-
Posts
5623 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kinga
-
[quote name='karina1002'] A tu Pytia pilnująca domu (chrapanie było słychac w domu): [IMG]http://img440.imageshack.us/img440/4608/obraz331ea5.jpg[/IMG] [/quote] no i o to przecież chodzi :p potencjalny złodziej, zbliżając sie do domu - słyszy, że jest w nim wielki, groźny pies? - słyszy :lol: wejdzie i zmierzy sie z potworem? - nie wejdzie :lol: a ze potwór utnie sobie czasem małą drzemkę w rabacie ogrodowej...:sleep2:
-
[quote name='Kasie']No a gdzie te zdjecia?[/quote] będą będą ;) ale ponieważ Panstwo mieszkają w nowym domu zaledwie od paru dni, dopiero na dnich mają im podłaczać internet - póki co, korzystają z niego okazjonalnie Kasiu, a Ty zapomniałaś, jak Forest wyglada? :-o ...więc dla przypomnienia powtarzam to, co usłyszałam przez telefon: że przypomina Chucka Norrisa :evil_lol:
-
ATAMAN: kaukazowaty z Ligoty znalazł już swój dom na stałe.
kinga replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
a nie będzie z tego bardziej leonberger? -
[quote name='kinga']...a mnie się marzy, ze któregoś dnia ktoś tak po prostu do mnie zadzwoni czy napisze... ze chce Foresta a ja będę wiedziała, ze to ten najlepszy na swiecie dom ;) ...marzenia czasem się spełniają, prawda?[/quote] ...i jeszcze mój cytat z września ubiegłego roku ;) taaak, marzenia się spełniają :loveu:
-
rozmawiałam dziś wieczorem z Panią Foresta i... :crazyeye: ja do tej pory myślę, że snię :-o - ze takie domy nie zdarzają się w realu i że to jakaś ściema :roll: już nawet nie mówię, ze wciąż słyszałam, jaki on cudny, jaki mądry, jaki grzeczny, jaki kochany, jaki dostojny na spacerach, jaki pieszczoch w domu... ( he he, bo to wiem :p ) ... jak to wykąpany, wyczesany, posypany ziołowym przeciwpchelnym szamponem, jak to nosi trzy obroże :eviltong: ( moje psy nie noszą żadnych :shake: ), bo i przeciwpchelna, i przeciwkleszczowa, i już sie zgubiłam dalej :oops: , jak to dostał dwie kości i śpi na nich, jak to całe popołudnia spędza ze starszym synem na spacerach (na plaży i na łąkach), jak to się kotłuje w domu z chłopakami... ale powtórzę ( myślę, ze będzie mi wybaczone) to, czego wysłuchałam ze ściśniętym sercem ;) : - że Forest był już " namierzony" dwa miesiące temu, a mój telefon był zapisany, zeby jak najszybciej do mnie zadzwonić ( niech żyją osiemnastolatki :multi: )- ale z powodu przeprowadzki i zamieszania Pani zadecydowała, ze skoro ten pies jest im pisany, to na nich poczeka nawet te dwa miesiące... - ze Forest wpasował sie w rodzinę od razu, jak ten brakujący kawałek puzzli - " jakby był z nami od zawsze" - a kiedy opowiadałam, jak to wszyscy - na forum i nie tylko - główkowaliśmy, dlaczego TAKI pies aż przez rok nie mógł znaleźć domu, Pani odpowiedziała: - bo czekał na nas... ( a fotki będą wkrótce;) )
-
[quote name='karina1002'] Szczeniaki i mama dostały zastrzyki na tasiemce (bo niestety były), zostały zważone - najgrubsze ważą 4 kg, najchudsze - cos niewiele ponad 3. .[/quote] Karina, jak ja lubię te twoje hurtowe opisy :lol: . Kto :-o - no kto :crazyeye: - pisze na swoim wątku: "[B]najgrubsze[/B] ważą... [B]najchudsze[/B] ważą... " ???? co najmniej jakbyś jakąś fermę psią miała na zapleczu domu... z dziesiatkami, setkami psich tuczników...:eviltong:
-
[quote name='Kasie'] Kinga zapomiała dodać, ze jeszcze pomiędzy handlowaniem Forestem skracała spodnie i pomniejszała kamizelkę. Kinga, a nogawki Ci chociaż równie wyszły? :evil_lol:[/quote] skracała spodnie i spinała agrafką zbyt duży dekolt w marynarce :oops: :lol: pazury były malowane już w samochodzie :oops: ...no i spóźniłam się do klasy o ...kwadrans :oops:, a że ja się zawsze-zawsze spóźniałam, to miałam takie deja vu: musiałam zapukać, wejsć do klasy pełnej ludzi i przeprosić Panią Profesor za spóźnienie :oops: ( ku wesołości wszystkich tam obecnych - o rany, co za stres :shake: ) a potem Pani Profesor zarządziła lekcję wychowawczą pt: "Moje życie" i zaczeła według dziennika wywoływać do odpowiedzi - i zanim doszło do "S", czyli do mnie - to az mnie żoładek z nerwów rozbolał :cool3: ... więc wnioski z tego takie: 1. wszystko przez Foresta 2. należy jak najszybciej konczyć wszelkie szkoły :lol:
-
osiemnastolatek entuzjastycznie potwierdził, ze fotki będą :lol: a w pierwszej rozmowie z mamą osiemnastolatka - ja od razu wypaliłam, ze w Kołobrzegu mam teściów, więc bywam tam ;) - co się tłumaczyło między linijkami: ach! wpadnę do was, wpadnę... :p ( miła pani nie odłożyła słuchawki w tym momencie, wiec można być dobrej myśli ;) )
-
[quote name='swan']czy kinga już pobalowała ? :cool3: [/quote] już :huh: :mdleje: gwoli usprawiedliwienia dodam, ze to nie była taka sobie zwykła imprezka, ale Bardzo Okragła Rocznica Matury, na która sie zresztą spóźniłam :oops: - bo zamiast się szykować - psami handlowałam :evil_lol: a z Forestem nic nie knułam wcześniej :shake: - słowo honoru ;) otóz wczoraj rano zadzwoniła miła pani z Kołobrzegu... w sprawie Foresta. No więc ja , zamiast malować sobie pazury i paszczę - zaczęłam z nią rozmawiać, widzac w ciagu rozmowy, ze sprawa jest poważna i nabiera rumieńców otóz Państwo już miesiac temu przymierzali sie do Foresta, ale przeprowadzali się do własnego domu, wiec nie chcieli robić psu i sobie dodatkowego zamieszania - ale teraz chcieliby po niego przyjechać w ciagu dwóch godzin ( z Kołobrzegu - 45 km od Koszalina) - i nawet chcieli sie ze mna poznać - a ja nie mogłam :placz: więc przyjechali ;) wieczorem rozmawiałam ze starszym synem Państwa ( 18 lat) - i wszystko poszło dobrze ;) bałam się, czy Forest nie bedzie sie bał wyprowadzenia z boksu - ale podobno jak go przyprowadził pracownik do biura, gdzie byli przyszli właściciele - to zaraz się przykleił do nich i już był z nimi cały czas podróż zniósł dobrze, po przyjeździe został na dworze -w słoneczku - wykąpany, wyczesany, a był bardzo grzeczny przez ten czas ( ha! wiedziałam, wiedziałam...:loveu: ) a po naszej rozmowie mieli udać sie na spacerek... :lol: spytałam tylko na koniec nieśmiało, czy nie rozczarowali się, widzac go w realu... na co otrzymałam odpowiedź: -nie, przecież on śliczny jest! :loveu: :loveu: :loveu: mam wielką nadzieję, ze to jest TEN dom, którego wspólnymi siłami szukaliśmy przez prawie rok takie domu czasem znajdują się ot, tak po prostu - prawda? taka decyzja na: tak - w ciągu paru minut - i człowiek ma pewność, ze wspólnie z psem dotarliśmy do mety - że już mu nie będzie źle, że znalazł to, na co tak rozpaczliwie czekał przez tak długi czas, ze znalazł właśnie tę przystań, o jaką nam wszystkim chodziło... a ponieważ w wątku Foresta przewinęło się wiele, wiele osób, którzy pomagali w szukaniu tego domu - dla wszystkich, wszystkich, wszyściutkich, którzy działali, dopingowali bądź wspierali dobrymi myślami - -wielkie pokłony :loveu: i na koniec jeszcze mała dygresyjka: [B]Zosia4 - [/B]ja również - choć po cichu - śledziłam wątek Micha, bardzo emocjonalnie, bo on taki podobny do Foresta - i zawsze sobie marzyłam, że skoro zdarzają się cuda, to on - Forest - znajdzie taki dom, jak Michu u Ciebie - bo na taki dom zasługiwał, najlepszy z najlepszych ...i trzymam kciuki, aby nowym właścicielom było z Forestem, i jemu z nimi - tak dobrze, jak Wam było z MIchem...
