i bardzo dobrze ze sie podzielilas :lol:
Skoro chwila prawdy to ja tez sie przyznam :lol:
Otoz odkad jest Cerry to wrescie czuje ze mam psa gdyz to jest stworek ktory podbija serce,jest posluszny,nie ucieka i nie ma przejsc,tak ze to on nas zdobywal a nie my go :roll: Ogolnie rzecz biorac zawsze byly u mnie psy ktore ja musialam zdobywac,uwazac na kazdy gest gdyz nie bylo wiadomo czy nie zaatakuje,nie ucieknie,nie straci zaufania bo mu to cos przypomni itp itd.....Oczywiscie z czasem sie prostowal i nie trzeba bylo tak uwazac ale jednak.....Najbolesniejsze bywalo to ze ja sie po tym do psa przywiazalam ale wiedzialam ze trzeba mu znalezc nowy dom....I konczylo sie tym ze pies byl szczesliwy a ja mniej :lol: A Cerry.....Wiadomo jest ze pies nie bedzie mial "odstrzalow"bo jakis przejsc dla niego nie przewiduje :lol: I jest wiadomo ze nie pojdzie do nowego domu za jakies 3-4 m-ce tylko zostanie 8).
przepraszam za nieco chaotyczny tekst ale chyba musze sie udac na spoczynek :D
dobranoc i milych dyskusji w nocy :D