-
Posts
3333 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by wiosna
-
ee, to fajnie bedzie. Aga trzymaj sie, bedzie dobrze ;) A ja sie balam ze Wy wszyscy sobie wystartujecie a ja sama zostane :P A Wogole nie wiem czy brac Adasia, zobaczymy jeszcze. Jak ktos chce to moge psa porzyczyc :PPP abo do startu, albo tak to potrzymania :PP otworze wyporzyczalnie huskow :PP
-
hmm.. przypuszczam ze kasa jak adai za suczke byla jak dla nich duza i teraz mysla ze szybko im sie uda sobie to 'odbic' - tak to przynajmniej wyglada.. ;( No wiec tak - najwczesniej to chyba zeby odchowac zdrowe szczeniaki to po poltora roku zeby mialy - nie mniej. [owszem, modszym tez sie praktycznie moze zdarzyc zaciazyc, ale to nie jest zdrowe ani dla suki, ani szczeniakow]. Dowiedz sie, czy sunia ma papiery i czy jest suka hodowlana. a Twoj jest reproduktorem ??? to teraz im daj tel albo/i adres dobrego weta, najlepiej takiego, ze wiesz ze on bedzie odradzal krycie dla krycia. Powiedz, ze utrzymanie szczeniakow to strasznie duzo roboty, i jesli sie to chce zrobic dobrze, to tez duzy koszt. Jest bardzo malo chetnych na szczeniaki - wbrew pozorom. ja mialam na poczatku chyba z 6 osob, ktore mowily ze tak , napewno, beda brac szczeniaka.. blablabla... a teraz nie ma ani jednego czlowieka, ktory wyklada kase na stol juz. powiedz, ze dla suki to jest obciazenie - zwlaszcza w tak mlodym wieku. mozesz im podac mniej wiecej ceny karm dla szczeniakow - to co ja kupuje to jest jakos 30zl za 4kg, ponad 100 za 15kg. [nie pamietam teraz.. pozniej sprawdze to napisze ;)], a szczeniaki wbrew pozorom jedza duzo. mysle ze powinien ich przekonac argument, ze jest malo chetnych i moga zostac z calym stadkiem.. fakt jest faktem - ludzie maja teraz malo kasy, a haszczaki juz zapelnily rynek. mozesz im powiedziec tez, ze jak ktos chce to jujuz dzis znajdzie sobie 10 haszczakow za darmo, wiec malo kto chce chce wydac 1000zl... Pozniej tez napisze o ryzyku chorob, bo gdzies to mam, ale musze poszukac. Powodzenia ;) aha.. suczka nie koniecznie bala sie bo juz probowli ja kryc... szczeniaki bardzo czesto maja takie reakcje na psy.
-
a ja nie wiem czy nie wziasc se Adasia i przebiec trase tak poza startami... bo moj piesio nieprzystosowany jest do takich stresow..
-
ehh.... biedna ;( ale Aga nie martw sie, bedzie dobrze ;) jak chcesz to psiaka do Dziergowic moge Ci porzyczyc, nie ma sprawy, a jak nie startujesz to tez fajnie bo ja tez nie ;))) trzymaj sie i pokilaj Tajre ;)
-
Parker.. odezwij sie.. my sie tu martwimy co z Toba i Bohunem.. daj jakies znac,... ;)
-
bedzie dobrze ;)) co do oddania Bohuna, to ja szczerze mowiac tez mialam glupie mysli typu "a moze jednak..." ale niestety/na szczescie [dla niektorych z mojej rodzinki] nic takiego sie nie da zrobic. 12 haszczakow jak dla mnie to na teraz ciut za duzo :PP ale jak zrobie swoje kojce.. hmmmm.. :PPP
-
GRATULUJE !!!!! mam nadzieje ze teraz juz bedzie coraz lepiej, a niedlugo piesik znowu bedzie sobie biegal ;))
-
hehe ast&bull.. ja tez sie ciesze ze sie nic powazniejszego narazie tutaj przynajmniej nie dzieje ;))) :drinking:
-
podpisuje sie wszystkimi naszymi 44 lapami i 2 rekami pod tym co napisaliscie. Parker.. my w Was wierzymy. dasz rade. po prostu nie mow "O JEZU TEN PIES JEST NA MOIM STOLE, ZJADA MOJE MEBLE I ZAGRYZL KOTA SASIADCE !!! POTWOR!!!' tylko spokojnie sobie pomys, ze np ja o moich moge powiedziec pewnie troche wiecej, koega jeszcze wiecej, wiec on nie jest taki najgorszy, to normalne. [to nie znaczy, ze wszystko mu wolno, ale jezeli masz to wyczucie w stosunku do psa, to sobie poradzicie]. ja naprawde w Was wierze, wiem jak sie huskie odmieniaja, i jaka pozniej sie ma satysfakcje...
-
hmm.. czy ja wiem czy smutniejsza... zgadzalam sie z tym postem, do zdanie, ze robi to dobrze na jej psychike, ae nastepne zdanie juz nie. to wszystko zalezy od suki. ja uwazam, ze suczce nie robi sie krzywdy nie kryjac jej. powinno sie kryc dobra suke dobrym psem, zeby wyszly dobre szczeniaki. i nie mowie tutaj o championach, tylko o takich psach, ktore akurat w przypadku huskich dobrze pracuja. a to ze suczka smutnieje.. nie wiem... Akika przed kryciem tez byla wesolutka i dobrze jej sie zylo. I ciesze sie ze urodziy sie 4 a nie np 8, bo biedna by byla. mysle ze ciaza nie uszczesiwia suczki, tylko wasciciela.
-
hmm.. ale daczego piszesz to takim tonem, jakbys chciala nam poweiedziec "wy barany, nie umiecie karmic swoich psow".. ;/ poczytaj dokladniej.. malo kto tutaj pisze, ze karmi TYLKO sucha karma, i nie daje nic innego. znajdziesz w starych postach duzo o miesie, rybach... a karme ja uzywam z wielu wzgledow - po 1 to wiem, ze ta karma ktorej uzywam ma to, co jest potrzebne moim psom [wiem, zabrzmialo jak z reklamy chapiego ;P] po 2 to jest wygodne. wyobrazasz sobie jechac gdzies z psami [na zawody, w gory, gdziekolwiek] i im gotowc ?? ciezko... po 3 to ja nawet jakbym chciaa to nie mam jak gotowac moim, bo tam nie mam zadnej kuchni ani nic. a po 4 one to lubia ;) ;)) nom.. pozdrawiam i smacznego ;)
-
kurcze napisalam posta i mi sie skasowal.. ;// dlaczego on wyje ?? znaczy tak mniej - wiecej ?? ze strachu ? z nudow ?? moze zostaw mu na noc zajecie, np kawalek zamrozonego miesa ?? albo on chce byc blisko Ciebie ?? - pozwol mu lezec kolo lozka. albo chce zostac sam ?? zostaw otwarte drzwi do innych pokoi. moze postarasz sie go wieczorem troche zmeczyc ??? nie mowie o treningu tylk np idz z nim i siadz na jakas laweczke, piszeszm, ze on sie boi. niech sie przyzwyczaja. Ty sobie posiedz, jak co to wez ksiazke albo gazete, aler od czasu do czasu cos do niego pogadaj.. i niech siedzi. najpierw sie bedzie bal, ale pozniej mu przejdzie. mozesz mu od czasu do czasu dac jakis kawalek miesa [sucha karme pewnie oleje] po tym jak wroci do domu, to doceni jak tam jest spokojnie i milo, zje i pojdzie spac. i wlasnie - jedzenie powinienes mu dawac raz dziennie, najplepiej wieczorem. on potrzebuje stabilnosci, bezpieczenstwa. nawet jesli teraz tego po nim nie widzisz. niech ma narazie codziennie mniej wiecej to samo, zeby sie mogl przyzwyczaic, zeby wiedzial na co ma liczyc. aha, i podrap go po brzuchu ;) albo za uchem, po karku, po udku... nie wiem.. gdzie mu sie najbardziej podoba. musisz znalezc takie miejsce ;)) [jak ogladalam snowdogs, to sie z tego smialam. a tak serio, to cos w tym naprawde jest ;)))] i jak mozesz to napisz co on ma w papierach ;))
-
no i juz sobie przypomnialam.. ;) Poker dawaj piesiowi cynk. w aptege opakowanie 50 tabletek kosztuje kolo 4-5zl, ale nie kupuj zinkas forte, bo tyle az nie trzeba... i tak dajesz 1 tabletke dziennie, najlepiej do karmy, jak bedzie wybieral to w jakiejs kielbasce czy czyms ;))
-
