Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Ha! Rozmiar karaluchów w Teksasie jest taki, że musiałabyś im krzesła dostawiać... :lol: I to po dwa na osobnika, bo na jednym by się nie zmieścił :wink: .Kiedyś zatrzymałam się w hotelu w Teksasie, dali mi klucz do pokoju, poszłam, otworzyłam drzwi... i wróciłam do recepcji, żeby im powiedzieć, żeby mi dali inny pokój, bo ten już jest zajęty... :lol:
  2. Fipronil... Ale tam praktycznie jeszcze nie ma babesziozy... Choć to tylko kwestia czasu. Bo np. borelioza była najpierw tam, tutaj praktycznie nieznana (pewien mój znajomy, wiele lat temu, zaraził się w USA przed powrotem do Polski i był jednym z pierwszych znanych w Polsce przypadków), a teraz już tutaj jest też :( . Chociaż ciągle chyba tam częściej.
  3. Oooo, bezsilny to on nie jest... On potrafi je bardzo skutecznie unieszkodliwić. Niestety nie selektywnie :( .A z drugiej strony to na pewno czytaliście twierdzenie, że na przetrwanie kataklizmu, który zlikwiduje życie na ziemi, największą szansę mają karaluchy. :evil:
  4. Cholera, jak widać, denerwuję się tymi kleszczami... Odkąd jestem w Polsce, używamy Frontline, biegamy po zakleszczonych terenach codziennie i jeszcze nie znalazłam na Misi wssanego kleszcza. Ale teraz jak ona ma być w ciąży, moje obawy wzrastają... Bo wszytko się zmienia w czasie ciąży, więc może jej odporność na kleszcze również? Bo jakby się zaraziła babesziozą normalnie, to wczesna diagnoza, zastrzyk i po kłopocie, ale jak będzie pełna szczeniaków, to, jak pisała Sajko, szczeniaki mogą tego nie przeżyć, a i Misi odporność będzie słabsza... Naprawdę się boję, ale przecież nie mogę jej trzymać cały czas w domu... Ojejki... A poprawianie esejów ciągle nie skończone...
  5. Na stronia Meriala, producenta Frontline, znalazłam do nich telefon, ale tzw. "toll free" - co dla mnie tłumaczy się na "darmowy z terenu USA, a drogi z Polski". Czyli jak za dwa tygodnie będę w USA, to zadzwonię do nich i zapytam o tę ewentualną modyfikację.
  6. :o :o No sorrki-jeżeli kupuję środek,który ma zabezpieczyć psy przed ssaniem kleszczy a kleszcze sobie robią jajka z niego,to jest OK? :o Nie widzę logiki w tym,co piszesz Pati-sorki serdeczne. Może ja wytłumaczę. Frontline zabija kleszcze, nie odstrasza. Kleszcze może się wessać, ale stosunkowo szybko zdechnie. Permethrin, poza tym, że kleszcze zabija, to również ma efekt odstraszający, tak jak Off na komary. Ale nawet przy stosowaniu permethrinu, kleszcz się może wessać - wtedy również szybko odpadnie, bo permethrin jest również trucizną. Tak, tylko ja sprawdzam, kto pisze. Na temat zalet i bezpieczeństwa preparatów, wolę czytać opinie niezależnych laboratoriów, które je badały, niz producentów tych preparatów. Ja powiem tak: NIGDZIE, poza zapewnieniami kilku cytowanych tutaj polskich wetów, nie spotkałam się ze stwierdzeniem, że środek przeciwkleszczowy we Frontlinie, czyli fipronil, został "zmodyfikowany" - cokolwiek to znaczy. Fipronil, to fipronil - jak go zmodyfikujesz, staje się innym chemikaliem. Jeżeli rzeczywiście został zmodyfikowany, to ja spodziewałabym się przede wszystkim ogromnej reklamy producenta - a net przeszukałam dokładnie i producent nigdzie nic takiego nie twierdzi. Pokazują stukturę chemiczną tego środka i nic nie wspominają o żadnych zmianach. Również pytałam weta w USA - bo tam teraz starają się pchać Frontline Plus - według niego również żadna taka modyfikacja nie zaszła. Więc ja pewna być oczywiście nie mogę, ale jestem gotowa postawić niezłą sumę, że opinie tych polskich wetów to skutek nieporozumienia. może nadgorliwej pracy marketingowców Frontline.Ale podkreślam, pewna nie jestem, bo nie byłam np. na tym sympozjum. Mogę spróbować napisać to producenta... :D
  7. RenataR, żadnemu psu nie należy ufać z małym dzieckiem i zawsze trzeba pilnować. I tyle. Lęk i panika tylko pogorszą sytuację, bo wyczuje je i dziecko, i pies. Czyli - spokój i totalna kontrola nad sytuacją. Jak taka kontrola ma wyglądać zależy od psa i od jego stosunku z właścicielem/opiekunem.
  8. Już o tym pisałam gdzie indziej - boję się składnika, który po angielsku nazywa się permethrin. Może nie słusznie i może fipronil jest równie zły, tylko nowszy, więc jeszcze o nim tyle nie wiemy. Trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że permethrin może być skuteczniejszy przeciw kleszczom od fipronilu, ale u mnie osobiście fipronil jak na razie sprawdza się bardzo dobrze. Być może jest to zależne od psa... Jakiś właściciel pisał gdzieś o swoich dwóch psach, na jednym z któych fipronil działał super, a na drugim - nie. Ale to jest z ich ulotki, prawda? Ja czytałam co innego, znajdę gdzie i tutaj wstawię, tylko dopiero w weekend. Znów, co do suk w ciąży czytałam inaczej... Nie bardzo wiem, co to znaczy - na pudełkach są daty ważności, a składnik nie został zmieniony, ciągle ten sam, bez względu na serie... Owszem, Frontline wypuściło nowy product (Frontline Plus lub Frontline Combo - różne nazwy tego samego produktu w różnych krajach), ale ten nowy produkt różni się od starego tylko dodatkowycm składnikiem przeciw pchłom - na kleszcze nie ma wpływu.Poczytam jeszcze raz o permethrinie i może się przekonam... Trudna sprawa z tymi truciznami. DDT też kiedyś było uważane za bezpieczne, a teraz zakazany chyba na całym świecie... Z drugiej strony, niebezpieczeństwo babesziozy wydaje się w tj chwili większe, bo natychmiastowe...
  9. Nie jestem pewna, czy do końca to rozumiem ten cytat, ale mnie chodzi o to, żeby skrócić czas kiedy pies ciągnie do minimum, czyli nauczyć psa nieciągnięcia metodą najskuteczniejszą dla danego psa. A dla różnych psów różne metody są najskuteczniejsze. Tak jest.
  10. PATI, zdjęcie jest super! Czy ten terier na zdjęciu próbuje się w ucho podrapać? :lol:
  11. Odpowiednio używany łańcuszek na spokojnej, łagodnej suni nie różni się w ogóle efektem od łańcuszka, więc nie rozumiem jak odpowiednio używany łańcuszek mógłby na nią źle wpłynąć.
  12. Mokka, a czy ja mogę Misię do Leona na lekcje zapisać???
  13. Chyba że to złe używanie klikera spowoduje, że pies będzie nonstop ciągnął na smyczy. Wtedy krzywda wyrządzona psu będzie podobna, jak krzywda wyrządzona na łańcuszku. U małych psów, takie ciągnięcie czasami powoduje problemy z tchawicą, bez względu na to, czy pies ciągnie na obroży z paska, czy na łańcuszku.Chyba punkt, co do którego się nie zgadzamy, to właśnie to: moim zdaniem, krzywdę wyrządza się psu pozwalając mu ciągnąć na obroży, natomiast rodzaj obroży jest sprawą drugorzędną - łańcuszek czy pasek niewiele się tutaj różnią, tylko kolczatka jest potencjalnie krzywdząca, bo może psa zranić. Natomiast dla Ciebie, z tego co rozumiem, łańcuszek jest w tej samej klasie, co kolczatka. Ponieważ nie mamy co do tego żadnych konkretnych danych (ja mogę co prawda świecić przykładami popierającymi moją opinię, ale nadal nie będzie to dowodem), to może zgódźmy się tylko, że na ten temat się nie zgadzamy. Taka "zgoda na niezgodę" będzie trudna, jeżeli Ty jesteś utwierdzona w przekonaniu, że ja krzywdzę mojego psa, bo używam łańcuszka, ale jest możliwa, jeżeli zgodzisz się, że tego nie wiesz, bo nigdy nie widziałaś ani mnie, ani mojego psa :wink: . A ja w zamian powiem Ci, że nigdy nie polecam komuś kupna łańcuszka jako rozwiązanie problemu ciągnącego na smyczy psa. Jeżeli przejrzysz moje wypowiedzi, to zobaczysz, że zawsze w tym przypadku polecam udanie się do dobrego szkoleniowca.
