-
Posts
5623 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kinga
-
[quote name='karina1002']Już wywaliłam. W sumie masz rację. Coraz bardziej przekonuję się do Twojego stylu wychowania psów - niech robią co chcą i tyle :evil_lol: . [/quote] oj, bo ja mam same trudne przypadki :niewiem: Drachma taka, na przykład - to na tresurze na PT była wbrew pozorom w czołówce grupy - a już przy komendzie: waruj-zostań - to biła wszystkie psy na łeb :p - jak już ZAWAROWAŁA i grzmotnęła cielskiem na ziemię - to anioł, nie pies - jak sfinks :loveu: ale juz aportować - to nie chciala :shake: , pluła tym aportem beznamiętnie :placz: , wiec na egzamin się nie udałyśmy :shake: ... wiec nie myśl, koleżanko Karino, że nie miałam KIEDYŚ ambicji wychowawczych :oops: - ale z czasem jakoś tak ... malały one i malały... :oops:
-
[quote name='karina1002'] Może tekścik szybko walniesz, Ty to potrafisz :evil_lol: A tak w ogóle, to ładna jest, nie?[/quote] to ja się jeszcze poczepiam tego bawienia z ludźmi, co to nie umie :cool3: a weź Ty to zdanie w ogóle wywal - przecież jak suka biega, skacze, bawi się z psami, lubi być głaskana - to jest jak najbardziej kontaktowa i to tylko kwestia czasu, zeby zaskoczyła z piłeczką i innymi rzeczami a żebyś Ty wiedziała, jak moje DOMOWE Z DŁUGIM STAZEM psy reagują na akcesoria do zabawy... to byś dopiero zapłakała na ten żałosny widok :placz: : - albo zlewka totalna i chrapniecie, wszystko wypada z pyska w totalnym znudzeniu - albo pusty wzrok pt: Matko jedyna, o co ci kobieto chodzi - albo skulenie się na widok podniesionej ręki z piłeczką albo kijem i Mina Psa Po Przejściach ..po czym każde leci do swoich spraw i ma mnie w nosie :niewiem:
-
a tak w ogóle to bardzo ladna jest :loveu: ja nie na urlopie, bo w domu mam lazaret :placz: mój mąż - główny kierowca - powalony przez grypę żoładkową leży w fazie agonalnej jedno dziecko zalega od trzech dni bez chęci do życia na łóżku ja niewiele lepiej :shake: :shake: :shake: urlop trza aneksować o min. 2-3 dni :placz:
-
BeataJ - ja już teraz w imieniu Ady dziękuję :loveu: . Ale aby: a. nie wchodzić w paradę wetowi schroniskowemu b. mieć pewnosć, ze tabletki będą używane, a nie zalegały na półce muszę z nim porozmawiać na ten temat. proszę, jesli możesz, podaj nazwę tego preparatu - inaczej będzie wyglądała rozmowa, jeśli będę operowała konkretnym specyfikiem, niż jak powiem, ze "coś do nasmarowania stawow"
-
no to ja w wątku Marleya jak najbardziej [B]nie na temat[/B] - czyli [B]o Fridzie[/B] :evil_lol: byłam widziałam wygłaskałam opowiedziałam, że już dom na nią czeka i posłanie zamówione ;) , i ze musi się trzymać, bo teraz to juz będzie na pewno lepiej ;) wysłuchała w skupieniu a teraz do rzeczy: - Angelika, dzwoń jutro. Co prawda kierowniczka stwierdziła, ze przecież i tak nikt jej teraz nie będzie chciał, ale poproś, zeby w jej papierach zapisała rezerwację na Ciebie. Za hotel chyba płacić nie będziesz ;) . - Frida jest dość nieśmiała, nie jest typem psa, który leci do człowieka na jego widok. Na szczęscie nawet jeśli się boi - to nie ma w tym cienia agresji. Być moze będzie potrzebowała cierpliwości na początku, zanim znowu zaufa. Ale nie boi się dotyku ręki - widać, ze sprawia jej przyjemność - tylko może byc z tych psow, które potrzebują czasu, aby wrócić do normy. Dziś siedziała grzeczniutko z glówką przytuloną do sciany, podczas, gdy ja ją głaskałam i drapałam ;) . - jak juz dojdzie do siebie - będzie b. ładną suczką - ma naprawdę fantastyczny pysk w wielgaśnymi uszyskami - ale teraz jest strasznie wyniszczona - bo nadal jest potwornie chuda ( dopiero 1,5 tyg. po zabiegu, jednak b. inwazyjnym) i widać, ze osłabiona - ale ma apetyt, limitują jej jedzenie, bo by konia z kopytami pożarła, koopy robi ładne - w przyszłym tygodniu kierowniczka powiedziała, ze postara się ja wynieśc z boksu na trawę i świeże powietrze - razem z operacją wet zrobił jej od razu sterylkę - i teraz z rzeczy trudniejszych: Frida się wykaraskała ze stanu niemal agonalnego. Wygląda, ze wszystko idzie ku lepszemu - trzeba mieć jednak świadomość, że to nie jest zwykła, zdrowiutka suka - bo czort wie, jak będą pracować inne narzady, jak szybko będzie ona dochodzić do siebie. Na dzień dzisiejszy - w dalszym ciągu jest to jeden z bardziej chorych psów w schronisku, choć miejmy nadzieję, ze jest juz rekonwalescentką ;) . Pewnie i tak będziecie musieli zacząć wspólne życie od wizyt u weta i dokładnego przebadania małej, w te i nazad. Tak sobie teraz pomyślałam, ze jeśli kierowniczka nie będzie chciała policzyć za ten hotel - moze zaproponuj w jakiś sposób dołożenie do jej - Fridy - leczenia w schronisku - chodzi mi o to, zeby nie oszczędzali na tym jej leczeniu, moze jakieś lepsze leki, jakieś badania. Choć takie rzeczy załatwia sie o wiele lepiej, jak już ma sie psa w domu - trudno wchodzić w kompetencje weta w schronie. Moze jednak odwiedź ją? ;) na pewno i rozmowa z kierowniczką byłaby łątwiejsza osobiście, niż przez telefon Trzymam bardzo mocno za Was kciuki, proszę wszystkich o kibicowanie Fridzie w zdrowieniu i Angelice w jak najszybszej, szybciutkiej przeprowadzce ;)
-
byłam w schronisku, rozmawiałam m. in. o Adzie. no i co się okazało... okazalo się - o czym nie wiedziałam, bo ją wczoraj pierwszy raz zobaczyłam - że Ada - to ukochany pies wszystkich pielęgniarzy. wychodzę od kierowniczki z biura i widzę taki obrazek: dwóch pielęgniarzy siedzi na ławeczce na dymku, u ich stóp - rozwalona kołami do góry z roześmianą gębą suka- a oni, głaszczac ją jeden przez drugiego: - pani Kingo, Ada nie jest do adopcji, my jej nie oddamy. Ona jest już starutka, gdzie będzie znowu szła na jakąś poniewierkę. Przecież te psy to nie wiadomo gdzie trafiają - a lepiej, niż u nas, to ona nigdzie nie będzie miała. Tu mieszka w budynku, w cieple, wychodzi na dwór, kiedy chce, my ją cały czas dokarmiamy, jest leczona. My jej nie oddamy. :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: - uśmiałam się - dwoch wielkich, dorosłych facetów zupelnie serio stajacych w obronie suki. jeśli Ada jest ukochanym psem pielęgniarzy i mieszka na takich warunkach, jak teraz - to myślę, ze tego tymczasu nie trzeba jej szukać tak bardzo, bardzo pilnie. Ona ponoć chodzi za nimi krok w krok, o ile daje radę. Jest też bardzo karna - na hasło kierowniczki: Ada, wyjdź z pokoju - grzecznie wykręciła, rąbiąc przy tym łbem w ścianę ( pocieszyłam ją smakołykiem) natomiast dzodzo - ja Ci głowy nie dam, co jej jest - dziś z wetem nie widziałam się, a przez 2,5 tygodnia mnie nie będzie - podejrzewam, ze raczej nie będzie w schronisku leczona lekami z górnej półki - myślę, ze jeśli miałabyś coś na zbyciu - to ja po powrocie wywiedzę się dokładnie o te jej stawy
-
wet schroniskowy powiedział, ze ona nie może wchodzić na pojedyncze nawet stopnie - musi mieszkać absolutnie w jednym poziomie co do tej dysplazji - to przypuszczam, ze są to raczej zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa - nasilone z wiekiem, a takze przez otyłość, której co prawda już nie ma chodzi tak, jak 12-letni kaukaz Hefren z Krakowa, który jest u Kasie - czyli tylne nogi ma w lekkim niedowładzie, zatacza sie i jak chce więcej chodzić - to wywraca. ale ponoc początkowo to w ogóle nbie potrafiła stać. na pewno odpowiednie, specjalistyczne leki bardzo by jej pomogły a te sutki - to niestety nie tylko pozostałość po szczeniakach, ale tez jakies guzy - ponoć nie wyglądają brzydko na pierwszy rzut oka, wet mówi, że jak suka się podreperuje jeszcze trochę, to mozena je wycinać - ale byłoby zdecydowanie lepiej robić to poza schroniskiem
-
Dora...Za TM :( Umarła otoczona ogromną miłością ...
