-
Posts
78455 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malawaszka
-
[quote name='wilczy zew']Ten pan co dzwonił od Suzi,to weźmie jakąś bidę?[/QUOTE] mam trochę mieszane uczucia co do niego... tzn z gadki to kocha te psy itd... ale... pojęcie z d-py ma... kupił 8 lat temu sznaucerkę - w pseudo bo tak mu było jej szkoda, że w syfie żyje... no ok, tu jestem w stanie zrozumieć bo większość ludzi w ten sposób rozumuje, ale miał samca już - też sznupka i tak przez 8 lat ta suczka szczeniaki rodziła u nich... nie wiem ile razy bo już nie dałam rady wypytać, no i jak miała te 8 lat to źle cieczkę znosiła i zdecydowali ją wysterylizować - coś poszło nie tak i umarła. Teraz chcą już wysterylizowaną suczkę - chcą adoptować - powinnam się cieszyć, ale kurde tamtą suczkę tak rozmnażali... nie wiem no
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
malawaszka replied to malawaszka's topic in Sznaucer
a chyba nie pisałaś, albo przegapiłam, nie wiedziałam że miała dom... ale co to za dom - masakra... nasz nowy nabytek z Olkuskiej mordowni... tzn mam nadzieję, że się uda i dzisiaj jeszcze tam będzie... ma go zabrać missieek do hotelu, oczywiście stary dziad... [IMG]http://imageshack.us/a/img4/2904/vd5h.jpg[/IMG] [IMG][IMG]http://imageshack.us/a/img837/9077/4thw.jpg[/IMG] -
super dziewczyny, że zdrowiejecie :loveu: i tak trzymać!!!!!! Ruda już z nami :lol: cieszę się, że jest o dziwo :D jakbym widziała tych ludzi, od których ją wzięłam dziś to na pewno by tam nie trafiła... kompletnie nie nadający się do wychowania psa, kompletnie bez pojęcia, w zasadzie to nie wiem co ona takiego strasznego tam zrobiła, że musiała zniknąć poza napoczęciem kołdry jak została sama w domu... cisną mi się na usta jeszcze inne określenia, ale daruję na forum :evil_lol: Ruda ucieszyła się na mój widok, bez problemu zabrałam ją pod pachę i do samochodu - była ze mną Furia, która miała ustawiać małą już w aucie i mi pomagać, a ten rudy gnom nic a nic sobie z obecności Furii nie robił i latał po całym samochodzie dopóki jej nie przywiązałam. podjechaliśmy pod dom, wzięłam psy i do lasu - Zgredek o dziwo tym razem najpierw sprawdził co ruda ma pod ogonem i nie rzucił się na nią :loveu: a ona przeszczęśliwa, Drops przeszczęśliwy bo się wybawił z rudą - gonitwy że hej były :lol: Zgredek całkiem przyzwoicie się zachowywał, w domu też nieźle, raz spuścił jej manto, ale może odpuści, póki co uciekła na górę i siedzi na parapecie i jest git. Uf tak się człowiek nastresuje jak się nasłucha ludzi nieobytych... a tu nie taki diabeł straszny - ona jest po prostu niewychowana i skołowana teraz, ani się nie obejrzała za tamtymi ludźmi. Może nawet bez behawiorysty damy sobie radę - no czas pokaże jak się ruda rozkręci bo to też może być różnie przecież :lol: póki co - meliska i ZEN :D
-
no my poniekąd przywykliśmy bo mamy już jedną zołzę w domu - nawet dziś mnie Furia urąbała bo zrobiła jej się jakaś bania na paluchu i źle podeszłam do niej żeby to obejrzeć - w ogóle jak głupia jakaś - tak z marszu, szybko chciałam hyc i łapa w górze... a z Furiatką to tak nie ma więc mi przypomniała :shock: ja nie tyle tego jej gryzienia się obawiam (chyba ze przez te dwa tygodnie zrobiłsię z niej jakis potwór), co tego jazgotania bo mam już wystarczająco hałasu w domu i więcej będzie ciężko znieść...
-
[quote name='ania0112']a jeszcze miałam pytac.... co się stało ze ruda wraca? nie było tam behawiorysty czy czyms rudzielec totalnie przegiął i ludzie nie wytrzymali?[/QUOTE] a w ogóle masakra... byli umówienia na piątek z behawiorystą, ale odwołał bo coś mu wypadło, a ruda przeginała i przeginała i mały łebek zaczął się jej bać - no ciężko wytłumaczyć 2,5 letniemu dziecku żeby nie wpadało w histerię tylko poczekało az behawiorysta przyjedzie, no więc oni znaleźli u siebie w rodzinie dom dla niej - miał być stały, bez kota, bez małego dziecka - rodzice i 15 latka, spokojni ludzie ponoć; no i była tam od soboty... ale uwzięła się na kobitę i ją podgryzała - nie wiem jak to wyglądało, dziś pogryzła jakąś kołdrę i napoczęła laptopa i pewnie to zaważyło... trudno mi oceniać bo nie widziałam tego i nie znam ludzi, jutro będę się z nimi widziała
-
[quote name='ULKA12']A może ta pani od kotów co chciała adoptować Bryzę chciała by Silvera?[/QUOTE] ta pani zdecydowała się na niewidomego HENa więc baardzo się cieszę :)
-
to chyba może świadczyć o jakichś brakach... tylko kurcze czego? ona tyle tych leków bierze, wszystko silne, daję jej cały czas osłonowe bakterie, ale może za mało?
