-
Posts
998 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by iza_szumielewicz
-
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
iza_szumielewicz replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Czy to znacyz, ze Dragon jest w Warszawie? Można go odwiedzić? Dlaczego kastracja? Nada się do mieszkania? Ma jakieś natręctwa? Jakieś problemy? PILNE!!!! -
Życzenie Fony chyba niedługo się spełni:p . Kasia obiecała zrobić Łatkowi (chyba tak jednak zostanie) fotki i przesłać mi je. A oto najnowsze newsy: Łatuś śpi w łóżku (w nogach u Kaśki):evil_lol: , śpi też na kanapie:evil_lol: , stróżuje, tzn. szczeka, jak ktoś jest na klatce, przynosi Kaśce zabawki. Kasia znalazła jakis duży ogrodzony teren, na którym spuszcza Łatka ze smyczy. Łatuś przynosi jej tam patyki. Apetyt wspaniały, kupy super, humor też. Wszystko dobrze!!!!
-
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
iza_szumielewicz replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
O Boże, jaki on podobny do naszego szkielecika Łatka. [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=36820[/url] Mam nadzieję, ze ten biedak - tak jak Łatek znajdzie dobry dom!:lol: -
Nie wiem, czy ma aparat... Nie mozecie odrobinke poczekać, baby niecierpliwe:diabloti:?
-
Fona, fotki nieprędko. Nie chcę sie na razie Łatkowi na opczy pokazywać, zeby mu nie mącić w głowie. Musi najpierw przyzwyczaić się dpo swojej pani i upewnić, ze jest jej i TYLKo jej.
-
Agnieszko, i jeszcze jedno. Nie chciałabyś dla swoich chłopaków ubranek p-deszczowych (wytrzymują do ca. minus 2 stopni)? Koleżanka, która szyła je w Kanadzie wysłała mi swego czasu sporą partyjkę. Zostały mi teraz tylko takie na 28 cm długości (plus 4 cm kołnierza) - czarne i szare z odblaskiem, na rzepy. Materiał to hydrotex. Możesz wylać wiadro wody, a ubranko będzie suche. Naprawdę! Te ubranka są NIE DO DOSTANIA w Poslce. Zobacz wątek (są foty): [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=36233[/URL] Za 1 ubranko biorę 50 złotych. Dochód idzie oczywiście na bezdomniaki (mogę przedstawić wszystkie kwity).
-
Agnieszko, nie bój nic. mój Malutki tez jest stary i też brał doustnie sterdydy, które troszkę nadwerężyły mu wątrobę, a guzik pomogły. Wariowałam już. latałam od weta do weta (błąd), chwytałam się każdej sugestii. Zrobiłam psu bronchoskopię (badanie inwazyjne, pod narkozą; jeśli Rom\uś ma słabe serce, nie polecam, jeśli jednak jest w dobrej kondycji, takie badanie można zrobić, ale TYLKO!!!! w Olsztynie lub Wrocławiu; inni partolą - to opinia samych wetów. Ja robiłam w Olsztynie, bo na szczęście stamtąd pochodze i znam kortowskich wetów). Koniec końców wróciłam do mojego nieocenionego dra Niziołka (słynny kardiolog w W-wie). [COLOR=red]Zmienił mi sterydy doustne na.... wziewne!!!! Mały dostaje jeden "pstryk" VENTOLINU (na poszerzenie oskrzeli), a po 5 minutach jeden "pstryk" FLIXOTIDE (to właśnie ten steryd). I tak jest codziennie rano i wieczorem. TO BARDZO POMOGŁO!!!![/COLOR] [COLOR=black]Oczywiście, są dni gorsze i lepsze. teraz są bardzo złe, bo pies reaguje mocnym kaszlem na zmiany temepratur przy wychodzeniu na spacer, a poza tym na osiedlu jest suka z cieczką i Mały - choc stary i zakasłany - to aż oczy muwychodza na wierzch:evil_lol: :evil_lol: . Kaszle jak sto diabłów! Rzeczywiście, najgorsze są noce i okres tuz po spoczynku. No, horror! Czasem aż się wkurzam. Pytałam weta, jak długo Mały z tym pożyje. On mi na to: "Prędzej pani nie wytrzyma tego kaszlu, niż on". Zaklinam Cię tylko - NIE OPERUJ GO!! Te operacje w zasadzie nigdy się nie udają, przeszczep jest odrzucany i pies umiera w mękach. W razie czego na operację przywieź gom do W-wy do dra WIŚNIEWSKIEGO (Multiwet przy ul. Gagarina). To jedyny spec od tych zabiegów. Robi je głównie yorkom, które mają tę chorobę niemalże w genach. [/COLOR] Aha! jeszcze jedno pomaga Małemu - jak kaszle, unosze mu głowę mocno do góry, wtedy tchawica się "odtyka". Spróbuj! I zapytaj weta o te sterydy, o których napisałam. Do ich podanai jednak potrzebny jest specjhalny aparat (taki plastikowy wentylator). zakup tego gadżetu to 200 zł (jednorazowo). Raz na 2 miesiace zakup leków to koszt 70 zlotych. naprawdę warto wydac tyle kasy..... Wziewne sterydy praktycznie nie mają żądnego działania na wątrobę. nie obciążają organizmu. Znam psa, który nz powodów skórnych był na takich sterydach.... 14 lat!
-
Agnieszko, śledzę (ale niezbyt regularnie) ten wątek od początku. Czy Romuś miał badania w kierunku zapadania tchawicy? Mój Malutki ma to schorzenie i PERMANENTNIE kaszle. Już od dwóch lat!!!!:-( A odo ciązy,to ja, kochana, przytyłam w ciąży 23 kg:crazyeye: :evil_lol: . Moja córa ma teraz 1,3 roku, a ja ważę mnie niż przed ciążą. Takżę luz absolutny!!!! Kto ppobije mój przyrost?:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
-
Łatuś na dobre zadomowił się u Kasi. Bardzo ładnie je, robi piękne kupki. Ma 4-5 spacerów dziennie. Przytula się do Kasi, chętnie bawi się piratem. Śpi z Kasią w pokoju. Znajomi kasi radzą, zeby zganiała go z sofy. ja mówię odwrotnie:evil_lol: . Za ca. 10 dni kontrola u weta i badania krwi. Miejmy ndizeję, żze już ostatnie na długi długi czas.
-
19.01.07 na moje konto wpłynęlo 40 zł od Anielica. :loveu: Anielico, czy mogę te pieniążki przeznacyzć na Aresa (tego, uratowanego z wnyków - z amputowaną łapką)?
-
Na razie na pewno nie zaproponuję Kasi kota. Musi dojśc do ładu z Latkiem. On teraz jest najważniejszy. Ja wiem, że ten pies nie wykazuje cech zwierzęcia skrzywdzonego, ale na pewno wiele przeszedł i musi odzyskać zaufanie do człowieka, upewnić się, że jest tylko dla niego i jest najwazniejszy. Dlatego spodobała mi się Kasia. W jej domu nie ma stada dzieci, dla których pies byłby zabawką. Jest Kasia i Łatek. :loveu: A z czasem na pewno będzie i kot. Sama Kasia tak mówi. Ale jeszcze nie teraz.
-
Łatuś juz na nowo poweselał. ogonek do góry. przynosi kasi lateksowego pirata, żeby mu rzucała. Stosusnki z Tata kasi super! Wiem, ze Kasia sama chciała wam tu o Łatusiu opowiedizeć, ale skoro nie ma jej wpisu, to pewnie nie udało się jej zalogować.
-
Późnym wiecozrem przyszedł ze spaceru tata kasi. Latuś mocno go obszczekal i obwarczał, po czym natychmiast perzestał, jak tylko pan go pogłaskał. a więc zachował się tak, jak wobec zdecydowanej większosci facetów do tej pory.:lol: Aha! I od razu popędził do miski, opędzlował ją, zeby Tata mu nie skonsumowal jedzonka:cool3: . Wieczorem nie chciał się już bawić, tylko chodizł krok w krok za Kasią. Wyszła z nim jeszcze o drugiej w nocy. sama noc upłynęła spokojnie. Łatuś ma posłanie w sypilani Kasi. Tam własnie sobie spał. obudził Kaśkę o 7, ale kaśka "ubłagała" go jeszcze o chwilkę, więc połoył się znów spać. kiedy rano podszedl do jej łózka, zamachał ogonkiem.:lol: :loveu: Teraz siediz w domu z tata Kasi (który zresztą sam niedanwo stracił pieska). Kaśka miała pojechać na spacer z Latusiem ok. 15.00, a potem do końca pracy zabrac go do biura. chce wypróbowac, jak na takiego gościa zareaguje jej szef. Jeśli się zgodzi, Łatuś będzie częstszym gościem w pracy KIaśki. A to by mnie bardzo ucieszyło, bo pracujemy w tym samym budynku!!!!!!:) Dałam Kasi zabawkę dla Latka (pirata-kuternogę z lateksu) i umowę adopcyjną, której wzór podesłała mi Arka.
-
Clockwork, pieniaze bardzo przydadzą się Aresowi z amputowaną po wnykach łapką. Teraz jemu szukajmy domu, a zanim to się uda, opłacajmy jego leczneie i karmienie w Klarysewie, OK? Da się na AFN zrobić "przenoskę" kasy? Aha! Clockwork, i zmień tego Latka w podpisie czy jak to się nazywa..... Żaden schron już mu nie grozi:):)
-
Pierwsza noc Łatulca-Tadzia w swoim domu upłynęła spokojnie. Więcej na razie nie wiem, bo.... obudziłam Kaśkę telefonem:oops::oops::oops:. Skomunikujemy się później.
-
Aha! Wszystko wskazuje na to, że Łatek stanie się [SIZE=4][COLOR=cyan]TADZIEM!!!!!:lol: :lol: [/COLOR][/SIZE]
-
Wróciłam. No więc tak: Łatuś pięknie powitał w drzwiach swoją panią (ten to umie się sprzedać:evil_lol: ). Iwanka poinstruowała Kasię jak i co, wręczyła wyprawkę (włącznie z paczką makaronu i marchwią:lol: ) i pojechałyśmy z Kasią i Łatkiem do weta. Zastrzyk poszedł bezboleśnie, temperatura 38,9, [COLOR=red]waga 15 kg[/COLOR]:crazyeye: :crazyeye: (przytył 1kg w ciągu 4 dni). Potem krótki spacerek i do samochodu. Do doooommmmuuuuu!!!!!! Łatek był bardzo podekscytowany. Troszkę zmiękła mu rura, jak już weszliśmy do mieszkania. Chodził z opuszcoznym ogonem na "miękkich" łapach. Dość długo. Potem powąchał swoją kołderkę i przekonał się, że coś jest jednak jego, więc się uspokoił. potem wspiął się przednimi łapkami na stół kuchenny, zlustrował jego zawartośc, a kiedy nie znalazł niczego godnego uwagi, przekąsił troszkę suchej karmy (iwanka mówi, ze po południu - PIERWSZY RAZ - wtrąbił suchą ze smakiem). Było dużo wąchania, a nawet nieśmiała próba zabawy z piłką. przeważała jednak niepewność. Wyobrażam sobie, co on myśli:"Tak mnie przekazują sobie, jak przedmiot. kto jest moim panem?" Nie wiem, kto w sumie był bardziej zestresowany - Kaśka czy Łątek. W każdym razie po jakiejś godiznie u Kaśki (kamienica, więc megawysokie mieszkanie, chyba ze 4 metry:crazyeye: ) odprowadizli mnie do metra. Łatuś chciał iśc ze mną:-( :-( :-( . Pogłaskałam go i - żeby się nie rozryczeć - poszłam. Jak później zadzwoniłam, to kasia powiedizała, że miał chwilę zawahania, ale poszedł dizarsko, wiedizał, która to "jego" brama. Na klatce schodowej spuściła go ze smyczy i poszedł BEZBŁĘDNIE prosto pod drzwi Kasi mieszkania. Będzie dobrze! Jestem pewna!!!! Obydwoje potrzebują trochę czasu, żeby się do siebie przyzwyczaić, zaufać, pokochać się. Myślę też, ze Kaśka musi sobie szybko sprawić kota, bo i Łatek kocha koty i ona, więc we trójkę będize im jeszcze fajniej. W każdym razie [SIZE=6][COLOR=red]ŁATUŚ MA DOM!!!!!!!!!!!!!![/COLOR][/SIZE]:multi: :multi: :multi: :multi: Eloise, można go przenieść do działu szczęśliwców!!!! Bardzo Wam wszystkim dziękujemy - za zaangażowanie, za łzy, za pytania, za troskę, za poświęcenie i pieniądze! Wspólnie wydobyliśmy go zza TM!!!:p Zaraz wysyłam Eloise foty.
