Jump to content
Dogomania

iza_szumielewicz

Members
  • Posts

    998
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by iza_szumielewicz

  1. Ojej!:shake: Bardzo mi żal,że masz taką sytuację. Mam nadzieję, że szybko się od ojca wyprowadziśz. Może wtedy zrozumie, że źle robi.
  2. 3kropka, dlaczego nie możesz mieć psa? Jesli chcesz, odpisz na pw.
  3. Niby tak, ale to TY masz świadomość, co się ze zmarłym stało. To TWÓJ obowiązek, żeby o niego zadbać po smierci, bo on już o siebie nie zadba. A ja uważam, że przez moją fanaberię z kremacją mój najukochańszy pies może gdzieś się rozkładać na śmietniku:-(:-(:-(:-(. Strasznie mnie to prześladuje. Tak bardzo go wciąż kocham. Wymysliłam sobie nawet pewien rytuał, żeby być bliżej niego, ale to sprawa tak osobista, że nie chcę o tym pisać. Zwątpionych zapewniam przy tym, że Fionka też bardzo lubię. Jeszcze się w nim nie zakochałam, ale jest blisko, bo to kapitalny psiak. Taki wierny, taki miły. Taki raodsny. Mimo wszystko brakuje mi Malutkiego - jego zapachu, dotyku jego sadełka, jego napastliwego szczekania, jego szarż, itd. Piękny niepowtarzalny pies. Cudowny przyjaciel. Oddany mi bez granic. Kocham go!
  4. Asher, od kogo słyszałaś ploty?:cool3::evil_lol: Eloise, domyslam się, że brakuje Ci Kabat. My lada chwila przeprowadzamy się na natolin i ja też będę tęsknić za Kabatami. Nie ma chyba lepszego miejsca do mieszkania w Warszawie....:-(
  5. Bardzo bardzo tęsknię za Małym, mimo że Fionek jest naprawdę kochany i bardzo do mnie przywiązany. Boże, ile bym dała, żeby przywrócić Małemu życie albo chociaż wiedizeć na 100 procent, co się z nim stało po śmierci (ta "kremacja" ciągle nie daje mi spokoju).
  6. Nie jestem absolutnie ekspertem, ale sama miałam psa-gryzaka (walnął w policzek moją roczną wtedy Weronikę i z 40 razy w łydki męża. Mnie raz w nos, mojego ojca też. pogryzł się ze stu psami co najmniej). Dlaczego? Bo atakował ze strachu (był po przejsciahc - z budowy, skopany przez roboli). Kochałam go tak jak dotą żadnego innego psa. I mimo że atakował bez przerwy, nie pozwoliłabym mu zrobić krzywdy. Byłam z nim u behawiorystki. I oto kilka rad (których nie wcieliłam w życie, bo uznałam je za zbyt drastyczne): 1. zero wstępu psa do sypialni 2. miska wykładana raz dziennie na 15 minut (jak nie zje - trudno) 3. pies wchodzi i wychodzi z domu, klatki, etc. zawsze! za swoim panem (nigdy przed nim) 4. pies nie ma prawa być głaskany, kiedy on teog chce, tylko wtedy, kiedy chce tego właściciel (w innych sytuacjach psa odpychać, ignorować)
  7. Oby tak było! Oby został z wami bardzo długo. To młody pies. Może jeszcze teoretycznei długo żyć. Ja dziś znów ryczę za moim Malutkim. Żyję w rozdwojeniu - jak przytulam Fionka, głupio mi wobec Małego. I odwrotnie. Bardzo bardzo za Małym tęsknię.:-( Cały czas jestem z wami dobrymi myśslami.
  8. Tak zażartowała, ale ogólnie p. Boczula nie jest osobą wylewną, rozgadaną, uśmiechniętą od ucha do ucha. Jest za to bardzo profesjonalna. Fionek najwyraźniej czuł, że jej nie podskoczy. ;) Jako że to pies "na dorobku" ustaliłam, że jednak mogę mu dawać dwa razy dziennie jeść. Bardzo ładnie się zaokrąglił:lol:. Ewidentnie od tego poczuł się silniejszy fizycznie, co owocuje permanentymi zaczepkami coraz większych psów. Ostatnio wystartował do nowofunlanda, ale kiepsko trafił, bo nowofunland jest oazą spokoju i na Fionkowe zaczepki machał jedynie ogonem.
