-
Posts
5623 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kinga
-
Atos z Krakowa: przywiązali go na przystanku... A już MA DOM!
kinga replied to Kasie's topic in Już w nowym domu
gębę to on ma sympatyczną - taki z lekka misiowaty wyszedł na zdjęciach... ;) -
[quote name='Beata_Dorobczyńska'][B]Nie wiem czemu ale żal mi Pawła .[/B] Szerokiej drogi Igorku .[/quote] prawda? mnie to też strasznie ujmuje - np. te nocne SMSy, taka troska o to, czy ktoś inny prawidłowo odczyta sygnały wysyłane przez psa - żeby mu nie zrobić krzywdy lamia - pozdrów od nas Pawła ;)
-
[quote name='Kasie']nie osoba tylko [B]parafia[/B], najlepiej stróżowana. :loveu: Camara, popatrz a my nie wpadłysmy na to że zapewniamy stróżowanie, chyba powinnyśmy pobierać teraz za to opłaty,[B] przecież TAKIE psy sprowadzamy[/B]![/quote] taaaa..... a macie drogie koleżanki, jakieś pozwolenie, na sprowadzanie hurtowo tych kaukazów, tych moskiewskich, tych azjatów? :razz:
-
ale ja nie pracuję z moimi psami :placz: nic a nic :shake: i dopiero później byłby obciach: taka Karina, na przykład, by pisała na forum, ze labek przez kolejny rok swego życia nie dość, ze sie[U] nic[/U] nie nauczył, co już samo w sobie jest straszne :cool3: , to jeszcze zapomniał te wyuczoną komendę: siad :niewiem: to ja już wolę go chcieć i nie mieć :placz:
-
a wiecie co a ja mam dość dochodzę do mało budujacego wniosku, ze giniemy w powodzi tych wszystkich psich nieszczęsć ze choćbyśmy się zarobili wszyscy na śmierć - pomozemy tylko takiej małej garsteczce - a te ogromne ilości mądrych, ufnych, wiernych psów - będą ponosiły konsekwencje głupoty ludzkiej i okrucieństwa ...i choć dobrze wiem, ze tak nie powinno sie myślec - ze trzeba trzymać się tych, których los udało nam sie wygrać - to czasem nie sposób nie myśleć o tych, którym się nie pomogło i którym się nie pomoze :shake:
-
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
kinga replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
no to super :lol: cieszymy się wielce :multi: ... i wstydzimy się zarazem, ze nie zrobiliśmy - już od kilku lat - gruntownego przeglądu 10-letniego bernardyna :oops: :oops: :oops: -
Pytia rules :diabloti: gdyby nie ona - pogrążylibyście sie w strasznym, niewyobrażalnym chaosie... :stupid:
-
wracajac jeszcze do Kiary i dziewczynki - odesłałam ją do metamorfoz na stronie schroniska, żeby obejrzała sobie Kiarę w nowym wcieleniu ... po czym przypomniałam sobie, jak opacznie mogą być odczytane takie metamorfozy - jako przyzwolenie na oddawanie psów, także starych - do schroniska nigdy, przenigdy bym na to nie wpadła - ale widocznie jestem ograniczona umysłowo :oops: więc kiedy kilka miesięcy temu w naszej gazecie pojawiła się adnotacja o tym, jak to w schronisku nareszcie drgnęło - i ze dzięki internetowi dużo psów zaczęlo znajdować nowe domy, takze daleko od Koszalina - - jakie były reakcje ludzi? :crazyeye: -no? :crazyeye: - ludzie zaczęli masowo - masowo powtarzam -przyprowadzać swoje psy do schronu, takze te stare - uspokojeni argumentując kierowniczce, ze wyczytali w gazecie, ze te psy znajdą nowe domy jak to usłyszałam, to :flaming:
-
Iwona, Karina - ja ciągle mysle, ze on mógł sie zagubić komus, choć nie takie psy ludzie porzucają :shake: ale labek jest tak zadbany, tak labkowy, a na dodatek mlody i w kolczatce... że może jednak ktoś go szuka? pamietam, jak znalazłam mojego - wtedy jeszcze nie mojego :p - Liptona - po ogłoszeniu go w lokalnych gazetach dzwonili do mnie także ludzie, o których teraz myślę bardzo ciepło - ludzie, którzy od paru miesięcy szukali uporczywie swoch psów, sprawdzajac wciąż każdy najmniejszy ślad, przeczesujac wszystkie okoliczne wsie... szukali innych psów, niż Lipton - więc Lipton w koncu stał się mój ;) i tak sobie myślę, że cud-labka - niezależnie od szukania nowego domu - ogłoście go lokalnie, gdzie się da (takze w schronie)
-
przypomniała mi się historia z inną wyżlicą z naszego schroniska, koszalinską 8-letnią Kiarą, oddaną zimą do schronu. Niedawno na pocztę schroniska przyszedł mail od 12-letniej dziewczynki ze smutnym zapytaniem, czy może wiadomo, co sie stało z... wyżlicą Kiarą, którą jej mama oddała pół roku temu do schroniska. ... Że tak trzeba było zrobić z wielu względów, ale ze ona - dziewczynka - bardzo ją kochała i nigdy jej nie zapomni - a na dowód złaczyła zdjęcie Kiary. Kiara - no cóż, wywinęła się niemal spod łopaty - i znalazła fantastyczny dom w Warszawie, o czym dziewczynkę poinformowałam. I tylko teraz tak mi przyszło do głowy - jeśli w byłym domu Uriela rzeczywiście istniało owo dziecko z rzekomą alergią - co mu rodzice powiedzieli, (ew. powiedzą, jeśli jest małe ) - ...ze długo, długo mieli psa, fantastycznego psa, i - co? zastanawiam sie, co mówi sie dzieciom w takich sytuacjach...? :niewiem: