-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
[quote name='clockwork'][FONT=Arial][COLOR=blue][B]:evil_lol::evil_lol::evil_lol:koło niedzieli było jeszcze o cyckach :cool1:[/B][/COLOR][/FONT][/quote] [B]Ala[/B], zmień tytuł galerii na "Kółko Anatomów Amatorów" :lol:
- 78403 replies
-
[quote name='Maga100'][B]ja wtykam nogę, a one po nodze wędrują do haszczy na mojej głowie :cool1:[/B][/quote] Ja rozumiem, że daleko nie mają, ale i tak się dziwię, że im się chce :stupid:
-
x Ja też przepraszam za trochę zbyt histeryczną reakcję. Od paru dni żyję w mega stresie (Sabina. Tylko błagam nie współczujcie, bo sie rozkleję, a jeszcze nie mogę), palę trzy paczki dziennie, tłukę szklanki i wrzeszczę na ludzi ;) Dodam jeszcze, że agresja u Sabiny byla dość... hmmm... specyficzna dla takiego lajkonika, jak ja. Ona nie jest rozwrzeszczanym, nadpobudliwym, zestresowanym brakiem jasnych zasad onkiem, jakie zwykle się widuje i na które wystarczy mocniej tupnąć, żeby przywołac je do porządku (to "tupnięcie" to oczywiście umowne wyrażenie ;) ). O nie. Sabina jest człapakiem. Ayshe znasz ją, widziałaś. Ja wiem, że trudno uwierzyć, że taki człapak mógł wpadać w amok, w którym tracił kontakt ze światem. A jednak tak było. Jej agresja to nie był taki sobie "onkowy dym". Ja naprawdę miałam wrażenie, że ona nie widzi różnicy między obcą suką, a na przykład kotem, że i tu i tu cel jest jeden: dopaśc - zabić - zjeść. Biorąc pod uwagę jeszcze to, że dla Sabiny współpraca z człowiekiem to nie jest żadna super atrakcja - było mi naprawdę trudno wynaleźc coś, cokolwiek, co byłoby dla niej atrakcyjniejsze od polowania na suczki. Ja doskonale wiem, że bodziec awersyjny ma być krótki. Jednak wobec psa, który jest w amoku, krótki bodziec nie sprawdzi się - bo pies po prostu go nie zauważy. Oczywiście podstawą była praca (najpierw czysto pozytywna - barowanie, a z czasem pozytywno-awersyjna ;)), żeby atakować nie chciała. Ale wiadomo, nawet mając oczy dookola głowy nie przeiwdzi się wszystkiego, zwłaszcza, jesli mieszka sie w zapsionej okolicy. Dlatego własnie zdecydowałam się na taki, a nie inny sposób postępowania z suką - czyli rzut na glebę, jeśli zaatakuje. Wyszłam z założenia, że trudno - wolę miec psa złamanego, niż niebezpieznego. I zdecydowałam się na to z całą świadomością co oznacza "pies złamany", bo mój Bugajski jest takim psem, do czego sama przez własną głupotę i brak wiedzy się przyczyniłam (mam z tego powodu strasznego moralniaka, ale cóż, człowiek uczy się na błędach...). Sabiny na szczęcie nie złamałam. Jasne, rzucanie własną suką o glebę na pewno nie poprawiło naszych relacji, ale też ich nie zepsuło, przynajmniej nie znacząco. Sabina owszem, jest jak to pogardliwie okreslacie: karna (no, teraz dużo mniej, bo odkąd jest poważnie chora trochę jej odpuściłam ;)), ale nie złamana. A zwazywszy na to, że predyspozycji sportowych Słoninka nigdy nie miała (pamiętasz ayshe, jak pochwaliłas nas po pierwszych zajęciach, a ja napisałam, ze już niedługo przestaniesz, bo u Sabiny jest pewna granica, której niajak nie przeskoczy? ;)), jej karnośc w niczym mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie - bardzo pomaga w codziennym życiu. Ufff. Mam nadzieję, że teraz już jasno wszystko wytłumaczyłam? I jeszcze raz podkreślę: nikomu nie polecam tej metody! jestem nawet skłonna przyznać, że u nas zadziałała tylko dlatego, że "głupi ma szczęscie" ;)
-
[B]Lazy[/B], trzymamy kciuki z całych sił! :kciuki: Będzie dobrze!!!! :) Ja doktora Niziołka bardzo lubię, a przede wszystkim ufam mu. Mam kilkoro znajomych, których psy były leczone u różnych wetów, a dopiero Niziołek postawił własciwą diagnozę i wyprowadził psy na prostą. Przykładem może być choćby Malutki Izy Szumielewicz - ma swój wątek na "Weterynarii". Wobec Sabinki Niziołek żadnych dziwnych uwag o degeneracji nie robił, przeciwnie, bardzo ją lubi, tyle, ze wyzywa ją od cyborgów z guzem na głowie :mad: ;) A EKG i echo to są po prostu dwa różne badania, to nie jest tak, że to to samo, tylko echo czulsze i dokładniejsze. Nizołek współpracuje i z dr Garncarz i z dr Pasławską z Wrocławia, które same są świetnymi fachowcami, więc nie sądze, żeby współpracowały z kimś, w kogo fachowośc nie wierzą ;) [B]Agnes B.[/B] myślę, że jeśli psica jest zdrowa i silna, to jakichś zadnych szczególnych hocków-klocków po operacji stosowac nie musisz ;) Ważne są antybiotyki i leki przeciwbólowe. Do mnie zupełnie nie trafia tłumaczenie, że psy nie powinny dostawać środków przeciwbólowych po operacji, bo dzięki temu, że czują ból nie uszkodza sobie rany - a wiem, że niektórzy weterynarze mają takie poglądy :angryy: Od dbania o ranę jest własciciel, są kołnierz i kubraczek. A już dawno udowodniono, że ból wpływa fatalnie na gojenie sie ran i ogólnie rekonwalescencję :shake: Aescin w tabletkach też się przydaje - zapobiega powstawaniu krwiaków. Na ogólne wzmocnienie można dawac na przykład wodę z miodem (najlepiej, żeby sobie to postało ok. 12 godzin przed podaniem, bo wtedy dobroczynne działanie miodu bardzo się wzmacnia!). Po skończneiu antybiotykoterapii warto uzupełnic probiotykami (Lakcid, itp) florę bakteryjną. I to wsio chyba ;)
-
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
asher replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
Hahaha, ayshe, Chita jest boska :lol::lol::lol: A ta fota [URL]http://img215.imageshack.us/img215/2460/ashchkas3xd9.jpg[/URL] razem z podpisem to mistrzowstwo świata :roflt: Zakrztusiłam się piwem :mad: -
[quote name='malawaszka']Buuuahahahahha Sota - nie martw się - o ile dobrze pamiętam to Asher Bugajskiemu chyba też kiedyś dwa dodatkowe jajka wypatrzyła i też konsultowała u weta - ale że to Asher to głowy nie dam :hmmmm:[/quote] Możesz dać :lol: Tyle, że Bugajski nie miał dodatkowych jajek, a nowotwór prącia :megagrin:
- 78403 replies
-
[quote name='Maga100'][B]nie z oczami, a z przetwarzaniem i połączeniami, czyli z synapsami :evil_lol:[/B][/quote] Na synapsa łyknij sznapsa :lol: hehe :lol: [quote name='Maga100'][B]i droga powrorna do domu :p przez haszcze pełne kleszczy :angryy: (A. wyciągał mi znów jdnego z głowy :angryy::angryy::angryy:)[/quote][/B] Maga, Maga, a po co ty głowę w haszcze wtykasz? :shake:
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
asher replied to Vectra's topic in Foto Blogi
Hahaha, walka z szelkami rewelacyjna :lol::lol::lol: Czekam na różowe :evil_lol: -
[quote name='Maga100'][B]Jak miałam Leonowi wtyknąć czopek, to nie podołałam zadaniu :cool1:[/B][/quote] Czasem sytuacja zmusza nas do robienia rzeczy wręcz nieprawdopodobnych :cool3: ;)
-
Wiesz co Berku... Nawet ci odpisałam, ale wykasowałam odpowiedź. Dzisiaj wybitnie nie mam ochoty wdawać się w pyskówki. Poza tym nie miałoby to sensu. W końcu jestem przecież zwykłą debilką... Napiszę tylko, że choć powalanie mojej suczy na ziemię nie sprawiało mi najmniejszej przyjemności, to jednak tego nie żałuję i teraz postąpiłabym dokładnie tak samo. A Sabina nie stała się ani odrobinę bardziej autystyczna, niż była wcześniej. Stala się za to o wiele bardziej kontrolowalna w momentach dużego podniecenia.