  9. Jakos mi inne zdjecia nie wchodzą. spróbuję później.
  10. ma ruda, ja pierwszy raz w życiu byłam na tresurze z psem. Dla mnie to toalna nowość.:lol: Ogólnie, na dzień dobry ćwiczyłyśmy dwiue rzeczy: - na długiej lince, kiedy pies był zainteresowany wąchaniem sików albo innym psem lekkie, ale energiczne szarpnięcie z wesołym przywoływaniem po imieniu i jednoczesnym cofaniem się. W tym czaise na wysokosci wzroku Fionka trzymałam kawałek (mały) pasztetu, który dostał za to, że go odowłałam od zajęcia. Drugie ćwiczenie polegało na tym, ze - znów - na wysokosci oczu Fionka trzymałam pasztet, wołałam go, zbliżajac pasztet do swojej nogi, a kiedy był już tuż tuż, unosiłam pasztet nad jego głową (ale nie pod za dużym kątem), zmuszajac go do "siad",i kiedy już siadł, powiedizałam komendę "siad" (taka musi być kolejność). Fionek bardzo szybko załapał. Zresztą sami zobaczcie. Pani Boczula w akcji:::loveu: [IMG]http://img292.imageshack.us/img292/3031/obraz001pa5.jpg[/IMG]
  11. No więc jesteśmy po pierwszym szkoleniu u pani Boczuli!:multi: Orzekła, że Fionek to łatwy przypadek "rozwydrzonego burka". Nie ma wrodzonej agresji, ale będzie szedł tak daleko, jak mu pozwolę. Jest ponoć dość agresywny wobec innych psów; pewny siebie - ponoć czuje, że jest w formie i może stawić czoło wszystkim (tak mu się zdaje). Myślałam, że tylko ja mogę robić z nim wszystko. Pani Boczula twierdzi, że nawet ja nie mam nad nim pełnej władzy. Przy jej komendach siadał na zawołanie:crazyeye:, robił wszystko, co chciała. Ja nie umiałam tego wszystkiego tak dobrze powtórzyć, ale będę próbować "na polu". Powiedziała, że mam z nim chodzić na spacery zarówno na smyczy jak i bez niej (ufffff). Na każdy spacer mam zabierać smakołyki i tresować. Nie potrafię na razie skoordynować wszystkich swoich ruchów tak, żeby było dobrze. To strasznie trudne!:roll::oops: Jak Fionek będzie przypuszczał atak na męża wchodzącego do łóżka, mam w niego.... rzucić kapciem:evil_lol:. Brzmi dość drastycznie, co nie? Ogólnie, pani Boczula (oschła, ale konkretna, bardzo profesjonalna) powiedziała, że im cięższy przypadek, tym częściej trzeba się spotykać. Jako że Fionek to przypadek "łatwego burka", następny raz spotykamy się 17 czerwca o 15.00. Znów na Polach Mokotowskich. .
  12. P. Boczula odwołała jutrzejszy trening, ale za to mam termin na sobotę na 15.00 oraz na najbliższy wtorek, teżz na 15. Fionek właśnie zjadł dużą michę kury z marchwią (przemyciłam:eviltong:) i przeciągnął się rozkosznie. Na spacerach w biegu nadal noga w górze:shake:. Zapomnialam napisać, ze odkąd mam non stop otwarty balkon, codziennie kilka razy muszę schodzić na chodnik i zbierać zabawki, które Fionek w ferworze wyrzuca przez szczelinę na balkonie:diabloti:.
  13. Fionek liże ją po buzi, kiedy ona go przytula, ale warczy i chwyta zębami (lekko), kiedy podchodzi do niego w czasie obgryzania kości albo jedzenia albo zabawy zabawką. To samo dotyczy Rafała. Jedyną osoba, która bezkarnie może mu coś zabrać z pyska jestem ja. Weronice kategorycznie zabraniam (i ciągle to powtarzam) zbliżania się do psa w takich sytuacjach. Ale to dzieciak; nigdy nie wiesz, co się stanie. Jest tez drugi niepokojący aspekt Fionka - już dwa razy zdarzyło się, że wieczorem kiedy już leżałam w łóżku, a Fionek koło łóżka, a mój mąż wychodził z łazienki, chcąc wejść do łóżka - Fionek zawarczał, a potem przypuścił na Rafała łydkę "pusty atak". Nie ugryzł go, ale agresja była wyraźna. Jest to identyczna sytuacja, jaka była z Malutkim na początku. Z tym że Mały regularnie Rafała gryzł, a Fionek - na razie - nie. Z czasem, kiedy Mały zrozumiał, ze nie ma wstępu na łózko w sypialni, dał Rafałowi spokój (choć gryzł go w różnych innych sytuacjach - w sumie chyba z 40 razy; Rafał jest pełen blizn:roll:). I trzecia sprawa - Fionek z radości pogryza wszystkim łydki. lekko, ale pogryza. Staram się go do tego zniechęcić, ale on swoje. Wszystko to zgłoszę pani Boczuli. Już jutro mamy pierwszy trening.
