-
Posts
19549 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AMIGA
-
Krakow-Czesio psi ideal w idealnym domku!!!warto bylo czekac:)
AMIGA replied to karusiap's topic in Już w nowym domu
Cudownieeeeeeeeee, cudownieeeeeeeee taki świąteczny prezent dla Czesia się trafił - [B][SIZE=4][COLOR=blue]DOMEK :loveu::loveu:[/COLOR][/SIZE][/B] -
Ale śliczniastyyyyyyyyyy :loveu::loveu:
-
Trzymam już teraz mocno, mocno kciuki za powodzenie całej akcji, no i za to, bo było to naprawdę szczęśliwe rozwiązanie i dla Czarnulka i dla Pani, która daje czarnulkowi dom
-
Kurczeee, a ja znowu namącę z moimi wątpliwościami (wiem, że to już musztarda po obiedzie). Tak sobie myślę o tym piesku, którego Pani musiala oddać. Czy jak pies kogoś na spacerze gryzie to nie można go wyprowadzać w kagańcu??? Trzeba mu naprawdę z tego powodu robić eksmisję z domu???? A co będzie jak nasz czarnulek kiedy wydobrzeje i zadomowi swoją doopencję u Pani tez nie stanie się bardziej "sznaucerowaty" i zacznie sprawiać kłopoty????? :shake: Ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii, ja nic nie mówiłam, kompletnie nic.................
-
Dzisiaj na koncie znalazło się 70 zł od [B]Diuna B[/B] :loveu: z bazarku i 20 zł od hodowczyni sznaucerków ([B]hodowla Gagatek[/B]):loveu: której na gg opowiedziałam o historii Fabia. Super, baaaaardzo dziękuję w imieniu biedaka, który dzisiaj liże rany. Nawet nie wiecie jak mi było przykro, kiedy on szukał u mnie ratunku, a ja wredna go trzymałam jak go biedaka kłuli. Już mu kupiłam zoładeczki kurze na niedzielną wizytę u niego. Przecież muszę się wkupić w jego łaski. Bo będzie tak jak było z Bendżim - ja mu się kojarzyłam tylko z wyjazdami do wetów i z pacyfikowaniem go w łazience
-
Dzwonił dzisiaj do nas wet, który "prowadzi" Bonusia. Wypytywał dokładnie jak Bono się czuje. A Bonus wyraźnie czuje się lepiej. Oprócz tego, że całkiem już nic nie widzi, to napewno nabrał sił. Za Amigą pięknie trupta, nieraz nawet w podskokach. Tylko okropny niejadek się z niego zrobił. No i wpada we wszystko i to nieraz tak z rozpędu,że aż się boję, zeby mu czacha nie pekła. Wet stwierdził, że skoro Bonuś tak dobrze zareagował na ten lek, który teraz dostaje, to żeby narazie jeszcze przez jakiś czas mu go podawać, a potem dopiero przejść na Vetoryl i zobaczymy jak on na tę zmianę zareaguje. No i skoro on tak super zareagował, to można zacząć myśleć o jego oczku. Ale ja się zaczęłam wić jak piskorz i wydusiłam, że mi Bonuś "zjadł" całego mojego finansowego zaskórniaka i że możliwe by było to tylko w razie, gdybym mogła zapłacić w ratach za operację oczka. Dowiedziałam się, że chyba nie będzie z tym problemu, bo Bonuś jest pod ich stałą opieką, tylko że musi to uzgodnić z szefostwem kliniki. Gdyby była zgoda, to tak jakoś w lutym Bonuś może znowu będzie choć troche widzieć
-
To ja wyjaśnię tak ogólnie - Pies jest jeszcze w schronisku. A jest potencjalny dom stały dla niego, ale powstały pewne wątpliwości i własnie te kilkanaście ostatnich postów jest własnie o tych wątpliwościach
-
No to rzeczywiście musi go coś boleć. Bo jak ja wczoraj mu zmieniałam posłanie, to zanim położyłam podkłady on już się na gołej kołdrze zwinął w kłębuszek. I ja go na siłę spychałam z kołdry i nawet nie mruknął. Potem położyłam jeden podkład a on już znowu na nim się położył. Więc nim trochę poruszałam, zeby dołożyc drugi podkład i też nic mi "nie powiedział". BIEDACTWO A ta pielęgniarka :mad:- jakby się ją dorwało oczywiście to chociaż teraz finansowo się powinna dołożyc do opieki nad biedakiem.