-
[quote name='Romas']Ja wogole czesto czytajac o takich popularnych metodach typu przydusic ,potrzasnac ,szarpnac widze tego mojego osilka Tora czy wogle psa tej wagi i sily jak on.I mysle sobie ,ze dopiero konfrontacja z takim mega rozrosnietym psem (o miesniach w typie asta ) daje pojecie czy takie dzialania maja sens. Czy tez lepiej nauczyc sie zapobiegac i kierowac uwage psa na siebie . Ale to trudne.[/quote] Rany, mam nadzieję, że nie wyczytałas z moich postów, że polecam przyszpilanie jako uniwersalną i świetną metodę wychowaczą... :-o Wiadomo, że najlepiej, kiedy po prostu nie potrzeba stosować takiej, ani żadnej innej "drastycznej" metody. Koniecznośc ich zastosowania jest porazką wychowawczą. Pisałam o tym i mam nadzieję, że nikomu to nie umknęło. Nie raz już też pisałam jak to najpierw próbowałam zadziałac na Sabinę metodami tzw. pozytywnymi - czyli skupianiem jej uwagi na sobie. Niestety to nie wystarczyło. Wtedy wprowadziłam awersję. I połączenie obu "metod" dało zadowalający efekt. Na szczęście Sabina nie jest napakowanym kilkudziesięciokilogramowym samcem, ani delikatną lękliwą suczką. Więc mogłam się nad nią bezkarnie poznęcać :diabloti: ;)
-
[quote name='red']co jeszcze wymyślisz oprócz tego, że musimy iść na szkolenie żeby pomagać zwierzakom?[/quote] Ja myślę, że nic już więcej nie trzeba "wymyślać" :shake: Naprawdę przydałyby sie jakieś uregulowania prawne dotyczące wolontariatu na rzecz zwierząt. Bo kiedy czytam takie wątki, jak ten, to włos się na głowie jeży... :shake: Laluna, życzę Tobie, a przede wszystkim włascicielom Gabrysia wytrwałości i sukcesów w "znęcaniu się nad psem" ;)
-
Pięknie wygląda! :multi: A jak czuje się Poświata? Doszła juz do siebie po trudach porodu?
-
[quote name='Animacja']Cóż to sobie porozmawiały Ta co nie chce kryć swoim psem z ta co nie chce kryć swojej suki:) Hahaha, no to pozostaje zyczyć, żeby z tego niechcenia przyszły na swiat rewelacyjne szczeniaki :beerchug: ;) [quote name='Animacja']Czy ktos w Polsce bada psy pod kątem choroby von Willebranda :smile: czy choćby małopłytkowość u ONków a są i to dośc powszechne. A mogłabyś przybliżyć temat? Ja na stronei jednej z hodowli ON w Wielkiej Brytanii widziałam, ze badali swoje psy pod kątem hemofilii chyba - przy poszczególnych psach jest info "haemophillia clear"
-
[quote name='ayshe']asher-mlody pies,10 miesieczny,silny facet,bolalo to piszczal:cool1:.nie ksowyczal z bolu tylko piszczal.moze i to byla irytacja rowniez. sabina jasne jest ze nie piszczala.chita tez by nie piszczala.to nie swiadczy o ich twardosci.tylko o poprzednim zyciu.pamietaj ze od tego czy cos boli czy nie nie decyduje bol we wszystkich okolicznosciach Jeszcze raz napiszę, że ja nie sprawiałam Sabinie bólu, a jesli już, to nie długotrwały i celowy. Ja nie miotałam nią o glebę z poświstem. Po prostu podchodziłam, ściągałam ją z psa (no owszem, to mogło zaboleć, bo łapałam za co się da, czyli przeważnie za skórę), przyginałam do ziemi tak, żeby się położyła (ale bez brutalności), po czym stałam nad nią dopóty, dopóki się nie wyciszyła, czasem ją przytrzymując - jeśli była tak pobudzona, że mimo wszystko i tak próbowała się do zaatakowanego psa wyrwać. Ale podkreślam: przytrzymywałam, a nie przygniatałam tak, żeby bolało. Nigdy jej ucha nie wykręcałam, ło matko, do glowy by mi to nie przyszło :crazyeye: Przyszpilenie ma spowodować dyskomfort psychiczny, nie fizyczny. Od gloryfikowania teorii dominacji jestem baaardzo daleka, co nie znaczy, że mam nie wykorzystywac - jesli zajdzie taka potrzeba - pewnych jej elementów z relacji pies-pies, będących dla psa jasnym przekazem. "Przygniecienie" jest własnie takim przekazem, przez większośc psów odczytywanym bez zakłóceń: bardzo mi się nie podoba to, co robisz więc przestań, albo będzie z tobą źle. Trzeba jednak pamiętać, że to mega awersja - do stosowania tylko w wyjątkowych okolicznościach. Trzeba też pamiętać, że wzajemne relacje pies-człowiek nie moga się opierać tylko i wyłącznie na metodach siłowych (bo co to by były za relacje...) i koniecznie trzeba potem psu pokazać, że nadal jesteśmy jedną drużyną, że mój akt agresji wobec niego nie zmienił naszych wzajemnych "przyjacielskich". stosunków. I oczywiście nigdy nie ograniczałam się do tej jednej metody wychowawczej. Uzywałam jej tylko wtedy, kiedy te inne metody brały w łeb i robiło się gorąco, a suka nakręcała się tak, że traciła świat z oczu. Raz, że agresja to zachowanie samonagradzające się, skoro już więc doszło do ataku, to MUSIAŁAM pokazać suce, że takie zachowanie nie będzie tolerowane, a bodziec awersyjny musiał byc silny: po pierwsze po to, żeby zrozumiała, że agresja, mimo, że jest ogromną nagrodą samą w sobie to jednak nie popłaca, a po drugie dlatego, żeby w ogóle do nakręconej suki bodziec dotarł. Imitacją przyszpilenia jest chociazby halter, jest jednak słabszym bodźcem, bo wtedy pies nie wchodzi w konfrontację z własnym przewodnikiem. Jasne, idealnie jest, kiedy pies jest tak wychowany, że nie trzeba sięgac po takie środki, niestety życie jest dalekie od ideału ;)
-
[quote name='Maga100'][B]I masz taki nieskazitelny ład w mieszkaniu :placz: Jak ty to robisz przy dwóch psach :placz: Chyba, że one w ogóle nie wychodzą na dwór :cool1: I jeżeli wychodzą, to przed wejściem do środka biorą kąpiel w balii na klatce schodowej :cool1:[/B][/quote] Na odwrót, mówię ci, na odwrót! One wchodzą do mieszkania tylko po to, żeby zapozowac do zdjęć! A pozostały czas spędzają w balii na klatce schodowej. No bo inaczej to po prostu jest niemożliwe! :shake:
-
Chciało mi się, bo jak zobaczyłam Hektora nakolankowego, to zaczęło mi świtać, że kiedyś wrzucałas już prawie identyczne zdjęcie. Więc musiałam sprawdzić,czy dobrze pamiętam, czy to może jakiś Alzheimer mi źle podpowiada :evil_lol:
-
A napiszesz coś więcej o tych odżywkach? :modla: Tylko może na żywieniowym topiku, żeby moda nie denerwować :cool3: ;)
-
[quote name='ayshe']wiesz ja widizalam,przygniotl,pies juz piszczal[/quote] Mnie dziwi to, że pies piszczał. Jak myślisz, to wynikało ze słabej psychiki psa, czy z tego, że przewodnik "przegiął", za długo napierał? Sabina nigdy w takiej sytuacji nie piszczała. Wyciszała się, ale nie zamykała się w sobie. A zaraz potem jak odpuszczałam - zaczynałam cały rytuał pokazywania jej, że nadal uważam ją za fajną, kochaną, akceptowaną przeze mnie sukę, co z jej strony powodowało wybuch radości - odreagowywała stres. Nie zmieniło to absolutnie nic w naszych relacjach, oczywiście poza tym, że przestała dymić, a konkretniej stała sie kontrolowalna w chwili, kiedy ma na dym ochotę - czyli osiągnęłam dokadnie to, o co mi chodziło. Natomiast nigdy nie zastosowałabym takiej metody w przypadku Bugajskiego. On nawet po delikatnej korekcie słownej ma doła ;) Kurde, gdyby tak połączyć Bugajskiego pasję do współpracy z człowiekiem i Sabiny osobowość, to wyszedł by pies prawie idealny ;)Tylko co ja bym zrobiła z tym drugim, który powstałby z osobowości Bugajskiego i "pasji" współpracy Sabiny? :crazyeye: :mdleje: :flaming::evil_lol:
-
[IMG]http://images21.fotosik.pl/395/efde1c338c1d2915.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/13/8224c38e95c117a2.jpg[/IMG] To ten sam Hektor? :crazyeye::loveu: [SIZE=1](sorki Modzie, że dałam fotki, a nie linki ale chciałam pokazać naocznie różnicę ;))[/SIZE] A zdjęcia z Prestonem przeboskie! :multi:
-
Żeby to jeszcze, kurde, takie łatwe było ;) A Sabinę moje emocje niespecjalnie dotykają. To prostaczka jest, ona ma gdzieś coś tak ulotnego, jak emocje :diabloti::evil_lol: [SIZE=1]Hahaha, Czopkoszpiegu (:diabloti:;)) czuję się z deczka paranoidalnie konwersując z tobą via net :evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/SIZE]
-
[quote name='ayshe']moim zdanie to samca onka[jesli to podrosniety gowniarz co to mu zaczynaja hormony po mozgu skakac]jeszcze bardziej nakreci.[/quote] A wiesz, że nigdy o tym nie pomyślałam? Nigdy dotąd nie spotkałam się z taką sytuacją, przy umiejętnie zastosowanym przyszpileniu psy się zawsze łądnie wyciszały. No, ale ja nie jestem szkoleniowcem i w sumie mało widziałam. Bo teraz, kiedy o tym napisałas, to myślę, że faktycznie, jak najbardziej jest to możliwe.
-
[quote name='nenemuscha']A inwazja..hm u mnie juz tylko 4 tygodnie.."a potem wyłączam telefon i neta żeby tych jęków nie słuchac:diabloti:"sic.[/quote] Buahahaha, lepiej zostaw telefon włączony z jakimś miłym nagraniem relaksacyjnym. Bo inaczej jeszcze ci się kupą zwalą na głowę! Przecież będą wiedzieć, gdzie mieszkasz :diabloti::diabloti::diabloti: ;)
-
Acha, rozumiem. A raczej nie rozumiem, bo reakcja powinna przecież być adekwatna do sytuacji. Czyli uderzamy z "armaty", kiedy pies już tak sie nakręci, że słabsze bodźce do niego nie docierają. Ja nie Ayshe, ale odpowiem ;) Można sobie takim postępowaniem "wyciąć" psa na dobre. To znaczy spowodować, że pies kompletnie straci zaufanie do przwodnika, więcej - zacznie się go bać. A stąd już tylko krok do agresji lękowej skierowanej przeciwko przewodnikowi. Ale to już naprawdę skrajne przypadki. Każdą "metodę" trzeba stosować z wyczuciem. nieważne, czy jest to kliker - jako ideologia szkoleniowa, czy silna awersja w konkretnych przypadkach. Trzeba miec wyczucie: co, jak, kiedy. moja Sabina nie jest jakąs wybitnie silną psychicznie suką, a nie zauważyłam, żeby to przyszpilanie miało na nią negatywny wpływ. Wręcz przeciwnie. No, ale ja tego nie robiłam z nerwów, żeby "dowalić" psu, byłam bardzo opanowana. No i stosowałam to w naprawde wyjątkowych sytuacjach. A jak tylko suka się wyciszyła, uspokoiła, to z mojej trony następowała cała gama zachowań mających pokazać jej, że "już się nie gniewam" i już jest ok :)
-
http://images33.fotosik.pl/13/6a7ec83483e8788a.jpg Ja wiem, że one po prostu jeszcze mają oczka takie niezborne, ale na tej focie wyglądają jak para niezłych zakapiorków, kiedy tak łypią spode łba :nonono2: :lol: Przefajne są wszystkie! :loveu::loveu::loveu: