To nie ja taka waleczna, niestety siedziałam w pracy, młodszego brata wysłałam.:evil_lol: Najpierw Pani go spławiła on wyszedł i zadzwonił do mnie, bo kobieta powiedziała, że to wpisuje komputer i niby skąd wiem jak ma być:angryy:. Jakbym kupywała marchewke na bazarze nie wertując pochodzenia. :mad: Może niektórzy kupują jak marchewke - jest to biore; ja "chorowałam" na psa kawał czasu i nie jedna strone przewertowałam przeglądając informacje o rodzicach przyszłych maluchów (nie tylko tego z którego jest mój mały). Wkurzyłam się, poinstruowałam brata no i wrócił się i zostawił.