kinga replied to Tiger's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
założyłam jej jednak wątek ;) : http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=76146 -
ADA ma 11 lat i już nie powinno jej być wcale bo była bardzo gruba, nie mogła chodzić, ma jakieś guzy - prawdopodobnie tłuszczaki - a na dodatek mieszkała na trzecim piętrze została przyprowadzona do uśpienia ale w schronisku Adzie darowano życie odchudzono podleczono Ada stanęła na nogi - choć chwiejnie na nich stoi, ledwo - ledwo, czasem przewraca się, to jednak bardzo garnie sie do normalnego życia - wstaje, podbiega, nastwia łeb do głaskania a jak zobaczy kota - to zapomina, że nie moze za bardzo chodzić - i wyrywa za nim tak, że schroniskowe koty zawdzięczają życie tylko jej zaawansowanej dysplazji jednak jeśli ma pożyc jeszcze przez jakiś czas - potrzebuje domu, przynajmniej tymczasowego, bo w schronisku póki co wygrzewa się na słońcu - ale jeśli nadciągnie jesień wraz z deszczami i chłodem - prawdopodobnie zgaśnie szybko, co nieraz było udziałem oddanych starych bokserów, wyżłów, i innych typowo domowych psów Adzie darowano życie - tylko czy uda się jeszcze zapewnić jej godną starość
-
[quote name='karina1002']Nigdzie nie ma tego przewodnika. :mad: [B]Kinga[/B], jestes pewna, że Ci się to nie przyśniło??? :evil_lol:[/quote] o Matko jedyna :shake: szukasz jak mój syn - czyli beznadziejnie :shake: ... czy jak mówię: Cztery Łapy? - to [U]musi[/U] być cztery łapy? :evil_lol: tytuł brzmi - sprawdziłam: Polska na czterech łapach. Wyd. Pascal, cena - w księgarni Pascala: 29,90
-
Dora...Za TM :( Umarła otoczona ogromną miłością ...
kinga replied to Tiger's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziewczyny - bo ja mam teraz w pracy młyn - wieczorkiem podeślę wiecej fotek i info o suni dzięki ;) -
[quote name='karina1002']Kingo, kochana, czyżbyś wyjeżdżała na wczasy ?? :crazyeye: Może jeszcze ze swoim zwierzyńcem ??:crazyeye: " :evil_lol:[/quote] o, tak, kochana Karino - wyjezdżam :p :loveu: bez-bez-bez zwierzyńca :eviltong: z dwiema sukami to jeszcze jeździliśmy, i to dość dużo i daleko - przy czym jednej sie nie chciało wyłazić z samochodu, a druga się panicznie bała - w efekcie mój mąż spędził 2 tygodnie na Słowacji... w samochodzie :diabloti: - pilnował suk, które nie miały zacięcia turystycznego :niewiem: więc powiedzieliśmy: basta :mad: a jak jeszcze nastał Lipton - przypomnieliśmy sobie o teściach, którzy z pewnością zamienią na jakiś czas mieszkanie w wieżowcu na obszerny dom na wsi... :p rok temu tydzień wytrzymali - wiec w tym roku fundujemy im dwa tygodnie agroturystyki :lol: a swoją drogą - to Pascal wydał ostatnio przewodnik po Polsce pt: Cztery Łapy - dla tych, co to chcieliby uroki ojczyzny zgłębiać większa bandą :lol: ( a propos wyjazdu - dziś o 3.00 nad ranem rezerwowałam campingi przez net - i choroba jasna - rezerwację od razu automatycznie przetłumaczono na ichni język rodzimy - i właśnie dostałam jakąś długą odpowiedź w języku, z którego ani-ani-ani słowa nie rozumiem :crazyeye: - co mnie wprawiło we frustrację i przekonanie, ze czasem warto siedzieć na swojej wsi i sie nie ruszać :razz: )
-
Dora...Za TM :( Umarła otoczona ogromną miłością ...
