Orsini, ona nie miała pecha - przez to, że od początku była słabowita, zaznała tyle opieki i miłości, której wiele psów mogło jej pozazdrościć - zwłaszcza te bidaki w schroniskach.
Była głaskana, miziana przez wszystkich krewnych i znajomych królika, tyle ciepła ile dostała starczyłoby na obdarowanie nie jednego psa :)
Odeszła przedwcześnie, ale mam nadzieję, że była z nami szczęśliwa - na taką wyglądała.