Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. A nie mowilam? :wink: Wiara wielu ludziom przynosi szczescie, wlasnie o to w niej chodzi. Ciesze sie, ze jestes szczesliwa!
  2. I jeszcze jedna sprawa - ktorego dnia kryjesz? Bo powiedzmy na przyklad, ze 14. Piszesz, ze po tym ciczka konczy sie, po udanym kryciu, "w przeciagu 2-3 dni", czyli z grubsza dnia 17. A bez krycia, piszesz, ze po 18-21 dniach, czyli jesli po 18, to roznica jest jednego dnia!!! Tak mala roznica to juz na pewno nie jest statystycznie znaczaca, szczegolnie przy tak malusienkiej puli danych, jaka podalas...
  3. Ja bym raczej przypisywala przypadkom i dopasowywaniu obserwacji do oczekiwan... :wink: To bardzo malutka pula danych, zeby moc wyciagac jakiekolwiek ogolne wnioski.Nie zaprzeczam, ze ktos, kto zna dana suke czy rase moze z jakims tam (pewnie nieznacznym) wiekszym prawdopodobienstwem zgadnac, czy suka zostala zaplodnoina, czy nie. Natomiast jestem pewna, ze proby ogolniania takich obserwacji to nieznanej sobie suki nie beda mialy znaczacych wynikow, co zreszta wynika ze skrajnie roznych obserwacji Twoich i moich.
  4. Sajko, bardzo bedziesz potrzebna, chyba ze ktos inny sie tu zglosi. To juz tam lezy od miesiaca (przynajmniej mam nadzieje, ze wciaz lezy) i zaczyna mnie wkurzac - i ich pewnie rowniez.
  5. Oczywiscie zaplodnienie nastepuje pod sam koniec cieczki (bo dopiero wtedy wypuszczane sa jajka), tak ze czy doszlo do zaplodnienia, czy nie, cieczka dosc szybko sie potem konczy :wink: . Tak wiec ja osobiscie nie zauwazylam zadnych roznic w przebiegu cieczki, z ktorych moznaby z jakimkolwiek znaczacym prawdopodobienstwem wywnioskowac, czy suka zostala zaplodniona, czy nie. A szkoda, bo fajnie byloby od razu wiedziec, czy suka jest w ciazy, raczej niz czekac te 4 tygodnie :wink: .
  6. UWAGA zmotoryzowani czlonkowie CAVANO! Potrzebna jest Wasza pomoc. W skladzie drewna czeka na nas deska dlugosci 3,65m, szerokosci 30 cm, z ktorej ma powstac nasza hustawka. Potrzebny jest transport tej deski ze skladu w Al. Jerozolimskich na nasz teren. Najlepszy w tym celu bylby combi z bagaznikiem na dachu i odwaznym kierowca, ewentualnie odpowiednio duzy pickup. W koncu, jesli ktos ma samochod z hakiem, to moglibysmy dla tej jednej deski wynajac przyczepe. Bardzo prosze o wiadomosc, jesli macie dostep do jednego z typow wyzej wymienionych wozow...
  7. Agnes, doskonale Cie rozumiem, sama wlasnie dawalam suce placebo na porost siersci :wink: . Niektore z nich nawet pomagaja :wink: :wink: .Ja moja suke oduczylam jesc krowiego g. Niestety z konskim sie na razie nie udalo, choc musze przyznac, ze nie przykladalam sie do tego tak bardzo, jak do krowiego (tam nie mialam wyboru, bo egzamin z tropienia na PT-2 bylo nam dane zdawac na pastwisku :roll: ). No i na szczescie, poza konskim (i uprzednio krowim) zadnego innego Misia nie pozera. :evil:
  8. Flaire

