Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Faro
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wystraszony to raz, ale może i chory a to zgięcie to z bólu (np. ból nerek powoduje taka postawę psa ), ale co to kogo obchodzi w schronie , że z psem cos jest "nie tak"................ Maks był leczony na parwowiroze, z pewnościa przyczyna tego była biegunka z krwią , a poniewaz w schronie było parwo , to i Maks "miał zdiagnozowane "parwo" - na jakiej podstawie pytam ???? Jak się teraz okazało Maks na poważne problemy z trzustką (nie wiem jeszcze na jakim podłożu ), stąd problemy biegunkowe !!! A Sandra - jej uszy ??? Trudno nie zauwazyc w trakcie przyjmowania psa , że pies ma problemy z uszami jeśli są w tak tragicznym stanie jak uszy Sandry..... Jeśli sie psa bada w miarę dokładnie przy przyjęciu na kwarantanne ....... Miałam juz nadzieję, że po zabraniu Tora do domku w schronie nie ma boksiów :-( :-( Tego młodzieniaszka trzeba ratować , ja niestety nie jestem w stanie zabrać go pod swoja opiekę (nie podałam z utrzymaniem trzech psów w hotelu ,a o ile Sandra jeśli leczenie okaże się skutecznie dobrane jest gotowa do adopcji, a tyle Maks jest jeszcze "zbyt ostrym" psem by mógł iść w " niedoświadczone "ręcę - zbyt duże jeszcze ryzyko, że Maks "się postawi" , Perfii - oferowałaś tymczas dla Sandry - czy w to miejsce nie byłoby szansy zabrania tego młodzieńca nim całkiem się załamie lub rozchoruje ??? -
.: Passa pojechała do nowego domu! Będzie sąsiadką Kiwi!! ::..
Faro replied to la_pegaza's topic in Już w nowym domu
Metamorfoza 2008 ? ;) -
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Toro raz już wracał do schroniska po nieudanej adopcji - dobrze by było mieć kontakt z nowymi ludźmi Tora . Czy wiecie dokąd pojechał ??? -
Stan kasy : - 582,16 (rozliczenie nr4 z dn.2.01.07. post nr 270, str.27) WYDATKI : 121,00 zł (zapłacona faktura u lekarza : badania laboratoryjne kał,krew),wizyta lekarska, premedykacja) 31,84 zł (wykupione leki) ----------------------------------------- RAZEM WYDATKI : 152,84 ZŁ KOŃCOWY STAN KASY : - 582,16 zŁ (stan z dn.2.01.07.) -152,84 zł (wydatki) ------------------------------------- - 735 zł[SIZE=2] (minus 735,00 zł)
-
Stan Kasy : - 581,80 ZŁ (rozliczenie z dn. 2.01.2007 - post Nr 258, str 26) WYDATKI : 185 ZŁ (zapłacona faktura z lecznicy : badania krwi, moczu, powtórne wymazy bakteriologiczne i mykologiczne, wizyta lekarska , zastrzyk przeciwzapalny) 89,25 zł ( wykupione leki dla Sandry) --------------------------------------------------- RAZEM :274,25 ZŁ WPŁYWY : 200 ZŁ od dobrej duszyczki z forum-boksery STAN KOŃCOWY : - 581,80 ZŁ (stan z dn.2.01.) - 274, 25 ZŁ (wydatki) + 200,00 ZŁ (wpływy) ----------------------------------------- - 656,05 zł[SIZE=2](minus 656,05 zł) (w tytule powinno być : rozliczenie Nr 4 )
-
Mozna go podać nawet bez oznaczania poziomu hormonu przy takich objawch jak są u maksa .
-
Maks przy kontrolnej wizycie będzie tez miał badany poziom hormonów tarczycy, bo objawy wskazuja i na problemy tarczycowe. Niestety od 15.XII laboratoria"ludzkie" nie przyjmuja materiału zwierzęcego do badań więc wczoraj nie było mozliwości wykonania takiego badania , bo nie ma gdzie wysłac w Krakowie krwi. Przy następnej wizycie Krak-wet bedzie juz dysponował własna aparaturą umozliwiająca wykonaniw tego badania. Maks dostał więc równiez leki "tarczycowe".