kinga replied to Tiger's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziewczyny od dobków - prosze o pomoc! na stronie: Nadzieja dobermana - nie mogę nigdzie znaleźć maila, żeby podesłać fotki koszalinskiej biedy. 11-letnia dobermanka, przyprowadzona do uśpienia przez właściciela - w stanie fizycznym średnim ( kłopoty z chodzeniem, dysplazja), ale z charakteru - to cudo, a jak zobaczy kota, to... dobrze, ze ma kłopoty z chodzeniem :diabloti: chciałabym ją podesłać na dobki, bo ...a nuż? - no i nie wiem, gdzie :shake: a to Ada: -
[quote name='karina1002']Może byc taki?: czarny labek juz w domu ale inne koszalińskie ciągle szukają :evil_lol: . :p[/quote] [B]Karina [/B]- widzisz, jako filia sprawdzasz się doskonale :klacz: jak się wszystko - tfu tfu - z Angeliką i Fridą uda - będziemy opijać prężną działalność na linii: Koszalin - Białystok :lol:
-
[quote name='Angelika8']Kinga, TZ urobiony:eviltong:, jeżeli sunia potrzebuje domciu to u nas go ma. Tylko trochę czasu. Oczywiście koszty pokryjemy, więc jeżeli jest w schronie hotelik to jak najbardziej. Nie będę chodzic,oglądac i się "zastanawiac",bo nam na wyglądzie nie zależy,a Bidula i tak "marniutka" jest.Ja taka głupia Baba jestem, jeżeli poszłabym to z Małą wróciła:p (nawet gdyby mi jej nie wydali:evil_lol:,dopiero potem zastanawiałabym się co z Nią zrobic:hmmmm: )choc bardzo chcę ją pogłaskac.Dla nas jest ważne,czy toleruje inne zwierzęta, w tym koty (niektóre psiaki mają nienawiśc wrodzoną:evil_lol:) i dzieci,ale myślę,że nie jesteśmy tego w stanie teraz stwierdzic,bo Ona miała inne problemy. [/quote] o kurczę :mdleje: to się chyba nazywa szybki rozwój akcji...:lol: ...i teraz to ja dopiero zacznę siwieć z nerwów, czy wszystko się uda... ;) [B]Angelika [/B]- ja bedę dziś, najpóźniej jutro w schronie, to pogadam z kierowniczką o Fridzie, a potem - bardzo, bardzo Cię proszę, żebyś Ty do niej zadzwoniła - ale ze sprawami logistycznymi to my się już chyba przeniesiemy na pw, żeby choć ciut miejsca dla Marleya zrobić :evil_lol: ... w każdym razie - jeszcze się nie cieszę, żeby nie zapeszyć - ale jestem bardzo wzruszona... ;)
-
[B]Angelika [/B]- ona i tak zbyt szybko nie będzie wydana do ogólnej adopcji - tak, zeby każdy z ulicy mógł ją wziąć - właśnie ze względu na stan zdrowia i rekonwalescencję. ja nie chcę broń Boże wywierać na Ciebie żadnego nacisku - bo wiadomo, każdy człowiek musi trafić na [U]swojego[/U] psa ;) ale gdybyś o Fridzie myślała - to mam propozycję - można ją obejrzeć na żywca w schronie, a jeśli Wasza decyzja byłaby na: tak - to można ją zarezerwować - pies jest na pewno już inaczej traktowany, jeśli wiadomo, ze ma iść do domu, i tylko musi troszkę odczekać. Nieraz już psy tak czekały, zwłaszcza te internetowe. I wtedy co jakiś czas telefon do kierowniczki, potwierdzający adopcję i okazujący zainteresowanie :p . ( ew. można nawet zaproponować opłatę za hotel, choć byłaby to czysto kurtuazyjna propozycja - tak myślę, bo ona i tak jest teraz w budynku hotelowym) - a ponieważ mnie od najbliższej niedzieli do 15 sierpnia nie będzie ani pod telefonem, ani w necie - w razie czego - jeślibyś krążyła wokół niej - powiedz kierowniczce, ze rozmawiałaś ze mną o suczynce i wiesz o niej wszystko ale to jest rzeczywiście do spokojnego rozważenia - a podejrzewam, że czasu do rozmyślań masz w trakcie przeprowadzki duuużo :evil_lol: ...a to wszystko oczywiście w ramach Marleya, gdyby ktoś miał wątpliwości :oops: :oops: :oops: :evil_lol:
-
[quote name='karina1002'] To Drachma zimą marznie :-([/quote] tak :placz: muszę jej uszyć kubraczek :lol: to dopiero będzie widok: bernardyn w kubraczku :loveu:
-
może w koncu będzie jasna :multi: - bo wciąż czuję wyrzuty sumienia, że Ci towar jakiś taki przebarwiony wcisnęłam...:oops: a Drachma to ma pomieszane od urodzenia... najbardziej kudłata jest zawsze w lipcu - sierpniu, po czym zaczyna gubić... aż w grudniu ma 1/3 tego, co latem
-
POZNAŃ - PIKUŚ i TABS, TABS i PIKUŚ obaj nowe domy mamy!
kinga replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
cudnie, strasznie sie cieszę, ze tak dobrze trafił :lol: ...wiesz, Paulina, jednym urlopy sie konczą, a innym - zaczynają...:eviltong: :diabloti: