w schronie,przyszła do niego ze swoja siostrą Begonią. Nieuchwytna była,na starość dała nam sie obłaskawić. Gdyby to było teraz,Prymula miałaby dom. Podobnie,jak to rude-wściekły Puszek w typie pomeraniana. Raz udała sie adopcja,ale zwrot,bo sikał po mieszkaniu. Był koszmarny do pielęgnacji,tego się nie zapomina. Nie ryczeć,to Sułek w pierwszych dniach w schronie.Kamień.Potem wcale nie było lepiej. Teraz jest super,dzięki Gromitowi. Baksa powinny wszystkie Ciotki pamietać. 3 lata w schronie. Piekna adopcja w Boze Nardzoenie,gdy para doskonale ubranych ludzi zawitała do schroniska i przyszła po tego "ładnego pieska". Millarca,która psa wydawała mało sie nie udławiła,gdy sie dowiedziała,ze o Baksa pytają. Buli. Rok w schronie. ładny bullterier. Adoptowany przez wspaniałych ludzi,myslę,ze teraz są zaangazowani w forum bulki w potrzebie,to swry były :) kOchali go mocno,odszedł pół roku po adopcji,na nowotwór. Pamietam,jaka byłam spieta,gdy o niego pytali. I jak żesmy rozkwitały z wiewiórką,w miare tego,jak opowiadali o swoich poprzednich psach,byli dla Buliego stworzeni.
-
to było miłe i zastanawiam się,czy to ta suczka od "samotne macierzyństwo w schronie",czy inna. Oszczeniała sie w schronie i miała najcudowniejszego szczeniaka na świecie. wiewióra z Brysiem. Nowotwór jąder,nie było już jak wycinac :( cudowny,piękny,pełen godnosci pies,mógł nas zjeść na sniadanie,gdyby tylko chciał,a Brys nas kochał :( jamnikowate coś. W mózgu telepie mi się jego obraz. Krótko był. Raz czy dwa wracał. Bunia!!!!!! najsłodsza przytulanka,potemm okazało się,ze zamieszkała koło wiewióry jeden,całusna,zadbana ,rozpieszczana. Raz czy dwa tez udało mi sie ja zobaczyc,juz po latach. Nuka...spedziła w schronie całe swoje zycie. Dramat. Kochała ludzi. Durna weterynarz sterylizowała ja,gdy a miała 16 lat. Potem szybko było po Nuce.
-
to tylko wspominki z fotosika Nelonika.Jak chcecie wiecej to poszukam...mam stare płytki. rok 2004-2005 Pamietam ta suczke,w typie parson teriera,jakas Figa chyba była..Zywioł. W tle Nerka i "Mucha z rodziny" Babunia,obiecałam sobie,ze jej nie zapomne. Została po kwarantannie uśpiona,miała liczne guzy. Myslę,ze teraz by sie ja uratowało.Maleńka była. Szrama,jeszcze młoda...wtedy miała jakies 8 lat. Teraz ma sto.Zyje,ale wyglada juz starsznie i zupełnie do tej Szramy ze zdjęc niepodobna. Nie wiem,jak przeżyła poprzednia zimę.Ta bedzie jej ostatnią. W ciągu tych lat raz zaadoptowana,oddana,bo sikała. To jjuz wyrok dla psa. Nie pamietam kompletnie tego kudłacza. niektóre z tych piesków moze pamietac tylko Akucha,Wy ciotki za młode stażem jesteście. tu nie ma watpliwosci,kto to CDN
-
na obrone Kikou jest jeden fakt-nie uśmierciła psa,tylko przekazała go do adopcji,mimo jego stanu. Mogłaby go uśmiercic po cichu,na wątek wkleic opisy,jak to dzielnie walczy o jego zycie (a juz oklepywac mogiłę w ogrodzie),po czym jeszcze byśmy pocieszali Kikou,bo tak cierpi z powodu straty. Albo mogła poinformować,ze Zuczek tak biegł,wesoło biegł po tej zielonej trawce i nagle padł na zawał. Albo opisywac psa jako absolutnie nieadopcyjnego i wymyslic mu taka ilość schorzeń,że nikt by sie nie zdecydował na niego,a kikou byśmy otaczali nimbem bohaterki-meczennicy i do końca zycia Zuczek u Kikou byłby opłacany. Mozliwosci jest wiele i pies z kulawa noga by się nie dowiedział o niczym.
-
piekny tekst-rzetelny. Akurat w długości,jak sie ktoś nie moze poświęcić trzech minut na przeczytanie,niech sobie odpusci. Każde słowo ma sens,nie ma dłużyzn,ale i tak beda dzwonic babki z trzylatkami,załozymy się? Ciotki,ja mam świnke na DT,wczoraj zabrałam ze schronu.Jakas świnia ja porzuciła. Jakbyscie słyszały o dobrym domu,to prosze o info.Ma cudowny charakter.
-
Śliczności pomorskie; młode,małe,ładne pieski,wsio poszło do DOMU!
brazowa1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
i tutaj wkracza "szara strefa" Dogomanii. Przeazujesz psa jako swoją własnośc na umowie. -
już po niej. Nie udało sie jej znaleźc ludzi,jeżeli ktos pytał,to byli to ci,którzy chcieli do budy. Miesiac w schronisku,totalna ropierducha w psychice. Wpierw przejscia,teraz znowu brak socjalizacji,tylko psy i psy. Juz nigdy nie bedzie normalnym psem. Bedzie wracać,wracać,wracać. I w końcu skonczy w schronie na wieki wieków amen.