    Skret zoladka

    Te badania, o ktorych pisalam sa stosunkowo nowe, prowadzone przez 5 lat na uniwersytecie Purdue w USA na 2000 (dwoch tysiacach) psow roznych ras. Maja na celu zebranie statystyk na temat cech predysponujacych skret zoladka i wykazuja, ze podniesone miski sa skorelowane z wystepowaniem skretu. Nie wiem, kiedy byly Twoje wyklady, ale podejrzewam, ze z rozmaitych powodow nie braly tych badan pod uwage.Oczywiscie nie namawiam Cie, zebys nie wierzyla wykladowcom. :wink: Ale nasza wiedza na tego typu tematy zmienia sie doslownie z dnia na dzien, wiec warto sie zapytac, jak dlugo nalezy wierzyc w to, czego sie kiedys uczylismy :wink: . Na to pytanie kazdy musi sam sobie odpowiedziec; ja osobiscie staram sie jak najwiecej czytac, decydowac o wiarygodnosci zrodel (dlatego tak dokladnie pytalam o Twoje) i dopiero potem decydowac, w co wierze. A w tym temacie, to wierze raczej naukowcom z Purdue, bo to najwieksze, najdokladniejsze i najnowsze badania na ten temat, jakie udalo mi sie znalezc. I jeszcze: fakt, ze weterynarze w Polsce nie maja - jak gdzie indziej na swiecie - obowiazku doszkalania sie na bierzaco, i ze wielu z nich nadal praktykuje te sama weterynarie, ktorej nauczyli sie na studiach 30 lat temu jest dla mnie przerazajacy. Ale to osobny temat :wink: .
  9. Flaire

    Skret zoladka

    A jakiejs lektury Wam do tego nie podawali? Bez ksiazek ucza, czy jak? Bo ja to lubie sprawdzac zrodla takich informacji... :wink:Hmm, sama cosik znalazlam o tych wiazadlach. Co prawda tylko gdybanie, ale wlasnie od tych naukowcow prowadzacych wyzej przeze mnie wspomniane badania. Niemniej z ich badan wynika, ze miski zdecydowania podnosic nie nalezy...
  10. Flaire

    Skret zoladka

    A jakiejs lektury Wam do tego nie podawali? Bez ksiazek ucza, czy jak? Bo ja to lubie sprawdzac zrodla takich informacji... :wink:
  11. Wedlug badan - tak. I na te 3 osoby, ktory witaminy "pomogly" bedzie iles tam innych, ktorym nie pomogly. (Jak poszukasz, to nawet tu na dogomanii je znajdziesz - Wind, o ile pamietam, jest jedna z nich). I jeszcze iles tam, ktorych psy przestaly jesc kupy po podaniu placeba.Oczywiscie nie namawiam Cie, zebys nie sprobowala... I nie napisala, jaki byl skutek, szczegolnie jesli w tym samym czasie nie bedziesz rowniez probowala innych metod. :wink:
  12. Flaire