ciesze sie bardzo ;) zyc Tajrze smacznego ode mnie ;)) :eating: a jeszcze co do ostatnio wymyslonych smkolykow, to tak: karme Bewi-dog moje uwielbiaja, znaczy ta sucha tak jedza i nie marudza, a jak im kupilam menu - ta do zalewania, to myslalam ze miski tez zjedza :PP i jeszcze w TESCO tez [hihi, sie uparlam na to tesco :PP] w dziale miesnym, mozna poprosic o scinki, odpady i podroby - nazywa sie brzydko, ale psiaki sa przeszczesliwe ;)))) czasem kupuje tego naprawde duzo, a im i nigdy dosyc.. ;))) jak sobie jeszcze cos przypomne to dam znac ;))
-
dzwonila do mnie wczoraj znajoma, wlascicielka haszczako - malamutki, bez papierow oczywiscie.. dzwonila i powiedziaa, ze sunia ma cieczke, i ze chce do mnie przyjechac ja pokryc... powiedziaam jej, ze nie bardzo, bo ona bez papiera, poza tym ta pani chce ja pokryc i wysterylizowac... ["raz powinna..."] tlumaczylam jej, ze to nie jest ani dobre, ani zdrowe, ze jest duze ryzyko zachorowania pozniej na raka, ehh.. zeby to dobrze przemyslala, bo ja uwazam ze nie powinna jej kryc. zeby porozmawiala z wetem, powiedziala, ze ok, do widzenia... pozniej siedzialam i myslalam, ze ona przeciez moze zadzwonic do innej znajomej, ktora ma huska, i i tak pokryc ta sunie, 'a ta wredna mala mi nie bedzie mowic co ja mam robic...' ehh.. i tak sobie myslalam wlasnie, w koncu zadzwonilam do niej, pogadalam chwile, powiedziala, ze sie zastanowi, narazie sie wstrzyma. nie wiem, jak jej wytlumaczyc, zeby jej nie kryla... ze to nie potrzebne, nie zdrowe, ze nie ma sensu.. ehh.. mowiam zeby pogadala z wetem, z hodowcami, z kimkolwiek... i dalej mam wyrzuty ze nie rozmawialam z nia az zrozumie, ze najlepiej suczke juz wysterylizowac.. ale moze zrozumiala,... ehhh.. co ja mam jej jeszcze powiedziec ??? ;/
-
biedny.. ;/ ale haszczaki to naprawde psy ktore potrafia czynic cuda... bedzie dobrze. nie zalamuj sie, piesio jak zobaczy ze w niego wierzysz to mu sie lepiej zrobi.. powidzenia !!! ja tez trzymam kciuki.. ;)
-
sorka ze tyle sie napisalam.. macie co czytac :P i trzymam kciuki za Ciebie i psiaka :))
-
uff.. no to ja sie postaram na wiecej pytan odpowiedziec.. ;) hmm.. czy dobrze to nie wiem, ale nie bij go za to.. szarpac sie bedzie zawsze raczej, takie sa haszczaki ;) co do wycia w domu - tez go narazie nioe karaj przemoca, mozesz mu powiedziec, zeby przestal, ze robi zle, ale nie tak, zeby sie bal. lubic nie ubia, ja sie przynajmniej nie spotkalam z takim, co lubi deszcz.. ale zaszkodzic nie powinien, chyba ze np pada dlugo albo jest jednoczesnie zimno lub wieje.. ae napewno najlepiej jak na niego bezposrednio deszcz nie bedzie kapal.. ze sniegiem nie ma takiego probemu ;) one lubia byc blisko czlowieka. jeden z moich nie moze byc trzymany na dworze, bo tak drze morde, ze sie sasiedzi odgrazaja, ze psiaki potruja... wiec mam go w domu. a tu jest z nim zero problemu - spi sobie pod drzwiami albo pod stoem, nie odzywa sie bez powodu, jest ok ;) a ze jest to pies wyjatkowo myslacy, nawet jak na haszczaka, i potrafi byc strasznie zlosliwy, to mam z nim lepszy uklad jak jest w domu :P no z tego co piszesz, to ciezko chyba bo moze byc troche za wczesnie na treningi samemu.. najlepiej jak narazie go oswoisz z lasem i polami, narazie daj sobie spokoj z ulica, pozniej go przyzwyczaj do roweru. nic na sile, wszystko zalatwiaj