  14. Aha! Od miesiąca Fionek ma na stałe obrożę p-kleszczową, ale to - tak szczerze - niewiele zmienia (oczywiście ma też chemię w sierści).:shake: Tylko czekam, aż zacznie gorączkować, sikać na pomarańczowo i tracić chęć do zabawy (tzn. nie czekam, ale realnie oceniam, że szanse na babeszję są duże). Po prawie 3 miesiaćach z pełna odpowiedzialnością mogę podać ulubione menu Fionka (gdybym mu to podawała codziennie, pewnie za chwilęmiałby problem z wątrobą i kamieniami moczowymi;)). Podaję w kolejności "ulubioności": - wątróbka drobiowa - eklerki - pasztet drobiowy - sernik wiedeński (bez polewy) - bułka z masłem:crazyeye: - ryba (w dowolnej postaci; po puszkowej ma sranko na siódme drzewo, więc już mu nie daję) - karmy Royal Canine (sensitive, hypoallergic) Antytypy: - wszystko inne Jak się więc domyślacie, przemycenie mu w posiłku ryżu, marchwii, itd. wymaga pewnej ekwilibrystyki:evil_lol:
  15. [IMG]http://img158.imageshack.us/img158/7573/obraz092gl6.jpg[/IMG] [IMG]http://img161.imageshack.us/img161/4992/obraz084gi1.jpg[/IMG]
  16. 1. w Kazimierzu Dolnym przy pomniku psa 3. przy Kazimierzowskiej "babie" 2. w Kazimierzowskim wąwozie [IMG]http://img229.imageshack.us/img229/2523/obraz086ou6.jpg[/IMG]
  17. Teraz najnowsze fotki: 1. "osiedlowy sobowtór właściwy Fiona" 2. z moją Mamą, która odwiedziła nas kilka dni temu w Warszawie (zobaczcie, że nawet na tym zdjęciu odciąża chorą łapę) [IMG]http://img118.imageshack.us/img118/8233/obraz022kp8.jpg[/IMG] [IMG]http://img229.imageshack.us/img229/2436/obraz054ns0.jpg[/IMG]
  18. Hej, nikt tu już nie zagląda?:cool3: Fion jest cudny i kochany! Bardzo go wszyscy tu kochamy, a chyba najbardziej Weronika. Ciągle pyta: gdize Fionek? (kiedy Fionek leży na balkonie), czy Fionka boli nóżka? (a chyba cholernie boli, bo permanentnie juz biega na trzech łapach:shake:), itd. No właśnie - teraz ta łapa to problem numer jeden! Nie wiem, co się stało, ale jest z nią coraz gorzej. Od dwóch dni Fionek biega tylko! na 3 łapach, chodzi na 4, wyraźnie tę chora odciążając). Robię mu masaże, ale on niechętmnie się poddaje nawet czesaniu włosów na tej łapie. Coś go tam musi boleć. Zastanawiam się nad jeszcze jednym zdjęciem rtg i ewentualną operacją poprawkową. Podaję mu ten Arthrophlex, ale to nic nie daje. Oczywiście, będe mu to podawać dalej, ale nie widze wiekszego sensu, skoro w tej chorej łapie i tak nie ma już stawu jako takiego. Cholernie mnie martwi ta łapa, bo widzę, że pies jest też smutniejszy i chętniej leży, podczas gdy do niedawna nie potrafił na tyłku usiedizec w jednym miejscu. Na szczęście przytył i zakrył "sadełkiem" żebra i kegosłup. Wiem, wiem - za chwile ktoś z was napisze, że łapa go boli, bo psa zatuczyłam. nie, nie. Nic z tych rzeczy. Fionek ważył 9,80 kg, a teraz waży 11,5 kg. i te 1,5 kg wystarczyło, zeby przykryły się żebra. Fionek wiecej nie jest w stanie zjeść. Nie jest kosmicznym żarłokiem, aczkolwiek lubi słodycze i te mógłby jeść non stop. naturalnie - dawkuję mu je z wielkim umiarem. Wczoraj byliśmy z Fionkiem w Kazimierzu nad Wisłą. niezły hard core. Fion zwymiotował w aucie (bardzo się denerwowoał). W Kazimierzu tłok, jakby cała Polska zjechała do tego miasteczka (był Dzień Dziecka). Wzięłam więć Fionka z tego tłumu i zaprowadizłam go na spacer do słynnego kazimierozwskiego wąwozu. Tam - o dziwo - prawie nie było ludzi. mam foty. później je wstawię. Fion wytarzał się w piaseczku tak sutecznie, ze ... zakleil sobie piachem oczy. przemywałsam mu chyba ze trzy razy, i za kazdym razem wyjmowałam "kilogram" piachu. Jak go to nie bolało?:roll:
  19. Jeśli ktokolwiek z was myśli, że oddam Fionka, bo broi - to się MYLICIE! Fionek jest boskim psem i na pewno tresura tu pomoże.
  20. Fionek uwielbia gryzaki oraz inne rzeczy nadające się do gryzienia:cool3:. i tak załatwił już kilka zabawek Weroniki, torbę na płyty mojego męża, moje kapcie oraz częściowo kosz na brudną bieliznę. Swędzą zęby, gnojka;). Nie nadążam z zakupami kolejnych psich gryzaków. po całej chałupie walają się uszy, ścięgna, kosci, itd. Nie mówiąc już o zabawkach. weronmika straciła orientację, które zabawki są jej, a które psa. I w ten sposób bawią się tymi samymi zabawkami. :loveu: Ale Fion ropbi się zaborczy i zabiera weronice pluszaki w trakcie zabawy. Wtedy ona go goni, a on ucieka. Finał jest zawsze taki, ze weronika - nie mogąc go dogonić - płacze i musze interweniowac ja. Ale i tak jest wesoło. z tym że zaczęłams ię bać, że Fionek dziabnie Weronkę. Serio. Robi się wobec niej cora zbardziej śmiały. i wcale nie pomaga to, że pokazuję mu, że w szeregu jest ZA Weroniką. To ona sama jest za bardzo przymilna. Ciągle się do niego przytula, podsuwa mu jedzenei, ciągle ustępuje z drogi. no wiec Fion to wykorzystuje (wcale mu się nie dziwię):evil_lol:. trzeba to jednak utemperowac, bo moze się skończyć mało zabawnie. Problemów z apetytem żadnych. Fionek wyraźnie przytył, ale nie bójcie się - nie zatuczę go jak prosiaka. Po kilkudniowej przerwie w leśnych spacerach znów poszliśmy do lasu. Fion oszalał ze szczęścia. Na polu poprzedzającym las wyrwał kępę trawy i ganiał z nią w pysku z ponaddźwiękową prędkością. Weronika chciała go gonić, he, he:evil_lol::evil_lol:
  21. Fionek niepokojaco się rozbrykał. nawarczał na Weronikę, kiedy obgryzał kośc, a ona się nachyliła (zabroniłam jej teog robić, ale to dzieciak, wiec nie wiem, czy posłucha), a wczoraj zatrzymał zęby pół centrymentra od łydki mojego męża, kiedy ten wchodizł do łóżka. No, dosłownie ten sam scenariosuz co z Malutkim się szykuje. Najwyraźniej popełniam te same błędy. Dobrze więc, że 4 czerwca idziamy na pierwsze szkolenie. Poza tym fion regularnie ganai ptaki, rowery i rzuca się na niektóre (nawet wielgachne psy). A potem wykłada brzuszek do głaskania i udaje niewinniaka. :razz:
  22. [IMG]http://img210.imageshack.us/img210/6669/obraz055uq2.jpg[/IMG]Teraz jeszcze 2 foty z osiedlowym pseudosobowtórem (z sobowtórem kiedy indziej, bo jeszcze nie wgralam do kompa). [IMG]http://img91.imageshack.us/img91/404/obraz054po7.jpg[/IMG]
  23. [IMG]http://img91.imageshack.us/img91/1226/obraz051bn3.jpg[/IMG] Widzicie, jak stawia tę przednią prawą łapę? Prawie zawsze ją zgina. Dlatego prosiłam o konsultację wetów. Ale oni twierdzą, że ta łapa jest ok.
  24. [IMG]http://img209.imageshack.us/img209/1705/obraz038il2.jpg[/IMG] [IMG]http://img230.imageshack.us/img230/9953/obraz017rg1.jpg[/IMG]
  25. I jeszcze w lesie solo (z patykiem). P[otem będa dwwie fotki z Weroniką: [IMG]http://img230.imageshack.us/img230/2687/obraz023wv5.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...