Jump to content
Dogomania

iza_szumielewicz

Members
  • Posts

    998
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by iza_szumielewicz

  1. Jessssuuu, jak dobrze! Aśka! Ale się cieszę. Bugajski wygląda tak dobrze, że w sumie można się było domyślać, że to niezłośliwe!!!! Cudowna wiadomość! Mam jeszcze więcej fot i nawet próbowałam coś wstawić dziś o 5 rano:crazyeye: przed pójściem do pracy, ale wciąż miałam kłopoty. Może po pracy mi się uda... Fion niestety kuleje. Upieram się, że coś nie tak jest z prawą przednią łapą w okolicy "kolana". Asiu, gdzie ten profesor przyjmuje? SGGW? Przypadkowo, robiąc wloski obiad odkryłam kolejną jedzeniową pasję Fionka - SARDYNKI. Mógłby je jeść garściami. Ale tylko sardynki. Próbowałam też byczki i szprotki. D..a blada. Tylko sardynki. Jeśli chodzi o ryby świeże, preferuje pangę białą:eviltong: w wersji panierowanej. Mam wrażenie, że deczko utył. :cool3: Sprawdzę u weta przy okazji kolejnej porcji odkleszczacza. A'propos - i przedwczoraj i wczoraj po spacerze w lesie chodzil po nim jeden kleszcz. Usunęlam go, ale niestety wczoraj odkryłam jednego wbitego. I - również niestety - nie udało mi się go dobrze usunąć (a już tyle ich w życiu wyjmowałam). Fion się szarpał i trochę kleszcza zostało. Oczywiście, pole walki zdezynfekowałam. Będę psa obserwować.
  2. Nie dam rady. Innym razem spróbuję, bo teraz mam tylko ochote rozwalić komputer.
  3. Ależ ten imageshack dziś chodzi:angryy::angryy::angryy:. Nie daję rady. Siedzę już nad tym godiznę. i nic!!!!
  4. No dobra. A oto i fotki z trójstronnego spotkania: [IMG]http://img166.imageshack.us/img166/2836/obraz023dp5.jpg[/IMG]
  5. Ja też się bardzo cieszę z tego spotkania, Beatko.:multi: Wczoraj chciałam wstawić zdjęcia, ale coś ciągle szwankowało. Teraz widzę, że znów pojawiły się foty z Olsztyna. W komplecie. "Pojawiasz się i znikasz, i znikasz..." Mam jeszcze foty z dwóch sesji - ze spaceru z Asher i Beatą oraz wczorajsze - z lasu. Niestety, Fionek od dwóch dni mocno kuleje. Naprawdę mocno. Chyba wybiorę się z nim jeszcze do jednego ortopedy. Może jednak trzeba zrobić tę "kosmetyczną operację" pozostawionego guzka po główce kosci udowej.....
