Aha, zapomniałam Wam opowiedzieć jaką ciężką nockę Lunka mi dzisiaj zgotowała:
Wczoraj przyniosłam do domu misia (jakiś gratis w office) no i Luna go chyba uznała za swoje nowonarodzone dziecko - miś był na półce żeby go nie zniszczyła, no i całą noc były próby dostania się do misia. Przekładałam go z miejsca na miejsce, ale nic nie pomagało - nawet mi na głowę weszła podczas snu bo wykombinowała, że tamtędy się pewnie do misia dostanie. Skończyło się na tym, że miś został schowany do szafy.
Dzisiaj co jakiś czas Luna patroluje mieszkanie w poszukiwaniu swojego "maleństwa", a najciekawsze jest to, że ona ma swojego misia - Kubusia Puchatka, który jest mniej więcej jej wielkości ale nim się teraz nie interesuje :o