Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. To ja bym jednak poszła do weta :( . Jak na mój gust, 30 minut dyszenia po 10 minutowej zabawie to za długo.
  2. No więc teraz kolej na moją historię. Pewnie niektórzy z Was wiedzą, że od dwóch tygodni, jako "pies zastępczy" :wink: , mieszka u mnie bezdomna wyżlica. Pies był znaleziony przez Chapsia na jej działce i Chapsio chce ją zatrzymać, ale może to zrobić dopiero jak będzie miała na działce ogrodzenie (lada dzień). Więc na razie suka jest u mnie. Suka miała multim problemów. Najbardziej widocznym jest bezwładna łapa, którą powłóczy, co powoduje ogromne, obrzydliwe rany na nadgarstku - ona trochę podpiera się tą łapą, ale nie stawia jej normalnie, tylko właśnie tak podwiniętą, że staje na nadgarstku. Poza tym miała dwa duże, brzydkie guzy na jednym sutku i dodatkowy schowany pod innym. Jakąś narośl pod łokciem. Tłuszczaka na tułowiu. Zapalenie obu uszu. Jakiś liszaj pod brodą. I, jak się okazało po badaniach, wadę serca i zwyrodnienia kręgosłupa. A poza tym jest fajowa. Ma chyba osiem lat i cały czas merda ogonem. Ale jest charakterna - jak jej się coś niepodoba, to szczeka. Oczywiście pytanie, od czego z taką suką zacząć? Opatrzyłyśmy rany na łapach, zrobiliśmy wszystkie badania, żeby się upewnić, że nie ma przerzutów z tych guzów (nia ma), zaczęłyśmy leczyć uszy. Zaczęłyśmy też podawać lek na serce, żeby można było sukę bezpiecznie poddać narkozie. Liszaj pod brodą też próbujemy leczyć. Co zrobić z łapą? Na razie nie wiemy. Jest kilka opcji; jeden wet uważa, że jedyne rozwiązanie to amputacja, inny - że warto spróbować ratować tę łapę. Więc poszłyśmy na rozwiązanie kompromisowe - zaczniemy robić rehabilitację łapy (można to zacząć jeszcze przed zabiegiem chirurgicznym) i zobaczymy, jak pójdzie, a potem zdecydujemy. A dlaczego piszę Wam o tym wszystkim? Bo wczoraj suka miała usuwane te guzy sutków i przy okazji chciałyśmy ją wysterylizować. Tylko jak ją wet otworzył, to okazało się, że macicy nie ma! Suka była już uprzednio wysterylizowana! Więc zaszył ją, usunął guzy sutków i wysłał do domu. (Na USG, które miała robione, macicy nie było widać, ale podobno tak jest często. Wtedy był to dobry znak, bo znaczył, że nie ma tam przerzutów raka). To było wczoraj o 22. Sunia miała narkozę wziewną i jak szła do domu (ok. godzinę po rozpoczęciu operacji!) to już stała na własnych łapach. Po przyjściu do domu przykryłam ją kocykiem, bo wydawała mi się zimna. Sikała troszkę pod siebie. W środku nocy wstała, wysikała się na podłogę (po raz pierwszy odkąd u mnie jest - to bardzo czysta suka) i poszła położyć się do swojej klatki. Nad ranem ok. 5 wyszła z klatki i jeszcze raz się posikała (musiała mieć doooobrą kroplówkę!), poczym wróciła do klatki spać. O 6:20 wstała i chciała wyjść. Poszłyśmy na króciutki spacerek, wysikała się raz jeszcze, zrobiła piękną kupę i wróciłyśmy do domu. W tej chwili, mniej jak dobę po operacji, suka chodzi tak samo dobrze, jak chodziła przed - a zwróćcie uwagę, że ona chodzi na trzech łapach i ma zwyrodniały kręgosłup, więc z jednej strony nigdy dobrze nie chodziła, a z drugiej, o ile trudniej powinno jej być się pozbierać niż normalnemu psu! Je, pije, kupka, siusia - wszystko normalnie. Śpi dużp, jak zawsze. Jak nie śpi - to merda ogonem, jak zawsze. Może trochę jest obolała, ale nie za bardzo. A szwy ma niezłe, bo co prawda ten po niedoszłej sterylce jest tylko na 5cm, to ten drugi ma chyba z pół metra! No i tyle. Piszę o tym, bo tu zrobił się klub wysterylizowancy psów, więc zgłaszam naszą "podwójnie wysterylizowaną Iksię na członka!