  6. Kurczę! Co jest?:crazyeye: Zniknęły foty? Jeszcze wczoraj, tuż po tym, jak je wstawiłam - były!!!! Nic nie rozumiem.:shake:
  7. Teraz Fionek na balkonie w Olsztynie i w pociągu relacji Olsztyn-Warszawa. Na zdjęciu z pociągu zwróćcie uwagę na smiesznie zadartą tylna nogę. [IMG]http://img118.imageshack.us/img118/3783/obraz004db9.jpg[/IMG] [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/17/obraz006od0.jpg[/IMG]
  8. Kurczę, zapomniałam odwrócić foty. Poprawię się na przyszłość. No i dalej. jeszcze 2 zdjęcia z Olsztyna - te z magnoliami. [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/3403/img3173gz5.jpg[/IMG] [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/4408/img3175is8.jpg[/IMG]
  9. No to czas na zdjęcia. Najpierw 5 zdjęć z działki rodziców w Olsztynie (m.in. pod kwitnącą magnolią i wśród drzew owocowych). A'propos - mama mówi, że Fionek obsikiwal dokładnie te same drzewa i miejsca co kiedyś Mały. [IMG]http://img231.imageshack.us/img231/6096/img3164bo6.jpg[/IMG] [IMG]http://img140.imageshack.us/img140/5141/img3165mn1.jpg[/IMG] [IMG]http://img140.imageshack.us/img140/4011/img3168gj0.jpg[/IMG]
  10. Pierwszy raz od 3 dni mogłam się tu zalogować.:roll: Zdjęcia wstawię, jak wrócę do domu (i uda mi się otworzyć dogo). Fionek zszokował mnie bezgranicznym przywiązaniem do mamy, strachem przed Maćkiem i coraz bardizej intensywnymi zaczepkami nawet dużych psów. Oraz upodobaniami kulinarnymi. Jego faworyzowanymi daniami są: - kurczak z rożna (2 dni temu opchnął całego - naturalnie bez kosci i skór; skóry zjadłam ja:evil_lol:) - kanapka z pasztetem - sernik. Jak widzicie - same "idealne" potrawy dla psa. Suchą karmę je tylko w ramach zabawy, jak się mu nudzi. nigdy jednak nie je jej sam, tylko trzeba mu rzucać po kulce. Nie lubi wołowiny. zdecydowanie woli gotowanego kurczaka z ryżem i warzywami. O dziwo - po powrocie do warszawy zaczął mnie bardoz ładnei słuchac na spacerach. W lsztynie cały czas chodizł na smyczy, więc pewnie zrozumiał, że jeśli ma biegać luzem, to musi słuchać. Ale i tak musi być szkolony. Nie ma cudów. Wszystko super!
  11. To świetnie! Może tym razem się spotkamy? We wtorek pracuję od 9 do 14. Daj znać smsem, jakie masz plany. Jutro i pojutrze nie ma mnie w sieci, bo jadę po Fiona.
  12. Już jestem. Jutro jadę po Fionka. Fion chodiz ponoć po stołach, boi się Maćka (czarnego kota mamy), je wszystko, wysoko skacze, jest wesoły i - co najważniejsze - moi Rodizce sa nim zauroczeni. Będzie tam pomieszkiwac w czasie moich nieobecności. Wszyatko ok. Mama ponoć zrobiła mu zdjecia na działce przy kwitnącej magnolii (very romantic;))
  13. To już naprawdę ostatni wpis przed wyjazdem. Fion - ku zaskoczeniu mojego spiacego ojca i równie śpiącej na jego brzuchu kotce - obudził ich wskakując na łózko o.... 4.50 rano!:crazyeye: Kotka ani drgnęła. ojciec posłusznie poszedł na spacer o 5.15. Nieźle daje ten Fion. No i zaraz po spacerze obudził mamę, zeby dała mu jeść. Dziś miał ochorte na kurczaka. biedni ci moi staruszkowie:evil_lol:. Ale pokochali Fiona.
  14. Po serniku Fion zesrutkał się w nocy na dywanie:evil_lol:. Dziś cały dzień był na działce i wpierdzielał jak dzik (ale tylko na dworze). U mamy też nie chce spać na psim tapczanie. Woli na gołej podłodze w miejscu, gdzie kończy się dywan. Na działce też woli spać na trawie, a nie na kocu. Od jutra do 5 maja nie będzie relacji, bo nie będę miała dostępu do kompa.
  15. Ależ wprost przeciwnie! Ja się megacieszę, że odbiorę z Olsztyna grubszego Fiona. Naprawdę! Straszliwe jest głaskanie go po żebrach....:shake: Moja mama jest bardzo rozsądna. Wie, że Fion nie moze być gruby ze względu na lapę. Na pewno będize w sam raz.:lol: (niestety, dziś zjadł kawał sernika - ponoć tak prosił, że mama nie miała sumienia odmówić).