cierpliwoscia. wszystko na zasadzie "sam Ci tyle czasu, ile potrzebujesz, az w koncu zrobisz to, czego chce." to jest tak: pies w szelkach i obrozy, do szelek zapieta linka z amortyzatorem, to zapiete do roweru. na rowerze Ty, pies nie przywiazany bezposrednio do Ciebie. ale jak on jest narazaie sam i nie biegal wczesniej, to przypuszczanie bedzie sie bal i wplacze Ci sie gdzies pod rower, albo wyszarbie w bok czy do tylu, ew do przodu ale to bedzie bieg-ucieczka a nie bieg-przyjemnosc czy praca.. narazie sie wstrzymaj. ae fajnie by bylo, jakbys bral go do lasu, gdzies gdzie nie ma ludzi ani nic co rozprasza uwage, i najpierw z nim spokojnie pobiegal [nawet jezeli Ty nie biegasz, to kawaleczek na pewno sie uda ;) ] pozniej np siadl sobie gdzies, i niech se pies siedzi, niech mysli. Dobrze dziala to o tykle, ze pies sie uczy, ze Ciebie juz zna, a ta cala reszta jest straszniejsza, i zaczyna Ci ufac. ja bym brala. bardziej sie do Ciebie przyzwyczai, szybciej sie z nim dogadasz ;) hmm.. surowe ryby lubi wiekszosc huskych, nie wszystkie. polecam zebys sie przejechal np do TESCO [tam sa na pewno] albo jakiegos innego supermarketu, gdzie obrabiaja ryby, poszedl do stoiska rybnego, i zapytal o glowy lub kregoslupy czy tez inne odpady z lososi, w tesco sa jakos po 0.99zl/kg, tak jest u nas przynajmniej. ale wez narazie tego sobie malo, zobacz, czy bedzie chcial jkesc. jak nie, to mozesz mu to ugotowac [okolo 10-15 min, bez soli i zadnych innych dodatkow] ae wtedy musisz wyjac rybie wszystkie szczeki. z innych ciekawych cudow do jedzenia polecam loj wolowy [tesco, okolo 20-30gr/kg], hmm.. co jeszcze.. dobra sucha karma. w gotowanie sie nie polecam bawic, bo po 1 jest z tym troche babrania sie, a po 2 to male szanse trtrafienia w dobre proporcje skladnikow jakie sa potrzebne. karme mozna juz kupic na tyle tanio, ze w zasadzie kazdego posiadacza psa na nia stac ;) kapieli nie polecam - po 1 psy jej z zasady nie lubia, a po 2 to juz za zimno jest zeby psa na dworze calego moczyc... jak bedzie lato to sobie gdzies w jeziorze poplywa... ;) uff.. chyba tyle ;)) dodam jeszcze tylklo, ze ja jednego z moich dostalam w wieku 10 iesiecy, oddali mi go udzie mowiac, ze nie radza sobie z nim, bo ucieka. to moze tez, ale pies jak do mnie przyjechal rowniez sie wszystkiego i wszystkich bal. owszem, byl przyzwyczajony do ludzi, ale im nie ufal - zachowywal sie jak zagubione male dziecko - jak powiedzialam cos lagodnym glosem - pies sie zaraz przytulal do nog, chowal u mnie przed wszystkim i wszystkimi. jezeli nawet niechcacy powiedzialam cos ciut glosniej, pies caly sie kulil, kladl i plaszczyl... a teraz jest juz praktycznie normalny. innego dostalam w wieku 3 lat - pies niby normalny, ale nie do konca. po tygodniu przegryzl mi reke, po miesiacu chcialam sie go pozbyc, bo byly momety ze sie go balam, i inne, ze nie mialam juz sily z nim walczyc, ze mialam tego dosc, ze sie zalamywalam, znow wierzylam, znow nic, ale udalo sie, teraz pies tez jest normalny, kochany i swietny. sa tez 2 ktorymi sie zajmuje odkad maja 3,5 roku - byly calkowicie 'surowe' - nie widzialy obrozy, nie byly przyzwyczajone do glaskania, nie wychodzily z kojca poza moze 2 ucieczkami, z tym, ze jeden kilka dni wczesniej zostal przywieziomny z 2-tygodniowej tulaczki po lasach. z jednym sie udao - jest teraz liderem mojego zaprzegu, jak dla mnie idealny pies, niesamowity, cudowny, wspanialy... chcialabym trafic jeszcze na takiego psa jak On... ehh ;) a z drugim sie niestety narazie jeszcze nie udalo - chociaz staram sie od poltora roku - pies dalej sie boi wszystkich obcych, choc jest lepej, nie biega do dzis, bo sie boi.. ale na pewno jest lepiej, a ja jestem, przeszczesiwa, jak widze postepy. jak to porownam do tego, co bylo, jestem czlowiekiem szczesliwym. chociaz jeszcze duzo brakuje nam do "normalnosci". wiem, ze one nigdy nie beda takie, jak psy ktore od szczeniaka maja normalna rodzine czy normalnego pana. ale satysfakcja jest nie do przebicia ;) psy sie usmiechaja, merdaja ogonami ;)) to jest dopiero COS ;)
-
Wojtas, psiaka swojego mozna wziasc na pewno ;) Manuu.. buuu ;// a tak chcialam Cie w koncu poznac no.. ehh ;/
-
no wiec tak.. robienia wozka samemu nie polecam komus, kto nie bardzo sie zna na tym, jak ten wozek ma pracowac w trakcie treningow/zawodow i, i jak sie tworzy technicznie takie urzadzenia jak wozek. znam wiele przypadkow, ze wozeczki wlasnej roboty nie wytrzymuja, w najlepszym przypadku tyylko sie rozwala, i dojedziesz do domu, albo nie dojedziesz, i wez tu wroc 10km w psami i takim wrakiem do auta.. ew. mozesz sie polamac... takze wozek polecam kupic. z sankami mozna jeszcze sie pobawic samemu, ale tez polecam najpierw poogladac czyjes gotowe sanie, zwymiarowac je, porozmawiac o tym co jest wada san... co w nich zmienic.. co do skladu zaprzegu - przy 2 psiakach maly problem, bo przewaznie zapina sie je razem obok siebie, ale jezeli chcesz trenowac narazie tylko 2 pieski, to wozek to dla nich troche za duzo.. polecam rower. z 2 rowerem spokojnie mozna sobie poradzic, [moze nie spokojnie, ale sie da], a wozek to tak od 3 psow.. sanie to tez dla nich bedzie za dduzo.. chyba ze chcesz kupic/wziasc jeszcze jednego psa conajmniej, lub trenowac czyjegos. oczywiscie nie chodzi o to, ze pies nie uciagnie wozka, bo z tym bez problemu sobie poradzi jeden, ale wtedy mozesz robic tykko krociutkie trasy.. wiec tez zle.. I tak.. piszesz, ze jeden to malamut, drugi nie wiem co. chodzi o to, ze troche inaczej sie trenuje malamuta, inaczej haszczaka, inaczej mixa.. malamuty sa wolniejsze, i szybki haszczak biegnacy z malamutem moze sie zniechecic, bo nie bedzie mogl sie rozpedzic i biec szybko. malamut sie zniecheci, bo haszczak go pospiesza, i ciagnie do przodu.. napisz jaki jest ten 2 psiak to cos wymyslimy ;)) co do zamego zaprzegania - kazdy pies musi miec szelki, obrozke. musisz miec linki na nie, i tu juz zalezy jak zaprzegasz - jezei kolo siebie to linki sa w ksztalcie litery Y, gdzie do dlugiej linki zapinasz rower, do tych 2 krotkich szelki psow, mozesz je ew jeszcze zapiac razem obrozami np jednyk karabinkiem, lub krotka linka z dwonma karabinkami [laczeniowka] hmm.. to bnarazie tyle ;) jak cos to jedz na zawody, jedz na treningi, pytaj, ogladaj, ;)) powodzenia :))
-
Aga a bierzecie ode mnie Axelka ??
-
Witam na forum :))) i bardzo sie ciesze ze wziaes psiaka, ze chcesz mu pomoc. wydaje mi sie, ze po 1, piesek sie musi przyzwyczaic. ja mialam 2 psy w wieku 4 lat, ktore nie znaly czlowieka i nigdy nie wyszly z kojca, wiec wiem, ze kontakt z czlowiekiem [jezeli ten czlowiek nie robi psu krzywdy] zmienia psiaka zupelnie, kiedys w to nie wierzylam, teraz wie. ale musisz juz teraz wiedziec, ze nie jest pewne, jaki on bedzie za jakis czas. bardzo duzo zalezy od jego psychiki. ale z tego cvo piszesz, to raczej jak pies Ci zaufa, powinno byc dobrze. Uwazaj na rece, jak chcesz go glaskac a on sie boi, mozxe ugryzc.. [huskie tez gryza...] le[piej daj mu narazie tylko miske, wlasny kat [byde, kocyk, miejsce pod stolem albo gdzie on chce] i spokoj. niech sie przyzwyczai. niech wie, ze nic mu nie grozi z Twojej strony. Jezeli pies ma sina psychike, i uwazasz, ze dobrze jak sie go czyms zajmie, to radzilabym zabieranie psa do lasu na treningi, ale nie wiem, czy jak nbedzie sam to bedzie sie bal, czy biegl.. to zalezy jak on reaguje na inne oppsy. czy sie ich boi, czy sa mu obojetne, czy jest agresywny, czy chce wspolpracowac, czy do innych psow ucieka od czlowieka.. musisz go poobserwowac, jak sie da to zabierac na treningi. wtedy psiak sie zmeczy, moze troche mu przejdzie demolowanie ogrodzen, dwa, dobaczy ze ma zajecie, a to na haszczaka bardzo doberze dziala, a trzy, treningi batrdzo uatwiaja psu kontakt z czlowiekiem. przewaznie pies nawet jak sie boi ludzi, to jak z panem pobiega zaczyna mu ufac, tworzy sie takie niezwykle 'cos'.... ale moze jeszcze jest za wczesnie, nie wiem, to zalezy od psa. mozesz zabierac go na spacerki, [na smyczy ;)] najlepiej do lasu albo w jakies miejsca, gdzie nie ma ludzi. nie wiem na ile jest to w Twoim przypadku mozliwe, ale przypuszczam, ze dobrze by Wam [bardziej psu] zrobila wycieczka w gory np na weekend - pies sie uczy, ze polega na Tobie, a Ty na nim. on ma pewne zajecie [np moze ciagnac cos, tak zeby bylo tylko ze pracuje, albo robic cos innego] a wspolpraca wychodzi mu na dobre. zmeczony pies zupelnie inaczej sie zachowuje. Poza tym polecalabym zrobienie kojca, ale takiego, ktorego by nie rozwalil [chcesz to napisze pozniej, z czego mniej - wiecej sie takie kojce robi], bedzie wiedzial, ze ma wlasne miejsce tam miske i spokoj. jak nie to przywiazuj psa na lince stalowej, bo z tego co piszesz przypuszczam ze zwykla linke przegryzie. [jak zrobic taka staowke tez Ci mozemy napisac] no.. i teraz jeszcze zycze nieskonczonej cierpliwosci, serca i checi tez nieskonczonej. piesio pewnie sie odwdzieczy juz niedlugo. pogadaj do niego.. to dziala ;)) pozdrawiam ;))
-
hehe.. Rav.. to ja juz skladam zamowienie.. hurtem !! :P tak ogolnie to jeszcze sie musze poprawic, bo wczesniej pisaam ze impreza byla robiona przez GEANTa, a to nie prawda, byla robiona przez wlasnie firme uni-... costam :P i ta firma min robi herbatki lipton ;) a GEANT byl po prostu nie daleko, ja cos pochrzanilam jak sluchalam.. :P wygladalo to tak, ze przyjechalismy, zapieismy psy na stake-outy [ekhm.. moj poszedl :P], ubralismy w szelki, pozszlismy zobaczyc trase - ekghhm.. kolo 100-150m prosto, zakret 180' [nie umiem zorbic koeczka zeby bylo 'stopni' :P ] i to samo z powrotem. no spoko.. wysmialismy trase, poszlismy po liderow, przebieglismy z nimi trase, zeby zakapowaly ten zakret, Tadek jechal pierwszy, mial Cara, Silve, Shaneeka i Akike ode mnie, bo jego suczka ma cieczke, troche sie psiaki pomotaly, bo po prawej byly 2 kucyki, ale przeszly to ladnie. ludzie ucieszeni, fajnie. rozpielismy jego na stake-outa, zapielismy moje [Adasia, Akike - Yokiego, Svena ] wystartowalismy, Adas, blagam zostaw koniki.. ok ;) i tururu, Adas HA !! :P pobieglismy prosto, skoczyly przez tasme, ja ja przejechaam wozkiem :PP ale Rav nam szybko pomogl [dzieki ;))))] i bylo ok ;) pozniej jakies 3 godzinki psiaki siedzialy na stake-oucie, moj jeszcze ze 2 razy sie zerwal, ale zaden pies nie uciekl, znaczy Svena sie dalo szybko zapac, :P udzie chodzili, pytai, glaskai, cieszyli sie. na koniec wzielismy 2 pieski i poszlismy pod scene, tam bylo duzo dzieci, cieszyly sie, glaskaly ;) Tadek cos o huskach mowil do mikrofonu. nom. i tak sie skonczylo ;)) znaczy jeszcze poszlismy z powrotem z tamtad :P a teraz ja robie stake - outa na nowo :PP
-
hehe.. no to ja mam chyba najfajniej :PP bo mam 4 miniaturki, w tym 2 podrabiane, jedna dorosla podrobka, jedna polpodrobka i polminiaturka, jeden cwiercpodrobka [?] - oczko ma tez nakropione, huska polkanadyjskiego, bo ma troche dluga siersc ae nie az tak jak prawdziwy kanadyjski.. poza tym to 2 z nich to rottweilery, z czego jeden to husek a drugi to wilk, [nie wiem ktory jaki ;)] mam tez maszyne do biegania, i nawet chyba owczarka husky tez mam, bo chodzi na smyczy przy nodze i wogole nie ciagnie, a jak go odpielam od wozka na treningu to nie uciekl... noo.. nie liczac tych 4 miniaturek, bo to wogole totane owczarki sa.. tresowane :) na spacerki je biore bez obrozek nawet, i nie uciekaja :D :)))
-
nom ja tez bym sie cieszyla jakbyscie przyjechali, ale w sumie dobrze ze sobie o tym przypomnialam bo moglby byc zonk... fotek chyba nie bedzie, bo nie bedzie czym.. a ja nie mam teraz kasy na filmy niestety, wiec jedyne co to napisze :)