Jump to content
Dogomania

pinczerka_i_Gizmo

New members
  • Posts

    17507
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by pinczerka_i_Gizmo

  1. [quote name='Matusz'][COLOR=Navy][B]nie mam siły :evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/B][/COLOR][/quote] Leń :diabloti: :diabloti: :diabloti:
  2. Pierwsze informacje jak najbardziej na plus! :) Misiu na pewno zdziwiony i zdezorientowany całą sytuacją - pewnie myśli, że to jakiś mega długi spacerek... :) Trzymamy kciuki i czekamy na zdjęcia!!! :loveu: :loveu: :loveu:
  3. Co za kretyni wydzwaniają z żartami :mad: :angryy: W górę Kropeczko!
  4. Ooo... zdjęcia :) Maluszek jak na stary samochód dziadzia wygląda super ;) [URL]http://images34.fotosik.pl/112/5886bd92911e7aaemed.jpg[/URL] Ah to spojrzenie... :razz: :loveu: :loveu: :loveu:
  5. Nie narzekaj, tylko włączaj tinypic, fotosika, albo mfoto ;)
  6. Już po rozmowie. Udałam się do właścicieli razem z moim tatą, który poprzez swoją poprzednią pracę miał nieco styczności z prawem. Przedstawiliśmy,jak sprawa wygląda - pokazaliśmy nakaz od chirurga do kontroli psa u weterynarza. Tata postraszył trochę policją, ale ogółem państwo wciąż przytakiwali. Pytali nawet, czy ubranie zostało zniszczone, czy mają pokryć jakieś koszty etc., ale doszliśmy do tego, że wszystko dogramy po otrzymaniu zaświadczeń od weterynarza. Pies musi codziennie jeździć do lecznicy, mamy namiary na właścicieli, na weterynarza, wszystko jasno przedstawione. Facet z początku trochę cwaniakował, bo stwierdził, że nasze psy powinny być w kagańcach. Chyba nie doszło do tego, że gdyby tak było, musiałby wykładać pieniądze na leczenie mojego pogryzionego psa :angryy: Zresztą to jego pies zaatakował i to jego pies podbiegł bez smyczy i właściciela do naszych. Państwo już się ubierali, obecnie są u weta, mają dzwonić za 20 min, jak to wszystko będzie wyglądać. Jak to się mówi "Polak mądry po szkodzie". Co z tego, że teraz tulą uszy - sprawa miała miejsce, kobieta wykazała się totalną bezmyślnością. Przecież tu mogło dojść do poważnych uszkodzeń na zdrowiu, zarówno psów, jak i ludzi :shake: Mam nadzieję, że ten pies już nigdy nie pojawi się na mojej drodze :angryy:
  7. [quote name='quasimodo']Cóż, trzeba będzie zrobić wszystko, żeby i ona znalazła domek... A ona wielki dzikusek?[/quote] Raczej szajbusek niż dzikus :) Ma w sobie po prostu niespożyte pokłady energii... :) Do człowieka jest bardzo przyjazna - przytula się, wita, merda ogonem... :loveu: Warka jest jeszcze w boksie z Liskiem.
  8. [CENTER][IMG]http://img159.imageshack.us/img159/6835/28qr5.jpg[/IMG] [LEFT]To zdjęcie mówi wszystko... Oj będzie ciężko :( Proszę, oto 2 bannerki - rezultat mojej pracy 'na szybko': [IMG]http://i12.tinypic.com/8brtgz8.jpg[/IMG] [IMG]http://i9.tinypic.com/8bhxyf7.jpg[/IMG] [/LEFT] [/CENTER]
  9. Na razie czekam na 15:00 i telefon od właścicielki :roll: Ratownik PCK czuwa? :razz: Konkretna dziewczyna... :evil_lol:
  10. Już 14:00, czekamy na jakieś wieści :loveu: I wątek się przeniósł... :)
  11. Ale piękne! :) Tylko napisu brakuje :loveu:
  12. Dobry Sarcie grzeczniutkie :loveu:
  13. Dzień dobry :) Ciekawsza połowa? A niech Ci będzie... ;) Ale prezent okazał się nieudany - kaszanka lepsza :evil_lol: Spokojnie, już nie śpię :evil_lol: Wybaczcie, nie chcę pisać dwa razy. Brak mi słów, sytuacja miała miejsce 3 godziny temu,a mi jeszcze się ręce trzęsą... Pierwszy post: http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=9316390&postcount=1904 I drugi: http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=9316963&postcount=1919
  14. Dzień dobry Dobre Duszyczki :) Jak minęła noc?
  15. Mi. nie rób mi tego :evil_lol:
  16. Dzień dobry Celinko :* Trzymamy kciuki! Jestem z Tobą! :loveu: I cały mój zwierzyniec też! :loveu:
  17. Dzień dobry zapracowane Diabełki :)
  18. A wiadomo jaka była jej reakcja, gdy Misiu już zniknął? Biedna Wareczka... :(
  19. No ja nie mogę? To już? Ale szczęściarz z niego :) Misiaczku! Trzymamy kciuki! :loveu: I będziemy tęsknić! :loveu:
  20. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. (Nie)stety szkód nie ma żadnych, no może poza ręką :roll: Kurtka jest cała, nie przerwana, zostały tylko na niej ślady zębów. Mi nawet nie chodzi o jakiekolwiek odszkodowania, leczenie etc. Ważne dla mnie jest to, abym tego psa już nigdy nie spotkała biegającego samopas po łące :angryy: Gościu nie udowodni mi, że pogryzł mnie mój pies, lub DONek Szarikowej. Nasze psy nie mają takiego rozstawu szczęk, aby dwa kły wbić tak szeroko. Byłam na pogotowiu. Rany nie są duże, ręka zabandażowana, niestety jest możliwość krwiaka mięśnia. Za parę dni do kontroli. Jestem szczepiona na tężec, więc obyło się bez zastrzyków. Papierek z pogotowia mam, niestety nie znajduje się na nim rozeznanie, ale jest zawarta informacja, że pogryzł mnie pies i mam przyjść do kontroli. Natomiast chirurg powiedział, że obojętne, czy pies był szczepiony na wściekliznę, czy też nie, musi natychmiastowo jechać do weta po 3 zaświadczenia przeciwko wściekliźnie. Pierwsze wet wypisuje od razu, drugie za parę tygodni, trzecie również. Dopiero po tych 3 zaświadczeniach jest 100% pewność, że pies wścieklizny nie miał. Oczywiście każda wizyta u weta łączy się z kosztami. Jeśli właściciel odmówi - sprawa niezwłocznie na policję. Osobiście nie chcę plątać się w sprawy z policją, SM, a jeśli gościu będzie uparty, to nawet i z sądami. Jeśli zgodzi się na zaświadczenia i ja je zobaczę, to okey. Straci trochę pieniędzy, może go to coś nauczy. Mój pies na szczęście nie został pogryziony, nie ma żadnych ran. Tylko znów nabrał dystansu do psów, nad którym tak pilnie pracujemy. Dane kobiety mam w postaci nr komórki. Mamy się też spotkać u nich w mieszkaniu więc adres też będzie. Mam nadzieję, że wszytko uda się załatwić ugodowo i właściciele czegoś się nauczą. Ale na pewno, gdy zobaczę jeszcze raz tego psa bez smyczy, lecącego w stronę mojego psa, niezwłocznie dzwonię po policję. I w jakim celu mam na to spotkanie brać książeczkę zdrowia mojego psa? Psy nie pogryzły, ale żaden nie miał żadnych ran. Mój pies też nikogo nie ugryzł. Był na smyczy. Więc chyba jest czysty?
  21. Szarikowa, czy chodzi o nas? ;) Przychylam się do pytania. Dzisiaj zostałam pogryziona przez boksera. Tego samego, którego do właścicieli odprowadzaała [B]Szarik[/B] i pisała parę stron temu. Byłyśmy z 2 psami na łące - rzucałyśmy piłki, ćwiczyłyśmy aportowanie, robiłyśmy zdjęcia. Nagle podbiega ten bokser. Ja zapięłam na smycz mojego psa, który nawet nie zwrócił na boksera uwagi i leżał koło mnie. Paniusia od boksera stała na wałach, na górze łąki i gwizdała co jakiś czas na swojego psa. Pies podbiegł najpierw do psa koleżanki, obniuchali się i poleciał na mojego. Gizmo nie miał nawet jak zareagować - bokser rzucił się na niego z miejsca. Właściciela nadal stoi na górze i gwizda. Próbujemy rozdzielić psy, ja za smycz Gizmo, koleżanka za kolczatkę boksera. Odciągam mojego psa - i nagle szczęka boksera zaciska się na moim przedramieniu i łokciu. Wylądowałam na ziemi trzymając za smycz mojego psa. Psy nadal się gryzą. Bokser wyrwał się z kolczatki. Paniusia idzie powolnym krokiem w naszym kierunku, jak gdyby nigdy nic. My się szamoczemy z psami, ja latam po ziemi ze smyczą, koleżanka próbuje nałożyć na psa kolczatkę, jednocześnie próbując odgonić swojego psa. Udało się. Pani wreszcie do nas doszła, z uśmiechem zapina psa i już chciała iść... Mówię, że jej pies mnie pogryzł. A ta na mnie takie oczy :crazyeye: że to przecież niemożliwe, bo jej pies to wszystkich na śmierć by zalizał. Pokazuję obśliniony płaszcz, pokazuję zsiniałą i zakrwawioną rękę. Pani nie wierzy, dzwoni do narzeczonego :roll: Daje mi go do słuchawki, opowiadam jak to było, a on do mnie, że to mój pies, albo ten drugi mnie ugryzł :crazyeye: Próbuję mu tłumaczyć, że ani mój pies, ani pies koleżanki nie mają takiej szerokiej szczęki. Koniec rozmowy. Mój pies merda do mnie ogonem pytając, czy coś złego zrobił. Głaskam go i daję smakołyk, żeby sie uspokoił. Babka zapewnia, że bokser był szczepiony tydzień temu i że jest w szoku. Nawet nie przeprosiła :angryy: Stwierdziła, że nie widziała nas z góry (pomijam fakt, że z wałów jest doskonały widok na całą łąkę) i usłyszała dopiero jak psy zaczęły się gryźć. To po cholerę puszcza psa tracąc go niby z oczu? :angryy: Mój pies na szczęście cały, moja ręka spuchnięta, zaraz jadę na pogotowie. Mam się z babką i z jej narzeczonym spotkać o 15:00, chce mi pokazać książeczkę, a facet chce zobaczyć ranę. Jestem wkurzona na maksa, sama nie wiem co robić w takiej sytuacji? Wezmę papierek z pogotowia, ale co na spotkaniu? Postraszyć policją? SM? Czy najechać na nich i zapomnieć? To nie pierwszy raz, kiedy ten bokser biega samopas po łące, a paniusia stoi z siateczką zakupów i komórką w ręce :angryy:
  22. Idziemy w Wasze ślady... ;) :loveu: Olu, marsz do Piegowatej galerii! :mad: Gizmusie idą lulu, do jutra! :loveu:
×
×
  • Create New...