  16. Fenio vel fion zachwyca rodizców bez ustanku. dziś samodzilenie opierniczył dwie michy wolowiny z ryżem z warzywami, jest wesoły, przytulasny, a wczoraj o 5 rano szczekaniem obudził tatę, zęby wreszcie wylazł z wyra i poszedł z nim na spacer. :mad:Zczepia psy, i to ponoć coraz częściej.:mad: szkolenie konieczne jak nic!
  17. Fionek był na działce! Biegał jak szalony. Teraz leży nieprzytomny na balkonie i wypoczywa. Mama wdusiła w niego 3 głębokie łyżki przepysznej wołowiny z Morlin ugotowanej i przemielonej z warzywami i ryżem. Dla siebie mama zabrala kanapki. No, to się Fionkowi spodobalo. Patrzył na mamę, więc mu dała. Zjadł 3!!!:crazyeye: Plus pedigree z cielęciną. Mama mówi, ze gdyby miała 3 torebki, to by je zjadł. Bał się płotu!!!!:roll: Mama ma teorię, że musiał być więziony. Był też zaniepokojony, kiedy mama zamknęła się z nim w altanie, kiedy na działkę wchodził tata. Bał się też przechodzić przez ruchliwą ulicę w tym samym miejscu, co Mały. Tamten też się bał. To ulica, którą notorycznie jeżdżą tiry. Nadawał na psa, który przechodził ścieżką. Pilnował działki.:lol: Bawił się zabawkami. Trzeba je rzucać, bo nie umie łapać do pyszczka.
  18. O! ma ruda - to ty śledzisz ten wątek? Fajowo!:loveu: Durnowato mi, że nie poszłam dzis na spacerki z Fionkiem, że nie zobaczył swoich ulubionych psiaków, i że nie spotkalam się z osiedlowymi dogomaniakami. Weronika też o niego pytala, ale kiedy powiedizałam jej, że F. jest u babci Ewy i dziadka Jurka, uspokoiła się. Kiedy wymienia "osoby", które kocha zawsze!!! dodaje, ze kocha Malutkiego i Fionka. Zawsze!:loveu: To dobry dzieciak. Wychowam ją na dogomaniaka jak nic. Niedawno oświadczyła: "Boję (bez "się") ślimaka". Na spacerze z Fionkiem zobaczyła ślimaka i bardzo się nad nim rozczuliła. Nawet go pogłaskała. Nie wiem, dlaczego bala się wczesniej ślimaka. Może myślała, ze jest dużo większy:roll:? A wracając do osiedla moich rodziców, to mają tam gigantyczny park (kiedyś: Park Czynu Społecznego - zbudowany na przyjazd Gierka na dożynki; później odprawiał tam mszę Jan Paweł II), a 15 minut spacerkiem działkę - taką typową peerelowską z altanką. Dziś (bo już jest 2 w nocy) idą tam z Fionkiem. Na osiedlu - to mnie zaskoczyło - są prawie same małe psy, ale to dużo mniejsze niż Fionek. No i jakoś mało suczek. Dlatego Fenek tak nie szalał tam na spacerach (przynajmniej przy mnie). Zauważyłam, że jego najbardziej kręcą duże suczyska:evil_lol:. Im większa tym fajowsza. Z karmą - to dokładnie tak powiedziałam Mamie. Po trochu ma dosypywać różnych wartościowych rzeczy. Myślę, ze Fionek wreszcie zrozumie, że są rzeczy dużo smaczniejsze niż pedigree.
  19. I Mama i ja doskonale wiemy, że mięcho saute, a zwłaszcza przygotowane dania przez Pedigree to masakra, więc staramy się - nie z oszczędnosci, broń Boże - podsunąc Fionowi jak najwięcej warzyw, ryżu i kaszy. Na razie klęska. Ale może przyzwyczai się. Nie mam pojęcia, jak on w azylu był w stanie pochlonąc 1,5 l michy dziennie! To dla mnie niewyobrażalne. Chyba że mu inne psy podjadały:cool3: Pamiętam tezjjednak, ze Malutki na początku, kiedy do mnie przyszedł tez nie chciał jeść. Jakieś pół roku. Potem coraz więcej i więcej. Przez 2-3 lata jadł jak normalny pies. I dopiero, kiedy weszły te wstrętne sterydy, zaczął wpieprzać, a nie jeść. Był bardzo bardzo gruby, a ja nie umiałam mu odmówić przyjemmności jedzenia:shake: Ale Fion vel Fenek vel Fenio vel Fenol Renol (tak też na niego wołam;)) jest zdrowy, młody i ani mu przez muys;l nie przeszły jakieś okropne sterydy. Mam nadzieję, że przyzwyczai sie albo do diety gotowanej albo - w końcu - do jakiejś dobrej suchej wzbogaconej gotowanymi pierdółkami. Moim marzneiem jestn też, zeby jadl warzywa typu groszek zielony, marchewka albo owoce typu jabłko. Wiem, ze niektóre psy tak jedzą. Żaden mój pies nigdy tak nie jadł, ALE POMARZYĆ SPOBIE MOŻNA, NO NIE? Tęsknię za Fionkiem:lol:. Dzwoniłam już dziś do Olsztyna 4 razy!
  20. Teraz was zastrzelę: Rano Fion ponoć wyjadł mokrą karmę kocią z jednej michy (kotu), potem z drugiej michy(kotce). Mama coś wyczuła i kupiła saszetkę Pedigree z cielęciną. Wpierdizelił jak dzik!!!!!! No to Mama do mnie dzwoni, czy pozwolę, żeby dostał jeszcze drugą taką, bo wszyscy wiedzą, że Pedigree to nie jest najlepsze jedzenie. Ja Mamie na to, żeby spróbowała jeszcze saszetkę, a każdą kolejną coraz bardziej mieszała z ryżem, witaminami, mięsem, itd aż do momentu, kiedy Fion zje tylko gotowane przez nią. No i Mama kupiła kolejną cielęcinę. Znów expressowe opchnięcie michy plus opchnięcie wszystkich innych kocich mich, w których była: - surowa wołowina na tatar - sucha karma kocia - gotowana wątróbka drobiowa - mleko kocie - woda kocia (tak, tak wiem - moja Mama przesadza; każdy z kotów ma tam po 5:evil_lol: misek) Wieczorem Fion pochłonął jeszcze swoją psią michę surowej wołowiny przemielonej. Mama w szoku. Dzwoni do mnie, a ja.... ja się poryczałam. :shake:Może jestem jakaś toksyczna? Może coś ze mną nie tak? Dlaczego już DRUGI pies (po Malutkim) w Olsztynie czuje się tak fenomenalnie, a u mnie jest jak jest? Malutki w Olsztynie miał sanatorium (lepsze powietrze, itd), a Fionek najwyraźniej jest tam szczęśliwy i - tak to wygląda - nie pamięta już po jednym dniu, że ma inną pańcię????? No, nie wiem. Troszkę mnie to załamuje. Ważne jest (a znam, moją Mameęjak własną kieszeń), że Mama powiedziała mi dziś, że go POKOCHAŁA, że znalazła z nim wspólny język. Tata był w nim zakochany od pierwszego wejrzenia. Od razu go przytulał. Fion zresztą też się od niego nie odklekjał. Z kotami jest super. Nie uciekają na jego widok, tylko syczą ostrzegawczo. Dziś dystans zmniejszył się ponoć do 30 cm!!!!:crazyeye::crazyeye::crazyeye: Może jemu brakuje zwierzęcego towarzystwa, co?
  21. Dzięki, Eruane za wstawienie info. Już jestem z powrotem w Warszawie. Podróż pociągiem do Olsztyna Fionek zniósł bardzo dobrze, choć pierwszych kilka minut, siedząc na kocyku obok mnie (na fotelu, oczywiście) trząsł się. W Olsztynie, na osiedlu Rodziców jakimś cudem nie am cieczek, wiec Fionejk na spacerkach bardzo grzeczny. Dalej nie je. Prawie nic. Z własnej inicjatywy sięga po jedzenie ok. 18-19 i je tyle co kot napłakał. A'propos kota - to Fionkowi zasmakowała kocia karma (sucha) i opędzlował Maćkowi miskę. :evil_lol: Chciał sie tez dobrać do michy Malutkiej, ale kot syknął i Fionek zrezygnował. Ogólnie - Fionek jak kobieta w ciąży; ma jazdy smakowe:evil_lol:. Rano dzwoniłam, jak tam chłopak się trzyma. Ponoć cały czas leży przy drzwiach. :cool1:Pewnie tęskni. Wątpię jednak, że za mną. Moja mama zaledwie po 2 godzinach obserwacji doszła do identycznego wniosku jak ja - FIONEK TĘSKNI ZA WOLNOŚCIĄ. On najlepiej czuje się na dworze, kiedy biega (LUZEM) i bawi się z psami. To nie jest typ kanapowego śpiocha. trochę jestem tym zmartwiona, bo u mnie takiego totalnie "rozbieganego" domu nie znajdzie. Boję się, że Fion się męczy. jedyne, co mogę zrobić, to dobrze go wyszkolic tak, zeby każdy spacer był bez smyczy. no i jak najwięcej lasu, pola, spotkań z psami. Wczoraj w Olsztynie byłam z nim na spacerze aż 8 razy, zeby obwąchał wszystkie scieżki i się przyzwyczaił. Dziś Fion idzie z rodizcami na dizałkę i tam go spuszczą ze smyczy. No cóż. To tylko i az dwa tygodnie. Potem Fion wraca na Kabaty i będziemy się szkolić.
  22. Gallegro, początkowo zapisywałam numery i proponowalam inne psiaki, dajac namiar na Tośkę. jednak zadzwoniła do niej tylko pani z Krakowa. Nikt inny. Potem jeszcze było kilka innych telefonów, ale zastały mnie albo na srodku ulicy albo w innym momencie, w którym nic nie mogłam notować. Mój błąd, zę od razu w Metrze nie podałam nru Tosi. Biję się w pierś. Ale to był moment. Oni poprosili o kontakt, a ja szybko nie mogłam znaleźc nrtu Tośki, wiec podałam namairy na siebie. No i tak to wyszło. Oby ten krakwoski dom dla Milusia wypalił.
  23. Tosiu, bombarduj tę panią telefonami. Byloby niedobrze, gdyby się rozmysliła, bo ja miałam jeszcze kilka jednorazowych telefonów i wszystkie "spuściłam":shake:. Nie odtworzę teraz tych numerów. Koniecznie do niej dzwoń.
  24. I jeszcze dzisiejsze menu: - w 1 misce ma cielęcinę z ryżem - w 2 misce ma gotowaną pangę z warzywami i ryżem Do obydwu misek dosypałam wiotaminy dla młodych psów w proszku i ziarna lnu. Obydwie miski nietknięte:shake: Zauważyłam, że bez sensu jest dawać mu szynkę albo podwędzanego kabanosa, bo po wędlinach ma sraczkę. Na mur od tego. Zresztą to i tak niezdrowe dla psa (dla ludzi pewnie też:evil_lol:).
  25. W sobotę wywożę Fionka do Mamy, do Olsztyna. Dla niewtajemniczonych info, że to było "sanatorium Malutkiego". Zawsze, kiedy mu się pogarszało, wywoziłam go do Olsztyna i odbierałam "nówkę-sztukę". Wyjeżdżamy rodiznnie na długi weekend za granicę. Fionka odbiorę 4 maja.
×
×
  • Create New...