    Skret zoladka

    Hmmm, pierwsze slysze, zeby skret zoladka mial cokolwiek wspolnego z jakims luznym wiazadlem. Czy moglabys podac zrodlo tej informacji? Dzieki.
  13. Agnes, jak poszukasz tu na dogomanii to moze znajdziesz - bo byl wstawiany - link do artykulu, ktorego autorzy udowodnili raczej jednoznacznie, ze zjadania kup nie ma nic wspolnego z niedoborem witamin i jest tylko kwestia behawioralna...Jesli karmisz karma, to zadne dodatkowe witaminy nie powinny byc potrzebne. A jesli gotujesz, to pewnie nie zaszkodza.
  14. No i w ten piekny przyklad nie watpie, ale sek w tym, ze na kazda taka dziewczyne jest setki innych dziewczyn w podobnych sytuacjach, ktorym sie nie udaje, ale o nich sie nie pisze, a jesli juz, to pisze sie, ze im sie nie udalo dlatego, ze zbyt slabo wierzyly. Wedlug jakiej miary zbyt slabo? No bo gdyby wierzyly mocniej, to by sie udalo... Klasyczny przyklad dopasowywania danych do oczekiwanych wynikow.
  15. Dlatego wlasnie napisalam, ze Bo jakis efekt ta wiara wlasciciela ma na pewno - szczegolnie jesli mierzymy zdrowie psa poprzez subiektywne obserwacje wlasciciela (co czesto ma miejsca). No i oczywiscie jest rowniez efekt przypisywania skutkow leczenia takiej czy innej terapii, raczej niz przypadkowi - od tego wlasnie zaczela sie ta dyskusja. :D Ogolnie rzecz biorac, ta tematyka (jak pewnie widac :wink: ) jest dla mnie niezmiernie ciekawa... :D
  16. Aaa, wiec ja nie wierze w badania sponsorowane przez np. firmy farmaceutyczne. W USA, badania, ktore uwazam za wiarygodne, sa oplacane z funduszow publicznych i bardzo dokladnie jest pilnowane, zeby zaden uczestnik nie byl zainwestowany w taki czy iny wynik. I tylko takim badaniom ufam.Wiara jest udowodniona jako bardzo wazny czynnik powrotu do zdrowia, ale czy to jest wiara w obraz, czy w placebo, okazuje sie mniej wazne. O to mi chodzilo z ta podswiadomoscia. Nie wiem, czy byly prowadzone jakies badania na temat tego, jak wiara wlasciciela wplywa na powrot do zdrowia psa, ale byloby to ciekawe... :D Romantyczka to ja pewnie tez jestem, ale w kwestiach naukowych jestem przede wszystkim naukowcem... bo moja wiara w jakies placebo moze pomoc mi, ale juz Tobie raczej nie, chyba ze mi bezwzglednie zaufasz i przejmiesz moja wiare, czego, mam szczera nadzieje, nikt tu nie robi. :wink:
  17. Dokladnie tak. Nawet wiecej, niz dwutygodniowa. Dokladnie jak to jest to raczej malo kto wie (jesli w ogole ktokolwiek), ale raczej ta odpornosc bardzo powolutku spada, im dawniej bylo szczepienie. Tak sie kiedys uwazalo. Teraz, w zwiazku z tymi dlugoterminowymi badaniami, wedlug ktorych w ogole raczej nie spada, to wszystko sie troche pogmatwalo i to szczepienie po roku to raczej jest chyba po to, zeby sie upewnic, ze "dorosly" organizm z rozwinietym systemem imunologicznym zostal zaszczepiony... Mozna laczyc z frontlinem i frontline o tej porze roku jak najbardziej potrzeby - przeczytaj topik Jesienny atak babeszjozy, czy cos takiego. Podobno mozna przestac uzywac frontline jak na ziemi lezy snieg, ale poniewaz nawet w lutym byl przypadek babeszjozy - ja wole nie ryzykowac i bede uzywac caly rok!
  18. Wiec wlasnie okazuje sie wedlug badan, ze nie maleje! Ale na pewno zgadzamy sie, ze to juz kwestia wiary, a nie nauki. A ja, jak pisze, ze cos dziala, czy nie, to wole trzymac sie nauki, a nie wiary. Choc przyznaje, ze na przeziebienie czesto biore wit. C, pomimo ze kontrolowane badania zgodnie stwierdzaja, ze nie jest skuteczna :wink: .