-
ona się teraz zachowuje jak zwykle, po swojemu, ale no to jest mocno nieprawidłowe żeby pies pił własny mocz... jutro będę dzwoniła do Pani Dr :(
-
masakra jakaś... nie widziałam żeby robiła to wcześniej, ale też nie widzę każdego jej sikania, wiele razy sika na kocyki które jej rozkładam na podłodze w pokoju, a teraz akurat weszłam a ona chłepce.. myślałam, ze okno niedomknięte i woda naleciała bo pada na dworze, ale nie - wszystko pozamykane, i to był mocz...
-
Viki mnie właśnie załamała... zrobiła siku i .... stanęła w tym i zaczęła pić... a chwilkę wcześniej piła wodę z miski wiec to nie że pić jej się chciało :placz: kurde o co chodzi... no i znowu ma dzisiaj katar... cały czas dostaje lek na tego grzyba - do wczoraj był spokój, wczoraj zaczęła kichać, a dziś już gluci... :shake:
-
uf uf no to super!!!! a en pan własnie do mnie dzwonił o inną sznupkę
-
no ja Vikę popędzam cały czas bo nie byłoby w ogóle spaceru dopóki nie zjadłaby całego świata wokół... a do nas wraca ruda zołza... jak nic w łeb sobie palnę...
-
aż mam wyrzuty sumienia, że wysłałam Ci te fiołki marako :splat: nieustająca trzymam kciuki za Grace!!! Żeby tam żadnego zapalenia otrzewnej nie było!!!!! a ja dziś ćwiczyłam cierpliwość - Viki przespacerowała 1,5 km w 1,5 godziny :lol: a to patyczek, a to kamyczek, a to listeczek, a to obornik bo na łąkach porozrzucany to i na drogach przecież... ooo matko dla takiego choleryka jak ja to jest niezła szkoła - chyba muszę zacząć trenować jogę :D
-
i co? nie ma chętnych?????
-
[quote name='JankaBezZiemii']:( jędza no podnieść jej gumtree? to z tych ogłoszeń dzwoniła? zrobiłaś jej tablicę czy zrobić mam?[/QUOTE] noo z ogłoszeń Twoich na pewno :loveu: tablicę zrobiłam - dziś :oops:
-
rany nie miałam prądu znowu i nie mogłam tu wejść - mam nadzieję, że nocka w porządku! Grace nie daj się!!!! a Bryzka chyba straciła szansę na dom :( cholera... zadzwoniła wczoraj pani, której umarła sznaucerka jakiś czas temu, no i wszystko byłoby fajnie gdyby nie... koty :placz: Bryza za kotem potrafi przegalopować caaałą łąkę - oczywiście nie dogoni zdrowego kota, ale... Pani ma koty dwa - staruszka i ślepego więc zestaw najgorszy dla psa, który koty gnębi... jeszcze dziś próbowałam i poświęciłam mojego dzikusa :oops: żeby sprawdzić jak będzie reagowała na kota z bliska bo to uśliniła całego, próbowała łeb odgryzać, podjarana cała durnota stara no! Żeby to były zdrowe młode koty to nie byloby obaw, ale nie można narażać niewidomego kotka na takie ataki :(
-
[quote name='JankaBezZiemii']trzymam, bardzo trzymam skąd się bierze perforacja?[/QUOTE] nie wiem skąd się wzięło u Grace - bo to może być mechanicznie przebita ściana żołądka jak coś zje ostrego, a może być też pewnie przy wrzodach (tak mi się wydaje), jak zje coś toksycznego żrącego - diabli wiedzą od czego jeszcze...
-
matkooo trzymajcie kciuki za Grace i marako - Grace miała operację - miała perforację żołądka i stąd te wymioty krwią... biedne dziewczyny - ściskam Was mocno!!!! teraz niech Grace zdrowieje szybko!
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
malawaszka replied to Saththa's topic in Foto Blogi
o matkoo co za zasr.ny dzień! ja właśnie gadam z Magdą od Kenza i Niry bo oni też mają sraczki dziś :mdleje: -
czekamy na wieści - oby dobre! ja się teraz podzielę moją ulgą... wczoraj za długo nie było mnie w domu jak pakowałyśmy te fiołki i po powrocie też nie poświęciłam za dużo czasu psom bo pakowałam dalej te fiołki i Viki była tym zirytowana... ogryzła taki materacyk, który miała u siebie w pokoju i zeżarła kawałek suwaka :mdleje: no z jednej strony fajnie, że okazała zdenerwowanie, że nie jest jej już obojętne czy siedzi sama w pokoju czy nie, zdecydowanie była to oznaka zdenerwowana bo materacyk leżał blisko drzwi i tam obżerała go, poprawiła też kabelki, które napoczął Felix, no to bezpieczne kabelki są bo odłączone i martwe w ścianie siedzą... i to też przy drzwiach... to od ogrzewania na górze w tym pokoju... no ale kurde co się nastresowałam tym o moje - wydali czy nie wydali... no i radośnie przeglądałam każdą kupę :grins: i JEST! ufff :mdleje: i szykuje się ciekawe życie z Viki - jak będzie miała ochotę na coraz więcej rozrywek to nie nadążę... z niczym :lol: