Jump to content
Dogomania

asher

Members
  • Posts

    6875
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asher

  1. Metka, przede wszystkim nie panikuj. wydaje mi się, ze skoro sunia smacznie sobie śpi, to nie jest az tak źle. zanim wybierzesz sie w nocne wojaże, może lepiej po prostu zadzwoń do jakiejś całodobowej kliniki i poradź się weterynarza. a z domowych sposobów - możesz dodatkowo kupić w aptece żółty proszek do posypywania ran - odkazi i trochę rane wysuszy, może jeszcze przemyj Rivanolem? ale nie jestem pewna, czy Riv. nadaje się do głębokich ran, w aptece na pewno rozwieją te wątpliwości, a może doradza jakiś inny środek? a że sunia piszczy i kuleje... nic dziwnego, łapka ją boli, na dodatek przecięła ją sobie w paskudnym miejscu, każdy krok ja uraża. bądź dzielna! ja podzielam zdanie twojego Taty - do rana sunia wytrzyma, a podróz młodej dziewczyny z chorym psem warszawskim nocnym autobusem jest fatalny!!! obie możecie potem faktycznie potrzebować pogotowia :evil:
  2. asher

    Bo ugryze...:/

    to tym razem odejdę od tematu :evilbat: hehe, Buldog, a masz do siebie pilota?
  3. mnie weterynarz powiedział, że sterylizowąc mozna dopiero miesiąc po cieczce - czyli ok. 4 tygodnie. planowałam wysterylizowac Sabinę we erześniu/październiku, ale niestety u mojej suni też się to przesunie w czasie. mam nadzieję, że nie na zawsze :( okazało się, że psica ma niewydolne płuca (nacieczenia spowodwaly zmniejszenie ich objętości) i prawdopodobnie przez to doszło do niedokrwienia prawej komory serca. kardiolog co prawda powiedział, że można ją operowac, ale ja się waham. tak, czy inaczej, najpierw i tak trzeba zobaczyc, czy leczenie przynosi jakieś efekty (OBY! TRZYMAJCIE KCIUKI!!!). po drugie, jeszcze przed ujawnieniem choroby, weterynarz poradziła, zeby wstrzymać sie do cieczki. Sabina ma rozregulowane hormony, nie wiadomo kiedy cieczka się zacznie, a sterylizacja tuz przed nia niesie podobno ryzyko krwotoku...
  4. Natomiast z czystym sumieniem NIE POLECAM pewnej lecznicy na Kabatach. Sabina jest znajdą, trafiła do mnie z cieczka, poszlam do weta po srodki wczesnoporonne. Powiedziałam pani doktor co, jak i kiedy, ona poinformowała mnie o możliwych skutkach ubocznych (ropomacicze) i zrobiła zastrzyk. Dopiero po tym fakcie oznajmiła, że te zastrzyki podaje się w trzecim, piątym i siódmym dniu po kryciu, co nijak mialo sie do sytuacji psicy. Postanowiłam dopytać o wszystko dokładnie przy następnym zastrzyku. Dwa dni później znów poszłyśmy na zastrzyk. Przyjmowała inna lekarka. Powiedziałam, że chodzi o kontynuację zastrzyków, ona sprawdziła moje dane w kompie i... ZAPYTAŁA JAKI LEK PODANO SUCE, BO JEST ICH KILKA, A POPRZEDNIEJ WIZYTY NIE WPISANO DO KOMPUTERA!!! Ręce mi opadły, bo nazwy specyfiku nie znałam, w książeczce pani doktor oczywiście też nic nie odnotowała. W końcu, po długiej chwili namysłu lekarka zrobiła zastrzyk, do dziś jednak nie jestem pewna, czy faktycznie suka dostała ten sam środek. Na moje pytanie, jaki skutek może mieć podanie pierwszego zastrzyku w innym dniu (niz zalecany trzeci po kryciu) młodziutka lekarka oczywiście nie potrafiła odpowiedzieć. Trzecia wizyta (i trzecia już z kolei pani doktor) była w sumie ok, ale i tak całkiem straciłam do tej lecznicy zaufanie...
  5. ja od kilku miesiecy chodzę z Sabiną, do Natolińskiej Lecznicy Weterynaryjnej, którą polecił mi ktoś na spacerze – znajduje się mniej więcej na rogu Belgradzkiej i Rosoła, w małym wolno stojącym budynku. póki co jestem zadowolona, ale zaznaczam, że dotychczas moje psiska nie chorowały na nic poważnego (co się właśnie zmieniło :( ), więc w sumie nie miałam okazji lekarzy jakoś szczególnie „przetestować’. Lecznica, choć malutka, jest dobrze wyposażona, ma RTG, osobną salę operacyjną, jest tez gabinet kardiologa (dr Rafał Niziołek, nie wiem, czy jest komus znany? własnie leczę u niego Sabinę, ale póki co nie mam zdania). W tej lecznicy, mimo, że w okolicy konkurencja jest duża, poczekalnia rzadko świeci pustkami, co też chyba o czymś świadczy?
  6. :( :( :( z pluckami nie jest ok. RTG wykazał nacieczenia, co zmniejsza ich pojemność. co gorsza EKG wykazało niedokrwienie prawej komory serca, prawdopodobnie spowodowane własnie niewydolnością pluc. ale inne przyczyny też zostały wzięte pod uwagę. sabinie zrobiono badania krwi, morfologia jest ok, poza tym, że wykazuje jakiś stan zapalny (co się nie zmieniło od maja, kiedy podejrzewano ropomacicze, dostała wtedy antybiotyki, widac nie pomogły). jutro juz powinny byc wyniki badań hormonów tarczycy, bo to ponoć też może być przyczyną. kardiolog przepisał jej Theospirex, Olicard i koenzym Q10. dostaje je od tygodnia, mam wrażenie, że jest nieco lepiej, ale to może być skutek tego, ze sie chłodniej zrobiło :( jutro konsultacja telefoniczna z kardiologiem. tak więc sterylizacja odsunęła się na czas bliżej nieokreślony...
  7. asher

    Bo ugryze...:/

    hmmm. to ja może wrócę do tematu? coby nie zwracac czterech liter autorce topiku sama znalazłam stronkę :P stronka sama w sobie kontrowersyjna, ale no cóż, nie wszystko musi mi się na tym świecie podobać. gotowa jestem na przykład załozyć się, że 90 procent polskiego społeczeństwa, jak słyszy słowo "kynologia", to se myśli, że to jakaś wyszukana inwektywa. ale poziom dyskusji w księdze gości i tak mnie poraził... te argumenty zwolenników "rasowych kundelków", że im papier niepotrzebny bo pies jest do kochania... wyzywanie ludzi, którzy dbaja o czystośc rasy od rasistów... :eek2: nie doczytałam do końca, bo mi się ciemno przed oczami zrobiło.
  8. alea, zdcecydowanie odradzac lecznicę! odsyłanie do laboratorium, żeby dowiedzieć się o wynik badania, wyciąganie kasy, bo lekarz nie będzie rozmawiał przez telefon, gadanie porzez komórkę w trakcie operacji, odprawienie z kwitkiem, kiedy z psem dzieje się coś złego, bo lekarz prowadzący jest na urlopie?! co to w ogóle ma być???!!! piszesz, że wahasz się, bo nie poznałas wszystkich pracujących tam osób. cóz, po takich doświadczeniach ja wcale nie miałabym ochoty ich poznawać. jeśli mimo wszystko nie chcesz piętnowac lecznicy publicznie, podaj mi prosze namiary na priv.
  9. doskonale rozumiem Twój strach. u mnie między psami też było wiele lat róznicy. ostatniego psiaka miałam jeszcze jako dziecko, pod koniec szkoły podstawowej. niestety Punia wpadła pod samochód i potem nie mialam szans na psa - najpierw nie zgadzali się rodzice, potem wyjechałam na studia... w sumie przez ok. 10 lat nie było ze mną psa... Boogie trafił do mnie ok. 5 lat temu. był psem mojego faceta, facet sobie poszedł, pies został :evilbat: chyba dobrze sie stało, że trafił mi sie prawie dorosły (ok. 2 letni mieszaniec ON) i w miarę ułozony pies. łatwiej na takim odświezyć znajomośc psiej psychiki, nie popełniając nieodwracalnych błędów wychowawczych, zdobywac doświadczenie. Boogie od dłuższego juz czasu mieszka z moimi rodzicami, a ze mną od grudnia jest kolejny pies, ok. 6 letnia ONka Sabina, znajda. nie umiała kompletnie niczego, uczyłam ja podstawowych komend, we wrzesniu chyba idziemy na szkolenie, potem może pobawimy się w agility... jeśli więc tak bardzo obawiasz się, że nie dasz sobie rady ze szczenięciem, weź starszego psa. zapewniam, że takie też się do człowieka niesamowicie przywiązują! i mimo, że pies jest juz odchowany, wciąz przecież możesz mieć satysfakcję, ucząc go nowych rzeczy! tak czy inaczej PSA SPRAW SOBIE KONIECZNIE :D :D :D
  10. ok Kayla, masz rację. ale sprzedac niehodowlane szczenię "po kosztach", a sprzedać za połowę ceny pełnowartościowego szczeniaka, to chyba nadal spora różnica w cenie? i tak będzie taniej niz na giełdzie. a dlaczego IMHO powinno byc taniej, napisałam powyżej.
  11. Nie zgadzam się z Tobą. Wartość psa, który nie nadaje się do hodowli można zmierzyć jedynie miłością, jaką zostanie otoczony przez właścicieli. Bo nawet jeśli psiak jest po wybitnie utytułowanych rodzicach, to jego „wartość rynkowa” jest żadna. Identycznie jak bezpapierowych psów sprzedawanych na giełdach. Tak więc, jeśli psiak danej rasy na giełdzie kosztuje 500 zł, a Wy niehodowlanego szczeniaka sprzedacie za tysiąc (bo pełnowartościowy kosztuje 2 tys.), to przepraszam, za co ja płacę to 500 więcej? Za snobizm, że mam psa z dobrej hodowli? Zaraz powiecie, że na giełdzie kupię tylko cos podobnego do danej rasy. Otóż niekoniecznie, czasem te pieski tak wyglądem, jak i psychika nie odbiegają od wzorca. Poza tym, co za różnica, czy pies który nie trzyma eksterieru ma metryke, czy nie? Jeśli te z legalnych hodowli byłyby jakościowo lepsze od tych z giełdy, to przecież nie miałyby w metryce wpisu „nie do hodowli”! Moim zdaniem, niehodowlane „papierowe” psy powinny być wręcz konkurencyjne cenowo w stosunku do tych sprzedawanych przez pseudohodowców. Bo nie oszukujmy się, uświadomienie uświadomnieniem, ale dla większości ludzi najbardziej liczy się zawartośc własnego portfela. I jeśli ktoś trafi na pseudohodowcę, który nie jest typowym producentem szczeniaków, który wkłada w to co robi sporo serca (bo są i tacy) to następnym razem znowu pójdzie po psa do niego. A jeśli kupi psiaka od hodowcy z prawdziwego zdarzenia, to może złapie bakcyla i następnym razem, choćby miał rok oszczędzać, kupi sobie pełnowartościowego psa? W topikach potępiających pseudohodowców padają wielkie słowa o uświadamianiu społeczeństwa, o poczuciu misji, mającej na celu doskonalenie rasy. Tak więc Drodzy Hodowcy Z Prawdziwego Zdarzenia – zacznijcie od siebie, bo może to, że sprzedacie komuś szczeniaka za bezcen sprawi, że ten ktoś wreszcie zrozumie o co w kynologii chodzi?
  12. Flaire, dzięki! :D :D :D a póki co trzymajcie kciuki za to, żeby z płuckami Sabiny wszystko OK było... :kciuki:
  13. dodam jeszcze tylko, że namiary na lecznice wciąż są mile widziane :D zawsze to lepiej mioeć duuuuży wybór.
  14. ale jak reagować, kiedy już dojdzie do starcia? w jaki sposób okazac psu, że nam się jego zachowanie nie podoba? z tego co wiem, krzyk nie jest sposobem, bo pies może to odebrać wręcz przeciwnie - jako zachętę do jeszcze zacieklejszej walki. oddalenie się tez nie zawsze skutkuje, bo w ferworze walki pies po prostu tego nie zauważy. jeśli na dodatek "ogłuchnie" na komendy to klops. a tak się niestety zdarza mojej suce. od jakiegos tygodnia jest, a własciwie bywa agresywna w stosunku do suczek. nie wiem, czym to jest spowodowane, bo jednego dnia rzuca się na suczki, a następnego nawet nie warknie, kiedy jakaś próbuje jej "wejśc na głowę". zmienna taka :-? oczywiście kiedy dochodzi do starcia odciągam ją od psa – zazwyczaj łapiąc za kark - i mówię „fe”. Ale suka jest przez chwilę tak podniecona, że moje "fe" jednym uchem jej wpada, drugim wypada. kiedy już sie uspokoi to ja chwale i daje coś dobrego, ale czy ona nie pomyśli sobie, że chwale ją właśnie za agresję??? Poza tym teraz na widok jakiegos psa od razu biorę Sabine na smycz, co chyba nie jest zbyt wychowawcze... chciałabym, żeby miała kontakt z innymi psami, bo boje się, że już całkiem korba jej odbije. jak więc uświadomic psu, że rzucanie się na inne psy jest "fe"? pomóżcie!
  15. mieszkam na Kabatach, skąd do Raszyna mam właściwie rzut beretem, chyba nawet bliżej, niż do centrum. na czas operacji i tak pewnie nie pojechałabym do domu, nawet, jeśli lecznica byłaby o dwa kroki, bo ja nerwus jestem i miejsca nie mogłabym sobie znaleźć, a każdy dzwonek telefonu przyprawiałby mnie o palpitacje serca :wink: z tego co wiem, sterylizacja kosztuje tam 280 zł, narkoza jest infuzyjna, to w ogóle mała lecznica. No i nie wiem, czy te pieniądze są za samą operację, czy już za wszystko. dzięki wszystkim za pomoc :D za jakieś dwa tygodnie zabieram się za obdzwanianie lecznic, o których pisaliście. na razie czekam na zdjęcie RTG płuc i serca. mam nadzieję, że nie wyjdzie nic niepokojącego, ale gdyby coś, to nie ma sensu dzwonić dwa razy... uświadomiłam też sobie, że w Radomiu, gdzie mieszkają moi rodzice, mam znajomego weterynarza, z dużym doświadczeniem. on sam juz nie zajmuje się praktyką, jest w inspekcji weterynaryjnej, ale na pewno poleci mi kogoś odpowiedniego. a w Radomiu pewnie będzie jeszcze taniej, niż w Raszynie. Najwyżej jakiś czas pomieszkam z suka u rodziców. ale tak, jak mówię - języka zasięgnę, dopiero, jak będzie RTG. operacja będzie pewnie jakoś we wrześniu (żeby upałów nie było) i na pewno na bieżąco będę Wam zdawac relację!
