-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
No to na związkowe szkolenie będziesz musiała czekać do marca-kwietnia, bo dopiero wtedy zaczynają się nowe kursy :( . Może w międzyczasie znajdzies coś innego. A w jakim wieku jest Twoja sunia?
-
Wiele z grup ma zajęcia dziś o piątej; jeżeli w Związku powiedzą nie, a wy się stawicie i pobłagacie, to może uda się cos załatwić... Tylko nikomu nie mówcie, że ja tak powiedziałam, bo mnie pani kierowniczka szkolenia ochrzani...
-
Nie ma sprawy. Spóźniłaś się o jakieś dwa tygodnie, bo właśnie były eksternistyczne egzaminy PT, no i oczywiście idzie IPO. Egzaminy kosztują zdaje się 70 zł. czy coś takiego; Tynka zdała z Fabią, więc może Ci podać szczegóły. Następny egzamin pod koniec listopada czy na początku grudnia.
-
Związek Kynologiczny w Polsce, Oddział w Warszawie, 628-21-29 lub 622-68-41. O koszty możesz dowiedzieć się unich. O ile pamiętam, kurs PT kosztuje ok. 400 zł., dwa lub trzy razy w tygodniu po dwie godziny przez trzy miesiące.
-
Sylwia, przepraszam, absolutnie nie zamierzałam Cię obrazić -- skąd mogę wiedzieć, od kiedy masz psy i co z nimi robisz???? Ale w takim razie nie rozumiem Twojego pytania. Co rozumiesz przez Bo ja napisałam, między innymi, że Więc jeżeli nie chodzi o to, czy się powinno i nie chodzi o to, czy Związek pozwoli, to właściwie o co chodzi???? Jeszcze raz przepraszam, że Cię nie zrozumiałam, ale chyba nadal nie rozumiem... :niewiem:
-
5 miesięcy to dostkonały wiek na szkolenie. Jeżeli chcesz, żeby pies słuchał się tylko jak świeci słońce, to nie musisz się pakować w błoto, ale jeśli chcesz, żeby pies był posłuszny nawet jak pada deszcz, to radzę szkolić od zaraz. Nie jest tak źle z tą pogodą. W Warszawie ja uczęszczam na szkolenie związkowe na lotnisku na Bemowie, które zaczęło się już kilka tygodni temu i nie wiem, czy jeszcze przyjmują nowe psy -- chyba nie, ale zadzwoń do Związku i się dowiedz. Poza tym sa również inne prywatne szkoły -- napewno ich zwolennicy niedługo sie odezwą i Ci poradzą.
-
Nie wiem, czy może, ale na pewno nie powinien. Na szkolenie związkowe nie byłby przyjęty. Jeżeli pies posłuszeństwo ma super opanowane i egzamin to kewstia formalności, to inna sprawa, ale jak można wymagać puszczenia rękawa od psa, który nawet aportu nie oddaje? Rozpoczynając obronę przed posłuszeństwem można sobie wychować potwora i my mamy co najmniej jendego takiego u nas na szkoleniu. Mokka, wypowiedz się, Ty masz w tej kwestii więcej doświadczenia i autorytetu.
-
beemka, metoda zależy od psa -- ale bardziej od charaktery, niz rozmiaru. Reaguje ostro i konsekwentnie na każdy przejaw podporządkowania sobie przez psa kogokolwiek. Ponieważ zaczynam wcześnie, więc zbyt wiele takich reakcji nie jest koniecznych (jak już pisałąm, problem jest dużo bardziej złożony z psami dorosłymi, z głeboko zakodowanymi zachowaniami). O szczegółach już gdzieś pisałąm -- bardzo zależą od psa i sytuacji. W skrócie, próbuję robić to samo, co zrobiłby psi przewdnik stada czy też psia mama, bo to psy rozumieją -- więc raczej niż uczyć ich mojego języka, próbuję porozumiewać się ich językiem. Np. w przypadku psa, który jest mi podporządkowany, który reaguje silnie na dżwięk, a który lekko (ale agresywnie) warknie na jakąś osobę lub psa, wystarczy ostre słowo (przewodnik stada by warknął lub szczeknął w takim przypadku). W przypadkach wymagających ostrzejszego podejścia, potrafię np. złapać psa za poliki i ostro do niego mówić, patrząc mu prosto w oczy, eventualnie lekko potrząsając (psia mama złapałaby szczenię z kark i potrząsnęła lub przydusiła). Żadna rewelacja, sorki :( .
-
O winie to tu w ogóle nie ma mowy! :) Opowiem, jak mam w zwyczaju, malutka historyjkę. Poproszono mnie kiedyś, żebym poprawiła tekst prztłumaczony a z polskiego na angielski (po polsku piszę słabo, ale po angielsku dobrze). Więc w tym angielskim tekscie, przetłumaczonym z polskiego, pojawiło się słowo "citylighter". Słowo takie po angielsku nie istnieje (o czym łatwo można sie przekonać wstawiając je do google, nie mówiąc już o sprawdzeniu w słowniku), więc nie wiedziałam, o co chodzi. Jak się wtedy dowiedziałam, po polsku jest takie słowo, a ponieważ słowo wygląda na angielskie ("city" i "lighter" to słowa angielskie), więc tłumacz założył, że "citylighter" istnieje także w języku angielskim, i że znaczy to samo. Trudno mu się dziwić. Ale właśnie to doświadczenie uczuliło mnie na fakt, ze słowa z angielskiego są przenoszone do języka polskiego często z innymi, czasami (jak w przypadku słowa "inbreed") konfliktującymi, znaczeniami. Wątpie, czy sama coś wskóram w naprawianiu tego problemu, ale chyba łatwo zauważyć, że może on prowadzić do wielu nieporozumień. :)
-
Misia też w zasadzie niczego sie nie boi, ale jest ostrożna w podejściu :wink: , szczególnie w stosunku do małych psów, a jeszcze szczególniej, jamników. Jak widzi jamnika, to kładzie się na trotuarze. Nie wiem, czy to z ostrożności, czy też z przyjaźni, ale to jest jej sposób na przekonanie delikwenta, że ona sama jest przyjazna i niegroźna. Trochę to jest, muszę powiedzieć, żenujące, jak taki duży pies kładzie się przed jamniczkiem...
-
Tak, tylko to, co mnie niepokoi to używanie angielskich słów ze znaczeniami innymi niż te angielskie, bo to aż się prosi o nieporozumienie.Wstaw "line breeding" do google i otrzymasz tysiące odnośników, np. ten, który wyjaśnia o co chodzi. Niektóre z nich, nb., są o koniach, do których to się również odnosi. Piszę o tym dlatego, że często tu na forum spotykam sie z opinią, że każde kojarzenie spokrewnionych psów to jest in-breeding i niebezpieczne, gdy w rzeczywistości, najlepsze hodowle opierają się właśnie na line breeding (które Ty nazwałabyś in-breed), a nie używają prawdziwego in-breeding, czyli kojarzenia blisko spokrewnionych osobników (matka-syn, brat -siostra).
-
W USA na niedźwiedzie używają między innymi airedali. Hodowla Oorang sie w tym specjalizowała, hodując airedale wielkości czarnych terierów rosyjskich. Większość miłośników airedali nie ma o tej hodowli, ani o takim zajęciu dla airedali, zbyt wysokiego mniemania. Natomiast próby pracy dla airedali obejmują różnego typu polowania (włącznie z ptakami), dowodząc jeszcze raz, że jest to rasa niesłychanie wszechstronna. A co do dzików, to widziałam dogo argentino, oraz specjalne mieszanki hodowane przez hodowle na południu do różnych takich "sportów". To jest z grubsza to samo towarzystwo, co hoduje bojowe psy do walk i niektóre coonhoundy na grubą zwierzynę. Ale już więcej o tym nie piszę, żeby nikomu nie dawać pomysłów. Ja wolę terriery-kanapowce, lub używane do celów, do których były hodowane (czyli polowania na małą zwierzynę, nawet na myszy, w czym są doskonałe).
-
Chyba słyszałam coś kiedyś o używaniu terierów walijskich na dziki, ale w stadach. Z kolei w USA, na dziki polują z dwoma rodzajami psów. Nie znam się zbytnio na polowaniu, ale z grubsza jeden typ psa znajduje i wypłasza dzika, a drugi atakuje. Więc używają szybsze psy do tej pierwszej roboty, a bojowce do tej drugiej. Piszą też, że często tracą psy przy takim polowaniu. Ja czyba jednak zostanę przy kanapowcach...
-
Chyba większość terierów to na dziki są po prostu za małe. Ale co mi tam gadać. Na dziki Twojego taty jest łajka i tyle.
-
Tak hodowca łajek powiedział, czy to już Twoja własna opinia? Do polowań używa się wiele różnych rodzajów psów, z których różne pracują różnie. Np. płochacze, jaka sama nazwa wskazuje wypłaszają (z reguły ptactwo), a retrievery przynoszą (ustrzelone ptactwo). Natomiast teriery gonią, z reguły małą zwierzynę, jak lisy. Jak się zaczną zastanawić, to raczej nie dogonią Nie wiem, do jakiego typu polowania są łajki, ani na co Twój tatuś poluje. Ale jeżeli właśnie na to, do czego używane są łajki, to na pewno jest to dobry wybór. A jak na coś innego, to pewnie nie. A takie uogólnianie, że łajki lepsze od terierów czy na odwrót nie ma sensu, bo te psy służą, o ile wiem, do czego innego.
-
No jasne, tak powiedziałby hodowca łajek. A hodowca terierów powiedziałby, że teriery są o wiele lepsze na polownie, niz łajki, bo wszystko robią szybko, nie namyślają się aż zwierzyna ucieknie, czy coś podobnego. :wink: :lol:
-
No, niekoniecznie łatwo, ale ja bym próbowała. Kwestia jest głównie, które zachowania takiego psa uznasz za absolutnie niedopuszczalne, a które nie. Więc np. rzucanie się na każdego przechodnia, pewnie się zgodzimy, jest absolutnie niedopuszczalne i tak czy inaczej będziesz próbowała, żeby pies to zrozumiał. Problem w tym, że sporo osób traktuje zachowanie takie, jak pilnowanie swojej miski jako dopuszczalne ("tyle przeżył, nie zawsze miał co jeść, to niech już sobie warczy, nie będę mu przeszkadzać.") A naprawdę, pies jest najszczęsliwszy jeśli dokładnie rozumie swoje miejsce w hierarchii; pozwalanie mu na warczenie przy misce daje mu do zrozumienia, że to miejsce nie jest do końca ustalone (lub gorzej -- że on jest wyżej od człowieka). Ale ułożenie psa po przejściach to ogrom roboty, więc rozumiem, gdy takie psy nawet do końca życia przedstawiają problemy. Nie jestem w tym ekspertem -- jeżeli masz konkretne pytania, to poradź się Mokki, bo ona cuda robi z Leonkiem, i robi to zupełnie inaczej, niż ja bym robiła. Jednak za wygraną nigdy bym nie dawała, bo szkoda psa!
-
Ten gość to ja.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Jeżeli naprawdę kocha, to nie będzie się pytał i wychowa, jak własne! -
Służę: czapla, po prostu Ty wstawiasz adres malutkiego, a nie dużego, zdjęcia. Ja spojrzałam na ten adres, zobaczyłam w nim "thumbnails", co po angielsku znaczy właśnie takie malutkie, i spróbowałam co się stanie, jak wyrzucę to z adresu. Miałam nadzieję, że to będzie poprawny adres dużego zdjęcia, ale tylko zgadywałam, pewności nie miałam. Ale okazało się, że tak było. Czyli adres wstawiony przez Ciebie to http://onephoto.net/uploads/czapla/thumbnails/1064821395_gal_kerry2.jpg a adres wstawiony przeze mnie to http://onephoto.net/uploads/czapla/1064821395_gal_kerry2.jpg A teraz sama spróbuj! :)
-
No, ja też gratuluję. Ale jako właścicielka myślącego terriera, zwracam uwagę, że to nie całkiem tak. Problem z terrierem jest raczej taki, że myśli za szybko i nam ludziom trudno nadążyć...
-
lideczqa, to normalne. Psy często się tak właśnie bawią. Jeżeli Twoja sunia zaczyna to skakanie, to pewnie próbuje kolegów dominować, szczególnie zwazywszy na jej wiek i fakt, że jest to nowe zachowanie. Ale nawet nie koniecznie jest to znak dominacji.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
tynka, Ty jej nie widziałaś po drodze do samochodu wczoraj. Szła z łbem smętnie spuszczonym, łapa za łapą, a od czasu do czasu zatrzymywała się, cztery łapy wbite w ziemię i ani rusz. Z jakim zwierzęciem Tobie się to kojarzy? (Chyba była bardzo zmęczona, choć Mokka mówi, i pewni ma rację, że ona trochę udaje, bo wie że ja się będę nad nią litować... Może myśli, że ją na rączki wezmę i do samochodu zaniosę :evil: ). -
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
U Was z osła przekazany był rozmiar, u Misi, niestety, tylko inne cechy :wink: . -
No to super, musimy się spotkać! Ja będę na tej wystawie w Budapeszcie chyba 11 i 12, ale potem juz w Warszawie cały czas i bardzo chciałabym się z Tobą spotkać. Mam też wolny pokój jeżeli potrzeba Ci miejsca noclegowego.