  3. Gdzieś, kiedyś tu na dogomanii czytałam, że termin szczepień jest ustalany przez przynajmniej niektóre województwa. Tak że ktoś chyba ze Śląska pisał, że tam obowiązuje termin raz na trzy lata, a ktoś z Warszawy, że tutaj raz na rok. W USA, termin jest raz na trzy lata. Większość (ale nie wiem, czy wszystkie) ze szczepionek jest zatwierdzone na użycie raz na trzy lata, chociaż można używać ich częściej.
  4. A powiedz dokładnie, jak długo biega i jak długo potem leży i dyszy? Bo napisałaś, że leży pół godziny - czy rzeczywiście? A o bieganiu, że "trochę" albo "chwilkę" - czyli kilka minut? Bo jeśli tak, tzn. jeśli po kilku minutach biegania z drugim psem leży i dyszy przez pół godziny, to coś z nim nie w porządku i powinnać udać się do weta - może ma problemy z serduszkiem? Ale jeśli jest na odwrót, tzn. gania pół godziny (a to wydaje się jak "chwilka"), a potem leży 10 minut (a to wydaje się jak "pół godziny"), to pewnie nie masz się czym przejmować. I jeszcze jedno pytanie: czy on sam po tej "chwilce" biegania odchodzi od zabawy i kładzie się na pół godziny? Czy też zabierasz go normalnie do domu, bo już koniec spaceru, a on w domu ten spacer odsypia? Jeśli to pierwsze - do weta.
  5. To może ja tak od razu napiszę: dajcie spokój, proszę!
  6. Mni się wydaje, że niektóre psy mają po prostu delikatnijesze od innych przewody pokarmowe. Moja Misia je suchą karmę, plus trochę wątróbki lub kiełbasy jako smakołyki, i kupy ma piękne. Ale niegdyś dawałam jej kości i miałam problemy takie same jak Ty. Kiedys, w takiej luźnej, śluzowatej kupie znalazłam kawał niepogryzionej kości, jakieś 1 lub 2 cm2. No i to chyba było właśnie powodem problemów: Misia, która jest bardzo łakoma, nie do końca gryzła te kości, a potem kawałki niepogryzionej kości raniły jej jelita. Teraz nie dostaje kości i kupki ma zawsze fajne.
  7. No dobra, to macie ten z frontu :) . A ten z profila, co żeście go tak surowo krytykowały, pochodził ze zdjęcia wystawowego ze Stanów. Misia pozuje na nim z najlepszym pewnie na świecie handlerem od airedali :lol:
  8. Powiedzcie szczerze, co myślicie o nowym emblemacie? Oczywiście jest to łeb Misi, ale był już skrytykowany, że nie wygląda jak Misia i w ogóle jest be. Jak myślicie, zmienić?
  9. ale nie napisała, że Monia wygrała WSZYSTKO. Miała najlepszy czas ze wszystkich psów, łącznie z wielkopsami.
  10. Flaire

    Zapaść tchwicy.

    Jeżeli pomógł Rockiemu anytbiotyk to znaczy, że jego kaszel nie był spowodowany zapadniętą tchawicą tylko infekcją spowodowaną przez bakterie.
  11. Nie chciałam dawać odnośników, bo napawdę można się strachu najeść. Nawet FDA (amerykańska organizacja rządowa, regulująca m.in. farmaceutyki) poleciła producentowi wysłać do wetów listy z ostrzeżeniem, wydała raport, itp. W necie jest sporo na ten temat, niektóre strony od organizacji panikarzy, które w ogóle żadnych leków nie uznają, ale również i takie sensowne. Poszukaj, a jak nie znajdziesz, to Cie naprowadzę. Ja wrzuciłam tylko Rimadyl i chyba NSAId to google.
  12. Flaire

    Zapaść tchwicy.

    Wind, pytasz, dlaczego antybiotyk na zapadniętą tchawicę? Powiem Ci: dlatego, że w Polsce antybiotyki przepisuje się na wszystkie przypadłości, od złamanych kości poprzez złamane serca. A że na większość z tych przypadłości antybiotyki nie działają to już sprawa drugorzędna. Rozmawiałam kiedyś na ten temat z lekarzem (ludzkim), spytałam dlaczego? Wiesz, co mi powiedział? "Bo pacjenci tego wymagają. Jak pacjent dostanie receptę na antybiotyk, to uważa, że ma dobrego lekarza. A jak lekarz mu powie, że antybiotyki mu nie pomogą i jedyne lekarstwo na katar, to przeczekać aż przejdzie, to pójdzie do drugiego lekarza, bo tamten go lepiej leczy - antybiotykami!"
  13. Hmmm... jesteś pewna? Bo takim zwichnięciu pies kulałby ze względu na powstały stan zapalny, niekoniecznie dlatego, że rzepka się przemieszcza (choć mogło by być i dlatego). Przy urazach tkanki miękkiej (czyli innej, niż kości - wiązadła, ścięgna, chrząstki),unieruchomianie nie jest zalecane przez nowoczesną medycyne (chociaż jakieś 20 lat temu jeszcze było - może w Polsce jeszcze jest :niewiem:). Teoretycznie mogło by być... Chodzi o to, żeby złagocić stan zapalny spowodowany kontuzją, a to właśnie Rimadyl czyni. Problem w tym, że jest to kek dosyć kontrowersyjny... Bo potrafi mieć poważne skutki uboczne, które nie koniecznie ujawniają się natychmiast. Więc dopóki Majka to bierze, obserwuj ją uważnie.Fizykoterapia pewnie byłaby dobra. Tylko w przypadku psa, ona i tak rusza się niekoniecznie tylko i wyłącznie tak, jak fizykoterapia by zalecała. U człowieka ruch można ograniczyć tylko do tego porządanego, a u psa nie. Więc może dlatego nie przepisują fizykoterapii - bo w jej przypadku wystarcza normalny ruch. Druga opinia to zawsze dobra rzecz!
  14. Okay, to rozumiem o co Ci chodzi, tylko nie zgadzam z Twoją interpretacją tego postu. Jednakże mój j. polski jest tylko na poziomie szkoły podstawowej, a jak dotąd konsultowałam się na ten temat poza Tobą tylko z jedną osobą, która nie była polonistą. Jutro skonsultuję się z polonistą to będę wiedziała na pewno.A co do reszty to może i precyzuje w jakiej części miasta, ale nie znajduje, więc nie ma się jeszcze czym cieszyć. :(
  15. Robull, no może przekręcam, więc cytuję tutaj jeszcze raz, żeby każdy mógł sam zdecydować, oki? Mój polski jest kiepski, ale dla mnie to znaczy, że między innymi Mokotów ją interesuje, bo Mokotów to Warszawa i okolice, a to znaczy, że wolałaby "Pragę, Zacisze, Marki, Legionowo tzn wszystko po tej stronie Wisły" od Mokotowa. Ale ciągle nie rozumiem, o co Ci chodzi. Wytłumaczysz???
  16. Robull, absolutnie się z Tobą zgadzam, ale to również znaczy, że Mokotów jej również może odpowiadać, bo to też Warszawa i okolice, choć wolałaby ("najchętniej") coś prawobrzeżnego. Czyli posumowując,1. klekotki pisze, że szuka toru "w Warszawie i okolicach", "najchętniej" po prawej stronie Wisły 2. ja na to, że mamy tor w Warszawie, na Mokotowie (co prawda nie po prawej stronie, ale ona nie pisała, że musi być po prawej, tylko że "najchętniej" po prawej - dlatego od razu napisałam, że nasz jest na Mokotowie) 3. A Ty na to, że Mokotów nie jest na Pradze. Więc ciągle nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. :niewiem: Czy uważasz, że jak ktoś szuka "w Warszawie i okolicach, najchętniej z prawej strony Wisły", a my jesteśmy z lewej, to nie mamy co odpisywać? Czy co? Naprawdę nie rozumiem - przecież chciałam jej tylko pomóc. Jeżeli Mokotów jej nie odpowiada, to może sama zdecydować. Ale Mokotów w moim przekonaniu klasyfikuje się jako Warszawa i okolice, w odróżnieniu od, np. Krakowa, więc się zgłosiłam.
  17. Ja jestem przekonana, że będzie dobrze, bo wierzę w Ciebie i w Panią Małgosię, która już z dużo lepszymi gagatkami sobie dała radę :wink: . I naprawdę wierzę, że on się tak na codzień nie zachowuje, bo inaczej nie byłoby już ani Ciebie, ani jego na tym świecie! Ale Twój ból był moim bólem w sobotę... Ciągle zapominam zapytać: jak długo go masz?
  18. Dołączam się!! Wind, całkiem nieźle ją zdiagnozowałyśmy! Kalendarz zawodów chcemy mieć na naszej stronce. Powinny być w nim zawarte wszystkie możliwe zawody, od naszych klubowych po mistrzostwa świata. O ile to jest możliwe, oczywiście :D . Czyli kto??? Bo o ile ja pamiętam, to na niedzielnym trening nie biegaliśmy na czas. A najlepszym psem w klasie medium w niedzielę tak na oko to była Bella - ale Ania chyba nie pisze na dogomanii.Więc może chodzi Ci o sobotni trening, gdzie mierzyliśmy czas, a najlepszym psem w klasie medium była Monia. Tylko że to by znaczyło, że chcesz, żeby Mokka pisała reportaż z treningu.... Nnnno, dobra, to ja już za nią napiszę:
  19. Ale ja nie pisałam o tym, co się działo na szkoleniu -- mnie chodziło o to, co się działo przed szkoleniem, kiedy Pani Małgosia do Was przemawiała, a Wy mieliście sobie stać w miejscu. Sprawa została przegrana właśnie wtedy... bo właśnie wtedy Atrey zdecydował, że może sobie łazić gdzie chce, a jego Pani pójdzie za nim. Zgadzam się, że gdy jest trzymany przez niektóre osoby obce (np. mnie, ale np. nie dziecko) to będzie się poddawał "poleceniu", że ma nie ciągnąć (choć w moim przypadku, to "polecenie" polegało na mocnym trzymaniu go za obrożę tak, żeby nie mógł zrobić ani kroku). Natomiast nie zgadzam się, że dzieje się tak dlatego, że on czuje się niepewnie. W moim przekonaniu, dzieje się tak dlatego, że on wie, że nic nie wskóra. Nie muszę Ci wierzyć, bo jak już pisałam, widziałam Was po drodze. Ale tutaj nie chodzi o to, żeby on nie reagował "na ogół" i "przestawał ciągnąć"; tutaj chodzi o to, żeby w ogóle on reagował zawsze i nigdy nie ciągnął. Po to przecież chodzicie na szkolenie, czy nie? kyane, większość psów odsypia szkolenia - taka praca umysłowa jest dla psa bardzo męcząca. A w przypadku Twojego psa doszedł jeszcze niemały element pracy fizycznej polegającej na ciągnięciu Cię po placu... No i stres jest niewątpliwy - ale taki sam jest u tych wszystkich innych psów, które były obecne. Na pewno znaczenie miało, al również na pewno nie jest jedynym psem po przejściach na szkoleniu. Shep tynki też jest po przejściach pomimo że rasowiec, a Leon Mokki, który szkoli się teraz na IPO-3, czyli najwyższy możliwy stopień, był znajdą, który ugryzł Mokkę na dzień dobry.Mnie się wydaje, że problem z Atreyem polega na tym, że jego Pani (a właściwie obie panie :D cześć, deina) bardzo go kochają - tak bardzo, że starają się jak tylko mogą usprawiedliwić jego zachowanie. Bo nigdy tak nie robi, bo był zestresowany, bo niepewny, bo ze schroniska. A Atrey również je bardzo kocha, ale uwierzcie mi, że kochałby jeszcze bardziej gdyby czuł, że może na Panią liczyć, że będzie zawsze panować nad sytuacją. A w tej chwili tak nie jest... I dopóki on będzie wybierał, czy stoicie, czy idziecie i w którą stronę, sytuacja raczej się nie zmieni.
  20. Z tym, że jak ktoś inny go trzyma to jest bardziej karny to się zgodzę, ale z powodem, który podajesz - nie. Moim zdaniem on będzie bardziej karny tylko jeśli trzyma go ktoś stanowczy i to w sposób, który jednoznacznie przekazuje mu, że ciągnięcie nic nie da. On próbował mnie ciągnąć tak samo, jak ciągnął Ciebie, ale poniewaź trzymałam go oboma rękami za obrożę, ze stopami rozstawionymi w celu utrzymania równowagi i mocno wbitymi w ziemię, szybko przekonał się, że ciągnięcie na nic się nie zda. Więc przestał. To samo radzę Tobie. A jeśli nie jesteś przekonana i nadal myślisz, że to kwestia tego, że się czuje niepewny, to łatwo można to sprawdzić oddając koniec smyczy na chwilę jakiemuś odważnemu dziecku. Jeżeli Ty masz rację, to nie powinien ciągnąć w tej sytuacji, bo kto inny go trzyma i czuje się niepewny. Ale jeżeli ja mam rację, to pociągnie dziecko tak samo, jak ciągnął Ciebie.A Mokka była na drugim końcu pola, tam gdzie szkolą się psy zaawansowane... Więc miała kawał drogi, żeby Cię zauważyć. Ale ona ma dobry wzrok! Powodzenia w środę!
  21. W ZK 8) Bydgoszcz Adres: 85-080 Bydgoszcz, ul.Kołłątaja 7 (skrytka poczt. 5) Tylko że madzior_ka, która o to pytała, pisała, że jest spod Krakowa :( . Czyli pewnie raczej tak:Adres: 30-427 Kraków, ul.Żywiecka 36 Telefon/Fax: (0048 12) 266-70-85, 266-85-28 poniedziałki, środy, czwartki 16 - 19 www.zkwp-krakow.org
  22. Żeby być członkiem, musisz mieć ukończone 16 lat. Osoby niepełnoletnie muszą mieć zgodę rodziców. Ponadto musisz płacić roczne składki (chyba 44 zł). W Twoim przypdaku, główne to, na czym przynależność polega to możliwość brania udziału w zawodach i szkoleniach organizowanych (lub współ-organizowanych) przez Związek. Przynajmniej tak to rozumiem z Twoich postów.
  23. Ja wierzę, że jeszcze wróci... :D .A z innej beczki, to ktoś pytał mnie (MNIE???) o wyniki z Wrocławia. Są (czy też będą) gdzieś w necie?
  24. Co to, tynka, jakieś Towarzystwo Wzajemnej Adoracji??? :wink: A gdzieś Ty się ze swoją łobuzicą podziewała w niedzielę, bo chyba na Bemowie Cię nie widziałam...? A w środy będziesz?
  25. wiktoriaa1, co to znaczy??? Rozpruli ją i zszyli raz jeszcze, czy co?Tak bardzo mi przykro! To za dużo kłopotów jak na jednego psa. Podrap ją ode mnie tam, gdzie lubi najbardziej.
×
×
  • Create New...