-
My wyszliśmy dopiero grubo po 21 . Maks "spał po głupim jasiu" a my czekalismy na wyniki badań krwi. Pan doktor przeniósł go do klatki w szpitaliku, by nie blokowac gabinetu w międzyczasie, bo nie było mowy byśmy czekali w poczekalni. Gdy wyniki były gotowe Maksio wrócił do gabinetu , leżał sobie dalej drzemiąc na kocyku, a pan doktor go "oglądał" te wyłysienia , "obite uszy" (wcześniej sprawdzał brzucho i węzły chłonne). Potem wytaszczyłam Maksia na wagę , ale Was juz nie było w poczekalni . Pan Tomek zabrał go takiego juz prawie , prawie dobudzonego do hotelu. Zaraz bede dzwonic czy wszystko w porządku.
-
ale na stole, na "dzień dobry" (albo raczej - dobry wieczór) jakimś ostatniem świadomości warknął na Pana doktora, ale potem było juz wszystko o'key
-
Dziś udało sie , Maks po premedykacji miał pobraną krew do badań - ma chora trzustkę. Dostał leki i zalecona dietę weterynaryjna (ja kierując sie problemami jelitowymi dawałam mu własnie tę karme Eukanube - indestinal , na której ma pozostać ). Za ok miesiąc kontrola .
-
Dzięki Joaa - podtrzymałas mnie na duchu tą informacją , bo nie mam pojecia co to za paskudztwo. U Sandry jest o tyle problem, że ten szczep jest oporny na prawie wszystkie antybiotyki popularnie stosowane, jak stwierdzili w laboratorium - uszy Sandry z pewnoscia były kilkakrotnie leczone , ale "trafiano w ślepo" i zamiast wyleczyć to wywołano uodpornienie sie szczepu bakterii na większośc antybiotyków, Dzis jestem umówiona w lecznicy - Sandra ma mieć przygotowany cały program intensywnego leczenia - zaczynamy od jutra. (do dziś działa zastrzyk przeciwzapalny , który dostała w trakcie wizyty w lecznicy)
-
Rozliczenie Nr 4 Stan "kasy Maksa " : 29,10 zł[SIZE=2] ( rozliczenie z dn.26.XI.2006 [SIZE=2]str.21 post nr 208 8) WYDATKI : 480,00 zł - nalezność za hotel 1.XII.- 1.I. tj.32 dni x 15 zł 147,26 zł - 10 kg karmy Eukanuba Indestinal (karma wystarcza na ok.3 tygodnie) 14,00 zł - 2 op.Nifuroksydazyd (tabl.na biegunkę) 450,00 zł - należność za hotel 2.I -31.I.2007 tj.30 dni x 15 zł ---------------------------------------------- RAZEM WYDATKI : 1091,26 zł WPŁYWY : [SIZE=2]480 zł - z AFN "boksery w potrzebie" STAN KOŃCOWY NA DZIEŃ 31.XII.2006 R. : 29,10 zł + 480,00 zŁ - 1091,26 zł = -582,16 zł (Maks , podobnie jak Sandra ma zabezpieczona karme do 5.I '07,bo wcinaja wspólnie karme kupioną przeze mnie przed świetami. Ubranko i mikołajkowe upominki kupiłam ze "swojej kasy" .)
-
Jutro muszę jeszcze zapłacić fakturę w krak-vecie za wizyty i badania i wykupić Sandruni leki :shake: (na bieżąco "z własnej kieszeni" kupuję jej te podkłady higieniczne - koszt ok.3.90zł/dzień, płatki kosmetyczne, pałeczki i rękawiczki jednorazowe - wszystko do czyszczenia tych biednych uszek. Kupiłam też ostatnio dodatkowy worek karmy, tak ze i Maks i Sandra mają karmę do 5.I.zapewnioną - prezenty Mikołajowe i ubranka - również "z mojej kieszeni" )
-
Rozliczenie Nr 3 : (stan na 31.XII.2006) Stan "Kasy Sandry" - 293,90 zł [SIZE=2](rozliczenie z dn.27.XI.post Nr 122- str.13) Wydatki : 660 zł - opłata za hotel od 7.XI do 31.XII tj.44 dni X 15 zł 147 zł - 10 kg karmy Eukanuba -indestinal (taki worek wystarcza dla Sandry na prawie miesiąc ) 27,90 zł - Quinax - krople do oczu 13 zł - Sudocrem naodparzenia między fałdami fąfli 12 zł - 2 op.Sylimarol (na wątrobę) 18 zł - 2 op. Heparegen (na wątrobę) 10 zł - 1 op. Surolan (do czyszczenia uszu) -------------------------------------------------- ŁĄCZNIE WYDATKI : 887,90 WPŁYWY : 500 zł ( zAFN - boksery w potrzebie) 100 zł ( z bokser-forum ) STAN KASY SANDRY (na dzień 31.12.2006) : - 293,90 zł - 887,90 zł +600,00 zł ------------------------ stan końcowy : minus 581,80 zł (-581,80zł)
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Mordka ma codziennie swoje "minuty radości", czyli bieganie na lince z aporcikiem. Ale to za mało - idealnym domem dla tej suni byłby dom z ogrodem , gdzie Mordzińska mogaby się wyszaleć czy to z aporcikiem czy z piłką - Potrzebuje osoby stanowczej, wiedzącej jak postępować z psem o zapędach dominacyjnych. Ostatnio nie zabrałyśmy na spacer aporcika i......... Mordka usiłowała mnie zaczepiać - łapać za rękaw , szarpać za smycz .Nie można wtedy odpowiadać na jej "wygłupy" i zaczepki, nie można też siłą jej zabraniać, bo takie działania ją "nakręcają" (traktuje je jak zachętę do dalszej zabawy ) i potrm są trudności z jej opanowaniem . Gdy po kolejnej próbie - usłyszała kolejne stanowcze "fe - dość" zaprzestała "wygłupów" , ale była niepocieszona. Ruch, ruch, ruch - aktywnie i mądrze zorganizowana przez człowieka zabawa to to , czego ten pies potrzebuje w nowym domu. Mordka wogóle nie była niczego uczona - ale myslę , ze jest to pies o takim potencjale, że mądry własciciel potrafiłby ją jeszcze czegoś nauczyć . Prawdopodobnie ma jakieś przykre doświadczenia "z ruszaniem przednich łap" (może dzieciak robił coś ???) Gdy sie jej rusza te łapy (np. gdy chcę jej łapę przełożyć przez szelkę) - próbuje łapać ostrzegawczo za rękę . Zawsze wtedy najpierw mówie "nie rusz, nie wolno " a potem przepinam pomału szelki - trzeba to robić jednak uważnie, bowiem zrobienie tego "z nienacka" gdy Morda nie jest przygotowana na takie działania, może spowodować, ze złapie za ręke. Ma z pewnościa jakieś złe skojarzenia ..... A tak wogóle , to Mordzia bardzo sie cieszy jak przychodzę , cały czas obserwuje mnie gdy sprzątam u Maksa czy Sandry, szczeka jakby mnie pospieszając "no, szybciej, bo czekam na nasz spacer". Mam nadzieję, ze znajdzie w końcu właściwego człowieka . -
Sandrunia śmiga na spacerkach jak "młoda fryga" więc w tej chwili schody nie są dla niej problemem. Tymczas jest potrzebny już, bowiem nie mogę czekać z leczeniem a największym problemem jest podawanie jej zastrzyków w hotelu. Niestety wszystkie antybiotyki na które ta bakteria jest wrażliwa są JEDYNIE w iniekcjach, które trzebarobić dwa razy dziennie !!! jesli to będazastrzyki podskórne to jakoś damy radę w hotelu (rano p. Tomek - wieczorem Mar.gajko zrobią, ale jeśli to będązastrzyki domięśniowe - pozostaje mi jedynie znalezienie lekarza lub pielęgniarki , która zrobi je rano i wieczór . Czy znajdę kogoś do ich robienia 2x dziennie ???? A o kosztach takiej "usługi" juz nawet nie chcę mysleć. W TYM WŁASNIE JEST PROBLEM !!! Jeśli chodzi o kogoś kto zdecydowałby siestworzyc Sandruni dom tymczasowy , to jest jeszcze jedna kwestia - nie wiem ile bedzie trwać leczenie,ale nie wyobrażam sobie powrotu Sandry po pobyćie w domku tymczasowym do hotelowego boksu - ona ponowne odosobnienie bardzo przeżyje psychicznie. Nawet nie wiecie jak chciała wejść do mnie do mieszkania wtedy jak była na "chwilówce" na klatce u mnie (po wizycie w krak-vecie gdy czekałyśmy na Luizę) .Wystarczyło zeposzłam tylko na moment po wodę i jedzonko a ona została za drzwiami , jak szczekała załośnie by ją wpuścic . Serce mi sie kroiło,że nie moge jej przygarnąć !!!!
-
Maksiu i Sandra dostali wczoraj troche spóźnione prezenty gwiazdkowe - ubranka. Sandrunia ma czerwony przeciwdeszczowy kubraczek podbity granatowym polarkiem, a Maksio - jak wojskowe moro (jak na chłopaka przystało) również przeciwdeszczowe i podbite polarkiem. Sandrunia jużwczoraj paradowała w ubranku na wieczornym spacerku - taka była ciepluteńka gdy jej je zdjęłam, a Maksio ....... no cóz on wczoraj je obwąchał i NIE WARCZAŁ na nie , ale na założenie potrzebujemy trochę czasu , mam nadzieję, ze jak zrobi sie naprawde zimno to pozwoli je już sobie załozyć, by nie marzły chude kosteczki.
-
.: Passa pojechała do nowego domu! Będzie sąsiadką Kiwi!! ::..
Faro replied to la_pegaza's topic in Już w nowym domu
Florida blue - czy to Ty jesteś autorką tego zdjęcia przerażonej boksi na budzie ??? jeśli masz je to proszę zgraj na płytkę w oryginalnych rozmiarach (chodzi o to by było jak największe - im większe tym lepiej !!!) i zostaw razem z boksinka w Krakowie - coś mi się widzi , że mamy kandydatke do kalendarza Matamorfozy serc 2008 :lol: -
.: Passa pojechała do nowego domu! Będzie sąsiadką Kiwi!! ::..
Faro replied to la_pegaza's topic in Już w nowym domu
[B]w/s adresu dzwoń do kiwi - to jej numer :[/B] [B]0 504 783 417[/B] -
Myślałam o hospitalizowaniu Sandry, ale nie przyjmie ją z ta bakteria żadna lecznica gdzie w szpilalu są psy z ranami pooperacyjnymi i osłabiona odpornością. Jest lecznica w Orzyszu (gdzie chciałam umieścić tę boksinke chora na nosówkę), ale z kolei psy z nosówka i parwo, które tam leczą stwarzają zagrożenie dla Sandry - tak żle i tak nie dobrze . JEDYNYM WYJŚCIEM JEST DOM TYMCZASOWY - NAWET PŁATNY !!!!!
-
Pytałam jak to jest zarażliwe. Osoby dorosłe , zdrowe przy zachowaniu środków ostrożności tj. mycie rąk po kontakcie z uszami Sandry, sa bezpieczne. W przypadku spadku odporności organizmu (np. z powodu przeziębienia, albo mając zranienia na rękach - lepiej korzystać z rękawiczek jednorazowych przy zakrapianiu i czyszczeniu uszu Sandruni). Jesli chodzi o inne psy to lepiej by ich nie było przynajmniej w pierwszym okresie intensywnego leczenia, bowiem trzeba by je izolowac tak . Nie chodzi o to ze sandra zaraza na odległość -nie, ale psy lubia się obwąchiwac , wylizywac i taki kontakt z "zawartościa uszu" Sandry , byłby zagrozeniem dla innego psa , zwłaszcza jesli z jakiegoś powodu byłby mniej odporny. Ztej samej przyczyny lepiej by w domku nie było małuch dzieciaków, które całuja psa gdzie sie da i wkładają mu paluchy do oczu i uszu !!! Powiedzcie mi GDZIE TAKI DOM ZNALEŻĆ ????
-
Doktor ma usiąść i na spokojnie ułożyć jej cały harmonogram leczenia. Trudno określić ile to będzie trwać : może dwa- trzy tygodnie a może i dwa - trzy miesiące . By osiągnąc najlepszy skutek najlepiej zadziałac takim "zamsowanym atakiem" na to paskudztwo - tzn .antybiotyk w zastrzyku, lek do uszu z dodatkiem tego samego antybiotyku (trzeba ten lek przygotować tak wlewając ampułkę antybiotyku) i jeszcze dodatkowo profilaktyczne kąpiele odkażające , profilaktycznie, bo w laboratorium stwierdzono, ze raczej nigdy nie znajdują tych bakterii na ciele , najwyżej w okolicach głowy, jeśli "wylezą" z uszu, jednak profilaktyka w postaci kąpieli co kilka dni nie zaszkodzi. Nie wiem jak to wszystko zorganizować w warunkach hotelu . O kąpielach nie ma mowy !!!! Nie wiem kto bedzie jej robił zastrzyki , bo każdy dojazd lekarzy na zastrzyk to kolejne 20-30 zł . DLATEGO PILNIE SZUKAM DOMU TYMCZASOWEGO NA OKRES LECZENIA SANDRY - w warunkach domowych są zdecydowanie większe szanse na powodzenie tych działąń i szybszy efekt.
-
Byłam rano u lekarza są wyniki bakteriologiczne z wymazu i......... nie jest wesoło . Poprzedni wymaz wykazał bakterie eucherichia colii (nie wiem jak to się pisze) i całe szczęście, że ja jestem panikara i przy tym nawrocie zrobiłam ponownie wymaz - jest zupełnie co innego .Sandra ma w uszach pałęczki ropy błękitnej (to potoczna nazwa, bowiem zakażone miejsac wyglądaja tak jakby ropiały - pamietacie przy nawrocie pisałam, że wydaje mi się , że jej z tych uszu sączy sie ropa !!!) I jest straszny problem z leczeniem tego uj Sandruni, bowiem szczep, który tam znaleziono jest prawie na wszystko oporny, jak stwierdzono w laboratorium Sandra z pewnościa kilkakrotnie miała te uszy leczone tylko nigdy nie tak jak powinna mieć leczone i to leczenie spowodowało więcej szkód niz pozytku. Wprawdzie"problem" zostawał czasowo uspokojony, by wkrótce ponownie sie rozwinąc . Równocześnie takie "leczenie w ciemno" spowodowało, ze szczep bakterii uodparniał sie na kolejne antybiotyki i Sandre można teraz leczyc tylko antybiotykami"egzotycznymi" -tzn nie stosowanymi powszechnie. Antybiotyki na które jest wrazliwa są tylko w zastrzykach, które trzeba podawać dwa razy dziennie ich koszt to min. 15 zł/dzień plus koszt leków do uszu i innych wspomagających leczenie (np. płynów do profilaktycznych kąpieli dezynfekujących)
-
PILNIE SZUKAM DOMU TYMCZASOWEGO DLA SANDRY NA OKRES JEJ LECZENIA !!!!! [SIZE=3]- więcej w temacie bokserki Sandry