  14. no dobra, warran, skoro powołujesz się na regulamin, to ja cytuję z postu Buldoga pt. "Przeczytaj, zanim napiszesz...", przyklejonego we Wszystko o psach: Więc teraz już wiesz... Ja w poprzednim poscie tylko bardzo delikatnie zwróciłam uwagę na rzeczywiste znaczenie wypowiedzi zachraniarki, ponieważ jej cytat wziąłeś z mojego postu. Ale Twoja późniejsza reakcja wydaje mi się dziwna, bo gdybym ja popełniła taką gafę, to ogon pod siebie, uszy po sobie i chyłkiem bym się wyniosła, ewentualnie przeprosiła za spowodowanie nieporozumienia przez własną nieuwagę. Nie twierdzę, że Ci, którzy wypowiedzieli się po mnie nie przesadzili, ja sama pewnie bym dała spokój w tym momencie. Ale na Twoim miejscu raczej dałabym spokój również. A teraz proponuję zamknąć ten wątek dyskusji, bo on do niczego dobrego nie prowadzi.
  15. Słuchajcie, nie posikajcie się ze śmiechu, ale wczoraj dostałam propozycję szkolenia 3-letniego boksera należącego do tureckiego ambasadora. :lol: :lol: :lol: Może go zaprosić na treningi Cavano? :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: Albo przynajmnie sprawdzić, czy ambasada turecka ma jakiś fajny terenik... :lol:
  16. Ja tabletki kupuję u weta, ale nie liczą mi za wizytę, tylko sprzedają tabletki (może dlatego, że wiedzą, że regularnie leczę u nich psa i pies jest zdrowy i regularnie odrobaczany). A ceny tabletek nie pamiętam, ale chyba tak podobnie do tego, co piszesz (u mnie to był Drontal Plus).
  17. Flaire

    Kliker

    A ja z tym językim to wcale nie żartowałam... :D
  18. Flaire

    Kleszcz!!!!!!!!

    Paula,S wiesz coś już na temat tej szczepionki? Bo tutaj w Warszawie psy padają na babesziozę na prawo i na lewo, a ja będę miała prawdopodobnie sukę ciężarną, więc moje możliwości działania truciznami będą ograniczone... Przypominam, chodziło o skuteczną szczepionkę przeciw babesziozie u psów. Ja o takowej nie słyszałam, ale Ty pisałaś, że Twój wet coś wie... Pliiiiz...
  19. Na pewno sobie poradzicie! A ja czasami zapominam, że trzeba być totalnie szurniętym (jak ja!), żeby chodzić na szkolenie bez psa :lol: .
  20. Łeee :bigcry: Szkoda że Misi nie ma, byłoby trzech emerytów, każdy emerytowany z innego powodu! :lol:
  21. mmmm... Psy mogą złapać i babesziozę, i boreliozę - dwie różne choroby. Przeci boreliozie są nawet szczepionki dla psów (dla ludzi chyba też, ale nie jestem pewna). A przeciw babesziozie skutecznych szczepionek nie ma :( .
  22. Sajko, nie bardzo rozumiem, co masz na myśli przez "odpowiednik", ale babeszioza i borelioza są pwodowane przez dwa różne organizmy (odpowiednio, babesia canis i borrelia burgdorferi). Wiem, że ludzie są narażeni na boreliozę i może to być u ludzi poważna choroba, natomiast nie wiem, czy ludzie chorują na babesziozę - jakoś nie słyszałam, ale może ktoś wie na pewno?
  23. ciacho, wczoraj rozmawiałam z p. Małgosią i powiedziała, że grupa jest baaardzo zróżnicowana. Jest sporo osób, które przyszły z psami sporo już umiejącymi, jak również dużo z nimi pracują. Ale są też osoby zupełnie początkujące. Tak więc są wprowadzane różne ćwiczenia, żeby Ci zaawansoawani się nie nudzili, ale to wcale nie znaczy, że uczą się więcej niż Wy. A jak nie macie zajęć w sobotę, to może właśnie warto byłoby przyjść bez psa, pochodzić i pooglądać jak to jest w innych grupach?
  24. łups, pomyłka - powinno być, "90-minutowy 4,50". Resztę pamiętałam dobrze, a wszystko znajdziesz tutaj.
  25. Dobowy 7,20. (godzinny 3,60, 90-minutowy 4,80, jednorazowy 2,40)
×
×
  • Create New...