-
Krakow-Czesio psi ideal w idealnym domku!!!warto bylo czekac:)
AMIGA replied to karusiap's topic in Już w nowym domu
Hahaha jak ja lubię jak się ludzie mi tłumaczą :evil_lol::diabloti:. Żarty żartami, ale niech to miejsce zostanie wolne, niech Czesiu ma miejsce na obż........................ Za to w niedzielę przed południem wybieram się do hotelu. Sa wolne miejsca, o ile ktoś nie będzie calkiem wykończony po sobotnich wojażach:p -
Krakow-Czesio psi ideal w idealnym domku!!!warto bylo czekac:)
AMIGA replied to karusiap's topic in Już w nowym domu
Ale ja nie o to, że nie wiem o domku, tylko o to, że w sobote jest eskapada i ja o niej nic nie wiem :mad: -
Odi-seja, czyli jak Platfus z Krzyczek odnalazł DOM
AMIGA replied to Anashar's topic in Już w nowym domu
Zdjęcia, zdjęcia, my chcemy zdjęciaaaaaa:evil_lol: -
Juz nieraz mi dogo sprawiło taka niemiłą niespodziankę. Już się nauczyłam, żeby każdy swój post zapamietywać na wszelki wypadek.
-
Ale superowa parka. Tylko pozazdrościć, że Twój Dirulec jest taki wspaniały do innych źwirzów. Nie wyobrażam sobie swojej szalonej nos w nos z kotem :shake: Pisz co z Dirulcem? Czy wewnętrznie zastosowany środek higieniczny opuścił już jej brzuchol?
-
Ufff, no i już wiem - już po wszystkim Fabio już w hotelu, śpi sobie smacznie Rozmawialam z wetem - Fabio jedno jądro miał maciupeńkie, natomiast drugie wyrażnie z guzem - duuuże. Biochemia w porzadku. Nie ma jeszcze wyników z morfologii. Natomiast niefajnie wyszły prześwietlenia - Fabio ma wyraźnie "zepsuty" kregosłup. Prawdopodobnie miał kiedyś wypadnięty dysk, to niestety zarosło. W tej chwili on ma jakby zrośnięte dwa kręgi. Mam to zobaczyć dokładniej we wtorek jak będę u Fabia i potem u wetów w Wieliczce. Jak spytałam co można z tym zrobić, to mi powiedziano, że treba podawać leki przeciwzapalne i jakieś glukozo-coś tam Szwy Fabiozo ma rozpuszczalne, tak ze nie trzeba będzie ich wyciągać. A co do wieku - usłyszałam - to geriatryk :-( Trzeba podawać, że ma 7 - 9 lat jak będziemy go ogłaszać
-
A wiadomo już o co chodzi z tym pieskiem, którego pani ogłaszała, że oddaje?
-
O mamma mia, nie wytrzymam do wieczora!!!!
-
Jego cały świat, to była ciemna ciasna szopa- Kraków
AMIGA replied to agamika's topic in Już w nowym domu
On się daje już [B]Agamice[/B] głaskać. Ale to jest wszystko na co narazie pozwala. Ale Aga dzielnie nad nim pracuje i malutkimi kroczkami napewno go przekona do ustepstw :p -
Siedzę cały czas jak na szpilkach !! Odwiozlam Fabioso do wetów. Okazało się że to naprawdę bardzo grzeczny i kochany piesek. Sam wszedł do autka mimo, że nie było tam żadnego smakołyka. Ale wyraźnie czekał, że mu coś dam. Obiecalam mu góóóóórę smakołyków przy najbliższej okazji. W samochodzie dawał mi buzi, strasznie chciał przejść do mnie do przodu, ale go trochę spacyfikowałam tam z tyłu. W lecznicy założyli mu kaganiec,a właściwie płócienny poskramiacz. To nawet przez ten wymemłany poskramiacz mi dawał buzi. Jak już się znalazł na stole, jeszcze przed narkoza, to tylko pomrukiwał jak mu poberali krew. Ale kochany wtulał sie pod moją pachę. Wstyd mi było, że ja jestem z wetami przeciwko niemu :-( że też go przytrzymuję a nie ratuję z opresji. Pobrano mu krew na cukier i pełną morfologię. No i dostał strzała i aż się dziwiłam, że nie upłynęło kilka minut jak już mu się łapencje rozjechały na kafelkach i usnął sobie smacznie. Dowiedziałam się, że wszystkie zabiegi zajmą conajmniej 2 - 2,5 godz. No bo po zabiegu mają prześwietlić mu stawy i kręgosłup, mają mu usunąć te "rogi" które mu na czole wyrosły. Wet zasugerował i ja się zgodziłam, żeby te wycięte jądra posłac na histopatologię. No i ponieważ weci mają wieczorem - koło godz. 17 jechac pobierać krew któremuś z psiaków w hotelu, to, patrząc na moją zestresowaną minę - wygonili mnie do domu. Mają do mnie dzwonić jak będzie po wszystkim. No to już wiecie, dlaczego siedzę jak na szpilkach :shake: