-
Posts
19549 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AMIGA
-
KRAKÓW - wątek zbiorczy psiaków pod opieką karusiap i Jagienki
AMIGA replied to Jagienka's topic in Już w nowym domu
Już dawno powinnam byla napisać a co najważniejsze przesłać Wam 40 zł od stałego sponsora qdera. Proszę o przypomnienie nr konta -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
AMIGA replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Moniko, jestem z Tobą myslami i łzami. Płacz przynosi ociupinkę ulgi, ale na duszy nadal ciężko. Ale nie trać nadziei, może jednak udałoby się jej z tą jedną nerką? Jeżeli bylaby jakakolwiek szansa....... Oby chociaż Wam się udało Trzymajcie się mocno a ja ściskam mono kciuki.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Ale on się wydaje wielki na niektórych zdjęciach :-) Cudowna przemiana Maksia :-)
-
Nie jestem jeszcze w stanie wiecej pisać, bo nic nie widze przez łzy. Bonuś w kwietniu mial robione badania i miał zaskakująco jak na jego chorobę wyniki. Ale bardzo mu się pogorszyło w ciągu ostatnich 2 dni. Dzisiaj w gabinecie u weta dostał ataku padaczki. Nie było szans, żeby tym razem go z tego wyciągnąć. Jeszcze na pożegnanie w czasie ataku ugryzł mnie solidnie w brzuch, a już tak się ostatnio dawał przytulać i nawet mi usypiał na rekach. Choroba Cuschinga b la jedną przyczyną, ale najprawdopobniej główną przyczyną był jakiś nowotwór mózgu, bo Bonuś ostatnio wciąż chodził w kółko. I wciąż słyszałam słowa uspokojenia od wetów, że takie chodzenie jest charakterystyczne dla niewidzących i nieslyszących piesków :-( Dzięki Wam za dobre słowo
-
No co Wy :-) Przecież im bardziej śmierdzi tym lepsze :-)
-
NIEWIDOMY SZNAUCER z Ostatniej Szansy - Haśko umarł [']
AMIGA replied to malawaszka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Po roku gardło ściska się tak samo i oczy potnieją tak samo jak przed rokiem :-( -
A mnie moja koleżanka z Niemiec miala wysłać Vetoryl, ale jak jej wetka w hurtowni powiedziała, że to lek dla psa w Polsce, to jej odmówiono. Tylko niemieckie pieski można leczyć. Niepotrzebnie się przyznała. Ale Niemcy tacy są - jak nie wolno, to nie wolno i już pewnie tą drogą mi się nie uda nic załatwić :-(
-
Miałam wczoraj telefon od pani, która w "naszym domku" dokarmia koty. Powiedziała mi, że faktycznie ze dwa tygodnie Kamelii nie było, jacyś chłopcy, którzy (o zgrozo!!) w sąsiednim opuszczonym domku urządzają sobie fort widzieli małą nad Wisłą na zaporze Dąbie (o ile to byla ona). Pani twierdzi, że Kamelia przychodzi do domku jeść około godz 10,30 - 11. Ze nieraz jak oni trochę później tam przychodzą z jedzonkiem, to ona gdzieś w pobliżu w krzakach już czeka i jak tylko odejdą to ona wychodzi i idzie konsumpcjowac. Wracamy więc chyba z klatką do domku. I to niestety trzeba tę klatkę tam mieć ustawioną rano (co się wiąże ze stałym dyżurem tam w pobliżu)
-
O Bogowie, dotad ją znałam tylko z relacji Tamary, ale jak sie ją zobaczy, to nie w sposób się w niej nie zakochać
-
Nie odważyłbym się dawać plakacików z informacją jak ją złapać, bo łapanie jej może spowodować to, że ona się znowu gdzieś przemieści i znów parę miesięcy potrwa zanim się dowiemy gdzie jest. A tak a propos umiejscowienia klatki to mamy zamiar z agamiką przenieść klatkę gdzieś bliżej krzaków, ktore są na terenie ogrodu. No i mam nadzieję, że nie będzie tam tlumów odwiedzajacych, bo wątpię, że sunia sie odważy tam wchodzić
-
[quote name='greatmadwomen']ale ten obwód chyba wielki będzie...[/QUOTE] Tylko parędziesiąt hektarów :-) [quote name='weszka']Dobrze że znów zaczęły się jakieś sygnały i że ktoś ją widuje. Tylko to dopiero wierzchołek góry lodowej...[/QUOTE] Ja czekam wciąż z nadzieją na telefon, ktory by nam wskazał gdzie ona nocuje
-
A kolega Kubuś to czworołapek, czy dwunogi kolega?
-
A popiszę sama do siebie, a csssooooo :-) Mialam znów tel. tym razem o ludzkiej porze. Pani widziała naszą sunię w parku. Najpierw myślała, że to jest czyjaś sunia, bo stała nieruchomo, a kawałek dalej byli jacyś ludzie. Ale ludzie poszli, a ona stała dalej czujnie sie rozglądając. Było to mniej więcej na wysokości górnego ogrodzenia Ogrodu Doświadczalnego
-
Miałam wczoraj o godz. 23,50 tel o Kamelii. Dziewczyna byla na spacerze w Parku koło AWF. Widziała małą najpierw na stadionie AWF, potem w parku kolo fontanny, a na koniec widziała jak mala przeszła przez Al. Jana Pawla (na szczęśćie w nocy całkiem spokojnej) na strone Politechniki. Czyli mała jakby się przeniosła na drugi koniec parku.:-( No a za Politechniką to ona ma dla siebie hektary spokojnych łaczek, stary pas startowy i dzikie działki :-(