  16. Ho, ho, piękny wiek :wink: dzięki za uważne czytanie moich postów, zrobiłam z Sabiny rekordzistkę, zaraz ją zgłosze do ksiegi Guinessa! :wink: już oczywiście skorygowałam - suka ma ok. 6 lat. Flaire, sterylizacja u lekarza z Palucha, nie oznacza sterylizacji NA paluchu. ten lekarz przyjmuje tez w normalnej przychodni w Raszynie. musze jeszcze raz wypytać naszego weta, za co to 400 zł. zrozumiałam, że za samą operację, ale jeśli okaże się, że za wszystko, to nie ma sensu eksperymentowac chyba, skoro z opieki jestem tam zadowolona.
  17. dzięki :) stronki vetserwisu przeczytane już dawno, kiedy jeszcze sama siebie przekonywałam do sterylizacji. co do rodzaju narkozy - zależy mi na wziewnej, bo po pierwsze słyszałam że jest bezpieczniejsza (Sabina ma już ok. 5-6 lat, poza tym od niedawna ma problemy z oddychaniem, wiec w za jakiś tydzień idziemy na RTG płuc...), a po drugie mieszkam na drugim piętrze bez windy i nie dam rady wnieść po zabiegu trzydziestu ośmiu kilogframów Sabiny :wink: o kilnice na SGGW słyszałam kilka niezbyt pochlebnych opinii... dużo taniej operuje lekarz, wykonujący zabiegi u suk w warszawskim schronisku, ale on z kolei nie ma wziewnej narkozy.
  18. Planuję niebawem oddać Sabinę pod nóż. Ale jeszcze nie zdecydowałam się na lekarza. Może moglibyście polecić mi dobrego weterynarza w Warszawie, napisać jakie ma warunki (rodzaj narkozy, jak duża rana, jakie szwy, itp.) i ile kosztuje tam sterylizacja? Mam już kilk namiarów: na lekarza z pl. hallera, na kogos z kliniki przy gagarina, polecono mi też lekarza, który robi sterylizacje na paluchu. u weterynarza, do którego chodzę z suką na codzień trochę zszokowła mnie cena - 400 zł :o (Sabina waży 38 kg). czy to normalna warszawska stawka??? Z góry dzięki za pomoc!
  19. ja równiez radzę sprawdzic, czy pies nie jest chory. jesli nie jest (oby!) to trzeba pokombinowac z dietą no i właściwa pielęgnacją. jeśli chodzi o dietę - polecam dodawanie do jedzenia surowego jajka (raz na tydzień), bo w żółtku jest sporo biotyny. świetnie działa również olej z pestek winogron (dwie łyżki dziennie). jednak na efekty trzeba troche poczekać. wiem, że można też podawać psu papkę z siemienia lnianego, ale sama nigdy tego nie stosowałam i nie bardzo wiem jak sie ową papke przyrządza. z gotowych preparatów na sierśc najlepiej podziałają te, które zawierają biotynę, np. Biotin Forte (ok. 40 zł za 30 tabletek). co do pielęgnacji - kąpiel w dobrym szamponie, najlepiej z olejem norkowym, no i regularne szczotkowanie - można przy tym spryskiwac sierśc specjalnymi preparatmi, które kupisz w dobrym sklepie zoo (w Radomiu taki preperat z olejem norkowym kosztuje ok. 30 zł).
  20. zbytnio w tej tematyce oczytana nie jestem, ale spodobała mi sie książka, a wałściwie broszurka "Jak rozmawiac z psem" Zofii Mrzewińskiej - bardzo fajnie napisana, każde ćwiczenie wyjaśnione krok po kroku: co dokładnie robić, jak reagowac kiedy pies zachowuje sie nie tak, czego NIE robić, itd. opisane sa tam podstawowe komendy, a także, jak sama nazwa wskazuje, autorka wyjasnia jak nawiązac z psem nić porozumienia. książka kosztuje w granicach 20 zł. Podobno pozostałe pozycje tej autorki również sa świetne. :oops: własnie zauważyłam, że poniżej jest o tej książce osobny topik. no to chyba już nie trzeba Cię przekonywac i lektura dawno odbębniona? :wink:
  21. pomijając, że psiak jest jeszcze malutki, to na dodatek jest w nowym miejscu, gdzie nie czuje sie jeszcze "u siebie". Sabina (trafiła do mnie pół roku temu, ma ok. 6 lat) przez jakis miesiąc nie szczekała prawie w ogóle. nawet zapalony szczekacz Bugajski jej do tego nie nakłonił. dopiero kiedy już sie do nas przyzwyczaiła, a mieszkanie, jak i ogród rodziców uznała za swoje terytorium zaczęła szczekaniem reagować na niepokojące ją odgłosy - dzwonek domofonu, telefonu, dzwonek lub pukanie do drzwi, itp.
  22. asher

    uszy

    sheltomaniak jednak miałam rację!!! nie ma alkoholu! skład płynu Dr Seidla (przepisuję zywcem z opakowania): kwas mlekowy, kwas salicylowy, MENTOL, alantoina, detergenty, woda i jeszcze kawłaek z opisu: "zawarty w preparacie mentol zmniejsza swędzenie, zapobiega drapaniu uszu przez zwierzę" cofam natomiast zarzut, jakoby nie było instrukcji użycia. jest - "zwilżyć płynem wacik, a następnie stosować do oczyszczania powierzchni skóry małżowiny i zewnętrznego przewodu sluchowego" dbsst - ja nie wiedzieć, Ty popytać w sklepach zielarskich
  23. asher

    uszy

    a ja jak tylko wroce do domu sprawdze ten preparat dr seidla. bo tak mi sie kojarzy, ze jak czytalam sklad, to bylo napisane "mentol", a nie "metanol". ale moge sie mylic...
  24. asher

    uszy

    hehe Bugajski ma nawracajace zapalenia uszu i on juz na widok samego wacika w moim reku ogon pod siebie i udaje, ze go nie ma! jest bidul tak przerazony, ze smakolyki ma wtedy w nosie... (w ogole histeryk z niego okropny! - jak to facet :wink: )
  25. lomatkozcorka! plastikowe???!!! to ja jednak zwrocilabym uwage wlascicielom. bo ok, Wy zmienicie trase spacerow, ale inni nadal beda tamtedy chodzic i w koncu jakiemus psiakowi stanie sie krzywda... tyle, ze nie lecialabym do tych ludzi z geba pelna pretensji - bo pewnie kazaliby mi spadac i tyle bym uzyskala - ale jakos tak zagadnac po przyjacielsku :wink: dopiero gdyby to nie pomoglo, zagralabym z nimi ostrzej. no i najlepiej poszukac sobie w tej sprawie sojusznikow. moze jacys Wasi sasieedzi tez sa oburzeni ta sprawa? w kupie razniej! w ostatecznosci trzeba by zawiadomic straz miejska - chocby anonimowo, zeby sie nie narazic na osiedlowy ostracyzm towarzyski :wink: ---- dodam jeszce, ze faktycznie glupota ludzka nie zna granic... u moich rodzicow na osiedlu (sama mieszkam w bloku) jedni sasiedzi zrobili sobie wielce ozdobne ogrodzenie z kutej stali - prety sa ulozone w jakby krate, a oka tej kraty sa na tyke duze, ze swobodnie przechodzi przez nie 1/3 ich ONka! ludzi nie dosiegnie, bo chodnik jest oddzielony od plotu trawnikiem, ale jak jakis pies by podbiegl, to mogloby byc nieciekawie! na szczescie wszyscy na osiedlu prowadza psy na smyczy...
×
×
  • Create New...