  19. PALATINA, to co piszesz, to opisy konkretnych przypadkow, a takowe nigdy nie sa uwazane jako dowody, ze cos dziala - problem tkwi w tym, ze nie wiesz, jak te same psy wygladalyby bez tej kuracji. Ty mozesz wierzyc, ze dziala, ale dopoki nie ma badan, ktore to potwierdzaja, jest to tylko wiara... Z nowotworami tak juz jest, ze niektore rosna wolniej, inne szybciej, a jeszcze inne - raz wolniej, raz szybciej, i nie ma jak tego przewidziec. Jedyny sposob na stwierdzenie, czy jakas kuracja dziala, czy nie, to badania z grupa kontrolna, gdzie jedna grupa dostaje lek, druga - placebo, i nikt, lacznie z lekarzami prowadzacymi badania nie wie w trakcie ich trwania, ktora grupa dostaje co. Po jakims tam czasie wylicza sie w kazdej grupie, jakiemu procentowi pacjentow sie pogorszylo, a jakiemu sie poprawilo - i tylko na podstawie takich badan mozna naukowo stwierdzic, czy dana kuracja daje efekty, czy nie. No i wlasnie takie badania efektow chemioterapii u psow stwierdzily, ze te efekty sa kiepskie. Sama mialam sunie, ktora byla leczona chemia (juz bardzo dawno, zanim wyniki tych badan byly znane) i tez zyla z rok dluzej, niz jej dawano. Ale nie wiem, czy bez chemii nie pozylaby sobie tak samo dlugo... To samo dotyczy masowania, nacierania guzow tym czy owym - skad wiemy, ze bez tego nie poprawiloby sie tak samo albo jeszcze lepiej, i ze wlasnie to nacieranie bylo istotne? Nie wiemy - chyba ze przeprowadzimy kontrolowane badania. Tak ze ja odnosze sie z wielka rezerwa to wszelkich anekdot typu "ja uzywam takiej czy innej metody i pomoglo" - to tylko anekdota, a ze cos naprawde pomaga wiem dopiero, gdy bylo to poddane dokladnym, kontrolowanym badaniom naukowym.
  20. Ups, wyjete z kontekstu wyszlo to nie calkiem tak, jak zamierzalam... Powinnam wiec wyjasnic, ze chodzilo mi o dwie rzeczy. Po pierwsze, ze w USA nigdy nie slyszalam o masowaniu czy tez ogrzewaniu zadnych guzow. A po drugie, obserwuj sie oczywiscie tylko guzy stwierdzone przez specjalistow za niegrozne. Sa rowniez guzy, te oczywiscie (dla speca) zlosliwe, ktore usuwa sie od razu. Co do badan histopatologicznych, to moge tylko powiedziec, ze u psow stosuje sie je rzadziej, niz u ludzi, a to glownie dlatego, ze u psow chemioterapia raczej kiepsko sie sprawdza. U ludzi, takie badania pomagaja w wyborze dalszego toku leczenia. A u psow, po usunieciu guza, bez wzgledu na wyniki badan histopatologicznych, nie ma specjalnie wyboru, co robic dalej. Wiec badania moga byc oczywiscie przeprowadzone, ale bardziej z ciekawosci niz z koniecznosci. Nie wiem, czy to jest jasne, bo troszke sie teraz spiesze... :wink:
  21. sortis, to inna hodowla - a jak to tam dziala to wyjasnie nastepnym razem, bo teraz musze leciec... :wink:
  22. Ja moge tylko powiedziec, ze w USA wszelkie guzy jedynie sie obserwuje. Uwaza sie tam, ze masowanie czy ogrzewanie takowych nie pomaga, a moze zaszkodzic. Tak wiec przecietny guz niewiadomego pochodzenia jedynie sie obserwuje. I ja tak zawsze robilam.Wyjatkiem sa guzy pourazowe lub inne spowodowane przez stan zapalny - te traktuje sie lodem. W ogole lod jest tam uzywany w lecznictwie duzo wiecej, niz w Polsce.
  23. Post owszem, tlumaczy, ale chodzi o to, zeby tlumaczyl tytul, tak zeby osoby niezainteresowane nie musialy otwierac topiku.Dalsza dyskusje na ten temat prosze na priw.
  24. dbsst, przeczytaj regulamin, a w szczegolnosci punkt 5, a wszystko stanie sie jasne. Dla przypomnienia, poprzedni tytul tego topiku byl "czy moze....", bardzo ladny, ale rownie bardzo nierozumialy.
  25. Ja bym radzila powolutku odwrazliwiac na smakolyki. Na poczatku moze tylko niech ktos podchodzi do drzwi i odchodzi nie dzwoniac - a Ty odwracaj uwage smakolykiem. Jak juz pies na to nie bedzie zwracal uwagi, to niech ta osoba za drzwiami troszke pohalasuje, np. potupie, a Ty - za smakolyk. Potem moze delikatnie pukac, w koncu - dzwonic. Po kazdej probie, osoba nie wchodzi tylko sobie idzie. Dopiero kiedy pies ma opanowane nieragowanie na osoby za drzwiami, mozemy zaczac otwierac drzwi - znow odwracajac uwage smakolykiem. Poczatkowo probowalabym wrocic do sytuacji bez dzwonka (mozna sie dokladnie umowic na godzine, ewentualnie osoba za drzwiami moze zadzwonic na komorke), potem z halasem, w koncu z dzwonkiem. Na tym etapie, osoba czasami wchodzi, a czasami odchodzi od drzwi tak jak w pierwszym etapie. Kazdy kolejny etap wprowadzamy bardzo stopniowo po tym, jak pies juz zupelnie nie reaguje na poprzedni.
×
×
  • Create New...