-
Wedkoholik - a cóż Ty masz z adresem mailowym? :crazyeye: - bo wysłałam Ci dziś fotki Hektora - i otrzymałam zwrot :razz: - że niby błąd w adresie :shake: ...nic nie doszło? :placz: - w takim razie bardzo proszę, ściągnij je ze strony schroniska ( link pod moimi postami) - Hektor jest na stronie głównej, tam już są podmienione zdjecia ( bo ja będę w pracy dopiero w poniedziałek, a tylko w tamtejszym komputerze mam zdjęcia psów - więc przez weekend nic nie mogę wysłać ponownie :shake: ) ...mam nadzieję,z e uśmiechniety Hektor - choć nie do kon.ca seterowaty - będzie miał więcej szczescia...;)
-
[quote name='justynavege']kinga co tak skromnie o Foresciku ? napisz cioteczko jak sie czuje nasz chłopak , czy psychicznie juz lepiej my tu spragnieni wiesci o nim :loveu:[/quote] Forest się smaży na słoneczku całymi dniami :p tj. poleguje sobie w cieniu budy, bo POD nią to już nie wejdzie :shake: - zakopali, niedobrzy :mad: ( [U]drugi raz[/U] zakopali mu dziurę :mad: ) psychicznie jest lepiej, bo mu zabrali z wybiegu takiego duzego mixa malamuta, z którym Forest niekoniecznie kochał się na zabój :shake: więc słoneczko moje spoczęło na laurach :loveu: , jako, ze ma tylko dwie suki na wybiegu - i pędzi swój żywot monotonny... ( dziś spojrzałam mu w kartę - w lipcu stuknie mu niechlubna rocznica - rok pobytu w schronie :crazyeye: - a jest to pies, który w necie był nagłaszany od samiutkiego początku :cool3: )
-
[B]lamia[/B] - Ty to masz dobrze z nami :lol: , znaczy sie z Camarą i ze mną :p , ze Ci taki fajny tester na ludzi podesłałyśmy ;) ...no, prawie za friko :oops: :lol: mogę Cię jedynie zapewnić, ze w dowód wdzięczności za pomoc - odtad wszystkie kaukazy, które będę wysyłała do Krakowa, będą szły pewnikiem przez Ciebie :loveu: chcesz? napisz, że chcesz...:multi: ...i jeszcze jedno, bo mnie Camara kazali napisać :oops: : Ty podobno niedobra jesteś, bo nam, znaczy sie Camarze:p , numeru konta nie chcesz przesłać :niewiem: - kochana, póki chcemy płacić - ślij to konto :mad: - bo jak przepuścimy pieniadze, to pójdziesz z torbami po Igorze :razz: - a wtedy będzie już za późno...:niewiem:
-
melduję: na żądanie ciotki Bei1 Filipek został dziś przeze mnie wyprowadzony z boksu ( po raz pierwszy od tamtych zimowych zdjęć :cool3: ) i rozpracowywany psychologicznie, czy aby jakiś potwór nie wyjdzie z niego. Potwór nie wyszedł :lol: . Filip cały czas merdał zachwycony ogonkiem, wszystko sprawdzał, obwąchał szczeniory, obsikał trzy razy nogę stołu w pomieszczeniu, został wygłaskany przeze mnie i wyglądał na zadowolonego z tego faktu ma strasznie długie pazury :shake: - aż ma kłopoty ze stawianiem łapek, a pyszczek wcale nie wygląda tak siwo i marsowo jak na zdjęciach no i jest taki trochę zabiedzony :-( - więc ciotka Bea jest pilnie wzywana do Koszalina :multi:
-
Kasia - a mnie tak ostatnio stresuje Camara :placz: od czasu Igora - co dzwoni - a rozmawiamy z 10 razy dziennie - to na początku zapowiada: - Usiądź, zanim ci powiem ...więc jak widzę, ze ona mi się wyświetla w telefonie, to już od razu rozglądam się, czy mam na czym usiąść :placz: ( ale trzeba jej oddać sprawiedliwość: - czasem łaskawie zapowiada: tym razem mozesz stać :p )
-
opowiem Wam jeszcze coś lzejszego w tym smutnym wątku, bo pomiędzy naszymi rozlicznymi dramatycznymi telefonami zdarzają się i takie... :p dzwonię wczoraj wieczorem do Kasie - porozmawiać na spokojnie na temat Igora. Kasie nie podnosi słuchawki po jakimś czasie oddzwania, ja już zaczynam dzielić się moimi przemyśleniami, na co Kasia: - Kingo, ja przepraszam, ale właśnie się wspinam i jestem na skałce i nie moge rozmawiać wyobraziłam sobie poruszanie dramatycznych psich dylematów z Kasią, która jedną ręką trzyma komórkę, a drugą ledwie utrzymuje się na ścianie...:eek: i czym prędzej postanowiłam zakończyć rozmowę pech chciał, ze cos na tej skałce rwała sie łączność, a w Kasię wstąpiła czujność, że skoro dzwonię, to na pewno cos jest nie tak i dalsza nasza rozmowa wyglądała mniej więcej tak: Kasia: - Kingo! ja cię w ogóle nie słyszę! jesteś? ja: JESTEM!! Kasia: Kingo, ja nic nie słyszę! coś się stało? ja, drąc się na całą pracownię, bo byłam w pracy: - NIC SIĘ NIE STALO!!! Kasia: - Kingo, ja jestem na skałce! wszystko ok? ja, coraz głośniej: [SIZE=3]WSZYSTKO OK!!! OK!!![/SIZE] [SIZE=3][/SIZE] Kasia: [SIZE=3]czy-coś-się-stało?[/SIZE] ja, wrzeszcząc najgłośniej jak mogę: [SIZE=3]NIC SIĘ NIE STAŁO!! WSZYSTKO W PORZADKU!![/SIZE] [SIZE=3][/SIZE] Kasia: [SIZE=3]wszystko na pewno ok?!! ok?!!![/SIZE] [SIZE=3][/SIZE] ja: [SIZE=4]O-K-E-J!!!, O-K-E-J!!! O-K-E-J!!![/SIZE] [SIZE=4][/SIZE] no - czułam się jak w Czterech pancernych ( i psie), jak Janek, który nie mógł złapać łacznosci w czołgu... :niewiem: ...a co sobie o mnie w pracy pomyśleli, to...:oops:
-
ale dostępu do Jagielskiego broni miła pani, która prawdopodobnie jest od miłego spławiania natretnych telefonujących :niewiem: dziś spróbuję być bardziej wytrwała, niż pani... ja natomiast chciałabym usłyszeć - albo od Jagielskiego, albo bedę dzwonić gdzie indziej - jak to się ma sprawa z tą operacją, na ile jest wskazana i cokolwiek moze poprawić - bo musimy mieć świadomość, ze decydujac się na nią - zabieramy Igorowi 2-3 tygodnie na rekonwalescencję - a to jest okres, kiedy sie jeszcze dobrze czuje i cieszy życiem ( to takie głośne moje i Camarowe myślenie)