-
Eloise, mnie też bylo miło. W sklepie był tylko jeden człowiek, więc uznałam , że to musi byc Twój mąż. A tak a'propos - Twoje "rottweilery" chciały mnie pożreć, jak się do nich zbliżyłam, zeby je pogłaskać (mój Malutki przezornie nawet nie próbował ich obwąchiwać:lol: ). Nawet nie macie pojęcia, jak się cieszę, że od dziś Łatuś będzie miał SWOJĄ PANIĄ I PRZYJACIÓŁKĘ zarazem!!!!:smilecol: Szkoda tylko, że nie będę go tak często widywać....:-(
-
[quote name='asiuniap'] Iza ty jesteś blondi, a wczoraj miałaś na sobie czerwone spodnie? Widujem się chyba hehe. Stałam za Tobą w sklepie z gazetami haha[/quote] Jestem blondi i miałam wczoraj moje obrzydliwie wyciągnięte czerwone dresy:lol: :lol: To sem ja! Kurczaki, a jaka jesteś Ty?:cool3: :cool3:
-
[COLOR=red] [SIZE=7]Dziś o 19.30 Łatuś jedzie do swojego docelowego domku!!!!!!!:lol: :lol: :lol: :lol: [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000]Odbieramy go z Kasią o 19.30. Kilka minut po 20 jedizemy do weta na zastrzyk i tabletkę na robale. Zabieramy do Kasi dotychczasowe posłanie Łatka (na kilka dni), żeby Łatek miał "przy sobie swój zapach". Do Kasi na 2 tygodnie przyjechał Tata, więc pies nie będzie na początek sam w domu. Jak tylko wrócę, wyślę foty do Eloise. [/COLOR] [COLOR=black]A co do obecnych wieści, to byłam z Łatusiem na spacerze (dziś jakby byl ciut smutniejszy; na pewno będzie tęsknił za kotką iwanki - przepięknie się z nia bawi). Zrobił 1 piękna kupe i dużo siusiał. bawił się z psami. potem, jak wróciliśmy do domu, bawiłm się z nim, a potem drapalam za uszkiem. Przytulił mnie przednimi łapkami. To było takie wzruszające.....[/COLOR] [SIZE=7][COLOR=#ff0000][/COLOR][/SIZE] [COLOR=black][/COLOR]
-
Łatek ponoć przepotwornie piszczy do suki. Iwanka mówi, że wydaje z siebie taki wysoki przeciągły dźwięk, który dla niej jest nie do zniesienia. D;latego na cały wieczór wyszła do sąsiadki. Iwanka prosi o przyspieszenie adopcji do jutrzejszego wieczora. Nagrałam się Kaśce. Zpobaczymy, czy będzie mogła przyjechac jutro. No, w każdym razie, wygląda na to, że historia "nieżywego psa na stole" będzie miała dobry finał. Oby!!!!
-
Nasz kochany Łatuś był przaed chwila w WOCie, w reportażu o znęcaniu sie nad zwierzętmai. pokazali jego fotę na stole, jak konał:placz: :placz: Aż się poryczałam. pojutrze idzie do domu. jest całkiem innym psem! Boże, to cud!!!!!:multi: :multi:
-
Drugi spacer z Łatusiem zalicozny. Były trzy siusiania i zaczepka sznaucera. Pokazałam go w zaprzyjaźnionej cukierni naprzeciw mojego bloku. Właścicielka to wielka psiar. U niej powiesiłam jedno z ogłoszeń. zarówno ta pani jak i wszyscy klienci cukierni byli Łatkiem zachwyceni:loveu: :loveu: .
-
Fona, z panem niby wszystko cacy. Ma dom pod warszawą i pies byłby w tym domu z 2 kotami, ale: POSESJA, NA KTÓREJ STOI DOM JEST NIEOGRODOZNA I PAN NIE MA ZAMIARU JEJ GRODIZĆ. w LIPCDU ZESZŁEGO ROKU UCIEKŁA MU SUNIA ONKA, DLATEGO TERAZ PAN SZUKA NOWEOG PSA. Rozumiesz już moje obawy? Ledwie Łatek uciekł kostusze spod kosy, a miałby zniknąć? Kto by go pod Tarczynem znalazł? Ja bym chyba nie mogła spać z nerwów. zreszta asiaf1 bardzo mi własnie z teog powodu tę adopcję odradzała. Jeśli nie doczytałaś, dokąd jedize Łatek, to informuję, że będzie mieszkał w dużym (90 metrów) mieszkaniu na 4 piętrze bez windy przy Polach Mokotowskich u pewnej pani. Największy minus tej adopcji to fakt, ze pani pracuje i nie ma jej od pn do pt. w domu od 9 do 19. ma jednak w ciągu dnia przyjeżdżać, zeby wyrpowadzić Łatka na spacer. Weekendy będą mieć tylko dla siebie:p .